Maria Walewska – jedyna miłość Napoleona?
czas czytania:
,,Blondynka, oczy miała niebieskie, cerę niezwykłej białości. Była niezbyt wysoka, ale kształtna i o zachwycającej figurze”. Taki opis Marii Walewskiej przedstawił kamerdyner Napoleona. Polka miała urzec „boga wojny” już podczas pierwszego spotkania. Zdaniem wielu badaczy, Maria Walewska była najważniejszą kochanką cesarza Francuzów i – zdaje się – stworzyła z nim najszczęśliwszy związek. Po rozstaniu z cesarzem wyszła za Philippe’a-Antoine’a d’Ornano.
Potomkowie Marii Walewskiej z tego małżeństwa stali się finansistami i przemysłowcami, są m.in. właścicielami słynnej wytwórni kosmetyków „Sisley”. Znakomitą karierę zrobił również syn Marii i Napoleona, Aleksander Walewski. Warto więc pokrótce przedstawić losy „polskiej małżonki Napoleona”.
Dziewczyna, której uległ sam cesarz
Absolutnie nic nie zapowiadało jej spektakularnych losów. Przyszła na świat 7 grudnia 1786 r. w Kiernozi jako córka Macieja Łączyńskiego herbu Nałęcz i Ewy Zaborowskiej. Miała czworo rodzeństwa. Przez kilka lat funkcję guwernera dzieci państwa Łączyńskich pełnił Mikołaj Chopin, ojciec słynnego kompozytora, Fryderyka. Na początku 1804 r. w wieku osiemnastu lat, za namową matki, wyszła za mąż za sześćdziesięcioletniego Atanazego Walewskiego, szambelana królewskiego. Małżeństwo zostało zawarte z rozsądku, przynosząc stabilizację majątkową rodzinie. Nie było jednak udane. Sześć miesięcy po ślubie urodziła syna, Antoniego. Przypuszcza się, że rodzina oraz Atanazy Walewski chcieli uratować honor młodej dziewczyny. Chłopiec szybko trafił pod opiekę szwagierki i siostrzenic męża.
W 1807 r. poznała człowieka, który miał zmienić całe jej życie – cesarza Francuzów, Napoleona Bonapartego. Francuski przywódca, tocząc wojnę z Prusami i Rosją, wkroczył na ziemie polskie pod koniec 1806 r. Chciał skorzystać z pomocy Polaków w tej walce.
Jak rozpoczął się ich związek? Uważa się, że Napoleon poznał Marię przy zmianie koła powozu 1 stycznia 1807 r. na błoniach pod Warszawą. Zgodnie z itinerarium cesarza nie było to jednak możliwe, gdyż znajdował się wówczas 100 km dalej. Inna z wersji podaje, że do pierwszego spotkania doszło na jednym z balów organizowanych w Warszawie, 17 stycznia 1807 r.
Równie sprzeczne informacje zachowały się na temat reakcji Marii Walewskiej na zaloty i zainteresowanie cesarza. Jedni uważają, że była ona speszona i przestraszona, a inni, że dla młodej kobiety związek z „bohaterem dwóch wieków” i najpotężniejszym człowiekiem ówczesnej Europy musiał być atrakcyjny i „podbudowywał jej ego”.
W 1807 r. poznała człowieka, który miał zmienić całe jej życie – cesarza Francuzów, Napoleona Bonapartego. Francuski przywódca, tocząc wojnę z Prusami i Rosją, wkroczył na ziemie polskie pod koniec 1806 r. Chciał skorzystać z pomocy Polaków w tej walce.
Jak rozpoczął się ich związek? Uważa się, że Napoleon poznał Marię przy zmianie koła powozu 1 stycznia 1807 r. na błoniach pod Warszawą. Zgodnie z itinerarium cesarza nie było to jednak możliwe, gdyż znajdował się wówczas 100 km dalej. Inna z wersji podaje, że do pierwszego spotkania doszło na jednym z balów organizowanych w Warszawie, 17 stycznia 1807 r.
Równie sprzeczne informacje zachowały się na temat reakcji Marii Walewskiej na zaloty i zainteresowanie cesarza. Jedni uważają, że była ona speszona i przestraszona, a inni, że dla młodej kobiety związek z „bohaterem dwóch wieków” i najpotężniejszym człowiekiem ówczesnej Europy musiał być atrakcyjny i „podbudowywał jej ego”.
