Artykuły
PRL 1944–1989
II wojna światowa 1939-1945
Społeczeństwo
Wojny
Nauczyciele
Dorośli
Licealiści
Studenci
„Wielka armia robiła, co chciała”. Dlaczego obławę augustowską
nazywa się „małym Katyniem”?
czas czytania:
To była największa masowa zbrodnia dokonana po zakończeniu II wojny światowej. Obława augustowska, obława lipcowa lub „mały Katyń”. Tak określana jest pacyfikacja ludności polskiej, przeprowadzona w północno-wschodniej części województwa białostockiego w lipcu 1945 r. Dlaczego do niej doszło? Jak przebiegała ta operacja?
Wiosną 1944 r. oddziały Armii Krajowej na Suwalszczyźnie współpracowały z sowieckimi wojskami dowodzonymi przez mjr. Konstantego Cwietyńskiego „Orłowa”. Jednak po wyparciu Niemców stosunki te uległy zmianie. Sowieci na „wyzwolonych” terenach Rzeczpospolitej zaczęli narzucać nowy, komunistyczny reżim, a żołnierzy polskiego podziemia uznawali za wrogów. Dobra znajomość struktur AK w północno-wschodniej Polsce pomogła komunistom w masowych aresztowaniach żołnierzy konspiracji.
Wiosną 1945 r. sytuacja się zmieniła. Sowiecki front przesunął się na wschód, a polskie podziemie zaczęło odbudowywać swoje oddziały. Dawne struktury Armii Krajowej zostały przekształcone w Armię Krajową Obywatelską. Żołnierze podziemia rośli w siłę, niejednokrotnie ich działania paraliżowały nową władzę, dochodziło do napadów na posterunki Milicji Obywatelskiej czy transporty kierowane do Związku Sowieckiego. W samym powiecie suwalskim partyzanci rozbili 17 z 18 posterunków MO i wykonali 23 wyroki śmierci na donosicielach nowego okupanta.
Wiosną 1945 r. sytuacja się zmieniła. Sowiecki front przesunął się na wschód, a polskie podziemie zaczęło odbudowywać swoje oddziały. Dawne struktury Armii Krajowej zostały przekształcone w Armię Krajową Obywatelską. Żołnierze podziemia rośli w siłę, niejednokrotnie ich działania paraliżowały nową władzę, dochodziło do napadów na posterunki Milicji Obywatelskiej czy transporty kierowane do Związku Sowieckiego. W samym powiecie suwalskim partyzanci rozbili 17 z 18 posterunków MO i wykonali 23 wyroki śmierci na donosicielach nowego okupanta.
Przyczyny obławy augustowskiej
Zarówno funkcjonariusze Urzędu Bezpieczeństwa, jak i Sowieci znajdujący się na ziemi suwalskiej i augustowskiej raportowali o coraz bardziej niepokojącej sytuacji. W jednym z raportów można przeczytać na temat „bandy o liczebności 8000 osób, wyposażonej w artylerię i 10 czołgów”. Zdaniem pracowników organów bezpieczeństwa partyzanci mieli przygotowywać się do zajęcia Suwałk i Sejn. Nie miało to wiele wspólnego z prawdą. Chociaż partyzanci faktycznie odgrywali istotną rolę w terenie, ich zgrupowania liczyły w rzeczywistości około 500–600 żołnierzy.
Uważano zapewne, że atmosfera zagrożenia spowoduje zdecydowane uderzenie ze strony Armii Czerwonej. Toteż główną przyczyną obławy augustowskiej była chęć zlikwidowania podziemia niepodległościowego w rejonie Suwałk i Augustowa.
Drugi powód to zapewnienie bezpieczeństwa szlaku komunikacyjnego. Przez Puszczę Augustowską jeździły bowiem transporty zaopatrzeniowe i łupy zrabowane w Prusach Wschodnich.
Rosyjski historyk ze stowarzyszenia „Memoriał”, Nikita Pietrow, który dostarczył wiele cennych dokumentów na temat obławy augustowskiej, uważa, że za brutalną pacyfikacją stał jeszcze jeden argument. W połowie lipca 1945 r. w podberlińskim Poczdamie rozpoczęła się konferencja przywódców „wielkiej trójki”. Józef Stalin, który zmierzał na naradę przez tereny województwa białostockiego, musiał mieć zapewniony bezpieczny przejazd.
Uważano zapewne, że atmosfera zagrożenia spowoduje zdecydowane uderzenie ze strony Armii Czerwonej. Toteż główną przyczyną obławy augustowskiej była chęć zlikwidowania podziemia niepodległościowego w rejonie Suwałk i Augustowa.
Drugi powód to zapewnienie bezpieczeństwa szlaku komunikacyjnego. Przez Puszczę Augustowską jeździły bowiem transporty zaopatrzeniowe i łupy zrabowane w Prusach Wschodnich.
