Milenium kontra tysiąclecie
czas czytania:
„Rozpoczęła się w nowych warunkach walka o to, kto ma kierować narodem, kto ma sprawować rząd dusz w narodzie. Do tej walki trzeba się odpowiednio przygotować. Cała nasza praca polityczna i publicystyczna powinna brać to pod uwagę”. Te słowa padły w końcu lutego 1966 r. z ust Zenona Kliszki – sekretarza KC PZPR i najbliższego współpracownika rządzącego Polską od blisko dekady Władysława Gomułki.
Przeciwnikiem partii komunistycznej we wspomnianej walce o „rząd dusz” był Kościół katolicki i jego hierarchia, którą ekipa Gomułki uznawała za największe zagrożenie dla swej władzy. Oczywiście walka ta nie rozpoczęła się w 1966 r., ale wtedy właśnie – za sprawą przygotowanych przez Kościół obchodów Milenium Chrztu Polski oraz przeciwstawianych im, konkurencyjnych obchodów Tysiąclecia Państwa Polskiego - osiągnęła swoje apogeum.
Wkrótce po powrocie do władzy w październiku 1956 r., Gomułka uznał, że największe zagrożenie dla rządów PZPR stanowi przygotowany przez kardynała Stefana Wyszyńskiego program Wielkiej Nowenny, związany z nadchodzącym Milenium Chrztu Polski. Jego realizacja rozpoczęła się odnowieniem Ślubów Narodu na Jasnej Górze, co nastąpiło 26 sierpnia 1956 r., a zatem jeszcze przed uwolnieniem prymasa, choć ściśle według sformułowanych przez niego instrukcji. Pierwszy rok Wielkiej Nowenny zakończyło powtórzenie ślubów we wszystkich parafiach w Polsce w dniu 5 maja 1957 r. Data ta została później przez władze uznana za cezurę, po której Kościół rozpętać miał „ofensywę wojującego klerykalizmu”.
Dokładnie w rok później ekipa Gomułki, po okresie przejściowej liberalizacji, zdecydowała się na powrót do policyjnych metod walki z Kościołem. Za przedmiot pierwszego ataku wybrano Instytut Prymasowski Ślubów Narodu na Jasnej Górze, utworzony przez kardynała Wyszyńskiego w 1957 r. w celu prowadzenia przygotowań uroczystości Wielkiej Nowenny. 21 lipca 1958 r. grupa funkcjonariuszy SB przeprowadziła w pomieszczeniach Instytutu rewizję, konfiskując powielane bez zgody cenzury wydawnictwa religijne. Protestujących przeciw temu pielgrzymów, rozpędził pomocy pałek sprowadzony pośpiesznie oddział ZOMO.
W następnych latach władze podejmowały kolejne kroki wymierzone w katolików: wycofano się z większości zgód na budowę nowych świątyń, wydanych po przełomie październikowym, usunięto naukę religii oraz krzyże ze szkół do których wróciły w burzliwym okresie 1956/57, zlikwidowano tzw. niższe seminaria duchowne, a alumni zaczęli być powoływani do służby wojskowej i kierowani do wymyślonych przez gen. Wojciecha Jaruzelskiego „kompanii kleryckich”, w których starano się osłabić ich wiarę.
Napięcie w stale pogarszających się stosunkach państwowo-kościelnych osiągnęło szczyt po wydaniu 18 listopada 1965 r. "Orędzia biskupów polskich do ich niemieckich braci w Chrystusowym urzędzie pasterskim". W prasie zaroiło się od artykułów oskarżających hierarchię kościelną o zdradę narodową, organizowano też zebrania na których odcinano się od stanowiska Episkopatu; hasłem przewodnim całej kampanii propagandowej stało się zdanie: "Nie przebaczamy".
Wkrótce po powrocie do władzy w październiku 1956 r., Gomułka uznał, że największe zagrożenie dla rządów PZPR stanowi przygotowany przez kardynała Stefana Wyszyńskiego program Wielkiej Nowenny, związany z nadchodzącym Milenium Chrztu Polski. Jego realizacja rozpoczęła się odnowieniem Ślubów Narodu na Jasnej Górze, co nastąpiło 26 sierpnia 1956 r., a zatem jeszcze przed uwolnieniem prymasa, choć ściśle według sformułowanych przez niego instrukcji. Pierwszy rok Wielkiej Nowenny zakończyło powtórzenie ślubów we wszystkich parafiach w Polsce w dniu 5 maja 1957 r. Data ta została później przez władze uznana za cezurę, po której Kościół rozpętać miał „ofensywę wojującego klerykalizmu”.
