Wywiad
I Rzeczpospolita 1569-1795
Społeczeństwo
Kultura
Biografie
Nauczyciele
Dorośli
Licealiści
Studenci
Stanisław August Poniatowski.
Król Polski 1764-1795
czas czytania:
Stanisław August Poniatowski był ostatnim królem Rzeczypospolitej Obojga Narodów i jednym z jej najbardziej kontrowersyjnych władców. Uosabia zarówno rozpad dawnego państwa, jak i ostatnią próbę jego modernizacji. Jedni widzieli w nim „króla Stasia” – próżnego estetę, który przegrał wszystko. Inni – pełnego uporu reformatora, pracującego ponad siły, by kraj wyciągnąć z kryzysu. Spór o jego ocenę trwa do dziś.
Dzieciństwo i lata młodzieńcze
Urodził się 17 stycznia 1732 r. w Wołczynie na Polesiu, w magnackiej rodzinie Poniatowskich. Jego ojciec, generał Stanisław Poniatowski, był jednym z mózgów Familii Czartoryskich, pierwszego w dziejach Rzeczypospolitej stronnictwa, które łączyło walkę o wpływy z programem naprawy państwa. Matka, Konstancja z Czartoryskich, zaszczepiła synowi przekonanie o szczególnej misji, jaka na niego czeka. Od dziecka otoczony dorosłymi, uczony przez poważnego prawnika i historyka Gotfryda Lengnicha, dużo czytał, mówił w kilku językach i uchodził za przemądrzałego. Brak rówieśniczych kontaktów miał mu później utrudniać porozumienie ze szlachtą, przywykłą do bezpośredniości i rubaszności sejmików.
Jak wielu młodych magnatów, odbył grand tour po Europie: odwiedził Drezno, Wiedeń, Paryż, Niderlandy, Londyn i Berlin. Tam poznał brytyjskiego dyplomatę Charlesa Hanbury’ego Williamsa, który stał się jego mentorem i wprowadził go w realia wielkiej polityki oraz dworskiej dyplomacji. Dzięki Williamsowi Poniatowski trafił później do Petersburga, gdzie nastąpił najbardziej znany epizod z jego młodości – romans z Zofią Fryderyką Augustą von Anhalt-Zerbst, żoną następcy tronu, przyszłą carycą Katarzyną II. Związek był emocjonalnie ważny dla obojga, miał też efekt bardzo praktyczny: młody polski arystokrata mocno zapisał się w pamięci przyszłej imperatorowej.
Jak wielu młodych magnatów, odbył grand tour po Europie: odwiedził Drezno, Wiedeń, Paryż, Niderlandy, Londyn i Berlin. Tam poznał brytyjskiego dyplomatę Charlesa Hanbury’ego Williamsa, który stał się jego mentorem i wprowadził go w realia wielkiej polityki oraz dworskiej dyplomacji. Dzięki Williamsowi Poniatowski trafił później do Petersburga, gdzie nastąpił najbardziej znany epizod z jego młodości – romans z Zofią Fryderyką Augustą von Anhalt-Zerbst, żoną następcy tronu, przyszłą carycą Katarzyną II. Związek był emocjonalnie ważny dla obojga, miał też efekt bardzo praktyczny: młody polski arystokrata mocno zapisał się w pamięci przyszłej imperatorowej.
Polityk Familii
Po powrocie do kraju Poniatowski szybko wyrósł na jednego z polityków Familii. Świetnie odnajdywał się w salonach, potrafił zjednywać ludzi, a jednocześnie podzielał przekonanie Czartoryskich, że bez zasadniczych reform Rzeczpospolita runie. Widział, jak po wojnach XVII wieku i epoce saskiej państwo tonie w anarchii zrywanych sejmów i słabnącej władzy centralnej. Gdy w Europie po wojnie siedmioletniej doszło do „wielkiego odwrócenia sojuszy”, a Prusy, Rosja i Austria zaczęły traktować ziemie polsko-litewskie jak strefę swoich wpływów, wybór przyszłego króla zależał już w praktyce od woli mocarstw. Tu wróciła pamięć Katarzyny II o dawnym kochanku. To ona, patrząc na Poniatowskiego jak na „użytecznego dla naszych rzeczywistych interesów”, wysunęła go jako kandydata tronu.
