Adam Naruszewicz był jedną z najjaśniejszych gwiazd na firmamencie stanisławowskiego Oświecenia. Choć zaczynał jako ceniony poeta i autor głośnych satyr, do historii przeszedł przede wszystkim jako twórca nowoczesnej historiografii polskiej. To on, na osobiste życzenie króla Stanisława Augusta, stworzył monumentalną „Historię narodu polskiego” – dzieło, które miało nie tylko opisać przeszłość, ale przede wszystkim stać się nauką dla narodu szukającego ratunku przed upadkiem. Naruszewicz zerwał z tradycyjnym, kronikarskim podejściem do dziejów, pełnym legend i baśni o Lechu czy Kraku. Zamiast tego wprowadził krytyczną metodę badawczą, opierając się na dokumentach i źródłach. Jego głównym celem było wskazanie przyczyn potęgi i upadku państwa, co miało posłużyć jako fundament pod konieczne reformy Rzeczypospolitej.
Ze szkoły jezuitów na dwór króla
Adam Naruszewicz urodził się 20 października 1733 roku na Polesiu. Drogę awansu odnalazł w zakonie jezuitów. Kluczowym elementem jego formacji, obok studiów w Akademii Wileńskiej, były zagraniczne podróże do Francji, Niemiec i Włoch. To tam nasiąknął europejskim racjonalizmem i klasycyzmem, co po powrocie do kraju w 1762 roku pozwoliło mu objąć prestiżowe stanowiska pedagogiczne w warszawskim jezuickim Collegium Nobilium. Erudycja Naruszewicza szybko przyciągnęła uwagę monarchy, dzięki czemu stał się on jednym z najbliższych współpracowników dworu i stałym gościem obiadów czwartkowych. Od 1771 roku Adam Naruszewicz pełnił funkcję redaktora „Zabaw Przyjemnych i Pożytecznych” – pierwszego polskiego czasopisma literackiego, będącego nieoficjalnym organem prasowym obiadów czwartkowych i mającego przemożny wpływ na ożywienie życia kulturalnego w Rzeczypospolitej doby Oświecenia.
Kasata zakonu jezuitów w 1773 roku paradoksalnie przyspieszyła karierę kościelną i polityczną Naruszewicza pod protekcją monarchy. Król, pragnąc zapewnić swojemu ulubionemu twórcy odpowiedni status i zaplecze materialne, systematycznie dbał o jego awanse w hierarchii kościelnej. W 1775 roku Naruszewicz otrzymał koadiutorię biskupstwa smoleńskiego, a wkrótce potem, w 1788 roku, został ordynariuszem smoleńskim. Ukoronowaniem tej drogi było przeniesienie go w 1790 roku na prestiżowe biskupstwo łuckie. Nie były to godności jedynie tytularne – Naruszewicz jako biskup zasiadał w Senacie, gdzie aktywnie wspierał królewskie projekty reform, łącząc obowiązki duszpasterza z misją budowy nowoczesnego państwa. Stał się postacią kluczową dla polskiego Oświecenia, uosabiając model oświeconego hierarchy, który wyżej niż teologiczne spory cenił rzetelną naukę, edukację i krytyczne badanie przeszłości.
Twórca oświeceniowy
Twórczość literacka Adama Naruszewicza stanowiła fundament ideowy polskiego klasycyzmu i bezpośrednie narzędzie realizacji programu naprawy państwa. Jako najwybitniejszy liryk epoki stanisławowskiej Naruszewicz zyskał miano „polskiego Horacego”, co wynikało nie tylko z jego mistrzowskiego opanowania formy ody, ale także z przyjęcia roli oficjalnego poety dworskiego. W swoich pieśniach i odach, naśladując antyczną dyscyplinę słowa i rygorystyczne metrum, kreował wizerunek króla Stanisława Augusta jako oświeconego monarchy i nowego Augusta, budującego złoty wiek polskiej kultury.
Zupełnie inny, niemal naturalistyczny ton odnajdujemy w jego satyrach, które stały się bezlitosną diagnozą upadku narodu. W odróżnieniu od finezyjnej ironii biskupa Krasickiego w twórczości Naruszewicza wybrzmiewa nawoływanie, by powrócić do wartości moralnych i praktykowania cnót. Naruszewicz punktował jednocześnie wady i przywary szlachty. W satyrze „Chudy literat” krytykował prowincjonalizm i zacofanie szlachty, dumnej ze swojego rodowodu, a jednak odpornej na wiedzę o przeszłości i kulturze narodowej.