Dokładnie w rok później ekipa Gomułki, po okresie przejściowej liberalizacji, zdecydowała się na powrót do policyjnych metod walki z Kościołem. Za przedmiot pierwszego ataku wybrano Instytut Prymasowski Ślubów Narodu na Jasnej Górze, utworzony przez kardynała Wyszyńskiego w 1957 r. w celu prowadzenia przygotowań uroczystości Wielkiej Nowenny. 21 lipca 1958 r. grupa funkcjonariuszy SB przeprowadziła w pomieszczeniach Instytutu rewizję, konfiskując powielane bez zgody cenzury wydawnictwa religijne. Protestujących przeciw temu pielgrzymów, rozpędził pomocy pałek sprowadzony pośpiesznie oddział ZOMO.
W następnych latach władze podejmowały kolejne kroki wymierzone w katolików: wycofano się z większości zgód na budowę nowych świątyń, wydanych po przełomie październikowym, usunięto naukę religii oraz krzyże ze szkół do których wróciły w burzliwym okresie 1956/57, zlikwidowano tzw. niższe seminaria duchowne, a alumni zaczęli być powoływani do służby wojskowej i kierowani do wymyślonych przez gen. Wojciecha Jaruzelskiego „kompanii kleryckich”, w których starano się osłabić ich wiarę.
Napięcie w stale pogarszających się stosunkach państwowo-kościelnych osiągnęło szczyt po wydaniu 18 listopada 1965 r. "Orędzia biskupów polskich do ich niemieckich braci w Chrystusowym urzędzie pasterskim". W prasie zaroiło się od artykułów oskarżających hierarchię kościelną o zdradę narodową, organizowano też zebrania na których odcinano się od stanowiska Episkopatu; hasłem przewodnim całej kampanii propagandowej stało się zdanie: "Nie przebaczamy".
Po ogromnej kampanii propagandowej rozpętanej w związku „Orędziem” władze państwowe uznały, że oficjalne uroczystości Tysiąclecia Państwa Polskiego powinny swoimi rozmiarami przyćmić kościelne obchody milenijne. W celu ich właściwego przygotowania powołano do życia specjalną Komisję Partyjno-Rządową d/s Uroczystości Tysiąclecia, której przewodniczącym został sekretarz KC PZPR Władysław Wicha. Jej wysiłek koncentrował się nie tylko na organizacji obchodów państwowych i zapewnieniu masowego w nich udziału ludności, ale także na działaniach mających na celu ograniczanie frekwencji w uroczystościach kościelnych. Próbowano to osiągnąć m.in. poprzez uniemożliwienie korzystania z samochodów zakładów pracy i ograniczanie transportu publicznego, jak i odciągania ludzi od udziału w nabożeństwach przy pomocy atrakcyjnych imprez świeckich.
Rozważano nawet tak nieszablonowe rozwiązania jak zaproszenie do Polski znajdującego się wówczas u szczytu popularności brytyjskiego zespołu „The Beatles”, którego koncerty miałby radykalnie zmniejszyć udział młodzieży w uroczystościach kościelnych. Pomysłu nie udało się ostatecznie zrealizować, ale wydano duże środki na emisję w telewizji amerykańskich filmów oraz organizację festynów, koncertów, wystaw, meczy i wycieczek dla młodzieży – wszystko po to, by ograniczyć frekwencję na uroczystościach kościelnych. Na samo uatrakcyjnienie programu telewizyjnego wydano wówczas – w czasach gdy średnia płaca nie przekraczała dwóch tysięcy złotych – ponad sześć milionów złotych.
Rozważano nawet tak nieszablonowe rozwiązania jak zaproszenie do Polski znajdującego się wówczas u szczytu popularności brytyjskiego zespołu „The Beatles”, którego koncerty miałby radykalnie zmniejszyć udział młodzieży w uroczystościach kościelnych. Pomysłu nie udało się ostatecznie zrealizować, ale wydano duże środki na emisję w telewizji amerykańskich filmów oraz organizację festynów, koncertów, wystaw, meczy i wycieczek dla młodzieży – wszystko po to, by ograniczyć frekwencję na uroczystościach kościelnych. Na samo uatrakcyjnienie programu telewizyjnego wydano wówczas – w czasach gdy średnia płaca nie przekraczała dwóch tysięcy złotych – ponad sześć milionów złotych.
