Artykuły
Zabory 1795–1918
II Rzeczpospolita 1918-1939
II wojna światowa 1939-1945
Kultura
Nauczyciele
Dorośli
Licealiści
Studenci
„Żydówka
z pomarańczami” Aleksandra Gierymskiego i jej powrót do Polski
czas czytania:
Ten słynny obraz został zrabowany przez Niemców podczas drugiej wojny światowej. Od tamtego czasu uchodził za dzieło zaginione. Aż do 2010 roku…
Maksymilian i Aleksander Gierymscy zapisali się w dziejach sztuki polskiej jako wybitni reprezentanci realizmu, którzy rodzime malarstwo skierowali na drogi ku nowoczesności. Patronujący ich karierze Stanisław Witkiewicz, malarz i krytyk artystyczny, uważał, że staną się oni pierwszymi artystami, których będzie się cenić „za malarstwo” – nie za tematykę obrazów, nie za ich zaangażowanie w sprawy narodowe, ale za „wartości malarskie” i osiągnięcia „czysto plastyczne”. Do Gierymskich odwoływali się ci wszyscy artyści, którzy starali się utrzymać autonomię sztuki względem rzeczywistości. Przedwcześnie zmarły na gruźlicę Maksymilian Gierymski szybko stał się legendą. Aleksander żył dłużej, bo do 1901 roku, więc pierwsze pokolenie modernistów mogło cieszyć się znajomością z nim, a niektórzy, jak Józef Pankiewicz, nawet zażyłością. Gierymskiego uznali za jednego ze swoich patronów także uczniowie Pankiewicza, tworzący w dwudziestoleciu międzywojennym nurt pikturalny, w polszczyźnie określany jako koloryzm. Na pewno mogli oni częściej oglądać jego obrazy.
Kolekcje dzieł Gierymskiego
Choć dzieła Aleksandra Gierymskiego trafiały na ogół do kolekcji prywatnych, to już w 1894 roku piękny nokturn „Wieczór nad Sekwaną” został zakupiony do zbiorów Muzeum Narodowego w Krakowie. W ostatnich latach działalności malarza jego obrazy kupował głównie Ignacy hrabia Korwin Milewski, płacąc za nie – jak przyznawał sam Gierymski – „po królewsku”. W zbiorach tego arystokraty znalazły się dzieła tak znane jak: „Święto Trąbek”, „Opera paryska”, „Anioł Pański” czy „Trumna chłopska”.
W latach dwudziestych XX wieku ogromna kolekcja Milewskiego, licząca ponad 200 prac polskich malarzy, uległa jednak rozproszeniu. Wiele dzieł Aleksandra Gierymskiego (w tym wymienione) trafiło do zbiorów Muzeum Narodowego w Warszawie. Spotkały się tam z innym znanym obrazem artysty, przedstawiającym żydowską handlarkę cytrusami, który był w posiadaniu muzeum już od 1928 r. (zakupiony od rodziny Szlenkierów). Razem zdobiły wielką wystawę monograficzną Gierymskiego, przygotowaną przez muzeum w 1938 r. i ostatecznie potwierdzającą wyjątkowe miejsce jego malarstwa w historii polskiej sztuki nowoczesnej.
W latach dwudziestych XX wieku ogromna kolekcja Milewskiego, licząca ponad 200 prac polskich malarzy, uległa jednak rozproszeniu. Wiele dzieł Aleksandra Gierymskiego (w tym wymienione) trafiło do zbiorów Muzeum Narodowego w Warszawie. Spotkały się tam z innym znanym obrazem artysty, przedstawiającym żydowską handlarkę cytrusami, który był w posiadaniu muzeum już od 1928 r. (zakupiony od rodziny Szlenkierów). Razem zdobiły wielką wystawę monograficzną Gierymskiego, przygotowaną przez muzeum w 1938 r. i ostatecznie potwierdzającą wyjątkowe miejsce jego malarstwa w historii polskiej sztuki nowoczesnej.
Utrata obrazów Gierymskich podczas II wojny światowej
Obrazy braci Gierymskich, przechowywane głównie w zbiorach warszawskich, zostały w wyniku drugiej wojny światowej w dużej mierze utracone. Po zdławieniu powstania warszawskiego Niemcy przystąpili do wyburzania miasta. Jednocześnie zarządzili wywóz zbiorów artystycznych do Rzeszy. Z Muzeum Narodowego wyruszył nadzorowany przez zbrodniarza SS-Obersturmführera Moritza Arnhardta transport, w którym znalazło się 41 skrzyń wypełnionych dziełami sztuki. Dotarły one do zamku Fischorn w Austrii. Nie jest pewne, czy zabrano wtedy także „Pomarańczarkę”.
