Artykuły
I Rzeczpospolita 1569-1795
Zabory 1795–1918
Społeczeństwo
Kultura
Nauczyciele
Dorośli
Licealiści
Studenci
Ostatni tydzień karnawału
w dawnej Polsce
czas czytania:
Tłusty czwartek jest ostatnim czwartkiem przed rozpoczynającym się Wielkim Postem. Współcześnie dzień ten zazwyczaj spędzamy na objadaniu się słodkimi wypiekami, głównie pączkami i faworkami. Dawniej tłusty czwartek i ostatni tydzień karnawału obchodzono hucznie i swawolnie – zewsząd rozbrzmiewała muzyka, podłoga drżała od tańca, uszy bolały od głośnego śpiewu, a przez wsie i miasta podążały kolorowe pochody.
Tłusty czwartek jest dniem rozpoczynającym ostatni tydzień karnawału. Jest to święto pogańskie, które trwale zakorzeniło się w polskiej tradycji. W czasach staropolskich był to okres niezwykle ożywionych spotkań towarzyskich, polegających na nieograniczonym jedzeniu, tańcu, śpiewie oraz zabawach zgodnych ze zwyczajami ludowymi. Tłusty czwartek i ostatni tydzień karnawału – ze względu na ich ludyczny charakter – nazywano ostatkami, zapustami bądź kusymi dniami. Ludzie doskonale wiedzieli, że zbliżał się okres Wielkiego Postu, więc w ostatnich dniach karnawału korzystali z uciech życia.
U źródeł tłustego czwartku
Każde święto czy zwyczaj ma swój początek. Obchody tłustego czwartku i ostatnich dni karnawału są związane z pewną starą krakowską legendą. Według niej mieszkał niegdyś w Krakowie bezlitosny i okrutny burmistrz o nazwisku Comber, który prześladował mieszkańców, za najmniejsze przewinienie karał ich grzywną, wtrącał do lochu lub torturował. Pewnego dnia, w czwartek przed Środą Popielcową, miasto obiegła wieść o śmierci bezdusznego burmistrza. Radość mieszkańców była tak wielka, że postanowili zorganizować huczną miejską zabawę z tańcem, śpiewem i dobrym jadłem. W następnych latach krakowianie powtarzali uciechy w ostatni czwartek przed rozpoczęciem Wielkiego Postu. Z biegiem czasu kolejne polskie miasta przejmowały tę tradycję. W ten sposób narodził się zwyczaj obchodzenia tłustego czwartku.
Obowiązkowe potrawy
Według panującego ówcześnie obyczaju, w ostatnim tygodniu karnawałowego szaleństwa należało zjeść tyle tłustych i słodkich potraw oraz wypić tyle piwa i innego alkoholu, żeby nie odczuwać ich braku podczas postu, przygotowującego do Świąt Wielkanocnych. Na chłopskich, mieszczańskich, szlacheckich i magnackich stołach królowały różne trunki, tłuste potrawy oraz słodkie wypieki.
Wykwintność dań i trunków zależała od zamożności gospodarza. Najmożniejsi degustowali takie potrawy jak: pieczona dziczyzna, szynka z dzika, comber zajęczy, różne kiełbasy, indyki nadziewane rodzynkami i migdałami oraz rozmaite sosy i pasztety. Dania popijali rodzimą wódką, domowymi nalewkami i drogimi winami z najlepszych zagranicznych winiarń. Wśród chłopów najpopularniejsze były potrawy obficie kraszone: kasza i kapusta ze skwarkami, słonina i sadło. Poza tym na wszystkich staropolskich stołach pojawiały się słodkie wypieki: racuchy, bliny, pampuchy i faworki.
Pączki, które współcześnie cieszą się największą popularnością, również wypiekano, choć miały one nieco inną formę i smak – przede wszystkim były dość twarde. Poza tym, zgodnie z panującą wówczas tradycją, każdy miał spróbować tyle potraw, ile razy zobaczył kota poruszającego ogonem, a że dawniej kota można było zobaczyć niemalże wszędzie, to różnych potraw kosztowano wiele razy. W dawnej Polsce obchody tłustego czwartku i ostatnich dni karnawału nie ograniczały się wyłącznie do nieumiarkowanego jedzenia i picia, pielęgnowano też inne ludowe zwyczaje.