Wedle innych wersji do związku z cesarzem mieli nakłonić ją minister Talleyrand oraz książę Józef Poniatowski. Pierwszy (który miał romans z siostrą Poniatowskiego) był zdania, że cesarz potrzebował partnerki. Napoleon miał powiedzieć później o Talleyrandzie: „jego kieszenie zawsze były pełne dziewcząt”, co sugeruje zwyczajowy charakter usługi tego rodzaju, świadczonej przez ministra. Książę Poniatowski miał nakłaniać Marię do poświęcenia się dla „sprawy polskiej”. Zachęcał ją do tego również… stary małżonek, „wiedziony patriotyzmem”.
Wbrew oczekiwaniom wszystkich pchających ku romansowi, a także mimo zniweczonych nadziei polskich patriotów na korzystniejsze wyniki rokowań pokojowych w Tylży w 1807 r., związek nie okazał się krótkotrwały. Maria nie potraktowała Napoleona jedynie jako drogi ku niepodległości swojej ojczyzny. Cesarz natomiast był nią wciąż oczarowany i nie wykorzystał jej cynicznie. Okazało się, że związek był dla nich czymś więcej. Napoleon i Maria pozostawali bowiem kochankami przez kolejne lata. A on nigdy nie wyparł się ojcostwa ich syna ani jej samej. Pani Walewska odwiedziła Napoleona w 1808 r., a także towarzyszyła mu podczas kampanii 1809 r., a nawet w roku kolejnym, w którym zawarł drugie małżeństwo z Marią Ludwiką.
Wbrew oczekiwaniom wszystkich pchających ku romansowi, a także mimo zniweczonych nadziei polskich patriotów na korzystniejsze wyniki rokowań pokojowych w Tylży w 1807 r., związek nie okazał się krótkotrwały. Maria nie potraktowała Napoleona jedynie jako drogi ku niepodległości swojej ojczyzny. Cesarz natomiast był nią wciąż oczarowany i nie wykorzystał jej cynicznie. Okazało się, że związek był dla nich czymś więcej. Napoleon i Maria pozostawali bowiem kochankami przez kolejne lata. A on nigdy nie wyparł się ojcostwa ich syna ani jej samej. Pani Walewska odwiedziła Napoleona w 1808 r., a także towarzyszyła mu podczas kampanii 1809 r., a nawet w roku kolejnym, w którym zawarł drugie małżeństwo z Marią Ludwiką.
Głęboki afekt ze strony cesarza wynikał z tego, że zaledwie kilka dni przed rozpoczęciem relacji dowiedział się, że nie może mieć dzieci. Józefina de Beauharnais, małżonka cesarza i jego największa miłość i powierniczka (kobieta, która była jego obsesją), a także lekarz Jean-Nicolas Corvisart mylili się – bezpłodność cesarzowej nie była winą cesarza. Napoleon mógł mieć dzieci.
Na to wszystko nałożył się skomplikowany kontekst polityczny. Warszawa z niecierpliwością czekała na przybycie cesarza, w którym pokładała nadzieje na przywrócenie niepodległości. Maria miała stać się dodatkowym bodźcem dla „sprawy polskiej”. Miłość silnie związała się z polityką.
Na to wszystko nałożył się skomplikowany kontekst polityczny. Warszawa z niecierpliwością czekała na przybycie cesarza, w którym pokładała nadzieje na przywrócenie niepodległości. Maria miała stać się dodatkowym bodźcem dla „sprawy polskiej”. Miłość silnie związała się z polityką.
Czy Napoleon może kochać?
Wróćmy do stycznia 1807 r. Napoleon nakazał zebrać wszelkie informacje o Marii. Nieustannie bombardował ją listami, z których wyłania się nie tyle arogancja potężnego człowieka, wywierającego wpływ na młodą dziewczynę, ile niepokój i lęk: „Mam tylko Ciebie, podziwiam tylko Ciebie, pożądam tylko Ciebie. Proszę, odpowiedz szybko […]”. W innym liście czytamy: „Czy sprawiłem Pani przykrość? Mam nadzieję, że mogę mieć powody sądzić inaczej. Czy jestem w błędzie? Twój zapał słabnie, gdy mój rośnie. Nie pozwalasz mi zasnąć! Och! Podaruj mi odrobinę szczęścia, nieco radości […]”. Oba listy zostały wysłane tego samego dnia. Zdają się one przedstawiać autentyczne uczucia cesarza.