Próby odzyskania skradzionych dzieł sztuki
Ministerialna Komisja Zakupów - utworzona zaraz po wojnie i zajmująca się doposażaniem polskich muzeów, zniszczonych i ograbionych przez niemieckiego okupanta - była gotowa zapłacić każdą sumę za jakikolwiek odnaleziony obraz braci Gierymskich. Kupowano je za kwoty sięgające 500 tysięcy ówczesnych złotych polskich, droższe były jedynie dzieła Jana Matejki. Nie wiemy, jaką cenę osiągnąłby obraz „Żydówka z pomarańczami”, gdyby udało się go wówczas odnaleźć, bo nierzadko był on uznawany za najlepsze dzieło Aleksandra Gierymskiego. W każdym razie pamiętano, że artysta jeszcze przez kilka lat po powstaniu „Pomarańczarki” uważał ją za swoje najważniejsze osiągnięcie. W liście z grudnia 1884 r. pisał:
„Żydówka” była moim najlepszym obrazem […] diablo plastyczna i kolorowa. Być może przesadzam – ale w każdym razie, jeśli kiedy na serio powrócę do malarstwa, to dla mnie pozostaną tylko duże i średnie figury – nic z pejzażu.
Aż do roku 2010 losy dzieła pozostawały nieznane.
Pomarańczarka
Obraz przedstawia starszą kobietę, która podtrzymuje na przedramionach dwa kosze z owocami, a czas oczekiwania na kupca skraca sobie dzierganiem na drutach szalika bądź innej części ubioru. Malarz podpatrzył ten motyw na ówczesnej fotografii, lecz znacząco go przetworzył, uzyskując obraz tyleż realistyczny, co symboliczny. Na zdjęciu kosze z owocami stoją na ziemi. Wydaje się to najlepszym rozwiązaniem w przypadku handlowania pomarańczami, gdyż unika się w ten sposób trudu dźwigania koszy, na który Gierymski skazał bohaterkę swojego obrazu. Malarz nie chciał jednak wyobrażać całej postaci. Wolał ją ująć „od kolan”, żeby nadać przedstawieniu charakter portretowy. Nie mógł pozostawić koszy na ziemi, jeżeli kobieta miała być rozpoznawana jako handlarka. Malując jej portret, artysta pozwolił widzowi spotkać się twarzą w twarz z utrudzoną niewiastą, doświadczyć jej przejmująco smutnego spojrzenia, które przenika oglądających obraz. Wzruszający, jeśli nie wręcz wstrząsający wyraz tego dzieła wynika stąd, że jedyną postacią, na której zainteresowanie może liczyć stara pomarańczarka, nie jest klient kupujący owoce, ale właśnie widz. W tym spotkaniu przestaje się liczyć to, czy kobieta wolała trzymać kosze, zamiast postawić je na ziemi, i czy nie przeszkadzały jej one w robieniu na drutach.
Gierymski zdecydował, żeby to spotkanie odbywało się na tle panoramy miasta. Artysta przeniósł bohaterkę ze zdjęcia na warszawski wiadukt Pancera (zaprojektowany przez Feliksa Pancera w latach czterdziestych XIX w.). Konstrukcja ta łączyła plac Zamkowy z kolejowym mostem Kierbedzia, który komunikował Warszawę z Rosją, a więc także Europę z imperium rosyjskim. Takie rozwiązanie pozwalało wyodrębnić postać z tła. Ubraną w czerwoną chustę kobietę malarz skontrastował z błękitami, okrywającymi odległe budowle. Wybór tych budowli wydaje się nieprzypadkowy. Gierymski ustawił bowiem pomarańczarkę w takim miejscu wiaduktu, żeby w tle móc wprowadzić sylwetki kościoła św. Krzyża i Pałacu Namiestnikowskiego. Ujął więc postać na tle siedzib dwóch władz: duchowej i świeckiej. Wpisał tę utrudzoną egzystencję w świat rozpięty między sacrum a profanum. Wpatrzona w widza kobieta trwa w tym świecie, staje się obrazem ludzkiego losu jako takiego, obrazem, w którym każdy może się przejrzeć.