Marcello Bacciarelli „Portret alegoryczny Stanisława Augusta Poniatowskiego z klepsydrą”, olej na płótnie (Muzeum Narodowe w Krakowie)
Król reformator
Elekcja 1764 r. była jedną z najspokojniejszych w dziejach – również dlatego, że trzy kilometry od pola elekcyjnego stały rosyjskie wojska. Pod lufami ich karabinów szlachta obwołała królem stolnika litewskiego Stanisława Antoniego Poniatowskiego, który przyjął imiona Stanisław August. W jego wyborze było jednocześnie coś z osobistej kariery zdolnego magnata i coś z upokorzenia: od pierwszego dnia panowania wiedział, że zawdzięcza koronę obcej władczyni.
Nowy król od razu rzucił się w wir reform. Już sejm konwokacyjny, obradujący „pod węzłem konfederacji”, a więc bez liberum veto, uchwalił szereg praw ograniczających samowolę hetmanów i ministrów, tworzących kolegialne komisje skarbowe i wojskowe. Stanisław August i związani z nim politycy próbowali odbudować elementarną sprawność państwa. W kolejnych latach powołano komisje dobrego porządku w miastach, powstał Teatr Narodowy, a w 1765 r. – elitarna Szkoła Rycerska, która miała tworzyć nowoczesne kadry wojskowe i obywatelskie. Król żywo interesował się programem nauczania, wciągał kadetów w praktykę publiczną, a ich mundury i musztra miały być wizytówką odrodzonego polskiego wojska.
Nowy król od razu rzucił się w wir reform. Już sejm konwokacyjny, obradujący „pod węzłem konfederacji”, a więc bez liberum veto, uchwalił szereg praw ograniczających samowolę hetmanów i ministrów, tworzących kolegialne komisje skarbowe i wojskowe. Stanisław August i związani z nim politycy próbowali odbudować elementarną sprawność państwa. W kolejnych latach powołano komisje dobrego porządku w miastach, powstał Teatr Narodowy, a w 1765 r. – elitarna Szkoła Rycerska, która miała tworzyć nowoczesne kadry wojskowe i obywatelskie. Król żywo interesował się programem nauczania, wciągał kadetów w praktykę publiczną, a ich mundury i musztra miały być wizytówką odrodzonego polskiego wojska.
Jednocześnie Stanisław August odegrał istotną rolę w zainicjowaniu nowoczesnego systemu oświaty. Powołana w 1773 r. Komisja Edukacji Narodowej – pierwsze w Europie ministerstwo oświaty – była efektem kasaty zakonu jezuitów, ale też konsekwencją przekonania króla i jego współpracowników, że bez gruntownej reformy szkół nie uda się wychować nowych elit. Komisja, której patronował monarcha, porządkowała siatkę szkół, tworzyła nowe podręczniki i programy, kształciła nauczycieli. W ten sposób „filozof w koronie” próbował zmieniać Rzeczpospolitą od fundamentów, zaczynając od szkolnej ławki.Król świadomie używał kultury jako narzędzia polityki. W Zamku Królewskim kazał urządzić Salę Rycerską, zwaną wówczas Salą Narodową. Ozdobiono ją monumentalnymi płótnami Marcella Bacciarellego przedstawiającymi wielkie momenty z dziejów Polski: od odsieczy wiedeńskiej po unię lubelską. W tej sali czekało się na audiencję, więc każdy gość miał przed oczami sugestywną lekcję historii. Poniatowski dbał także o literatów, organizował słynne obiady czwartkowe, sprowadzał artystów i architektów z całej Europy. Pozostawił po sobie imponującą kolekcję prawie 2,5 tys. obrazów, projekt Musaeum Polonicum, a przede wszystkim królewską rezydencję w Łazienkach – jedno z najbardziej konsekwentnych założeń oświeceniowych w Europie.