Kardynał Wyszyński, który w kilka godzin po przemówieniu Gomułki wygłaszał w poznańskiej katedrze homilię, nie zdecydował się na podjęcie polemiki z przywódcą PZPR i ograniczył do stwierdzenia, że „nikt z biskupów, a tym bardziej Prymas, nie sięga po władzę doczesną nad rzeczami, bo jesteśmy sługami sług Bożych, jesteśmy sługami was wszystkich”. Było to zgodne z taktyką, przyjętą na odbywającej się równolegle z uroczystościami gnieźnieńsko-poznańskimi konferencji plenarnej Episkopatu, kiedy postanowiono nie dawać władzom pretekstu do działań administracyjnych paraliżujących obchody milenijne. Z tego także względu, zrezygnowano z wydania planowanego wcześniej komunikatu do wiernych, krytykującego utrudnienia czynione przez władze w organizacji uroczystości kościelnych. „Po dość długiej i wnikliwej dyskusji - głosił protokół z obrad konferencji - stwierdzono, że sprawa jest nieaktualna. Reakcje naszych przeciwników nie są normalne, ale urazowe, dlatego komunikat najpożyteczniej i najoględniej zredagowany nic nie da, a wywoła nową falę inwektyw i oszczerstw”.
Pojednawcze stanowisko strony kościelnej nie wzbudziło jednak oczekiwanej reakcji ze strony Gomułki, który nie zgodził się na to by w obchodach milenijnych w Częstochowie, trwających od 2 do 4 maja, uczestniczył papież Paweł VI. W kilka miesięcy później, w październiku 1966 r., przebywając w Moskwie, Gomułka tak wyjaśnił przyczyny swojej decyzji Leonidowi Breżniewowi: „Nie zgodziliśmy się z uwagi na prowadzoną przez Wyszyńskiego kampanię przeciwko nam. (…) Papież czuł się wielce dotknięty. Wiadomo, po co chce przyjechać. W ramach polityki zimnej wojny – tak chciał Wyszyński i papież by tego chciał. Chcieli podkreślić, że Polska jest związana z Rzymem, z Zachodem”. W przeddzień uroczystości częstochowskich, papież Paweł VI mianował kardynała Wyszyńskiego legatem papieskim, co stanowiło szczególne wyróżnienie i wyraz poparcia Ojca świętego dla atakowanego ostro przez władze prymasa.
Również w Krakowie, władze starały się zakłócić przebieg kościelnych obchodów. 7 maja członkowie Episkopatu, powracający z sesji historycznej poświęconej Milenium, jaka odbyła się na Wawelu, natknęli się na zorganizowaną przez lokalny komitet PZPR grupę demonstrantów antykościelnych niosących transparenty z hasłami: „Nie przebaczymy, nie zapomnimy”, „Polska nigdy nie będzie przedmurzem cudzych spraw”. W wielu punktach miasta koncertowały tego i następnego dnia orkiestry oraz odbywały się festyny, co miało osłabić frekwencję na obchodach milenijnych. Duże znaczenie przywiązywano do meczu piłkarskiego Wisła - MTK Budapeszt, na który przybyło 15 tys. osób. Władze uznawały to za sukces, choć równocześnie w jednym ze sprawozdań skonstatowano, że na meczu nie zjawiło się 5 tys. ludzi, którzy kupili bilety, ale „zrezygnowali w ostatniej chwili udając się na uroczystości kościelne”. Wieczorem 8 maja na krakowskim Rynku Głównym doszło do rozproszenia przez ZOMO grupy manifestantów, którzy wznosili okrzyki w obronie biskupów i wolności religijnych.
W miarę wchodzenia uroczystości milenijnych w decydującą fazę, nasilała się akcja propagandowa wymierzona w Kościół. W całym kraju rozlepiono w tym czasie tysiące plakatów z napisem „Nie przebaczymy”. W połowie maja w Gdyni i Szczecinie ludzie zaczęli publicznie i ostentacyjnie dopisywać pod tym napisem słowo „...Katynia”. Interweniująca milicja zatrzymywała poszczególne osoby, co powodowało gromadzenie się większych grup przechodniów, stających w obronie zatrzymanych. W Szczecinie dla rozproszenia kilkusetosobowego tłumu trzeba było sprowadzić oddział ZOMO, który użył gazu łzawiącego. Do zajść doszło także 29 maja w Gdańsku, w czasie obchodów milenijnych z udziałem członków Episkopatu.
