Artykuły
PRL 1944–1989
II wojna światowa 1939-1945
Wojny
Cywilizacja
Nauczyciele
Dorośli
Licealiści
Studenci
Sowieci walczą
o rząd. Dlaczego doszło do procesu szesnastu?
czas czytania:
W marcu 1945 r. przywódcy Polskiego Państwa Podziemnego zostali podstępnie aresztowani przez NKWD. Trzy miesiące później skazano ich w tzw. procesie szesnastu. Głównym reżyserem tej operacji był Józef Stalin. Dlaczego przywódca Związku Sowieckiego zdecydował się na tak ryzykowny krok?
Po zakończeniu konferencji w Jałcie członkowie Rady Jedności Narodowej (podziemnego parlamentu) zdecydowali, że trzeba się ujawnić. Wbrew emigracyjnemu premierowi Tomaszowi Arciszewskiemu uznali, że chcą wziąć udział w tworzeniu nowego, powojennego rządu po to, aby nie został on zdominowany przez komunistów. Przedstawiciele Związku Sowieckiego, którego armia „wyzwalała” polskie ziemie, mieli inne zdanie w tej sprawie – chcieli, by świat w pełni uznał ich marionetkowy rząd. Z tego powodu zorganizowali prowokację, która doprowadziła do aresztowania i procesu szesnastu.
Z Pruszkowa do Moskwy
Pułkownik Pimienow. Tak nazywał się przedstawiciel Sowietów, który zaprosił członków polskiego podziemia na rozmowę z generałem Iwanowem. Polscy politycy byli przekonani, że podczas spotkania będą dyskutować na temat ich udziału w Tymczasowym Rządzie Jedności Narodowej. Tym bardziej że Pimienow gwarantował im bezpieczeństwo i nietykalność.
Stało się jednak inaczej, bowiem za tajemniczym generałem Iwanowem krył się nie kto inny jak gen. Iwan Sierow. To jeden z najważniejszych oficerów NKWD, który miał za zadanie doprowadzić do likwidacji polskiego podziemia zbrojnego i politycznego.
Stało się jednak inaczej, bowiem za tajemniczym generałem Iwanowem krył się nie kto inny jak gen. Iwan Sierow. To jeden z najważniejszych oficerów NKWD, który miał za zadanie doprowadzić do likwidacji polskiego podziemia zbrojnego i politycznego.
27 marca 1945 r. w willi w Pruszkowie stawili się Delegat Rządu na Kraj Jan S. Jankowski, przewodniczący Rady Jedności Narodowej Kazimierz Pużak oraz ostatni komendant Armii Krajowej gen. Leopold Okulicki. Dzień później na rozmowy udali się zastępcy Delegata Rządu na Kraj – Adam Bień i Stanisław Jasiukowicz – oraz członkowie Rady Jedności Narodowej: Kazimierz Bagiński, Aleksander Zwierzyński, Eugeniusz Czarnowski, Stanisław Mierzwa, Franciszek Urbański, Józef Chaciński i Kazimierz Kobylański. Do Pruszkowa przybyli także inni przedstawiciele polskiego podziemia – Antoni Pajdak, Stanisław Michałowski, Zbigniew Stypułkowski oraz urzędnik i tłumacz Delegatury Józef Stemler. Wszyscy oni zostali aresztowani, a następnie samolotem przetransportowani do Moskwy, gdzie osadzono ich w niesławnym więzieniu na Łubiance. Łącznie aresztowano 16 osób, liderów polskiego podziemia politycznego, przedstawicieli różnych formacji politycznych oraz przywódcę AK.
Po trzymiesięcznym śledztwie 18 czerwca 1945 r. rozpoczął się pokazowy proces. Zarzuty stawiane w akcie oskarżenia dotyczyły m.in. nielegalnej i dywersyjnej działalności prowadzonej na tyłach Armii Czerwonej oraz planu wystąpienia zbrojnego z Niemcami przeciw ZSRS. Po trzech dniach „procesu” o godzinie 4:30 ogłoszono wyrok. Na 10 lat pozbawienia wolności skazano gen. Okulickiego, 8 lat więzienia otrzymał Jankowski, a Bień i Jasiukowicz – 5 lat. Michałowski, Kobylański i Stemler zostali uniewinnieni, zaś pozostali oskarżeni otrzymali niewielkie wyroki, większość z nich opuściła sowieckie więzienie po kilku lub kilkunastu miesiącach. W osobnym procesie sądzono Antoniego Pajdaka, którego skazano na 5 lat więzienia oraz zesłanie na Syberię.