Łazienki Królewskie były czymś więcej niż letnią siedzibą monarchy. To tam król próbował wcielić w życie swój ideał „filozofa w koronie”: władcy racjonalnego, opanowanego, otoczonego artystami i intelektualistami, przekonanego, że dobrze urządzony ogród i harmonijna architektura mogą kształtować gusty i obyczaje obywateli. W tym sensie Stanisław August był nie tyle marzycielem, ile konsekwentnym reformatorem, który chciał przekształcić Rzeczpospolitą w nowoczesne państwo, nie burząc jej republikańskiej tradycji.
Łazienki Królewskie były czymś więcej niż letnią siedzibą monarchy. To tam król próbował wcielić w życie swój ideał „filozofa w koronie”: władcy racjonalnego, opanowanego, otoczonego artystami i intelektualistami, przekonanego, że dobrze urządzony ogród i harmonijna architektura mogą kształtować gusty i obyczaje obywateli. W tym sensie Stanisław August był nie tyle marzycielem, ile konsekwentnym reformatorem, który chciał przekształcić Rzeczpospolitą w nowoczesne państwo, nie burząc jej republikańskiej tradycji.
Między Rosją a próbą ratowania suwerenności
W polityce zagranicznej liczył, że oparcie się na Rosji osłoni kraj przed bardziej agresywną ekspansją Prus. Dlatego długo godził się na rosyjską kuratelę, starając się jednocześnie zwiększać pole manewru. Nikołaj Repnin, ambasador carycy w Warszawie, miał po latach przyznać, że „żaden człowiek w Polsce nie sprawił Rosji tylu kłopotów co Poniatowski”. Król próbował blokować najbardziej brutalne ingerencje Petersburga, inicjował polemiki z propagandą zaborców, szukał wsparcia w Londynie i Paryżu. Jednak wojna domowa, jaką była konfederacja barska, zakończyła się dla niego katastrofą polityczną i osobistą.
Rozbiór 1772 r. był dla Stanisława Augusta wstrząsem. Państwo straciło ponad cztery miliony mieszkańców, a zaufanie króla do Rosji rozsypało się w proch. Od tej pory jego polityka była nieustannym balansowaniem między świadomością, że bez rosyjskiej zgody żadna reforma się nie uda, a przekonaniem, że tylko głęboka modernizacja może uratować resztki suwerenności. Kulminacją tego wysiłku stał się Sejm Wielki i Konstytucja 3 maja. Król grał w nim pierwszoplanową rolę. Forsował wzmocnienie władzy wykonawczej, popierał zniesienie liberum veto, umiarkowane otwarcie na mieszczan i lepszą ochronę chłopów.
Rozbiór 1772 r. był dla Stanisława Augusta wstrząsem. Państwo straciło ponad cztery miliony mieszkańców, a zaufanie króla do Rosji rozsypało się w proch. Od tej pory jego polityka była nieustannym balansowaniem między świadomością, że bez rosyjskiej zgody żadna reforma się nie uda, a przekonaniem, że tylko głęboka modernizacja może uratować resztki suwerenności. Kulminacją tego wysiłku stał się Sejm Wielki i Konstytucja 3 maja. Król grał w nim pierwszoplanową rolę. Forsował wzmocnienie władzy wykonawczej, popierał zniesienie liberum veto, umiarkowane otwarcie na mieszczan i lepszą ochronę chłopów.
Konstytucja 3 maja uczyniła z niego na moment bohatera europejskiej opinii publicznej. W Warszawie panowała atmosfera rewolucji godności: wydawało się, że Rzeczpospolita dołącza do grona nowoczesnych monarchii konstytucyjnych. Na nieszczęście dla króla i kraju triumf reformatorów zbiegł się z eskalacją wojny rewolucyjnej we Francji. Mocarstwa zaniepokojone „zarazą” zmian uznały Polskę za niebezpieczny precedens. W 1792 r. Rosja wkroczyła zbrojnie, a część polskich magnatów zawiązała konfederację targowicką przeciw konstytucji. Odbudowywane wojska polskie pod dowództwem Tadeusza Kościuszki i Józefa Poniatowskiego, podjęły walkę. Taktyczne zwycięstwa nie mogły jednak zmienić obrazu strategicznej klęski.