Rosyjski historyk ze stowarzyszenia „Memoriał”, Nikita Pietrow, który dostarczył wiele cennych dokumentów na temat obławy augustowskiej, uważa, że za brutalną pacyfikacją stał jeszcze jeden argument. W połowie lipca 1945 r. w podberlińskim Poczdamie rozpoczęła się konferencja przywódców „wielkiej trójki”. Józef Stalin, który zmierzał na naradę przez tereny województwa białostockiego, musiał mieć zapewniony bezpieczny przejazd.
Przebieg operacji
Obławę augustowską przeprowadziły siły 50. armii 3. Frontu Białoruskiego oraz 62. Dywizji Wojsk Wewnętrznych NKWD. W operacji uczestniczyli także przedstawiciele polskiego aparatu bezpieczeństwa oraz wojska, m.in. 1. Praski Pułk Piechoty. Całą operacją dowodził generał major Iwan Gorgonow z wojskowego kontrwywiadu Smiersz.
Łącznie na tereny powiatu augustowskiego, suwalskiego i części powiatu sokólskiego skierowano 45 tysięcy żołnierzy sowieckich.
Trudno precyzyjnie ustalić, kiedy rozpoczęła się obława augustowska. Najczęściej przyjmuje się, że jej początek miał miejsce 12 lipca, a koniec między 19 a 28 lipca 1945 roku.
Obława przebiegała w różny sposób. Zatrzymywano wszystkich podejrzanych o udział w antykomunistycznej partyzantce oraz osoby z nią współpracujące. Niejednokrotnie aresztowano też ludzi zupełnie przypadkowych, którzy przebywali poza miejscem swojego zamieszkania. „Często nie byli to nawet żołnierze Armii Krajowej, ale komuś jakaś osoba się nie spodobała albo jej wyraz twarzy. W kraju sojuszniczym wielka armia robiła, co chciała” – mówił w reportażu „Obława” Zbigniew Kulikowski, prokurator z IPN, który od wielu lat prowadzi śledztwo w tej sprawie.
Sowieccy żołnierze zatrzymywali ludzi w ich domach, w miejscach pracy czy w polu. Znamy co najmniej kilka przypadków, gdy zwołano zebranie wiejskie, podczas którego wszyscy mieszkańcy wsi zostali aresztowani. Obława trwała także w lasach. Sowieckie wojska schwytały kilkudziesięciu partyzantów w czasie bitwy nad jeziorem Brożane.
Łącznie na tereny powiatu augustowskiego, suwalskiego i części powiatu sokólskiego skierowano 45 tysięcy żołnierzy sowieckich.
Trudno precyzyjnie ustalić, kiedy rozpoczęła się obława augustowska. Najczęściej przyjmuje się, że jej początek miał miejsce 12 lipca, a koniec między 19 a 28 lipca 1945 roku.
Obława przebiegała w różny sposób. Zatrzymywano wszystkich podejrzanych o udział w antykomunistycznej partyzantce oraz osoby z nią współpracujące. Niejednokrotnie aresztowano też ludzi zupełnie przypadkowych, którzy przebywali poza miejscem swojego zamieszkania. „Często nie byli to nawet żołnierze Armii Krajowej, ale komuś jakaś osoba się nie spodobała albo jej wyraz twarzy. W kraju sojuszniczym wielka armia robiła, co chciała” – mówił w reportażu „Obława” Zbigniew Kulikowski, prokurator z IPN, który od wielu lat prowadzi śledztwo w tej sprawie.
Sowieccy żołnierze zatrzymywali ludzi w ich domach, w miejscach pracy czy w polu. Znamy co najmniej kilka przypadków, gdy zwołano zebranie wiejskie, podczas którego wszyscy mieszkańcy wsi zostali aresztowani. Obława trwała także w lasach. Sowieckie wojska schwytały kilkudziesięciu partyzantów w czasie bitwy nad jeziorem Brożane.
Łącznie zatrzymano 7 tysięcy osób. Kierowano je następnie do tzw. obozów filtracyjnych, urządzonych najczęściej w piwnicach, chlewach czy stodołach. Aresztowani przez Sowietów byli bici i torturowani. „Na ścianach krew, podłoga cała w krwi, to wyglądało jak w rzeźni” – mówił w reportażu TVP Historia Józef Kucharzewski, świadek tamtych wydarzeń.
Po selekcji większość zatrzymanych została wypuszczona. Jednak los około 600 osób przez wiele lat był zagadką. Dziś wiadomo, że z obozów filtracyjnych przewieziono ich w nieznane jak dotąd miejsce, gdzie zostali zamordowani.