Pojednawcze stanowisko strony kościelnej nie wzbudziło jednak oczekiwanej reakcji ze strony Gomułki, który nie zgodził się na to by w obchodach milenijnych w Częstochowie, trwających od 2 do 4 maja, uczestniczył papież Paweł VI. W kilka miesięcy później, w październiku 1966 r., przebywając w Moskwie, Gomułka tak wyjaśnił przyczyny swojej decyzji Leonidowi Breżniewowi: „Nie zgodziliśmy się z uwagi na prowadzoną przez Wyszyńskiego kampanię przeciwko nam. (…) Papież czuł się wielce dotknięty. Wiadomo, po co chce przyjechać. W ramach polityki zimnej wojny – tak chciał Wyszyński i papież by tego chciał. Chcieli podkreślić, że Polska jest związana z Rzymem, z Zachodem”. W przeddzień uroczystości częstochowskich, papież Paweł VI mianował kardynała Wyszyńskiego legatem papieskim, co stanowiło szczególne wyróżnienie i wyraz poparcia Ojca świętego dla atakowanego ostro przez władze prymasa.
Również w Krakowie, władze starały się zakłócić przebieg kościelnych obchodów. 7 maja członkowie Episkopatu, powracający z sesji historycznej poświęconej Milenium, jaka odbyła się na Wawelu, natknęli się na zorganizowaną przez lokalny komitet PZPR grupę demonstrantów antykościelnych niosących transparenty z hasłami: „Nie przebaczymy, nie zapomnimy”, „Polska nigdy nie będzie przedmurzem cudzych spraw”. W wielu punktach miasta koncertowały tego i następnego dnia orkiestry oraz odbywały się festyny, co miało osłabić frekwencję na obchodach milenijnych. Duże znaczenie przywiązywano do meczu piłkarskiego Wisła - MTK Budapeszt, na który przybyło 15 tys. osób. Władze uznawały to za sukces, choć równocześnie w jednym ze sprawozdań skonstatowano, że na meczu nie zjawiło się 5 tys. ludzi, którzy kupili bilety, ale „zrezygnowali w ostatniej chwili udając się na uroczystości kościelne”. Wieczorem 8 maja na krakowskim Rynku Głównym doszło do rozproszenia przez ZOMO grupy manifestantów, którzy wznosili okrzyki w obronie biskupów i wolności religijnych.
W miarę wchodzenia uroczystości milenijnych w decydującą fazę, nasilała się akcja propagandowa wymierzona w Kościół. W całym kraju rozlepiono w tym czasie tysiące plakatów z napisem „Nie przebaczymy”. W połowie maja w Gdyni i Szczecinie ludzie zaczęli publicznie i ostentacyjnie dopisywać pod tym napisem słowo „...Katynia”. Interweniująca milicja zatrzymywała poszczególne osoby, co powodowało gromadzenie się większych grup przechodniów, stających w obronie zatrzymanych. W Szczecinie dla rozproszenia kilkusetosobowego tłumu trzeba było sprowadzić oddział ZOMO, który użył gazu łzawiącego. Do zajść doszło także 29 maja w Gdańsku, w czasie obchodów milenijnych z udziałem członków Episkopatu.
Centralne miejsce w czasie uroczystości milenijnych zajmowała poświęcona przez papieża Pawła VI kopia obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej, która przewożona była z miasta do miasta. 5 czerwca w Lublinie, podczas procesji, milicja zatrzymała kościelną półciężarówkę z obrazem i po przykryciu go brezentową płachtą wywiozła z miasta. Sytuacja powtórzyła się w połowie czerwca, kiedy samochód z obrazem jadący na uroczystości do Olsztyna został zatrzymany przez patrol MO na trasie między Nidzicą i Olsztynkiem, a następnie odholowany do Fromborka. 22 czerwca milicja po raz trzeci „aresztowała” obraz w Liksajnach, kiedy w asyście samego kardynała Wyszyńskiego przewożony był z Fromborka do Warszawy. Obchody milenijne w stolicy, zamykające cykl uroczystości kościelnych, odbywały się w związku z tym bez obrazu, który zastąpiły symboliczne ramy wypełnione kwiatami. Protestacyjne listy Episkopatu w tej sprawie władze zbyły milczeniem, a obraz został umieszczony na Jasnej Górze, gdzie do końca rządów Gomułki pozostawał pod stałym nadzorem SB i milicji, której funkcjonariusze kontrolowali wszystkie pojazdy opuszczające klasztor, tak, by kopia obrazu nie została wywieziona.