Po trzymiesięcznym śledztwie 18 czerwca 1945 r. rozpoczął się pokazowy proces. Zarzuty stawiane w akcie oskarżenia dotyczyły m.in. nielegalnej i dywersyjnej działalności prowadzonej na tyłach Armii Czerwonej oraz planu wystąpienia zbrojnego z Niemcami przeciw ZSRS. Po trzech dniach „procesu” o godzinie 4:30 ogłoszono wyrok. Na 10 lat pozbawienia wolności skazano gen. Okulickiego, 8 lat więzienia otrzymał Jankowski, a Bień i Jasiukowicz – 5 lat. Michałowski, Kobylański i Stemler zostali uniewinnieni, zaś pozostali oskarżeni otrzymali niewielkie wyroki, większość z nich opuściła sowieckie więzienie po kilku lub kilkunastu miesiącach. W osobnym procesie sądzono Antoniego Pajdaka, którego skazano na 5 lat więzienia oraz zesłanie na Syberię.
Cel główny
Operacja, której konsekwencją był proces szesnastu, miała kilka celów. Wydaje się, że najważniejszy z nich stanowiła rozgrywka z przywódcami Anglii i Stanów Zjednoczonych o kształt powojennego polskiego rządu.
31 grudnia 1944 r. powstał Rząd Tymczasowy, na którego czele formalnie stał Edward Osóbka-Morawski. Przejmował on administrowanie polskimi ziemiami na terenach zdobywanych przez Armię Czerwoną. Organ ten składał się głównie z komunistów oraz marionetek Moskwy, dlatego przywódcy świata zachodniego go nie uznawali. Wszak w Londynie nadal funkcjonował emigracyjny rząd Polski, a w kraju działały takie struktury Polskiego Państwa Podziemnego jak Rada Jedności Narodowej czy Armia Krajowa.
31 grudnia 1944 r. powstał Rząd Tymczasowy, na którego czele formalnie stał Edward Osóbka-Morawski. Przejmował on administrowanie polskimi ziemiami na terenach zdobywanych przez Armię Czerwoną. Organ ten składał się głównie z komunistów oraz marionetek Moskwy, dlatego przywódcy świata zachodniego go nie uznawali. Wszak w Londynie nadal funkcjonował emigracyjny rząd Polski, a w kraju działały takie struktury Polskiego Państwa Podziemnego jak Rada Jedności Narodowej czy Armia Krajowa.
Geneza procesu szesnastu sięga porozumień jałtańskich (4-11 lutego 1945 r.). Podczas rozmów przedstawicieli Wielkiej Brytanii, USA i Związku Sowieckiego podjęto decyzję, że do czasu wyborów w Polsce rządzić będzie Tymczasowy Rząd Jedności Narodowej, utworzony na bazie Rządu Tymczasowego oraz „przywódców demokratycznych z samej Polski i od Polaków z zagranicy”. Rzecz jasna zachodni alianci, zwłaszcza Brytyjczycy, chcieli, by w nowym rządzie zasiadało jak najwięcej przedstawicieli niekomunistycznych, z kolei Stalin domagał się pełnego uznania dla swojego marionetkowego Rządu Tymczasowego. W Jałcie nie uznano administracji Osóbki-Morawskiego, o składzie przyszłego rządu miała zadecydować „komisja trzech”, składająca się z ministra spraw zagranicznych ZSRS Wiaczesława Mołotowa, ambasadorów USA i Wielkiej Brytanii w Moskwie – Averella Harrimana i Archibalda Clark-Kerra. Aby osiągnąć cel Stalina, Mołotow i Sierow musieli połączyć swoje wysiłki. Ten pierwszy miał sabotować działalność „komisji trzech” i doprowadzić do korzystnego składu przyszłego rządu, rolą Sierowa zaś było aresztowanie przywódców podziemnej Polski, tak aby zostali oni wyeliminowani z udziału w TRJN.
