„Wesele” Stanisława Wyspiańskiego - Muzeum Historii Polski w Warszawie SKIP_TO
Wizyta w muzeum Przejdź do sklepu

„Wesele” Stanisława Wyspiańskiego

czas czytania:
Zdjęcie przedstawia chocholi taniec - ostatnią scenę dramatu. W prawym rogu izby stoi chochoł. Na środku nieruchome pary taneczne.
16 marca 1901 roku krakowski Teatr Miejski stał się miejscem narodowego wstrząsu. „Wesele” Stanisława Wyspiańskiego, inspirowane autentycznym ślubem poety Lucjana Rydla z chłopką Jadwigą Mikołajczykówną, okazało się czymś znacznie więcej niż teatralną sensacją. Było bezlitosnym, a zarazem hipnotyzującym portretem Polaków: ich marzeń, lęków, mitów i niemocy. Dramat, który narodził się z konkretu, przemówił językiem symbolu i na 125 lat zdefiniował polską wyobraźnię historyczną i kulturową.
Marysia - w białej koszuli i kwiecistej spódnicy, bosa - przegania Chochoła miotłą. Na dole cytat z dramatu. powiększ
Pocztówka ze spektaklu „Wesele” Stanisława Wyspiańskiego, wyd. Stefan Wierusz Niemojowski, Lwów 1901 (Polona)

Od autentyku do dramatu

Po hucznym weselisku w Bronowicach Wyspiański przystąpił do pracy literackiej z niezwykłą energią. Zaledwie w ciągu trzech miesięcy powstał pełny tekst dramatu inspirowanego tym wydarzeniem. Pod koniec lutego 1901 roku autor zaprezentował swój utwór po raz pierwszy – na prywatnym odczycie w salonie państwa Kotarbińskich. Józef Kotarbiński, dyrektor Teatru Miejskiego w Krakowie, był gospodarzem tego spotkania. Wyspiański własnoręcznie odczytał zebranym swoją nową sztukę zatytułowaną „Wesele”.

Początkowo nawet sam dyrektor Kotarbiński nie dowierzał, by z tego pomysłu wyszło coś scenicznie wartościowego. Tekst wydał mu się dziwny, pełen symboliki i chaotycznych dialogów. Aktorzy żartowali z niezrozumiałych fragmentów. Rozchodził się dowcip, że „Wesele” to dramat o zgubnych skutkach alkoholizmu. Rzeczywiście, utwór Wyspiańskiego wymykał się realizmowi – wprowadzał elementy fantastyczne, zjawy, symbole – co dla zespołu teatralnego przyzwyczajonego do realizmu było szokujące. Mimo tych początkowych drwin, próby do spektaklu rozpoczęto. 

Wyspiański codziennie przychodził na próby, ale nie narzucał swojej interpretacji – stał z boku, pozwalając aktorom samodzielnie szukać sensów. Reżyserem przedstawienia został Adolf Walewski, choć mówiono później, że „sztuka reżyserowała się sama”, tak silny był ładunek inscenizacyjny zawarty w tekście.

Po I akcie reakcje widowni były bardzo zróżnicowane. Część publiczności siedziała oniemiała, próbując zrozumieć sens dziwnych dialogów. Inni byli podekscytowani i zachwyceni nową formą. Podobno w przerwie po pierwszym akcie na korytarzu teatralnym doszło do zabawnej sceny: pewna znana dama miała z rezygnacją westchnąć „Ach, jakież to nudne!”, na co młody krytyk Stanisław Nowaczyński wrzasnął jej prosto w twarz: „Małpa!” i popędził z powrotem na widownię. Opinie w przerwie były więc skrajne. Część widzów brała sztukę za komedię obyczajową i cieszyła się przede wszystkim skandalizującym „rozpoznawaniem” plotkarskich aluzji. Inni jednak przeczuwali arcydzieło.

W II akcie, gdy na scenie pojawiły się pierwsze zjawy, sala wstrzymała oddech. Stopniowo do wszystkich dotarło, że oglądają coś więcej niż tylko satyrę na znajomych z towarzystwa. Historyczne duchy wprowadziły podniosły, niesamowity klimat. Gdy ukazał się widmowy Hetman (widmo zdrajcy Branickiego) i padła aluzja, że to ów targowiczanin, część publiczności była w szoku. W tym momencie ostentacyjnie opuścił teatr hrabia Stanisław Tarnowski, konserwatywny profesor i wnuk przywołanego w dramacie Branickiego. Większość widowni chłonęła jednak przedstawienie z rosnącym przejęciem.
Na fotelu siedzi Stańczyk w czerwonym stroju i czapce błazna, przy nim stoi Dziennikarz w czarnym surducie. Pod zdjęciem - cytat z dramatu. powiększ
Pocztówka ze spektaklu „Wesele” Stanisława Wyspiańskiego, wyd. Stefan Wierusz Niemojowski, Lwów 1901 (Polona)
Zdjęcie przedstawia Wernyhorę - starca z bujną siwą brodą i takimiż włosami. Wernyhora jest w białej lnianej koszuli, kożuchu baranim, u pasa ma zawieszony duży złoty róg. Pod zdjęciem - cytat z dramatu. powiększ
Pocztówka ze spektaklu „Wesele” Stanisława Wyspiańskiego, wyd. Stefan Wierusz Niemojowski, Lwów 1901 (Polona)

Losy „Wesela”

Od czasu premiery w 1901 roku „Wesele” nie schodzi z afiszy polskich teatrów i co pokolenie przeżywa nowe interpretacje. W okresie międzywojennym wystawiano je ku pokrzepieniu serc, a i w okresie PRL sztuka Wyspiańskiego była często grana. Wykorzystywano jej metafory jako aluzje do społecznego odrętwienia pod rządami komunistycznymi. Każdy reżyser starał się wydobyć z arcydzieła coś aktualnego. W 1973 roku Andrzej Wajda przeniósł „Wesele” na ekran w głośnej adaptacji filmowej. „Wesele” Wajdy zdobyło uznanie i utrwaliło wizerunki bohaterów (rola Ewy Ziętek jako Panny Młodej czy Daniela Olbrychskiego jako Pana Młodego zapadły w pamięć). W filmie tym Czesław Niemen użyczył głosu Chochołowi, śpiewając przejmującą melodię w finale.

W XXI wieku polscy reżyserzy nadal sięgają po ten dramat, nierzadko uwspółcześniając go. W 2017 roku „Wesele” zostało wybrane jako lektura Narodowego Czytania – ogólnopolskiej akcji pod patronatem Prezydenta RP, podczas której cała Polska wspólnie czyta klasykę literatury. Ten wybór potwierdza szczególne miejscu utworu w narodowej świadomości.
1/4

PowiązaneMateriały