Wolność na barykadach - Muzeum Historii Polski w Warszawie SKIP_TO
Wizyta w muzeum Przejdź do sklepu
Wydarzenia, które miały miejsce na ulicach Łodzi pod koniec czerwca 1905 roku, rozeszły się echem nie tylko w Europie, ale i na świecie. Korespondent „New York Timesa” pisał, że „naród polski nigdy nie zapomni” o ludziach, którzy zginęli w trakcie walk barykadowych trwających na ulicach Łodzi. Okazuje się, że jednak zapomniał. Powstanie łódzkie, nazywane niekiedy także czerwcowym albo po prostu walkami barykadowymi na ulicach Łodzi, poza „polskim Manchesterem” w zasadzie nie funkcjonuje w pamięci zbiorowej. A był to pierwszy na taką skalę i drugi, po masakrze na placu Grzybowskim w Warszawie w 1904 roku, zryw zbrojny polskiego społeczeństwa przeciw zaborcy od czasów powstania styczniowego. Choćby z tego powodu warto przypomnieć, co stało się w czerwcu 1905 roku.
Rysunek w zielonej tonacji przedstawia fragment domu na rogu ulicy. Ściana domu i chodnik są zbryzgane krwią. powiększ
Mścisław Dobużynski „Październikowa sielanka”, 1905 r. (Wikimedia Commons)

Tymczasem pojawiła się wieść, że oprócz pięciu chrześcijańskich ofiar starcia z 18 czerwca potajemnie pochowano jeszcze dwóch żydowskich robotników. Wieczorem 21 czerwca mieszkańcy miasta tłumnie wyszli na ulicę. Zdaniem niektórych protestowało nawet 70 tysięcy osób, co by znaczyło, że co piąty mieszkaniec Łodzi pojawił się na Piotrkowskiej. Inni wskazują, że uczestników spontanicznego protestu było znacznie mniej. Na pewno ich liczba robiła ogromne wrażenie. Ta wielotysięczna manifestacja, której jedynym celem było spontaniczne wyrażenie sprzeciwu wobec tuszowania liczby ofiar, została zaatakowana około godziny 21.00 w rejonie skrzyżowania Piotrkowskiej z ulicami Pustą i Karola (dziś Żwirki i Wigury). Doszło do masakry, w której według oficjalnych raportów zginąć miało 21 osób,  8 zostało rannych, a 10 stratowanych. Wiadomo jednak, że liczby te były wielokrotnie wyższe, zwłaszcza że znaczna część rannych nie zgłosiła się do szpitali po pomoc. Robotnicze miasto zawrzało gniewem.

W partiach zapanowała konsternacja. Etatowi działacze stronnictw socjalistycznych, dotąd głównie teoretyzujący o rewolucji, teraz musieli zmierzyć się z żywiołem w postaci rebelii na ulicach wielkiego miasta. Wielu z nich nie zdało tego testu. Inni, jak obecny wówczas w Łodzi Walery Sławek, pesymistycznie zapatrywali się na rozwój wypadków. Polska Partia Socjalistyczna, posiadająca w swych szeregach osoby najbardziej kompetentne do kierowania akcją oraz trochę broni, postanowiła zachować się ostrożnie i nie eskalować konfliktu. Na próżno. SDKPiL ogłosiła strajk generalny na 23 czerwca. Tymczasem wieczorem 22 czerwca na ulicach miasta zaczęły samorzutnie powstawać pierwsze barykady, które z czasem miały się stać symbolem czerwcowych wydarzeń. Jak podkreślał historyk Władysław Lech Karwacki, „żadna z partii nie wezwała mas do walk typu barykadowego ani do powstania”.

Znaczenie łódzkiej rebelii

Szok wywołany wydarzeniami w Łodzi był na tyle duży, że dyskutowano o nich nawet na posiedzeniu niemieckiego rządu. Może daleko było do złowrogiego pytania „wejść czy nie wejść”, zadawanego w Berlinie w trakcie powstania styczniowego, ale widmo nie tyle rewolucji socjalistycznej, ile kolejnego polskiego buntu znów krążyło nad monarchicznymi dworami  zaborców. Gdy jednak porzucimy na chwilę podniosły ton, przynależny bohaterom poległym w walce z caratem, warto podkreślić, że wydarzenia z czerwca 1905 roku pokazały, iż walka zbrojna winna być ostatecznością, poprzedzoną odpowiednim przygotowaniem. To dzięki wydarzeniom w Łodzi powstał Wydział Spiskowo-Bojowy PPS, zdominowany przez dążących do powstania narodowego stronników Józefa Piłsudskiego. Ale rozłam wewnątrz polskiego socjalizmu, skoncentrowany przecież od początku wokół kwestii zasadności i sposobu walki o niepodległość, powoli stawał się nieuchronny.

Dla zorientowanej na reformy polityczne inteligencji Królestwa, która pomimo cenzury żywo dyskutowała o wydarzeniach w Łodzi, winny one stanowić dowód, że na realne zmiany w Rosji carów nie ma co liczyć. A jednak walka o podstawowe hasła tamtego okresu – takie jak autonomia i samorząd dla Królestwa, polonizacja szkół czy wolność słowa i stowarzyszeń – toczyła się nadal. Do upadku rewolucji było wciąż jeszcze bardzo daleko.
Fotografia przedstawia betonowy, wysoki, wysmukły pomnik z napisem 1905. powiększ
Pomnik poświęcony rewolucji 1905 r. w Łodzi (Wikimedia Commons)
1/4

PowiązaneMateriały