W nurcie sielankowym Naruszewicz dokonał istotnego przełomu, odchodząc od konwencjonalnej, dworskiej słodyczy na rzecz sielanki realistycznej. Zamiast wyidealizowanych pasterzy i arkadyjskich krajobrazów wprowadzał do swoich utworów konkretną obserwację społeczną i psychologiczną, co czyniło jego wizję wsi znacznie bliższą rzeczywistości niż u poprzedników. Literatura była dla Naruszewicza sposobem na naukowe i etyczne uporządkowanie świata, miała przygotować grunt pod nowoczesne myślenie o narodzie.
Mateusz Tokarski „Portret Adama Naruszewicza z książką «Historya Narodu Polskiego»” (Muzeum Narodowe w Warszawie)
Lojalista tragiczny
Postawa polityczna Adama Naruszewicza była nierozerwalnie związana z jego bezgranicznym oddaniem osobie króla Stanisława Augusta Poniatowskiego. Jako czołowy ideolog obozu królewskiego Naruszewicz wierzył w oświecony absolutyzm – uważał, że ratunek dla Rzeczypospolitej leży w silnej władzy monarchy, sprawnej administracji i ukróceniu samowoli magnackiej. Z tej perspektywy udział w Sejmie Wielkim i żarliwe poparcie dla Konstytucji 3 maja stanowiły logiczną kontynuację jego poglądów – widział w tym szansę na zbudowanie nowoczesnego, stabilnego państwa.
Jednak to właśnie ta absolutna lojalność wobec króla doprowadziła Adama Naruszewicza do najbardziej tragicznego momentu w biografii: w 1792 roku przystąpił do konfederacji targowickiej. Podobnie jak sam monarcha uznał, że opór przeciwko potędze Rosji jest skazany na porażkę, a jedyny sposób na ocalenie resztek państwowości to uległość. Naruszewicz uważał, że naród, który przez wieki gnił w anarchii, nie jest w stanie obronić się przed silniejszymi sąsiadami.
W tym kontekście pojawia się kontrowersyjny wątek stałych gratyfikacji płynących z Petersburga. Naruszewicz, podobnie jak wielu innych prominentnych przedstawicieli ówczesnych elit, pobierał regularną pensję od carycy Katarzyny II. Choć z dzisiejszej perspektywy fakt ten oceniany jest jednoznacznie negatywnie, w realiach XVIII wieku był on elementem brutalnej gry dyplomatycznej, w której Rosja, poprzez sieć płatnych protegowanych, utrzymywała swój przemożny wpływ na wewnętrzne sprawy Rzeczypospolitej. Ta finansowa zależność od rosyjskiego dworu rzuca dodatkowe światło na późniejszy pesymizm polityczny biskupa. Naruszewicz, widząc potęgę carycy od strony jej skarbca, doskonale zdawał sobie sprawę z dysproporcji sił między Warszawą a Petersburgiem. Jako historyk pragnął budować i wzmacniać narodową tożsamość, lecz jako człowiek uwikłany w system jurgieltniczy i polityczne zależności, stał się symbolem niemocy państwa, które nie potrafiło utrzymać swoich najwybitniejszych umysłów bez ingerencji obcych.
Jego akces do Targowicy był kapitulacją oświeceniowego intelektualisty przed brutalną siłą faktów dokonanych, co ostatecznie złamało go jako człowieka – po II rozbiorze wycofał się z życia publicznego, osiadając w Janowie Podlaskim, gdzie w osamotnieniu i goryczy doczekał końca Rzeczypospolitej. Historyk, który poświęcił dekady na dokumentowanie wielkości narodu, musiał bezsilnie patrzeć na ostateczną likwidację swojego państwa w 1795 roku. Zmarł 6 lipca 1796 roku, zaledwie siedem miesięcy po abdykacji Stanisława Augusta Poniatowskiego.
Teki Naruszewicza
Kiedy w latach siedemdziesiątych XVIII wieku król Stanisław August Poniatowski zlecił Naruszewiczowi spisanie dziejów Polski, obaj wiedzieli, że nie da się tego zrobić rzetelnie bez dotarcia do źródeł rozproszonych po prywatnych pałacach, klasztorach i zagranicznych stolicach. To właśnie z biskupiego pałacu w Janowie Podlaskim, swojej ulubionej rezydencji, Naruszewicz zarządzał pracami kopistów, tworzących słynne Teki, udowadniając tym samym, że wysoka godność kościelna może być doskonałym narzędziem służby narodowej kulturze. Naruszewicz stworzył więc coś na kształt „instytutu badawczego”. Za pieniądze królewskie zatrudnił rzeszę kopistów, których wysłał w teren z zadaniem przepisywania każdego istotnego dokumentu: od przywilejów królewskich, przez listy dyplomatyczne, aż po rachunki dworskie.