Już po procesie wspomniany ambasador Clark-Kerr tak pisał do ministra Anthonego Edena:
głównym celem rozprawy było ostatecznie zdyskredytowanie Rządu Polskiego w Londynie i pozbawienie jakichkolwiek względów, którymi mógł być jeszcze darzony w Polsce albo za granicą. Odniosłem wrażenie, że rząd sowiecki nie poniósł porażki na tym polu […].
Sowieci długo uderzali w prestiż USA i Wielkiej Brytanii, zatajając przed aliantami aresztowanie przywódców Polskiego Państwa Podziemnego. Choć amerykańscy i brytyjscy dyplomaci dopytywali o nich przez wiele tygodni, Mołotow o sprawie powiadomił dopiero pod koniec kwietnia 1945 r., mówiąc jak gdyby nic: „O tak, zapomniałem panu powiedzieć. Zostali aresztowani przez Armię Czerwoną”. Alianci byli w szoku, a Moskwa dała jasny sygnał, że to ona ma główną kartę przetargową w negocjacjach nad nowym rządem.
Zachodni alianci niespecjalnie przejęli się losem szesnastu. Z zadowoleniem przyjęli deklaracje Stalina, że oskarżeni będą mieli prawo do obrony. Niektórzy dyplomaci wykazali wręcz zrozumienie wobec aresztowania, bowiem zarzuty wywoływania dywersji na tyłach Armii Czerwonej wydawały im się poważne. Już po procesie zachodnia prasa uznała wyrok za wyjątkowo łagodny, a politycy cieszyli się, że w akcie oskarżenia nie odnoszono się do USA czy Wielkiej Brytanii.
W negocjacjach z Moskwą na temat składu TRJN dla aliantów, zwłaszcza dla Brytyjczyków, najważniejszą kwestię stanowił udział Stanisława Mikołajczyka, dawnego premiera rządu emigracyjnego oraz polityka Polskiego Stronnictwa Ludowego. Uznawano, że będzie on gwarantował wpływy prozachodnie w nowym rządzie, a zarazem będzie potrafił porozumieć się z Sowietami. Przez długi czas komuniści nie chcieli zgodzić się, by ludowiec wszedł do nowego rządu. Nim Moskwa zgodziła się na akces Mikołajczyka do TRJN, musiał on zaakceptować treść porozumień jałtańskich oraz kształt wschodniej granicy opartej na linii Curzona.
O tym, że proces szesnastu nierozerwalnie wiązał się z kwestią powołania TRJN, świadczy data ogłoszenia wyroku. Zapadł on tego samego dnia, gdy zakończyły się negocjacje w sprawie utworzenia rządu. Mikołajczyk został wicepremierem, czterech innych kandydatów niezależnych od Moskwy otrzymało teki w rządzie. O sprawę szesnastu oskarżonych nikt się nie upomniał. Kilka dni później TRJN został uznany przez państwa zachodnie. Skład powojennego rządu był sukcesem Stalina, zdecydowana większość ministrów, w tym szefów najważniejszych resortów, pochodziła z nadania Moskwy.
Zachodni alianci niespecjalnie przejęli się losem szesnastu. Z zadowoleniem przyjęli deklaracje Stalina, że oskarżeni będą mieli prawo do obrony. Niektórzy dyplomaci wykazali wręcz zrozumienie wobec aresztowania, bowiem zarzuty wywoływania dywersji na tyłach Armii Czerwonej wydawały im się poważne. Już po procesie zachodnia prasa uznała wyrok za wyjątkowo łagodny, a politycy cieszyli się, że w akcie oskarżenia nie odnoszono się do USA czy Wielkiej Brytanii.
W negocjacjach z Moskwą na temat składu TRJN dla aliantów, zwłaszcza dla Brytyjczyków, najważniejszą kwestię stanowił udział Stanisława Mikołajczyka, dawnego premiera rządu emigracyjnego oraz polityka Polskiego Stronnictwa Ludowego. Uznawano, że będzie on gwarantował wpływy prozachodnie w nowym rządzie, a zarazem będzie potrafił porozumieć się z Sowietami. Przez długi czas komuniści nie chcieli zgodzić się, by ludowiec wszedł do nowego rządu. Nim Moskwa zgodziła się na akces Mikołajczyka do TRJN, musiał on zaakceptować treść porozumień jałtańskich oraz kształt wschodniej granicy opartej na linii Curzona.