Decyzja Stanisława Augusta, by przerwać walkę i przyłączyć się do targowicy, stała się kluczowym argumentem jego krytyków. Romantycy nie mogli mu darować, że nie wybrał śmierci na czele wojska, że nie stał się królem-męczennikiem. Sam władca uważał jednak gest heroicznej rozpaczy za polityczny teatr. Był przekonany, że ustępując, ocali choć część dorobku reform i sam byt państwa. Z dzisiejszej perspektywy wiemy, że przecenił swoją sprawczość i dobrą wolę Katarzyny II. Jednocześnie nie da się sprowadzać tej decyzji do czystej tchórzliwości. Była raczej dramatyczną próbą ratowania tego, co jeszcze się dało – próbą, która nie mogła się powieść.
Decyzja Stanisława Augusta, by przerwać walkę i przyłączyć się do targowicy, stała się kluczowym argumentem jego krytyków. Romantycy nie mogli mu darować, że nie wybrał śmierci na czele wojska, że nie stał się królem-męczennikiem. Sam władca uważał jednak gest heroicznej rozpaczy za polityczny teatr. Był przekonany, że ustępując, ocali choć część dorobku reform i sam byt państwa. Z dzisiejszej perspektywy wiemy, że przecenił swoją sprawczość i dobrą wolę Katarzyny II. Jednocześnie nie da się sprowadzać tej decyzji do czystej tchórzliwości. Była raczej dramatyczną próbą ratowania tego, co jeszcze się dało – próbą, która nie mogła się powieść.
Drugim aktem finału panowania był wybuch powstania kościuszkowskiego wiosną 1794 r. Król, podejrzewany o chwiejność, stał w jego cieniu. Po klęsce insurekcji i trzecim rozbiorze został zmuszony do abdykacji w Grodnie 25 listopada 1795 r. Odtąd jego życie toczyło się już poza ojczyzną. Wezwany przez cara Pawła I do Petersburga, zamieszkał w okazałym Pałacu Marmurowym – w warunkach komfortowych, ale w istocie w złotej klatce. Nie mógł swobodnie podróżować ani prowadzić samodzielnej polityki. Każdy jego gość był skrupulatnie kontrolowany. Król do końca zabiegał o uregulowanie ogromnych długów i zapewnienie bytu swoim dzieciom z nieformalnych związków.
Ocena współczesnych
i potomnych
12 lutego 1798 r. rano podano mu do łóżka filiżankę bulionu. Po chwili zasłabł, stracił przytomność, jeszcze raz ją odzyskał, zdążył wezwać księdza i wieczorem zmarł, prawdopodobnie w wyniku udaru. Został pochowany w kościele św. Katarzyny w Petersburgu, z sercem i wnętrznościami złożonymi osobno w cynowych urnach. Sto czterdzieści lat później jego szczątki wyruszyły w ostatnią podróż do Polski. W lipcu 1938 r. zaplombowany wagon z trumną ostatniego króla odczepiono na stacyjce w Wysokiem Litewskiem, skąd kondukt przewiózł je do Wołczyna – rodzinnej siedziby Poniatowskich.
W życiu prywatnym Stanisław August nie był ascetą. Miał liczne romanse, nieformalną rodzinę z Elżbietą z Grabowskich, lubił wygodę i luksus. Jego przeciwnicy chętnie wytykali mu zadłużenie – w chwili upadku Rzeczypospolitej zobowiązania finansowe króla sięgały dziesiątek milionów złotych polskich. Można je odczytywać jako przejaw lekkomyślności, ale też jako koszt ambicji: budowy rezydencji, utrzymania sieci agentów, finansowania uczonych i artystów. W osiemnastowiecznej Europie dwór był przecież jednym z podstawowych narzędzi polityki, a splendor – walutą, w której mierzono siłę monarchy.