Recepcja obrazu Gierymskiego w PRL-u
Rangę obrazu „Żydówka z pomarańczami” starała się po wojnie podnieść także propaganda komunistyczna. Dla komunistów obraz był wyśmienitym przykładem tego, że Gierymski dostrzegał nędzę ludu uciskanego przez kapitalistów. Malarza znowu stawiano za wzór, jednak tym razem zupełnie odwrotnie niż przed wojną, ponieważ adresatami mieli być artyści, którzy pragnęli, aby ich sztuka służyła socjalistycznej przebudowie rzeczywistości społecznej. „Żydówka z pomarańczami” stała się jedną z głównych bohaterek filmu „Mansarda” z 1963 r. w reżyserii Konrada Nałęckiego. Dość powiedzieć, że artysta ten znany jest przede wszystkim jako twórca propagandowego, acz niezwykle popularnego w swoim czasie serialu „Czterej pancerni i pies”.
Aleksander Gierymski „Pan w czerwonym fraku” – fragment pierwszej wersji obrazu „Altana”, ok. 1876-1880 r. (Muzeum Sztuki w Łodzi)
Film o Gierymskim opowiada o tzw. warszawskim okresie w jego twórczości. Gierymski, urodzony w 1850 r. w Warszawie, powrócił do swojego rodzinnego miasta w 1879 r. po studiach w Monachium i kilkuletnim pobycie w Rzymie. Nie żyli już wtedy ani brat artysty, wybitny malarz, ani ich rodzice. Aleksandrowi pozostała jedynie siostra Klotylda. Utrudzony ciężkimi warunkami materialnymi w Rzymie, Aleksander wiązał ze swoim powrotem do Warszawy wiele nadziei. Zdołał zdobyć w stolicy sławę obrazami rodzajowymi z Rzymu. Chcąc ją ugruntować, rozpoczął pracę nad obrazem „Altana”, na którym ukazał wytwornych arystokratów w osiemnastowiecznych strojach, cieszących się letnim dniem. Podczas pracy nad tym dziełem filmowy Gierymski wdaje się w romans z jedną ze znudzonych hrabianek. Malarz pragnie uznania warszawskiej arystokracji, od której jednak doznaje szeregu upokorzeń. Po opuszczeniu bankietu, na którym został obrażony, natyka się na żydowską handlarkę cytrynami, którą postanawia namalować. Równocześnie tnie swoją „Altanę”.
Film ukazuje więc ostatecznie malarza, który zrywa kontakty z klasą posiadaczy, niszcząc ich wizerunek, i staje po stronie biedoty, poświęcając swoje kolejne dzieła obrazowaniu jej losu i kondycji społecznej. W filmie przeinaczono biografię Gierymskiego. Nie ma w nim żadnej wzmianki o tym, że artysta namalował kolejną wersję „Altany”, którą z zyskiem sprzedał.
Film ukazuje więc ostatecznie malarza, który zrywa kontakty z klasą posiadaczy, niszcząc ich wizerunek, i staje po stronie biedoty, poświęcając swoje kolejne dzieła obrazowaniu jej losu i kondycji społecznej. W filmie przeinaczono biografię Gierymskiego. Nie ma w nim żadnej wzmianki o tym, że artysta namalował kolejną wersję „Altany”, którą z zyskiem sprzedał.
Odnalezienie obrazu
„Żydówka z pomarańczami” stała się elementem legendy, która nie ma już swojego materialnego podłoża, lecz żyje w ludzkiej pamięci. Nie dziwi więc, że osoby, które jako pierwsze natknęły się na obraz w niemieckim domu aukcyjnym Kunst & Auktionshaus Eva Aldag w miasteczku Buxtehude pod Hamburgiem, wspominają te chwile z ekscytacją. Konsul polski w Nowym Jorku Marek Skolimowski oraz antykwariusz Mariusz Pilus rozpoznali obraz w katalogu aukcyjnym. Świadomość doniosłości tego odkrycia uskrzydliła ich do podjęcia natychmiastowych działań w celu zablokowania sprzedaży, która – gdyby doszła o skutku – czyniłaby nabywcę pełnoprawnym właścicielem obrazu. Zawiadomili Ministerstwo Kultury oraz Muzeum Narodowe w Warszawie. Potem ukazał się w prasie krajowej artykuł Włodzimierza Kalickiego, nagłaśniający odkrycie. Działania przyniosły skutek, ponieważ sąd niemiecki zablokował aukcję. Konieczna jednak okazała się ugoda finansowa z niemiecką właścicielką, mimo że… obraz został Polsce zrabowany. Prawo niemieckie jest skonstruowane w taki sposób, że odpowiednio zabezpiecza niemieckich posiadaczy dzieł sztuki zagrabionych w czasie drugiej wojny światowej. Wysokość rekompensaty za „Pomarańczarkę”, przekazana przez państwo polskie jednemu z tych „posiadaczy”, do dzisiaj pozostaje utajniona.
Michał Haake