Obchody milenijne w Warszawie miały szczególnie gwałtowny przebieg. Kiedy w piątek, 24 czerwca, po mszy w kościele św. Anny, biskupi na czele z kardynałem Wyszyńskim wyszli na ulicę, oczekiwała ich w milicyjnej obstawie grupa aktywistów partyjnych. Na widok członków Episkopatu zaczęli oni skandować m.in. „Nie przebaczymy”, „Biskupi precz od polityki”, a pod adresem prymasa: „Baranie, ty baranie”. Sytuacja powtórzyła się tego samego dnia wieczorem, a 26 maja doszło do dwugodzinnych zamieszek, kiedy milicja zagrodziła drogę maszerującemu Krakowskim Przedmieściem tłumowi wiernych.
Poczynając od maja, władze zaprzestały organizowania obchodów Tysiąclecia Państwa Polskiego w tych samych miastach w których odbywały się uroczystości kościelne, ponieważ w Poznaniu i Gnieźnie zauważono, że część ich uczestników przenosi się ze zgromadzeń oficjalnych na religijne. Dlatego 3 maja (gdy trwały uroczystości kościelne na Jasnej Górze) zorganizowano wielotysięczny wiec w Katowicach, podczas którego wmurowano akt erekcyjny pod pomnik Czynu Powstańczego. Z kolei dla zrównoważenia późniejszych o kilka dni uroczystości w Krakowie, urządzono wielki wiec we Wrocławiu, gdzie położono kamień węgielny pod Pomnik Powrotu Ziem Zachodnich i Północnych do Macierzy. Jednak uroczystości te, podobnie jak czerwcowa impreza w Cedyni „dla upamiętnienia zwycięskiej bitwy Mieszka I z najeźdźcami niemieckimi”, stanowiły jedynie wstęp do gigantycznej „defilady tysiąclecia”, jaką urządzono w Warszawie w dniu najważniejszego PRL-owskiego święta czyli 22 lipca. Obok licznych oddziałów wojska w strojach współczesnych, wzięli w niej też udział wojowie Bolesława Chrobrego, husarze, powstańcy styczniowi, a nawet kawalerzyści z czasów II RP. Nie zgodzono się jedynie na rekonstrukcję przemarszu oddziału partyzanckiego z lat II wojny światowej, najwyraźniej nie wierząc, że ludzie uwierzą iż są to żołnierze Armii Ludowej, a nie traktowanej wciąż z rezerwą Armii Krajowej.
Konkurencyjne obchody Tysiąclecia Chrztu i Tysiąclecia Państwa Polskiego oraz towarzyszące im incydenty, stanowiły apogeum narastającego od 1958 r. konfliktu władz PRL z Kościołem. Co prawda jeszcze w 1967 r. władze zmobilizowały (m.in. w Sosnowcu i Łodzi) bojówki aktywu, które miały zakłócać przebieg uroczystości religijnych, w dalszym też ciągu zdarzały się represje administracyjne, ale ogólne natężenie akcji antykościelnej wyraźnie osłabło. Gomułka doszedł w 1966 r. do punktu w którym dalsza eskalacja walki z Wyszyńskim wymagałaby jego uwięzienia. Wszystkie bowiem łagodniejsze środki zostały już w zasadzie wykorzystane i w najmniejszym nawet stopniu nie powstrzymały aktywności kardynała. Wszelako na podjęcie takiej właśnie decyzji był Gomułka - przy całej swej narastającej z wiekiem gwałtowności ‒ zbyt rozsądny, wiadomo zresztą, że krytycznie oceniał podobną decyzję Bieruta z 1953 r. Tymczasem rok 1967 przyniósł nasilenie wewnętrznej walki o władzę w PZPR, co musiało też siłą rzeczy wpłynąć na osłabienie presji wywieranej na Kościół.
Duchowieństwo ‒ mimo utraty wielu instytucji i uszczuplenia stanu majątkowego ‒ wyszło zwycięsko ze starcia z ekipą Gomułki. Siły Kościoła - co pokazały wyraźnie następne dwie dekady ‒ rosły proporcjonalnie do kruszenia się systemu politycznego PRL i jego ideologicznego bankructwa. Dla wielu, zwłaszcza młodych, Polaków uczestnictwo w masowych uroczystościach milenijnych stanowiło istotne doświadczenie życiowe, rodzaj swoistej duchowej szczepionki impregnującej ich przed indoktrynacją ze strony ateistycznego i autorytarnego państwa. Niektórzy z nich – jak wynika z relacji – stali się później aktywnymi działaczami opozycji przedsierpniowej oraz „Solidarności”.
prof. Antoni Dudek
Zdjęcie: I sekretarz KC PZPR Władysław Gomułka podczas obchodów 1000-lecia Państwa Polskiego. Poznań, 1966 r. Fot. PAP/CAF/M. Szyperko, źródło: dzieje.pl.