Kancelaria Naruszewicza zgromadziła 231 potężnych tomów (tek), zawierających odpisy ponad 38 tysięcy dokumentów od czasów najdawniejszych (od panowania Piastów) aż po wiek XVIII. Był to zbiór bezprecedensowy, który po raz pierwszy scalał historię Rzeczypospolitej w jednym miejscu. Teki były selekcjonowane pod kątem ich wartości dowodowej. To właśnie dzięki temu zbiorowi Naruszewicz mógł w swojej „Historii narodu polskiego” obalać sarmackie mity i legendy, zastępując je faktami popartymi konkretnym dokumentem.
Po upadku Rzeczypospolitej Teki trafiły do Puław, w ręce księżnej Izabeli Czartoryskiej. Stały się sercem Biblioteki Czartoryskich. Podczas powstań narodowych były ukrywane i wywożone, by ostatecznie spocząć w Krakowie. W wyniku wojen, zaborów, a zwłaszcza zniszczeń w trakcie II wojny światowej (spalenie Archiwum Głównego Akt Dawnych w Warszawie w 1944 roku), oryginały wielu dokumentów bezpowrotnie przepadły. Teki Naruszewicza stały się więc jedynym istniejącym źródłem. Dla wielu średniowiecznych i nowożytnych dokumentów odpisy z Tek są dziś podstawą wydawnictw źródłowych.
„Historia” niedokończona
W 1775 roku Naruszewicz ogłosił „Memoriał względem pisania historii narodowej” – manifest nowoczesnego dziejopisarstwa, w którym sformułował rewolucyjny postulat wyjścia poza ramy tradycyjnych kronik. Efektem szeroko zakrojonej kwerendy był projekt spisania dziejów Polski. Naruszewicz pracował nad nim w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych XVIII wieku, wdrażając – w sposób pionierski na gruncie polskim – oświeceniową krytykę źródeł. Praca nad tym monumentalnym dziełem przebiegała w sposób nietypowy, gdyż autor, przytłoczony ogromem nieweryfikowalnych podań dotyczących pradziejów, rozpoczął ją od tomu drugiego, w którym opisywał czasy panowania Piastów. Jako pierwszy polski historyk konsekwentnie stosował zasadę, według której wartość faktograficzna dzieła zależy wyłącznie od wiarygodności dokumentu, a nie od siły tradycji czy autorytetu dawnych kronikarzy.
W duchu oświeceniowego sceptycyzmu Naruszewicz dokonał radykalnego „odczarowania” początków państwa, poddając surowej weryfikacji to, co nazywał „epoką bajeczną”. Tam, gdzie dotychczasowi dziejopisowie widzieli fakty historyczne (np. w opowieściach o Lechu, Popielu czy Piaście), Naruszewicz dostrzegł jedynie alegorie lub mity, których nie dało się obronić w świetle krytyki rozumowej. Jego warsztat nie ograniczał się jednak do prostej negacji; wprowadził on rozróżnienie na prawdę historyczną, domniemanie oparte na poszlakach oraz czystą fikcję literacką. Dzięki temu historia w jego wydaniu przestała być formą literatury pięknej, a stała się rzetelną dyscypliną naukową, służącą odkrywaniu obiektywnych mechanizmów rządzących losem świata. Oświeceniowy warsztat badawczy stał się w rękach Naruszewicza orężem w walce o nowoczesną świadomość obywatelską, budowaną na prawdzie historycznej, a nie na legendach.
Strona tytułowa książki Adama Naruszewicza „Historya narodu polskiego” t. 4, Wydawnictwo „Biblioteki Polskiej”, Kraków 1860 (Polona)
Nie zdołał jednak ukończyć tego dzieła w zamierzonym kształcie. Za życia autora ukazało się sześć tomów, oznaczonych numerami II–VII. Tom VII zamyka wstąpienie Władysława Jagiełły na polski tron. Naruszewicz celowo wstrzymał publikację tomu I, poświęconego pradziejom, nieustannie szukając dla nich naukowego potwierdzenia; ostatecznie ta brakująca część dzieła wyszła drukiem dopiero pośmiertnie, w 1824 roku. Choć zgromadzone w Tekach materiały miały posłużyć do opisania czasów jagiellońskich, historyk nie zdążył już przetworzyć ich w autorską narrację.
Adam Naruszewicz był człowiekiem, który ocalił polską przeszłość w momencie, gdy naród tracił swoją przyszłość. Uznawany za ojca nowoczesnej historiografii, Naruszewicz wyposażył naród w rzetelną i obszerną dokumentację dotyczącą jego dziejów właśnie wtedy, gdy Rzeczpospolita znikała z mapy Europy. Dorobek naukowy Adama Naruszewicza stał się więc kluczowym punktem odniesienia dla polskiej tożsamości w dobie rozbiorów.