Wiktoria i Józef Ulmowie - Muzeum Historii Polski w Warszawie SKIP_TO
Wizyta w muzeum Przejdź do sklepu
Czworo bosych dzieci w krótkich lnianych ubrankach stoi na polnej drodze.

Zginęli, bo ukrywali Żydów

Od wiosny 1942 r. w Generalnym Gubernatorstwie polityka Niemców wobec ludności żydowskiej weszła w fazę masowych deportacji do ośrodków zagłady. Działania te, prowadzone pod kryptonimem akcji „Reinhardt”, miały na celu Zagładę wszystkich Żydów na obszarze GG. Wśród nielicznych, którzy zbiegli przed wywózką i szukali schronienia po tzw. aryjskiej stronie, byli m.in. Goldmanowie z Łańcuta. Ze względów humanitarnych małżonkowie Wiktoria i Józef Ulmowie ze wsi Markowa zdecydowali się udzielić pomocy Żydom szukającym schronienia. Za swoją decyzję oni i ich dzieci zapłacili najwyższą cenę.
Mężczyzna o szupłej twarzy, ciemnych oczach, wyrazistych brwiach. Nosi krótkie wąsy. Ma na sobie płaszcz i czapkę. powiększ
Józef Ulma (IPN, ze zbiorów Mateusza Szpytmy)

Zarówno Wiktoria, jak i Józef działali w lokalnych strukturach Związku Młodzieży Wiejskiej RP „Wici”. Józef był tam aktywny m.in. jako bibliotekarz oraz pasjonat fotografii. Angażował się też w działalność o charakterze artystycznym. Odegrał jedną z głównych ról w spektaklu „Kordian i cham” na motywach powieści Leona Kruczkowskiego. Z powodu swojej działalności w Związku popadł w konflikt z proboszczem z Markowej, ks. Władysławem Tryczyńskim, dla którego idee propagowane przez „Wici” były zbyt liberalne i komunizujące. Wiktoria również uczestniczyła w inicjatywach lokalnych, była członkinią Amatorskiego Zespołu Teatralnego w Markowej; w jasełkach odegrała rolę Matki Boskiej.

Nieopodal, we wsi Gać, leżącej około 5 km od Markowej, od 1933 r. mieścił się Uniwersytet Ludowy. Jego kierownikiem był inż. Ignacy Solarz, znany wówczas działacz ludowy i oświatowy. Józef Ulma niejednokrotnie się z nim spotykał i rozmawiał na tematy społeczne. Uniwersytet prowadził działalność oświatowo-wychowawczą w różnych dziedzinach, w tym w zakresie unowocześnień w życiu codziennym polskiej wsi. Do 1939 r. w Gaci odbyło się 14 kursów, w których uczestniczyło ponad pół tysiąca młodych kobiet i mężczyzn, w tym Józef i Wiktoria.

Po ślubie życie Wiktorii i Józefa toczyło się wokół uprawy roli i codziennych spraw oraz inicjatyw we wsi Markowa. Wspólnie prowadzili małe gospodarstwo, ich niewielki dom znajdował się na uboczu wsi. Józef, prócz codziennych obowiązków, nadal pasjonował się fotografią i hodowlą, był też zaangażowany w sprawy społeczne. Z kolei Wiktoria w pełni poświęcała się domowi i dzieciom. A tych z każdym rokiem w ich rodzinie przybywało. 18 lipca 1936 r. pierwsza urodziła się Stanisława. Rok później, 6 października 1937 r., na świat przyszła druga córka – Barbara. 5 grudnia 1938 r. urodził się pierwszy syn, Władysław. Już w trakcie okupacji niemieckiej, 3 kwietnia 1940 r., na świat przyszedł Franciszek. 6 czerwca 1941 r. urodził się Antoni, a 16 września 1942 r. – Maria. Na zachowanych fotografiach widać Wiktorię przy różnych czynnościach w domu i gospodarstwie. Wiele zdjęć przedstawia uśmiechnięte dzieci, w trakcie zabawy lub z członkami rodziny i sąsiadami. Są też wspólne zdjęcia obejmujących się małżonków. Jedna z fotografii przykuwa szczególną uwagę – to Wiktoria Ulma pochylająca się nad kartkami papieru i pomagająca w nauce najstarszej córce, Stanisławie. Wykształcenie było ważne w życiu obojga małżonków, chcieli te wartości przekazać swoim dzieciom.
Młoda kobieta w kożuchu i w jasnej chustce na głowie. Ma pogodną, uśmiechniętą twarz. powiększ
Wiktoria Ulma (IPN, ze zbiorów krewnych rodziny Ulmów)
Mama i córka pochylone nad stołem wspólnie odrabiają lekcje. powiększ
Wiktoria Ulma z córką Stasią (IPN, ze zbiorów Mateusza Szpytmy)

O świcie 24 marca 1944 r. do domu Ulmów przybyła ekspedycja karna złożona z pięciu niemieckich żandarmów z posterunku w Łańcucie: Eilerta Diekena (szefa żandarmerii niemieckiej w Łańcucie), Josepha Kokota, Michaela Dziewulskiego, Ericha Wildego i Gustawa Unbehenda oraz czterech tzw. granatowych policjantów, w tym Włodzimierza Lesia i Eustachego Kolmana. Doskonale wiedzieli, dokąd i po co jadą, otrzymali donos o ukrywających się Żydach. Policjanci z policji granatowej otoczyli dom Ulmów, a żandarmi niemieccy po kolei wyprowadzali z niego ofiary, które następnie rozstrzeliwali przed domem. Najpierw zamordowano Żydów, po nich przyszła kolej na małżeństwo Ulmów, a na końcu wykonano egzekucję na małoletnich dzieciach. Zwłoki pogrzebano na terenie gospodarstwa; do jednego dołu wrzucono ciała Żydów, do drugiego – polskiej rodziny. Dom Ulmów splądrowano, żandarmi zabrali co cenniejsze rzeczy.

Wiadomość o zbrodni dokonanej na Ulmach i ich dzieciach oraz na ukrywających się u nich Żydach bardzo szybko rozeszła się po Markowej i okolicach. Był to okres poprzedzający Wielkanoc, ludzie gromadzili się przed kościołem i rozmawiali o tych wydarzeniach. Dla całej wsi była to ogromna tragedia. Szczególny ciężar odczuwali ci, u których nadal ukrywali się inni Żydzi.
1/4

Powiązane Wystawy

1/4

PowiązaneMateriały