Wykwintność dań i trunków zależała od zamożności gospodarza. Najmożniejsi degustowali takie potrawy jak: pieczona dziczyzna, szynka z dzika, comber zajęczy, różne kiełbasy, indyki nadziewane rodzynkami i migdałami oraz rozmaite sosy i pasztety. Dania popijali rodzimą wódką, domowymi nalewkami i drogimi winami z najlepszych zagranicznych winiarń. Wśród chłopów najpopularniejsze były potrawy obficie kraszone: kasza i kapusta ze skwarkami, słonina i sadło. Poza tym na wszystkich staropolskich stołach pojawiały się słodkie wypieki: racuchy, bliny, pampuchy i faworki.
Pączki, które współcześnie cieszą się największą popularnością, również wypiekano, choć miały one nieco inną formę i smak – przede wszystkim były dość twarde. Poza tym, zgodnie z panującą wówczas tradycją, każdy miał spróbować tyle potraw, ile razy zobaczył kota poruszającego ogonem, a że dawniej kota można było zobaczyć niemalże wszędzie, to różnych potraw kosztowano wiele razy. W dawnej Polsce obchody tłustego czwartku i ostatnich dni karnawału nie ograniczały się wyłącznie do nieumiarkowanego jedzenia i picia, pielęgnowano też inne ludowe zwyczaje.
Dawne zwyczaje i zabawy
W tłusty czwartek oraz przez resztę ostatnich dni karnawału w miastach i wsiach tradycyjnie odbywały się pochody maszkar i kolorowych przebierańców. Zwyczaj ten cieszył się dużą popularnością we wszystkich stanach społecznych. Uczestnicy korowodów byli przebrani, koszule i spódnice zakładano na odwrotną stronę, mężczyźni chodzili w damskich ubraniach, chętnie też wkładano maski bądź czerniono sadzą twarze. Powszechne było także przebieranie się za zwierzęta albo obchodzenie miast i wsi ze zwierzętami wystruganymi z drewna: kogutami, końmi, kozami, niedźwiedziami i bocianami. Prawdopodobnie pierwotnie oprowadzano żywe zwierzęta, z czasem zastąpiono je drewnianymi figurami.
Przebierańcy biorący udział w pochodach śpiewali, tańczyli, odwiedzali pobliskie karczmy oraz domostwa, do których zostali zaproszeni. Byli goszczeni z wielką radością, ponieważ wierzono, że takie odwiedziny przynoszą pomyślność wszystkim domownikom. Zwyczaj barwnych pochodów miał również inną symbolikę. Zgodnie z ówczesnymi przekonaniami przebieranie się, obchodzenie miast i wsi oraz oprowadzanie zwierząt miało chronić mieszkańców przed złymi mocami, urokami, chorobami, nieszczęściem i słabymi plonami.
Przebierańcy biorący udział w pochodach śpiewali, tańczyli, odwiedzali pobliskie karczmy oraz domostwa, do których zostali zaproszeni. Byli goszczeni z wielką radością, ponieważ wierzono, że takie odwiedziny przynoszą pomyślność wszystkim domownikom. Zwyczaj barwnych pochodów miał również inną symbolikę. Zgodnie z ówczesnymi przekonaniami przebieranie się, obchodzenie miast i wsi oraz oprowadzanie zwierząt miało chronić mieszkańców przed złymi mocami, urokami, chorobami, nieszczęściem i słabymi plonami.
Rytualny taniec
Powszechnym zwyczajem były także tańce, ale nie te powolne i spokojne. Ostatni tydzień karnawału odznaczał się niezwykle szybkim, energicznym i skocznym ruchem tanecznym. Tańczyli wszyscy, zarówno mężczyźni, jak i kobiety, młodzi i starcy. Podczas tańca wykonywali różne wymyślne figury i wysoko skakali. Zgodnie z panującym zwyczajem, należało tańczyć niemal bez przerwy. Osoba, która pozostała bez partnera albo nie wykazywała chęci do tańca, obowiązkowo płaciła karę. Aby się przed tym uchronić, tańczono niemal do upadłego.
Niekończący się taniec zawierał pewną symbolikę. Miała to być swego rodzaju manifestacja, pokaz siły, energii, witalności i radości. Przez pełen temperamentu ruch pobudzano przyrodę do życia, zachęcano roślinność do zakwitania. Niezwykle żywotny i dynamiczny taniec miał zapewnić urodzaj lnu i konopi, a więc roślin bardzo ważnych w życiu codziennym. Pozyskiwano z nich bowiem olej domowy oraz płótno, niezbędne do wyrabiania odzieży i sznurków wykorzystywanych w wielu pracach gospodarskich.