W czasie wyjazdu na kampanię zimową 1807 r. Napoleon pisał bezustannie do Marii Walewskiej. Uczucie nie tylko nie słabło, ale wręcz wzrastało. Świadczyły o tym również listy do jego starszego brata, Józefa, któremu się zwierzał. W tym samym czasie cesarz zaczął pisać coraz bardziej oschłe w tonie listy do Józefiny. Po raz pierwszy wdzierało się do nich zdenerwowanie jej postawą. Zapewne wynikało ono także z zawodu spowodowanego faktem, że Józefina nie może dać mu potomka.
Wczesną wiosną Maria dołączyła do Napoleona w Kamieńcu Suskim. Cały sztab był wówczas świadkiem jego zadowolenia z tego, że nie tylko zdecydowała się na trudną podróż, ale przede wszystkim, że porzuciła dla niego licznych wielbicieli w Warszawie.
W 1808 r. Napoleon ściągnął panią Walewską do Paryża, gdzie kupił dla niej dom przy Quai Voltaire, na lewym brzegu Sekwany. Józefina, zazdrosna o Polkę, podsuwała mężowi najpiękniejsze dwórki, którymi nie był zainteresowany. Napoleon miał nawet incognito chodzić z Marią na spacery po Paryżu. To wówczas, według części badaczy, zaczął myśleć o rozwodzie z Józefiną, nie tyle z przyczyn politycznych, ile właśnie z powodów uczuciowych. Okazało się, że cesarzowa nie była niezastąpioną powierniczką cesarza.
W czasie wyjazdu na kampanię zimową 1807 r. Napoleon pisał bezustannie do Marii Walewskiej. Uczucie nie tylko nie słabło, ale wręcz wzrastało. Świadczyły o tym również listy do jego starszego brata, Józefa, któremu się zwierzał. W tym samym czasie cesarz zaczął pisać coraz bardziej oschłe w tonie listy do Józefiny. Po raz pierwszy wdzierało się do nich zdenerwowanie jej postawą. Zapewne wynikało ono także z zawodu spowodowanego faktem, że Józefina nie może dać mu potomka.
Wczesną wiosną Maria dołączyła do Napoleona w Kamieńcu Suskim. Cały sztab był wówczas świadkiem jego zadowolenia z tego, że nie tylko zdecydowała się na trudną podróż, ale przede wszystkim, że porzuciła dla niego licznych wielbicieli w Warszawie.
W 1808 r. Napoleon ściągnął panią Walewską do Paryża, gdzie kupił dla niej dom przy Quai Voltaire, na lewym brzegu Sekwany. Józefina, zazdrosna o Polkę, podsuwała mężowi najpiękniejsze dwórki, którymi nie był zainteresowany. Napoleon miał nawet incognito chodzić z Marią na spacery po Paryżu. To wówczas, według części badaczy, zaczął myśleć o rozwodzie z Józefiną, nie tyle z przyczyn politycznych, ile właśnie z powodów uczuciowych. Okazało się, że cesarzowa nie była niezastąpioną powierniczką cesarza.
Podczas wojny z Austrią Maria Walewska dołączyła do cesarza w Wiedniu w lipcu 1809 r. Romans odżył. Spędzali ze sobą każde popołudnie. We wrześniu stało się jasne, że Maria była z cesarzem w ciąży. Walewska wróciła do Walewic, gdzie 4 maja 1810 r. urodziła ich syna, Aleksandra. Warto w tym miejscu podkreślić rycerskie zachowanie jej męża. Atanazy nie tylko uznał chłopca za swojego syna, ale nawet osobiście zgłosił go do księdza.
Cesarz zadbał o Marię i syna. Gdy tylko dowiedział się o narodzinach potomka, przesłał Marii znaczną sumę pieniędzy i jeszcze w 1810 r. ściągnął ich do Paryża, gdzie ofiarował Marii pałacyk, a synowi olbrzymi majątek, którym do jego pełnoletności miała zarządzać wyłącznie Walewska. Aleksander w prezencie na swoje drugie urodziny otrzymał majątek w Królestwie Neapolu, przynoszący 170 tys. franków rocznie, a także tytuł hrabiego cesarstwa.