W życiu prywatnym Stanisław August nie był ascetą. Miał liczne romanse, nieformalną rodzinę z Elżbietą z Grabowskich, lubił wygodę i luksus. Jego przeciwnicy chętnie wytykali mu zadłużenie – w chwili upadku Rzeczypospolitej zobowiązania finansowe króla sięgały dziesiątek milionów złotych polskich. Można je odczytywać jako przejaw lekkomyślności, ale też jako koszt ambicji: budowy rezydencji, utrzymania sieci agentów, finansowania uczonych i artystów. W osiemnastowiecznej Europie dwór był przecież jednym z podstawowych narzędzi polityki, a splendor – walutą, w której mierzono siłę monarchy.
Marcin Zaleski „Widok pałacu w Łazienkach latem”, olej na płótnie, ok. 1836-1838 r. (Muzeum Narodowe w Warszawie)
Współcześni oceniali go różnie. Dla części konserwatystów był „królem Stasiem” – miękkim, nazbyt francuskim w manierach, zbyt mało sarmackim. Oświeceniowi publicyści cenili jego mecenat i gotowość do dialogu. Późniejsze pokolenia też widziały w nim to, co chciały: romantycy wynosili na piedestał bohaterów z szablą w dłoni i odrzucali monarchę, który w decydującym momencie postawił na kalkulację; pozytywiści dostrzegali w nim prekursora pracy organicznej, a historycy XX i XXI w. coraz częściej mówią o nim jak o „najlepszym z ministrów kultury” i polityku, który – mimo wszystkich błędów – próbował myśleć o państwie w kategoriach długiego trwania.
W codziennym rytmie pracy bliższy był urzędnikowi niż królowi z romantycznych obrazów. Wstawał wcześnie, godzinami rozmawiał ze współpracownikami. Pisał i poprawiał memoriały, śledził korespondencję zagraniczną, czytał nowe książki. Dbał o detale – od umundurowania gwardii po ikonograficzne niuanse obrazów zamawianych u Bacciarellego – wierząc, że w polityce symbole są równie ważne jak ustawy. Ta drobiazgowość zamieniała się czasem w nadmierną ostrożność, ale świadczy też o tym, jak serio traktował swoją rolę. Wbrew legendzie o pięknoduchu w Łazienkach większość życia spędzał nie na spacerach po ogrodzie, lecz za biurkiem.
W codziennym rytmie pracy bliższy był urzędnikowi niż królowi z romantycznych obrazów. Wstawał wcześnie, godzinami rozmawiał ze współpracownikami. Pisał i poprawiał memoriały, śledził korespondencję zagraniczną, czytał nowe książki. Dbał o detale – od umundurowania gwardii po ikonograficzne niuanse obrazów zamawianych u Bacciarellego – wierząc, że w polityce symbole są równie ważne jak ustawy. Ta drobiazgowość zamieniała się czasem w nadmierną ostrożność, ale świadczy też o tym, jak serio traktował swoją rolę. Wbrew legendzie o pięknoduchu w Łazienkach większość życia spędzał nie na spacerach po ogrodzie, lecz za biurkiem.
Co więc zostawił po sobie Stanisław August? Niestety nie niepodległą Rzeczpospolitą – ta przestała istnieć za jego życia. Pozostawił jednak coś, co trudno zważyć i zmierzyć: próby przeprowadzenia suwerennej rewolucji od wewnątrz, bez burzenia całego porządku. Pozostawił instytucje oświatowe, artystyczne i administracyjne, które stały się ważnymi punktami odniesienia dla kolejnych pokoleń. Wreszcie, nowe wyobrażenie o tym, czym może być polskie państwo. Był królem, który naprawdę chciał naprawić Rzeczpospolitą i który przegrał nie tylko z własnymi słabościami, lecz przede wszystkim z logiką europejskich mocarstw i kryzysem późnosarmackiej Rzeczpospolitej.
Krzysztof Laskowski