Wojtek – miś, który został żołnierzem - Muzeum Historii Polski w Warszawie SKIP_TO
Wizyta w muzeum Przejdź do sklepu

Wojtek – miś, który został żołnierzem

czas czytania:
Około stu polskich żołnierzy w letnich mundurach pozuje do zdjęcia na tle pustyni i samochodów ciężarowych.
Niedźwiadek – żołnierzem? Tak! Polscy żołnierze przygarnęli małego osieroconego misia i otoczyli go czułą opieką. On zaś odwdzięczył się im na wojennych szlakach.

Zdjęcie przedstawia żołnierza i siedzącego obok niedźwiedzia. powiększ
Niedźwiedź Wojtek siedzi naprzeciwko żołnierza, 1942 (Imperial War Museum, domena publiczna)

Wojtek najprawdopodobniej był sierotą, odnalezioną w górskiej jaskini przez perskiego pastuszka. Gdyby dorósł, zapewne zostałby jednym z niedźwiedzi tańczących na bliskowschodnich jarmarkach. Tego typu rozrywka, zanim została całkowicie zakazana, była od średniowiecza aż do XX wieku popularna również w Europie. Jeszcze w latach dziewięćdziesiątych tego typu atrakcje były dostępne w Bułgarii. Nie wszyscy zdawali sobie sprawę, że zwierzęta były przez właścicieli tresowane w niezwykle brutalny sposób – wyrywano im pazury, zmuszano je do nienaturalnych zachowań, pojono alkoholem, ograniczano im pożywienie, przekuwano przegrody nosowe, wargi i podniebienie. Adopcja perskiego niedźwiadka przez polskich żołnierzy znacząco poprawiła jego los.

Mały Wojtek karmiony był skondensowanym mlekiem z butelki po wódce. Szybko stał się jednak wszystkożerny i rósł jak na drożdżach. Wyżywienie zjadającego odpowiednik 300 jabłek dziennie, blisko ćwierćtonowego zwierzęcia stanowiło nie lada wyzwanie dla stacjonującej w Palestynie kompanii. Miś wraz z opiekunami dużo podróżował w ciężarówce transportowej. Był w Syrii, Iraku, Egipcie i Libanie. Lubił piwo i papierosy, których nie palił, tylko zajadał je ze smakiem. Jego ulubionym kompanem był duży dalmatyńczyk, należący do angielskiego oficera łącznikowego. Oba ssaki potrafiły ganiać po całym obozie, taranując wszystko po drodze. Jak widać, miś cieszył się sporą swobodą. Zdarzyła mu się nawet próba ucieczki. I mimo że miał na koncie liczne występki,  jak choćby kradzież bielizny, wszystkie mu wybaczano. Wojtek zasłużył się nawet przyłapaniem w łaźni arabskiego szpiega. I, co ważne, był znacznie przyjaźniejszego usposobienia niż Michał – inny niedźwiedź adoptowany przez 16. Lwowski Batalion Strzelców (ostatecznie zostawiony w zoo w Tel-Awiwie).

Chociaż Wojtek najbardziej interesował się zawartością pojemników z pokarmem, zachowało się także wiele relacji o tym, jak pomagał kolegom przy noszeniu kijów do szermierki bądź drewna. Zdarzało się, że niedźwiedź był agresywny wobec koni i osłów. Te zwierzęce instynkty nie dawały o sobie znać nazbyt często, jednak podczas nieobecności najbliższych opiekunów był trzymany na uwięzi. Stąd jego charakterystyczna obroża, widoczna na większości zdjęć z tamtego okresu. Poza niesieniem pomocy Wojtek dostarczał żołnierzom także rozrywki, na przykład kiedy wspiął się na zaparkowany na poboczu samobieżny dźwig, wykonując cyrkowe akrobacje i wstrzymując na moment marsz wojsk na północ Włoch. Innym razem pomylił drogę i dostał się do obozu Hindusów, którzy śmiertelnie przestraszeni niemal go postrzelili.

Po ostatniej bitwie kampanii włoskiej Wojtek towarzyszył zwycięskim Polakom w trakcie urlopu nad Adriatykiem. Szczególnie upodobał sobie zabawy wodne, co niekoniecznie przypadło do gustu innym wypoczywającym. Ulubionymi rozrywkami kompanii były zapasy (kilku na jednego) lub udawana walka wręcz ze stojącym na tylnych łapach, mierzącym dobrze ponad 180 centymetrów niedźwiedziem. Po zakończeniu wojny, we wrześniu 1946 roku, wraz z całą kompanią Wojtek znalazł się na oficjalnej liście pasażerów statku płynącego z Neapolu do Szkocji. Jego towarzystwo, jak pisze biografka żołnierza Aileen Orr, "stanowiło jaśniejszą stronę wojskowej codzienności, dając ludziom możliwość oderwania się od gnębiących ich problemów".
Zdjęcie przedstawia makatkę z rysunkiem niedźwiedzia trzymającego w ręce duży pocisk. powiększ
Odznaka 22. Kompanii Zaopatrywania Artylerii 2. Korpusu Armii Polskiej (Imperial War Museum, domena publiczna)

Miś Wojtek został ocalony od zapomnienia. Jego historia jest powszechnie znana w Polsce i dociera do coraz liczniejszych rzesz zagranicznych miłośników historii. W 2015 roku w parku Princess Street Gardens w centrum Edynburga odsłonięto pomnik niedźwiedzia i towarzyszącego mu polskiego żołnierza z podpisem: "Pamięci Polaków i Polek, którzy walczyli o wolność Twoją i naszą". Trzy lata później w szkockiej stolicy odsłonięto pomnik generała Stanisława Maczka, bohatera drugiej wojny światowej, którego powojenne losy odzwierciedlają smutną sytuację polskich żołnierzy, którzy nie mogli albo nie chcieli wrócić do komunistycznej Polski. Dowódca 1. Dywizji Pancernej został pozbawiony polskiego obywatelstwa, a ponieważ nie przysługiwało mu prawo do świadczeń, imał się różnych prac. Przez dłuższy czas był barmanem i pilnował bramy klubu sportowego w Edynburgu. Tymczasem w Londynie generał Tadeusz "Bór" Komorowski utrzymywał się z pracy tapicera, a generał Stanisław Sosabowski zarabiał na życie jako magazynier. Bohaterski niedźwiedź podzielił los swoich przybranych rodaków – wojna dobiegła końca, lecz nie przyniosła im zasłużonej wolności.

 

 

Piotr Bejrowski
Zdjęcie przedstawia drewnianą rzeźbę niedźwiedzia z pociskiem artyleryjskim w łapach. powiększ
Rzeźba niedźwiedzia Wojtka przy LXII LO Mistrzostwa Sportowego im. Generała Broni Władysława Andersa przy ul. Konwiktorskiej w Warszawie (Wikimedia Commons)
1/4

PowiązaneMateriały