Poznański Czerwiec 1956 - Muzeum Historii Polski w Warszawie SKIP_TO
Wizyta w muzeum Przejdź do sklepu
Dwa wysokie krzyże połaczone ze sobą ramionami. Raamiona przewiązane grubym sznurem. Na dole lewego krzyża data: 1956. Na dole prawego krzyża daty: 1968, 1970, 1876, 1980.
Pierwszy w powojennej Polsce masowy protest społeczeństwa przeciw władzy komunistycznej wybuchł 28 czerwca 1956 roku w Poznaniu. Tego dnia robotnicy wyszli na ulice z hasłami walki o chleb, wolność i godność. Protest został krwawo stłumiony przez komunistyczne władze, a wydarzenia poznańskiego czerwca 1956 przez dziesięciolecia były objęte cenzurą i propagandowo nazywane „wypadkami czerwcowymi”. Dopiero po latach zyskały należyte miejsce w historii jako symbol oporu.
Grupa młodych ludzi niesie transparent z napisem „Żądamy chleba”. Za nimi podąża pochód protestujących. powiększ
Manifestacja na ul. Armii Czerwonej (obecnie Święty Marcin), czerwiec 1956 r. (Wikimedia Commons)

Manifestacja uliczna

28 czerwca 1956 roku o świcie załoga ZISPO przystąpiła do strajku i opuściła halę fabryczną. Do protestu szybko przyłączyli się pracownicy innych zakładów – tysiące robotników ruszyły w pochodzie ulicami Poznania. Maszerujący kierowali się w stronę centrum, niosąc biało-czerwone flagi i śpiewając hymn narodowy oraz pieśni religijne. Towarzyszył im donośny stukot drewnianych chodaków, który – według wspomnień świadków – brzmiał niczym marsz więźniów z obozu pracy. Na czele pochodu szły kobiety pracujące w fabryce na najcięższych stanowiskach.

Tłum kierował się w okolice Zamku Cesarskiego, gdzie mieściło się prezydium Miejskiej Rady Narodowej. W miarę jak manifestanci docierali do centrum miasta, atmosfera stawała się coraz bardziej napięta. Początkowo robotnicy domagali się realizacji wyłącznie postulatów ekonomicznych – skandowano m.in. „Chcemy chleba!”, „Precz z normami!”, „Chcemy żyć jak ludzie!”. Jednak z czasem w środku demonstracji pojawiły się także hasła polityczne: „Precz z czerwoną burżuazją!”, „Precz z komunistami!”, „My chcemy wolności!”. Rozlegały się też okrzyki wymierzone w radziecką dominację: „Precz z Moskalami!”. Jedno z haseł brzmiało nawet: „Chcemy Polski katolickiej, a nie bolszewickiej!” – co dobitnie pokazywało sprzeciw wobec narzuconego systemu wartości.

Pacyfikacja i represje

Bilans poznańskiego Czerwca 1956 okazał się tragiczny. Według badań prowadzonych przez IPN łącznie zginęło wówczas 58 osób, choć niektóre źródła podają, że ofiar mogło być nawet około 70. Rany odniosło ponad 600 osób.

Po stłumieniu protestu rozpoczęły się masowe aresztowania – zatrzymano ok. 700-750 osób podejrzanych o udział w zajściach. Większość z nich wkrótce zwolniono, jednak około 150-200 osób doczekało się aktów oskarżenia i procesów sądowych. Już we wrześniu 1956 roku ruszyły pokazowe procesy, których celem było napiętnowanie uczestników zajść jako „chuliganów” i odstraszenie innych. Bohaterski adwokat mec. Stanisław Hejmowski odważył się w tych procesach otwarcie wskazywać, że to władza ponosi odpowiedzialność za rozlew krwi – jednak taką postawę przypłacił szykanami, a wyroki skazujące i tak zapadły.

Władze PRL zadbały też, by prawda o Czerwcu ’56 została zniekształcona – komunistyczna propaganda od początku przedstawiała bunt jako wynik „obcej inspiracji” i prowokacji zachodnich wywiadów (sugerowano m.in. podburzanie nastrojów przez Niemców). Przez długie lata nie wolno było mówić o tych wydarzeniach otwarcie, a rodziny ofiar nie mogły publicznie czcić pamięci bliskich.
Młody mężczyzna o wysokim czole, inteligentnym wyrazie twarzy, w okularach.  Ma na sobie garnitur, białą koszulę i krawat. powiększ
Adwokat Stanisław Hejmowski, 1933 r. (NAC)
1/4

PowiązaneMateriały