Niekończący się taniec zawierał pewną symbolikę. Miała to być swego rodzaju manifestacja, pokaz siły, energii, witalności i radości. Przez pełen temperamentu ruch pobudzano przyrodę do życia, zachęcano roślinność do zakwitania. Niezwykle żywotny i dynamiczny taniec miał zapewnić urodzaj lnu i konopi, a więc roślin bardzo ważnych w życiu codziennym. Pozyskiwano z nich bowiem olej domowy oraz płótno, niezbędne do wyrabiania odzieży i sznurków wykorzystywanych w wielu pracach gospodarskich.
Czas kojarzenia małżeństw
Ostatni tydzień karnawału był też doskonałym czasem na zaloty, dlatego najmożniejsi organizowali bale, a w karczmach odbywały się zabawy. Tłumne spotkania towarzyskie stanowiły świetną okazję do swatania par. Wielu pannom karnawał dawał nadzieję na znalezienie przyszłego męża. W dawnym społeczeństwie panował pogląd, według którego obowiązkiem każdej kobiety i każdego mężczyzny było wstąpienie w związek małżeński. Staropanieństwo i starokawalerstwo postrzegano jako pogwałcenie praw natury i wielką życiową klęskę. Panny i kawalerowie, którzy się nie zaręczyli lub nie stanęli na ślubnym kobiercu w ostatnich dniach karnawału, ponosili karę. Za niepodjęcie trudów i obowiązków małżeńskich i ciągłe korzystanie z uciech stanu wolnego musieli publicznie ciągnąć ciężką kłodę i mierzyć się z przytykami i wyzwiskami.
Tłusty czwartek dawniej
i dziś
W dawnej Polsce, jak możemy zauważyć, tłusty czwartek i ostatni tydzień karnawału były czasem zabawy. Obowiązki domowe schodziły na drugi plan, najważniejsza była rozrywka. Takie zachowanie miało jednak głębszy sens. Zbliżała się Środa Popielcowa, a wraz z nią okres Wielkiego Postu. We wtorkową noc po zakończonej zabawie w domach starannie zmywano wszystkie naczynia. Nie mógł pozostać na nich ani ślad tłuszczu, ani smak mięsa. Nastawał czas potraw typowo postnych – najpopularniejszy był żur. Przygotowywano go z mąki żytniej lub owsianej, dodawano skórki czarnego chleba oraz kilka ząbków czosnku. Żur jedzono niemal codziennie aż do końca Wielkiego Postu. Wśród innych postnych potraw można wymienić m.in. chleb, ryby, gotowane ziemniaki, kwaszoną kapustę, jaja, mleko. Zakazane były wszelkie spotkania towarzyskie, chowano instrumenty muzyczne, karcono za głośne śmiechy i krzyki. Wielu wiernych rezygnowało z picia alkoholu. Zabawy i huczne spotkania towarzyskie zastępowano wspólnymi modlitwami i duchową zadumą. Dawniej zachowanie postu było obowiązkiem każdego chrześcijanina.
Staropolskie tradycje powoli jednak zanikają, a normy społeczne z biegiem lat ulegają złagodzeniu. Współcześnie w Wielkim Poście spożywanie potraw mięsnych, tłustych i słodkich jest społecznie dozwolone. Poza tym odbywają się spotkania towarzyskie, słychać muzykę, dzieci biegają, krzyczą i się bawią. Dziś ścisłego czterdziestodniowego Wielkiego Postu polegającego na ciszy, codziennej zadumie i spożywaniu wyłącznie postnych potraw przestrzegają nieliczni wierni.
Zasada mówiąca o nadmiernym jedzeniu i niekończącej się zabawie, pozwalających nasycić się przed postem, już nie ma racji bytu. Dlatego też tłusty czwartek obchodzony jest dość skromnie. Na polskich stołach zgodnie z tradycją pojawiają się słodkie wypieki, są to głównie pączki, faworki i baby. Niektórzy zapraszają gości, by wspólnie zajadać się słodyczami. W poszczególnych restauracjach i klubach są organizowane zabawy. Niemniej wszystko odbywa się wyłącznie w tłusty czwartek, w kolejnych dniach wracamy do codzienności.
Zasada mówiąca o nadmiernym jedzeniu i niekończącej się zabawie, pozwalających nasycić się przed postem, już nie ma racji bytu. Dlatego też tłusty czwartek obchodzony jest dość skromnie. Na polskich stołach zgodnie z tradycją pojawiają się słodkie wypieki, są to głównie pączki, faworki i baby. Niektórzy zapraszają gości, by wspólnie zajadać się słodyczami. W poszczególnych restauracjach i klubach są organizowane zabawy. Niemniej wszystko odbywa się wyłącznie w tłusty czwartek, w kolejnych dniach wracamy do codzienności.
Anna Wójciuk