Bitwa pod Wiedniem 1683 roku – starcie, które uratowało Europę - Muzeum Historii Polski w Warszawie SKIP_TO
Wizyta w muzeum Przejdź do sklepu

Bitwa pod Wiedniem 1683 roku – starcie, które uratowało Europę

czas czytania:
Obraz przedstawia dwóch jeźdźców na koniach: cesarza Leopolda po prawej i Jana III Sobieskiego po lewej. Każdy z monarchów jest w otoczeniu swojej świty, również na koniach.  Spotkanie odbywa się w polu. W górze widać zachmurzone niebo.
Wczesnym rankiem 12 września 1683 r. w ruinach spalonego przez Turków kościoła św. Józefa na wzgórzu Kahlenberg pod Wiedniem włoski kapucyn, Marek z Aviano, zwany niekiedy „duchowym ojcem Europy”, odprawił mszę świętą w intencji pomyślności bitwy przeciwko Imperium Osmańskiemu. Do mszy służył wówczas król Polski, Jan III Sobieski.
Obraz przedstawia liczną armię turecką na koniach i pieszo. W centrum - znacznie większa postać sułtana na białym koniu. powiększ
Miniatura turecka „Sulejman I po zwycięstwie pod Mohaczem”, XVI w. (Topkapi, Stambuł, domena publiczna)

Imperium Osmańskie rośnie w siłę

Upadek Konstantynopola w 1453 r. i przekształcenie słynnego miasta w stolicę Imperium Osmańskiego, zwaną odtąd Stambułem, wzbudziły przerażenie na europejskich dworach, tym bardziej że sułtanat na tym nie poprzestał. Zagrożone były również południowe Włochy. Gdy na celowniku Osmanów znalazł się Rzym, tylko śmierć walecznego Mehmeda II w 1481 r. zniweczyła te plany.

Państwo sułtanów osiągnęło szczyt swej potęgi pod panowaniem Sulejmana Wspaniałego w kolejnym stuleciu, gdy jego granice roztaczały się wokół wschodniej części basenu Morza Śródziemnego. Sam monarcha zdołał nawet w 1529 r. dotrzeć pod Wiedeń, jednakże ostatecznie ustąpił po kilkutygodniowym oblężeniu.

Sulejman nie zraził się niepowodzeniem i kontynuował podboje w Azji oraz w Europie. Prowadząc wojny przeciwko potężnym Habsburgom, zdołał zmusić ich do płacenia trybutu, a także zrzeczenia się (w wersji tureckiej traktatu) tytułu cesarskiego, co symbolicznie potwierdzało roszczenia sułtanatu do uniwersalnej zwierzchności nad Europą. Nadzieję w serca Europejczyków wlał wielki triumf floty Ligi Świętej nad Imperium Osmańskim podczas jednej z najkrwawszych bitew morskich pod Lepanto w 1571 r.

W lipcu 1683 r. ogromna armia wezyra Kara Mustafy stanęła pod Wiedniem. Turcy niebawem otoczyli miasto i rozpoczęli oblężenie. Przez kilka tygodni cesarska stolica, dobrze ufortyfikowana i zaopatrzona, broniła się dzielnie, skutecznie odpierając ataki nieprzyjaciela. Cesarz Leopold I i papież Innocenty XI wysłali do Polski dramatyczne apele o pomoc i obronę chrześcijaństwa. Sytuacja Wiednia stawała się coraz trudniejsza. Jan III Sobieski z wielką energią przystąpił do formowania swojej armii. W niezwykle krótkim czasie udało się zebrać ponad 20 tys. żołnierzy. I to pomimo skomplikowanego systemu prawnego w Polsce, dotyczącego prowadzenia wojen (m.in. zgodę na walki poza granicami kraju musiał wydać sejm, podobnie jak uchwalić podatek nadzwyczajny na kampanię). Dodatkowo sam król przeznaczył na wojnę niemal pół miliona złotych z prywatnych środków. Polacy dotarli nad Dunaj już trzy tygodnie po wymarszu.

Było to możliwe dzięki niezwykle wysokiemu tempu pokonywania trasy – kilkadziesiąt kilometrów dziennie. Podczas narady wojennej, która odbyła się 3 września w Stetteldorfie, wręczono Sobieskiemu buławę marszałkowską. Polski król przejął wówczas dowództwo nad połączonymi siłami austriackimi, niemieckimi i polskimi, które łącznie liczyły około 70 tys. ludzi. Polacy stanowili jedną trzecią tej liczby. Wśród sprzymierzonych nie było zgody co do formy przeprowadzenia ataku. Austriacy i Niemcy chcieli przede wszystkim przeciąć tureckie linie komunikacyjne i tym samym wymusić na oblegających odwrót. Król Polski był jednak pewny swoich wojsk i zarządził przeprowadzenie walnej bitwy.
Zdjęcie przedstawia portret Kara Mustafy. Mężczyzna ma duży, orli nos,  obfitą, ciemną brodę, długie wąsy i gęste, czarne brwi.  Na głowie nosi biały turban. powiększ
Malarz nieznany, „Kara Mustafa”, olej na płótnie, 1696 r. (Wien Museum, domena publiczna)
Obraz przedstawia Jana III Sobieskiego w koszuli z bufiastymi rękawami, w pancerzu i czerwonym płaszczu. Król w lewej ręcy trzyma rękojeść szabli. Na piersi ma order. powiększ
Daniel Schultz (lub jego warsztat), „Portret Jana III Sobieskiego z Orderem Ducha Świętego”, olej na płótnie, ok. 1676 (Muzeum Narodowe w Warszawie)

„Venimus, vidimus, Deus vicit”

Po bitwie Jan III Sobieski napisał dwa listy. Jeden do małżonki, a drugi do papieża Innocentego XI, w którym zawarł znamienne słowa, będące parafrazą cytatu Juliusza Cezara z czasów bitwy pod Zelą: „Venimus, vidimus, Deus vicit”. Do listu dołączył też sztandar zawieszony nad namiotem Kara Mustafy. Swojej małżonce przesłał strzemię Kara Mustafy, które zostało ofiarowane katedrze na Wawelu jako wotum dziękczynne i umieszczone przez królową Marię Kazimierę przed tamtejszym ołtarzem. Strzemię było w tamtych czasach traktowane jako jedna z najważniejszych zdobyczy bitewnych, toteż ranga tego trofeum była bardzo wysoka.

Wiedeńczycy witali polskiego monarchę jak prawdziwego bohatera. Jednak cesarz Leopold przyjął go chłodno i z manifestacyjną wyższością. Swój żal Sobieski wyraził w liście do ukochanej żony w słowach: „Stoimy tu, nad brzegami Dunaju, jak kiedyś lud izraelski nad babilońską wodą, płacząc nad końmi naszymi, nad niewdzięcznością tak nigdy niesłychaną”.

Historiografia austriacka i niemiecka jeszcze w XX wieku starała się pomniejszyć zasługi polskich sojuszników, zaniżając liczbę zmobilizowanych sił, bezpodstawnie krytykując dyscyplinę w wojskach Rzeczypospolitej – pisano nawet, że uciskały one miejscową ludność niemal tak samo, jak wojska tureckie. Cesarz zaś miał się zgodzić na przekazanie buławy Sobieskiemu wyłącznie z powodu jego uporczywej odmowy podporządkowania się rozkazom cesarskim.
1/4

PowiązaneMateriały