Ofiarami operacji augustowskiej były także kobiety i dzieci. Zofia Pawełko ze wsi Czerniowo w okresie II wojny światowej była żołnierzem Armii Krajowej. W czasie obławy do jej domu przyprowadził sowieckich żołnierzy znajomy – Mirosław Milewski, późniejszy dygnitarz komunistyczny, m.in. minister spraw wewnętrznych. Milewski zapewniał rodziców dziewiętnastoletniej dziewczyny, że córka do nich wróci, jednak szczątków Zofii Pawełko do dzisiaj nie odnaleziono.
We wsi Mikaszówka Sowieci zorganizowali zebranie. Ze zgromadzenia wymknął się piętnastoletni Romuald Różański. Rosyjscy żołnierze zatrzymali chłopca. Choć wielu ludzi zapewniało, że Romek nie był w żadnym stopniu związany z podziemiem, nigdy nie wrócił do Mikaszówki.
Po selekcji większość zatrzymanych została wypuszczona. Jednak los około 600 osób przez wiele lat był zagadką. Dziś wiadomo, że z obozów filtracyjnych przewieziono ich w nieznane jak dotąd miejsce, gdzie zostali zamordowani.
Ofiarami operacji augustowskiej były także kobiety i dzieci. Zofia Pawełko ze wsi Czerniowo w okresie II wojny światowej była żołnierzem Armii Krajowej. W czasie obławy do jej domu przyprowadził sowieckich żołnierzy znajomy – Mirosław Milewski, późniejszy dygnitarz komunistyczny, m.in. minister spraw wewnętrznych. Milewski zapewniał rodziców dziewiętnastoletniej dziewczyny, że córka do nich wróci, jednak szczątków Zofii Pawełko do dzisiaj nie odnaleziono.
We wsi Mikaszówka Sowieci zorganizowali zebranie. Ze zgromadzenia wymknął się piętnastoletni Romuald Różański. Rosyjscy żołnierze zatrzymali chłopca. Choć wielu ludzi zapewniało, że Romek nie był w żadnym stopniu związany z podziemiem, nigdy nie wrócił do Mikaszówki.
Poszukiwania
Zaraz po obławie wiele polskich rodzin próbowało poznać los swoich bliskich. Wysyłali listy i apelowali o pomoc do instytucji publicznych. Niejednokrotnie osoby, które próbowały wyjaśnić los zaginionych, były następnie represjonowane.
Sytuacja zmieniła się pod koniec lat 80. W 1987 roku w lesie nieopodal wsi Giby znaleziono masowy grób. Choć przeprowadzone ekshumacje wykazały, że są to szczątki niemieckich żołnierzy, lokalna społeczność nie dała za wygraną, dążąc do wyjaśnienia zbrodni. Powołano Obywatelski Komitet Poszukiwań Mieszkańców Suwalszczyzny, który zbierał dane na temat zaginionych osób i próbował wyjaśnić okoliczności tamtej zbrodni. Po przemianach ustrojowych rozpoczęło się śledztwo nadzorowane przez prokuraturę, a następnie przez Instytut Pamięci Narodowej. Wiele cennych informacji na ten temat dostarczył wspomniany Nikita Pietrow ze Stowarzyszenia „Memoriał”.
Dzisiaj nie ma już wątpliwości, że osoby wywiezione z obozów filtracyjnych zostały następnie zamordowane. Nadal nie udało się odnaleźć miejsca ich szczątków. Najprawdopodobniej znajdują się one na terenie dzisiejszej Białorusi.
Sytuacja zmieniła się pod koniec lat 80. W 1987 roku w lesie nieopodal wsi Giby znaleziono masowy grób. Choć przeprowadzone ekshumacje wykazały, że są to szczątki niemieckich żołnierzy, lokalna społeczność nie dała za wygraną, dążąc do wyjaśnienia zbrodni. Powołano Obywatelski Komitet Poszukiwań Mieszkańców Suwalszczyzny, który zbierał dane na temat zaginionych osób i próbował wyjaśnić okoliczności tamtej zbrodni. Po przemianach ustrojowych rozpoczęło się śledztwo nadzorowane przez prokuraturę, a następnie przez Instytut Pamięci Narodowej. Wiele cennych informacji na ten temat dostarczył wspomniany Nikita Pietrow ze Stowarzyszenia „Memoriał”.
Dzisiaj nie ma już wątpliwości, że osoby wywiezione z obozów filtracyjnych zostały następnie zamordowane. Nadal nie udało się odnaleźć miejsca ich szczątków. Najprawdopodobniej znajdują się one na terenie dzisiejszej Białorusi.
* * *
Obława augustowska była jednym z elementów wprowadzania komunistycznych rządów w Polsce. W latach 40. dokonano wielu politycznych morderstw działaczy zbrojnego i politycznego podziemia. Jednak skala operacji przeprowadzonej na ziemi suwalskiej i augustowskiej w lipcu 1945 roku była czymś szczególnym – to masowy mord na kilkuset obywatelach polskich, który do dzisiaj nie został w pełni wyjaśniony.
Piotr Juchowski