Maria, będąc zabezpieczona finansowo, złożyła w Warszawie wniosek o unieważnienie małżeństwa z Atanazym Walewskim, które jakoby zostało wymuszone przez jej matkę i brata, Benedykta. W sierpniu 1812 r. uzyskała rozwód. Kilka miesięcy później wyjechała do Paryża. W 1813 r. nie mogła spotykać się z cesarzem z powodu jego kolejnej kampanii i przegranej. Nie zapomniała o nim jednak. W 1814 r. odwiedziła cesarza już na wygnaniu, na Elbie, ofiarowując mu nawet część biżuterii. Widziała się z nim również w czasie słynnych Stu Dni, przed jego wyjazdem do Anglii. Było to ich ostatnie spotkanie.
Cesarz zadbał o Marię i syna. Gdy tylko dowiedział się o narodzinach potomka, przesłał Marii znaczną sumę pieniędzy i jeszcze w 1810 r. ściągnął ich do Paryża, gdzie ofiarował Marii pałacyk, a synowi olbrzymi majątek, którym do jego pełnoletności miała zarządzać wyłącznie Walewska. Aleksander w prezencie na swoje drugie urodziny otrzymał majątek w Królestwie Neapolu, przynoszący 170 tys. franków rocznie, a także tytuł hrabiego cesarstwa.
Maria, będąc zabezpieczona finansowo, złożyła w Warszawie wniosek o unieważnienie małżeństwa z Atanazym Walewskim, które jakoby zostało wymuszone przez jej matkę i brata, Benedykta. W sierpniu 1812 r. uzyskała rozwód. Kilka miesięcy później wyjechała do Paryża. W 1813 r. nie mogła spotykać się z cesarzem z powodu jego kolejnej kampanii i przegranej. Nie zapomniała o nim jednak. W 1814 r. odwiedziła cesarza już na wygnaniu, na Elbie, ofiarowując mu nawet część biżuterii. Widziała się z nim również w czasie słynnych Stu Dni, przed jego wyjazdem do Anglii. Było to ich ostatnie spotkanie.
W latach 1812–1813 w życiu Marii pojawił się kolejny Francuz. Szaleńczo w niej zakochany młody krewny Napoleona, Philippe-Antoine d’Ornano, pułkownik dragonów. Ich znajomość miała stać się bliższa – według wspomnień ich potomka – właśnie w 1812 r., jakże dramatycznym dla cesarza. W kolejnym roku prowadzili już stałą korespondencję. Przebywający na polach bitew w Niemczech d’Ornano pisał do Marii Walewskiej 2 maja 1813 r.:
Jestem Pani głęboko wdzięczny nie tylko dlatego, że zechciała Pani przyjąć mnie z takim uroczym wdziękiem i poświęcić mi swój czas; uczucie, jakie Pani budzi we mnie, czyni mnie tym bardziej Pani dłużnikiem. Gdyby nigdy go Pani nie odwzajemniła, niech mi chociaż pozwoli ono przeżyć godziny niewysłowionej słodyczy, skoro o więcej prosić nie wolno… Będę czekał…
Maria odpowiedziała 20 czerwca: „[…] Ja również zachowuję jak najlepsze wspomnienie tych tygodni. One wzmacniają naszą przyjaźń. Im zawdzięczam Pański miły list i przyjemność, jaką mi sprawia ten, który do Pana piszę”.
Pani d’Ornano
Od 1813 r. Maria przebywała na stałe w Paryżu. W 1814 r. Philippe-Antoine dowodził częścią kawalerii gwardii, która broniła stolicy Francji. Wykorzystując ten fakt, niemal codziennie odwiedzał ją w jej pałacu. Ich zażyłość rosła. D’Ornano oświadczył się, ale Maria odmówiła. Dopiero w 1815 r., po śmierci Atanazego, zaręczyła się z młodym generałem. 7 września 1816 r. wzięli ślub w Brukseli. Dlaczego tam? W czasie Stu Dni d’Ornano stanął po stronie Napoleona. I choć z powodu pojedynku nie wziął czynnego udziału w kampanii, to został wygnany przez Burbonów.