Poczynając od maja, władze zaprzestały organizowania obchodów Tysiąclecia Państwa Polskiego w tych samych miastach w których odbywały się uroczystości kościelne, ponieważ w Poznaniu i Gnieźnie zauważono, że część ich uczestników przenosi się ze zgromadzeń oficjalnych na religijne. Dlatego 3 maja (gdy trwały uroczystości kościelne na Jasnej Górze) zorganizowano wielotysięczny wiec w Katowicach, podczas którego wmurowano akt erekcyjny pod pomnik Czynu Powstańczego. Z kolei dla zrównoważenia późniejszych o kilka dni uroczystości w Krakowie, urządzono wielki wiec we Wrocławiu, gdzie położono kamień węgielny pod Pomnik Powrotu Ziem Zachodnich i Północnych do Macierzy. Jednak uroczystości te, podobnie jak czerwcowa impreza w Cedyni „dla upamiętnienia zwycięskiej bitwy Mieszka I z najeźdźcami niemieckimi”, stanowiły jedynie wstęp do gigantycznej „defilady tysiąclecia”, jaką urządzono w Warszawie w dniu najważniejszego PRL-owskiego święta czyli 22 lipca. Obok licznych oddziałów wojska w strojach współczesnych, wzięli w niej też udział wojowie Bolesława Chrobrego, husarze, powstańcy styczniowi, a nawet kawalerzyści z czasów II RP. Nie zgodzono się jedynie na rekonstrukcję przemarszu oddziału partyzanckiego z lat II wojny światowej, najwyraźniej nie wierząc, że ludzie uwierzą iż są to żołnierze Armii Ludowej, a nie traktowanej wciąż z rezerwą Armii Krajowej.
Konkurencyjne obchody Tysiąclecia Chrztu i Tysiąclecia Państwa Polskiego oraz towarzyszące im incydenty, stanowiły apogeum narastającego od 1958 r. konfliktu władz PRL z Kościołem. Co prawda jeszcze w 1967 r. władze zmobilizowały (m.in. w Sosnowcu i Łodzi) bojówki aktywu, które miały zakłócać przebieg uroczystości religijnych, w dalszym też ciągu zdarzały się represje administracyjne, ale ogólne natężenie akcji antykościelnej wyraźnie osłabło. Gomułka doszedł w 1966 r. do punktu w którym dalsza eskalacja walki z Wyszyńskim wymagałaby jego uwięzienia. Wszystkie bowiem łagodniejsze środki zostały już w zasadzie wykorzystane i w najmniejszym nawet stopniu nie powstrzymały aktywności kardynała. Wszelako na podjęcie takiej właśnie decyzji był Gomułka - przy całej swej narastającej z wiekiem gwałtowności ‒ zbyt rozsądny, wiadomo zresztą, że krytycznie oceniał podobną decyzję Bieruta z 1953 r. Tymczasem rok 1967 przyniósł nasilenie wewnętrznej walki o władzę w PZPR, co musiało też siłą rzeczy wpłynąć na osłabienie presji wywieranej na Kościół.
Duchowieństwo ‒ mimo utraty wielu instytucji i uszczuplenia stanu majątkowego ‒ wyszło zwycięsko ze starcia z ekipą Gomułki. Siły Kościoła - co pokazały wyraźnie następne dwie dekady ‒ rosły proporcjonalnie do kruszenia się systemu politycznego PRL i jego ideologicznego bankructwa. Dla wielu, zwłaszcza młodych, Polaków uczestnictwo w masowych uroczystościach milenijnych stanowiło istotne doświadczenie życiowe, rodzaj swoistej duchowej szczepionki impregnującej ich przed indoktrynacją ze strony ateistycznego i autorytarnego państwa. Niektórzy z nich – jak wynika z relacji – stali się później aktywnymi działaczami opozycji przedsierpniowej oraz „Solidarności”.
prof. Antoni Dudek
Zdjęcie: I sekretarz KC PZPR Władysław Gomułka podczas obchodów 1000-lecia Państwa Polskiego. Poznań, 1966 r. Fot. PAP/CAF/M. Szyperko, źródło: dzieje.pl.