To nie był jego krzyk, czyli rzecz o Jacku Kaczmarskim - Muzeum Historii Polski w Warszawie SKIP_TO
Wizyta w muzeum Przejdź do sklepu

To nie był jego krzyk, czyli rzecz o Jacku Kaczmarskim

czas czytania:
W latach 80. i 90. XX wieku jego utwory znała i śpiewała cała Polska. „Mury” stały się hymnem Solidarności i symbolem walki z reżimem komunistycznym. Jacek Kaczmarski był jednak kimś znacznie więcej niż „bardem opozycji” – był charyzmatycznym poetą, prozaikiem i kompozytorem.
Młody mężczyzna z wąsikiem, w okularach, siedzi przy mikrofonie. W rękach trzyma gitarę. powiększ
Jacek Kaczmarski podczas koncertu „Wojna postu z karnawałem” w Gdańsku w 1992 roku, fot. Paweł Plenzer (Wikimedia Commons)

Bard Solidarności?

W 1980 r. na XVIII Krajowym Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu wspólnie wykonali utwór „Mury” do melodii piosenki „L’Estaca”, skomponowanej w 1968 r. przez katalońskiego pieśniarza Lluísa Llacha. Piosenka – wbrew intencjom Kaczmarskiego – z marszu stała się hymnem „Solidarności” i symbolem walki z komunistycznym reżimem. Była śpiewana przez robotników podczas sierpniowych strajków, a jej refren stał się sygnałem dźwiękowym Radia „Solidarność”. „«Mury» napisałem […] jako utwór o nieufności do wszelkich ruchów masowych. Usłyszałem nagranie Lluísa Llacha i śpiewający wielotysięczny tłum i wyobraziłem sobie sytuację – jako egoista i człowiek, który ceni sobie indywidualizm w życiu – że ktoś tworzy coś bardzo pięknego, bo jest to przepiękna muzyka, przepiękna piosenka, a potem zostaje pozbawiony tego swojego dzieła, bo ludzie to przechwytują. Dzieło po prostu przestaje być własnością artysty i o tym są «Mury». I ballada ta sama siebie wywróżyła, bo z nią się to samo stało. Stała się hymnem, pieśnią ludzi i przestała być moja” – twierdził Kaczmarski. Artysta uważał też, że poruszający refren utworu: „Wyrwij murom zęby krat, zerwij kajdany, połam bat! A mury runą, runą, runą, i pogrzebią stary świat” został zrozumiany na opak. „I to, co się później stało z tą piosenką, jej popularność, jej funkcjonowanie w okresie «Solidarności», w czasie stanu wojennego, jest jakby potwierdzeniem jej treści. Czyli to nie był mój krzyk «wyrwij murom zęby krat», a raczej ja byłem tym śpiewakiem, który zostaje sam, a pieśń mnie odebrana funkcjonuje wśród ludzi” – podkreślał. „Kiedy się zamyka pracę nad pisaniem, człowiek się decyduje, żeby to wykonać publicznie, w tym momencie przestaje mieć władzę nad utworem. Oddaje się go” – dodawał.
1/4

Powiązane Wystawy

1/4

PowiązaneMateriały