Strajk, którego nie było - Muzeum Historii Polski w Warszawie SKIP_TO
Wizyta w muzeum Przejdź do sklepu
Na białym tle czerwony napis „Solidarność” z biało-czerwoną chorągiewką nad literą „N”.
27 marca 1981 roku miał miejsce największy w historii protest zorganizowany przez Solidarność. W czterogodzinnej akcji ostrzegawczej wzięło udział ponad 2,5 miliona pracowników z zakładów w całej Polsce. Była to próba przed gigantycznym strajkiem generalnym, do którego nigdy nie doszło.
Starszy, łysiejący mężczyzna z siwymi włosami. Ma pociągłą twarz, jasne oczy.  Jest w garniturze i krawacie. powiększ
Senator Jan Rulewski, fot. Sławomir Kaczorek, 2010 r. (Senat RP, domena publiczna)

Wałęsa zadzwonił, jednak Rulewski nie ustąpił. Do akcji wkroczyła milicja, a brutalność interwencji stała się katalizatorem ogólnokrajowego kryzysu. Ocena tych wydarzeń pozostaje przedmiotem sporów historyków. Krzysztof Osiński skłaniał się ku tezie o niekontrolowanej eskalacji. Andrzej Paczkowski zwracał uwagę na zbieżność czasową z manewrami Układu Warszawskiego i rozważał, czy nie była to próba generalna przed rozprawą ze związkiem. Andrzej Friszke podkreślał, że decyzja o interwencji zapadła na najwyższym szczeblu, choć jej autorzy mogli nie przewidzieć użycia przemocy i tego, że sytuacja wymknie się spod politycznej kontroli.

Przez lata powtarzano również hipotezy o prowokacji inspirowanej przez zwolenników siłowej konfrontacji w Biurze Politycznym: Tadeusza Grabskiego, Stefana Olszowskiego oraz ministra spraw wewnętrznych gen. Mirosława Milewskiego. Niewydane dzienniki Mieczysława Rakowskiego, ówczesnego wicepremiera, rzucają na sprawę dodatkowe światło. W 1992 roku, pytany o pobicie Rulewskiego, stwierdził: „Wykluczyłem możliwość, że [Milewski] działał na własną rękę. Był zbyt cwany, żeby się nie ubezpieczyć”. W rozmowie ze Stanisławem Kanią, który w marcu 1981 roku stał na czele PZPR, usłyszał jednak: „Przecież kilka dni temu rozmawialiśmy o tym i powiedziałem ci wyraźnie, że decyzję wydał Wojciech [Jaruzelski]”. Rakowski przyznał mu rację. Wszystko wskazuje na to, że decyzja o usunięciu okupujących została podjęta na najwyższym szczeblu władzy, jednak najprawdopodobniej nie doszacowano politycznych konsekwencji takiego posunięcia.
1/4

Powiązane Wystawy

1/4

PowiązaneMateriały