czas czytania:
Zatonięcie promu „Jan Heweliusz”
Prom kolejowo-samochodowy „Jan Heweliusz” został zbudowany w 1977 r. w stoczni Trosvik w Norwegii. Statek podczas eksploatacji uległ wielu wypadkom – wchodził w przechył na morzu, zderzał się z kutrami rybackimi, miał awarię silnika, wybuchł na nim pożar. Tuż przed feralnym wyjściem w morze został przetrzymany w Świnoujściu z powodu nieszczelności furty rufowej.
14 stycznia 1993 r. na morzu panowały fatalne warunki atmosferyczne. Szalał sztorm, a prędkość wiatru dochodziła do 140 km/h. Mimo to prom wyszedł w morze. Na pokładzie znajdowały się 64 osoby – członkowie załogi oraz kierowcy przewożonych ciężarówek. 14 stycznia około godz. 3.00 zaczął wiać wiatr o niespotykanej sile 160 km/h. Prędkości tej nie przewiduje używana do pomiaru siły wiatru skala Beauforta. Kapitan, chcąc ratować statek nieradzący sobie z ekstremalną pogodą, usiłował ustawić go dziobem do kierunku wiatru. Podczas tego manewru prom przeszedł przez linię wiatru. W tym momencie huragan uderzył w prawą burtę, powodując gwałtowny przechył. Mocowania ładunku puściły i samochody zaczęły się przesuwać, pozbawiając jednostkę stateczności. Kapitan nadał sygnał „Mayday” i zarządził ewakuację. O 5:12 prom przewrócił się stępką do góry. Wielu pasażerów zostało zaskoczonych we śnie. W katastrofie zginęło 55 osób – 20 marynarzy (wśród nich kapitan) oraz 35 kierowców. Izba Morska w Gdyni za przyczynę katastrofy uznała zły stan techniczny statku oraz – wzbudzając tym kontrowersje – błędy kapitana.
Ilustracja: Tonący „Jan Heweliusz” kilka godzin po katastrofie, YouTube, CC-BY-NC
AU
Ilustracja: Tonący „Jan Heweliusz” kilka godzin po katastrofie, YouTube, CC-BY-NC