O tym, że proces szesnastu nierozerwalnie wiązał się z kwestią powołania TRJN, świadczy data ogłoszenia wyroku. Zapadł on tego samego dnia, gdy zakończyły się negocjacje w sprawie utworzenia rządu. Mikołajczyk został wicepremierem, czterech innych kandydatów niezależnych od Moskwy otrzymało teki w rządzie. O sprawę szesnastu oskarżonych nikt się nie upomniał. Kilka dni później TRJN został uznany przez państwa zachodnie. Skład powojennego rządu był sukcesem Stalina, zdecydowana większość ministrów, w tym szefów najważniejszych resortów, pochodziła z nadania Moskwy.
Cele poboczne
Dzięki aresztowaniu i procesowi szesnastu Moskwa zrealizowała także swoje inne zamierzenia. Sowieci chcieli nie tylko pozbawić przedstawicieli niekomunistycznych udziału w TRJN, ale także rozbić opozycję przeciwko komunistom. Aresztowanie przywódcy AK oraz najważniejszych polityków podziemnej Polski, wywodzących się z różnych orientacji, w dużej mierze ułatwiało to zadanie. Kilkanaście dni po procesie szesnastu, 1 lipca 1945 r., rozwiązano Delegaturę Rządu na Kraj i Radę Jedności Narodowej, a 6 sierpnia swoją działalność zakończyła Delegatura Sił Zbrojnych. Stanowiło to w zasadzie koniec Polskiego Państwa Podziemnego. Cała operacja udowodniła także przedstawicielom emigracji oraz politykom pozostającym w konspiracji, że na poparcie Zachodu nie mają co liczyć.
W pewnej mierze proces szesnastu spełnił propagandowe oczekiwania Moskwy. W rozprawie wzięli udział przedstawiciele świata zachodniego, którzy usłyszeli o złym polskim podziemiu szykującym się do dywersji przeciw Armii Czerwonej, a nie o podstępnym aresztowaniu polskich elit. Zresztą niektóry oskarżeni wpisali się w narrację komunistycznej propagandy. Eugeniusz Czarnowski mówił, że polskie podziemie popełniło wiele błędów w stosunku do ZSRS, a Kazimierz Bagiński na zakończenie powiedział: „Te zasady wspaniałomyślności ze strony Związku Radzieckiego, na których teraz będzie oparty sojusz polsko-radziecki, uczynią ten sojusz trwałym, na długie, długie lata”.
W pewnej mierze proces szesnastu spełnił propagandowe oczekiwania Moskwy. W rozprawie wzięli udział przedstawiciele świata zachodniego, którzy usłyszeli o złym polskim podziemiu szykującym się do dywersji przeciw Armii Czerwonej, a nie o podstępnym aresztowaniu polskich elit. Zresztą niektóry oskarżeni wpisali się w narrację komunistycznej propagandy. Eugeniusz Czarnowski mówił, że polskie podziemie popełniło wiele błędów w stosunku do ZSRS, a Kazimierz Bagiński na zakończenie powiedział: „Te zasady wspaniałomyślności ze strony Związku Radzieckiego, na których teraz będzie oparty sojusz polsko-radziecki, uczynią ten sojusz trwałym, na długie, długie lata”.
* * *
Proces szesnastu był operacją, która ułatwiła komunistom przejęcie władzy w Polsce. Za sprawą prowokacji przywódcy Polskiego Państwa Podziemnego zostali podstępnie aresztowani i fałszywie oskarżeni. Jednak polskie elity okazały się jedynie narzędziem w negocjacjach pomiędzy Moskwą a zachodnimi aliantami na temat nowego powojennego rządu w Polsce. Ustępstwa, jakie przy procesie szesnastu poczynili przedstawiciele USA i Wielkiej Brytanii, przyczyniły się do dalszej dominacji komunistów na polskich ziemiach.
Piotr Juchowski