W czerwcu 1817 r. urodził się trzeci syn Walewskiej – Rudolf-August d’Ornano. Rodzinne szczęście niestety nie trwało długo. Pół roku później – 11 grudnia 1817 r. – Maria Walewska zmarła w Paryżu na skutek kamicy nerkowej, otoczona przez bliskich: synów i kochającego męża. Na dworze szalała zamieć śnieżna. Maria miała zaledwie 31 lat. Grób z jej sercem znajduje się w kaplicy rodziny d’Ornano na paryskim cmentarzu Père-Lachaise. Jej ciało spoczęło w 1818 r. w krypcie w rodzinnej Kiernozi, zgodnie z życzeniem zmarłej.
Philippe-Antoine d’Ornano przeżył ją o 46 lat, ale nigdy ponownie się nie ożenił. W późniejszych latach, za panowania Napoleona III, został marszałkiem Francji.
Maria Walewska nie pozostawiła po sobie niechętnych świadectw współczesnych. Memuaryści podkreślali jej przywiązanie do cesarza i wsparcie dla niego w trudnych chwilach, a także gościnność dla polskich uczestników epopei napoleońskiej, o czym wspominał w znakomitej książce o szwoleżerach Marian Brandys.
W czerwcu 1817 r. urodził się trzeci syn Walewskiej – Rudolf-August d’Ornano. Rodzinne szczęście niestety nie trwało długo. Pół roku później – 11 grudnia 1817 r. – Maria Walewska zmarła w Paryżu na skutek kamicy nerkowej, otoczona przez bliskich: synów i kochającego męża. Na dworze szalała zamieć śnieżna. Maria miała zaledwie 31 lat. Grób z jej sercem znajduje się w kaplicy rodziny d’Ornano na paryskim cmentarzu Père-Lachaise. Jej ciało spoczęło w 1818 r. w krypcie w rodzinnej Kiernozi, zgodnie z życzeniem zmarłej.
Philippe-Antoine d’Ornano przeżył ją o 46 lat, ale nigdy ponownie się nie ożenił. W późniejszych latach, za panowania Napoleona III, został marszałkiem Francji.
Maria Walewska nie pozostawiła po sobie niechętnych świadectw współczesnych. Memuaryści podkreślali jej przywiązanie do cesarza i wsparcie dla niego w trudnych chwilach, a także gościnność dla polskich uczestników epopei napoleońskiej, o czym wspominał w znakomitej książce o szwoleżerach Marian Brandys.
Post mortem
Po śmierci Polka stała się bohaterką licznych biografii i książek o romansach cesarza. Wiadomo, że pozostawiła po sobie pamiętniki, ale jej potomkowie wciąż nie udostępniają ich badaczom.
Walewska została także tytułową bohaterką filmów: Edwarda Puchalskiego z 1914 r., Clarence’a Browna z 1937 r. (z Gretą Garbo), Leonarda Buczkowskiego z 1966 r. (z Beatą Tyszkiewicz), Jonathana Alwyna z 1974 r. (z Catherine Schell).
O ile w Polsce lepiej znana jest bezpretensjonalna komedia Buczkowskiego, ze znakomitymi rolami Gustawa Holoubka i Beaty Tyszkiewicz, o tyle ciekawsze kulisy realizacji miała ekranizacja powieści Antoniego Gąsiorowskiego „Pani Walewska” pod tytułem „Conquest” z 1937 r. Miał to być film kasowy. Jednakże ani gigantyczny budżet, ani magia Grety Garbo i Charlesa Boyera nie pomogły. Twórcom zabrakło pomysłu. W filmie nie ma plenerów, a sceny kręcono w dekoracjach do innych filmów. Sama ekipa, w tym kolejnych 17 scenarzystów, miała tak dość projektu, iż założyła „Walewska-Must-End-Association”. Mimo wszystko czar legendy napoleońskiej sprawił, że film okazał się popularny w Europie, chociaż w Stanach Zjednoczonych, wbrew planom MGM, stał się największą wpadką „ryczącego lwa” w latach 1920–1949. Nie pomogły nawet nominacje do Oscarów.
Walewska została także tytułową bohaterką filmów: Edwarda Puchalskiego z 1914 r., Clarence’a Browna z 1937 r. (z Gretą Garbo), Leonarda Buczkowskiego z 1966 r. (z Beatą Tyszkiewicz), Jonathana Alwyna z 1974 r. (z Catherine Schell).
