Dziesięć dni wolności - Muzeum Historii Polski w Warszawie SKIP_TO
Wizyta w muzeum Przejdź do sklepu
Tłum zgromadzony na zaśnieżonym placu jest pacyfikowany przez kozaków na koniach.  Na śniegu leżą ciała zabitych.

Manifest październikowy cara Mikołaja II
z 1905 roku

Od początku 1905 roku Cesarstwo Rosyjskie znajdowało się w stanie rewolucji, która objęła wszystkie niemal sfery funkcjonowania tego ogromnego państwa. Do jej wybuchu przyczyniła się niewątpliwie wojna z Japonią, obnażając słabość Rosji. Okazało się, że Mikołaj II rządzi nie wielkim imperium, lecz kolosem na glinianych nogach. Samodzierżawie jako system polityczny było skrajnie niewydolne, a klęski pod Cuszimą czy Mukdenem pokazały, że jest także całkowicie skompromitowane.

Rosja wkraczała na drogę konstytucyjną, dołączając w ten sposób do tych z ówczesnych monarchii, które zmodernizowały swój ustrój polityczny według standardów typowych dla drugiej połowy XIX stulecia. Nietykalność osobista oznaczała przecież podstawę liberalnego porządku społecznego, o który walczyło europejskie mieszczaństwo, począwszy od rewolucji francuskiej. Do kanonu tych – używając dzisiejszego języka – podstawowych praw człowieka zaliczały się także wolność sumienia, wolność słowa, zgromadzeń i stowarzyszeń. Znaczne rozszerzenie praw wyborczych stanowiło istotną różnicę w stosunku do tego, co planował Bułygin. Już sam charakter Dumy, która miała się stać realnym parlamentem, a nie tylko ciałem doradczym, był jak przewrót kopernikański w historii Rosji. Wszystko wskazywało na to, że imperium carów dołączy do kręgu państw o wysoko rozwiniętym ustroju społeczno-politycznym. Tak się jednak nie stało, a podpis Mikołaja II pod manifestem, choć był czymś więcej niż zwykły blef, nie oznaczał bynajmniej rezygnacji z polityki samodzierżawia.
Młody car w granatowym mundurze z żółtymi epoletami i orderem na piersi stoi na tle nieba. Ma blond wąsy i brodę. Na głowie ma granatową czapkę z żółtym krzyżykiem. czapk powiększ
Heinrich Manizer „Portret cara Mikołaja II z Orderem Św. Włodzimierza”, 1905 r. (Wikimedia Commons)
Wielki pochód ze sztandarami idzie warszawską ulicą. powiększ
Pochód narodowy w Warszawie, 5 listopada 1905 r., pocztówka (Polona)

Informowano o ogromnych manifestacjach, które opanowały cały kraj. Już nie tylko Warszawa czy Łódź, ale i małe miasteczka, takie jak Łęczyca czy Nasielsk, były świadkami patriotycznych zgromadzeń. Największa w trakcie całej rewolucji 1905 roku manifestacja na ziemiach polskich przeszła  ulicami Warszawy 5 listopada. Miało w niej wziąć udział nawet 200 tysięcy osób.

Z perspektywy czasu zdumiewa, jak bardzo pewne siebie było wówczas polskie społeczeństwo. Nie czekając na oficjalne zniesienie cenzury, pisano wprost o rzeczach, o których jeszcze kilka miesięcy temu dziennikarzom nawet nie śniłoby się pisać. Krytykowano władze, otwarcie domagano się kolejnych praw dla Królestwa. Już nie na kartach nielegalnej „bibuły”, ale na łamach legalnych czasopism pojawił się konkurencyjny dyskurs polityczny, a kolejne redakcje czuły się w obowiązku, by ogłaszać urbi et orbi swoje poglądy oraz informować o działalności partii politycznych i ich wzajemnych stosunków.

Trudno oprzeć się wrażeniu, że podobna atmosfera pojawiła się w dziejach Polski jeszcze tylko jeden raz – w trakcie „karnawału Solidarności”, bezpośrednio przed wprowadzeniem stanu wojennego w 1981 roku. I podobnie, jak będzie to miało miejsce 75 lat później, właśnie stan wojenny okazał się bronią, której użyli rządzący przeciwko społeczeństwu.

Skutki chwilowej wolności

W kolejnych miesiącach, już pod rządami Stołypina, Rosja coraz bardziej wkraczała na ścieżkę reakcji. Dramatyczna próba obrony tradycji samodzierżawia musiała za sobą pociągnąć stopniowe ograniczania nadanych praw, nawet jeżeli pewne zmiany, dokonane w trakcie rewolucji 1905 roku, okazały się nie do zatrzymania. Pierwsza Duma państwowa, choć początkowo bardzo progresywna, szybko została rozwiązana, podobnie jak jej następczyni. Dopiero ta trzecia była wystarczająco zachowawcza dla Mikołaja II i jego otoczenia, toteż  pozwolono jej dotrwać do końca kadencji.

Dla wielu Polaków, którzy przeszli szkołę edukacji politycznej w 1905 roku, odrodzenie Niepodległej było już tylko kwestią czasu. Często wspominali oni dekadę wolności jako swoje doświadczenie formacyjne – ten pierwszy raz, kiedy naprawdę uwierzyli, że carat może upaść, a Polska odzyskać wolność. Bez tamtych uniesień z października 1905 r. trudno wyobrazić sobie zatem listopad 1918.

 
Kamil Śmiechowski
Trzech mężczyzn w płaszczach, z gołymi głowami, trzyma wielki sztandar z Orłem Białym. powiększ
Pochód narodowy w Warszawie, 5 listopada 1905 r. , pocztówka (Polona)
1/4

PowiązaneMateriały