czas czytania:
Kapitulacja Westerplatte
Westerplatte broni się nadal! – te słowa wypowiadane przez spikera Polskiego Radia podczas pierwszych dni wrześniowych 1939 r. dodawały otuchy nie tylko polskim żołnierzom walczącym z wojskami niemieckimi na froncie, ale także całemu społeczeństwu II Rzeczypospolitej.
Na Westerplatte, półwyspie położonym przy ujściu Martwej Wisły do Zatoki Gdańskiej, funkcjonowała od stycznia 1926 r. Polska Wojskowa Składnica Tranzytowa. Jej powstanie było konsekwencją decyzji podjętych przez Ligę Narodów w latach 1924–1925. Decyzje te akcentowały prawo do posiadania przez państwo polskie na obszarze Wolnego Miasta Gdańska enklawy służącej do przeładunku towarów wojskowych oraz straży do jej ochrony.
Wczesnym rankiem 25 sierpnia 1939 r. do portu w Gdańsku wpłynął szkolny pancernik Schleswig-Holstein, który – jak się później okazało – był dobrze uzbrojoną jednostką wyznaczoną do przeprowadzenia ataku na Westerplatte. 1 września 1939 r. o godzinie 4.45 okręt otworzył ogień w kierunku składnicy, a do szturmu na pozycje polskiej enklawy przystąpiły 3 tys. niemieckich żołnierzy. Był to jeden z pierwszych epizodów II wojny światowej.
W skład załogi Westerplatte wchodziło blisko 200 osób posiadających – oprócz granatów, ok. 160 karabinów i 40 pistoletów – zaledwie jedno działo polowe, dwa działa przeciwpancerne i cztery moździerze. Mimo zdecydowanej przewagi wroga, polscy żołnierze, dowodzeni przez mjr. Henryka Sucharskiego, wytrwali na swoich pozycjach przez siedem dni, zamiast zakładanych początkowo dwunastu godzin.
Przez wiele lat tajemnicą pozostawało, że od 2 września aż do chwili kapitulacji obroną półwyspu kierował kpt. Franciszek Dąbrowski, który zastępował na stanowisku dowódcy przechodzącego załamanie nerwowe Sucharskiego.
Żołnierze broniący Westerplatte znaleźli się 7 września 1939 r. na skraju wyczerpania fizycznego i psychicznego. Brakowało amunicji, a każdy kolejny dzień walk oznaczał dodatkowe ofiary i niepotrzebny rozlew krwi w konfrontacji, która i tak nie mogła zakończyć się wygraną. W związku z tym mjr Sucharski zadecydował o poddaniu placówki Niemcom.
Obrońcy Westerplatte swoją postawą i determinacją zdobyli nie tylko sławę wśród rodaków, ale zapracowali również na szacunek przeciwników. Niemcy określili całe starcie mianem „Małego Verdun”, co z jednej strony miało obrazować furię, z jaką zaatakowali, z drugiej zaś odwagę i nieustępliwość Polaków.
Ilustracja: Dowódca ataku na Westerplatte, gen. Georg Friedrich Eberhardt (po lewej) przyjmuje kapitulację mjr. Henryka Sucharskiego, autor nieznany, źródło: Wikimedia Commons, domena publiczna
Wczesnym rankiem 25 sierpnia 1939 r. do portu w Gdańsku wpłynął szkolny pancernik Schleswig-Holstein, który – jak się później okazało – był dobrze uzbrojoną jednostką wyznaczoną do przeprowadzenia ataku na Westerplatte. 1 września 1939 r. o godzinie 4.45 okręt otworzył ogień w kierunku składnicy, a do szturmu na pozycje polskiej enklawy przystąpiły 3 tys. niemieckich żołnierzy. Był to jeden z pierwszych epizodów II wojny światowej.
W skład załogi Westerplatte wchodziło blisko 200 osób posiadających – oprócz granatów, ok. 160 karabinów i 40 pistoletów – zaledwie jedno działo polowe, dwa działa przeciwpancerne i cztery moździerze. Mimo zdecydowanej przewagi wroga, polscy żołnierze, dowodzeni przez mjr. Henryka Sucharskiego, wytrwali na swoich pozycjach przez siedem dni, zamiast zakładanych początkowo dwunastu godzin.
Przez wiele lat tajemnicą pozostawało, że od 2 września aż do chwili kapitulacji obroną półwyspu kierował kpt. Franciszek Dąbrowski, który zastępował na stanowisku dowódcy przechodzącego załamanie nerwowe Sucharskiego.
Żołnierze broniący Westerplatte znaleźli się 7 września 1939 r. na skraju wyczerpania fizycznego i psychicznego. Brakowało amunicji, a każdy kolejny dzień walk oznaczał dodatkowe ofiary i niepotrzebny rozlew krwi w konfrontacji, która i tak nie mogła zakończyć się wygraną. W związku z tym mjr Sucharski zadecydował o poddaniu placówki Niemcom.
Obrońcy Westerplatte swoją postawą i determinacją zdobyli nie tylko sławę wśród rodaków, ale zapracowali również na szacunek przeciwników. Niemcy określili całe starcie mianem „Małego Verdun”, co z jednej strony miało obrazować furię, z jaką zaatakowali, z drugiej zaś odwagę i nieustępliwość Polaków.
Paweł Cichocki
Ilustracja: Dowódca ataku na Westerplatte, gen. Georg Friedrich Eberhardt (po lewej) przyjmuje kapitulację mjr. Henryka Sucharskiego, autor nieznany, źródło: Wikimedia Commons, domena publiczna