O ile w Polsce lepiej znana jest bezpretensjonalna komedia Buczkowskiego, ze znakomitymi rolami Gustawa Holoubka i Beaty Tyszkiewicz, o tyle ciekawsze kulisy realizacji miała ekranizacja powieści Antoniego Gąsiorowskiego „Pani Walewska” pod tytułem „Conquest” z 1937 r. Miał to być film kasowy. Jednakże ani gigantyczny budżet, ani magia Grety Garbo i Charlesa Boyera nie pomogły. Twórcom zabrakło pomysłu. W filmie nie ma plenerów, a sceny kręcono w dekoracjach do innych filmów. Sama ekipa, w tym kolejnych 17 scenarzystów, miała tak dość projektu, iż założyła „Walewska-Must-End-Association”. Mimo wszystko czar legendy napoleońskiej sprawił, że film okazał się popularny w Europie, chociaż w Stanach Zjednoczonych, wbrew planom MGM, stał się największą wpadką „ryczącego lwa” w latach 1920–1949. Nie pomogły nawet nominacje do Oscarów.
Warto kilka słów poświęcić synowi Marii i Napoleona, Aleksandrowi. Hrabia Colonna-Walewski wziął udział w powstaniu listopadowym i w 1831 r. otrzymał Złoty Krzyż Virtuti Militari. Następnie swoje życie związał z Francją. W 1833 r. król Ludwik Filip nadał mu obywatelstwo francuskie. Początkowo Aleksander – jak ojciec – wybrał karierę wojskową i służył przez pewien czas w Legii Cudzoziemskiej. W 1835 r. powrócił do Francji, gdzie stał się popularnym dziennikarzem, publicystą politycznym. Założył magazyn polityczny „Le Messager des Chambres”. Okazał się on na tyle popularny, że odkupił go od niego sam Louis Adolphe Thiers, późniejszy premier Francji.
Od 1840 r. Aleksander działał w służbie dyplomatycznej. Szybko wykazał się na tym polu wielkim talentem. Ludwik Filip zaczął go wysyłać do Egiptu oraz do innych stolic pozaeuropejskich. Po przejęciu władzy przez jego kuzyna, Napoleona III, Aleksander został ambasadorem Francji w Hiszpanii i Wielkiej Brytanii. W Albionie odniósł niezwykły sukces. Mianowicie udało mu się uzyskać uznanie królowej Wiktorii dla nowo powstałego II Cesarstwa. W 1855 r. został ministrem spraw zagranicznych. Rok później przewodniczył konferencji paryskiej, która odbyła się po wojnie krymskiej i podczas której 30 marca 1856 r. został podpisany traktat kończący wojnę. Poróżnił się jednak z Napoleonem III, ponoć zazdrosnym o talenty dalekiego kuzyna, i złożył dymisję. W 1863 r. objął funkcję ministra kultury i sztuki. Kilka lat później, tuż przed śmiercią, został wybrany na członka rzeczywistego Akademii Sztuk Pięknych w Paryżu. Zmarł nagle, rażony apopleksją w Strasburgu w czasie rodzinnego wyjazdu.
Cezary Wołodkowicz
Od 1840 r. Aleksander działał w służbie dyplomatycznej. Szybko wykazał się na tym polu wielkim talentem. Ludwik Filip zaczął go wysyłać do Egiptu oraz do innych stolic pozaeuropejskich. Po przejęciu władzy przez jego kuzyna, Napoleona III, Aleksander został ambasadorem Francji w Hiszpanii i Wielkiej Brytanii. W Albionie odniósł niezwykły sukces. Mianowicie udało mu się uzyskać uznanie królowej Wiktorii dla nowo powstałego II Cesarstwa. W 1855 r. został ministrem spraw zagranicznych. Rok później przewodniczył konferencji paryskiej, która odbyła się po wojnie krymskiej i podczas której 30 marca 1856 r. został podpisany traktat kończący wojnę. Poróżnił się jednak z Napoleonem III, ponoć zazdrosnym o talenty dalekiego kuzyna, i złożył dymisję. W 1863 r. objął funkcję ministra kultury i sztuki. Kilka lat później, tuż przed śmiercią, został wybrany na członka rzeczywistego Akademii Sztuk Pięknych w Paryżu. Zmarł nagle, rażony apopleksją w Strasburgu w czasie rodzinnego wyjazdu.
Cezary Wołodkowicz