Stulecie Gdyni – miasta z morza i marzeń - Muzeum Historii Polski w Warszawie SKIP_TO
Wizyta w muzeum Przejdź do sklepu
Zdjęcie przedstawia budynek dworca z polską flagą. Po lewej ogromny statek pasażerski.
Mija właśnie sto lat od chwili, gdy Gdynia – skromna niegdyś wioska rybacka na Pomorzu – oficjalnie stała się miastem. Polscy przywódcy już w czasie pierwszej wojny światowej zabiegali u aliantów o przyznanie Polsce dostępu do Bałtyku – postulat ten trafił nawet do słynnych „14 punktów" prezydenta Woodrowa Wilsona z 1918 roku. 10 lutego 1926 roku polski rząd nadał Gdyni prawa miejskie, wyznaczając tym samym narodziny nowoczesnego portowego miasta.
Na brzegu morza generał Haller na brązowym koniu, z uniesioną ręką, w której trzyma złoty pierścień. Za chwilę rzuci go w fale. Wzdłuż wybrzeża stoi polskie wojsko z biało-czerwonymi flagami. powiększ
Fragment obrazu Wojciecha Kossaka „Zaślubiny Polski z morzem” (Wikimedia Commons)

Powrót Polski nad Bałtyk

Jesienią 1918 roku Polska po blisko 123 latach zaborów odzyskała niepodległość. Na mocy traktatu wersalskiego przyznano Rzeczypospolitej niewielki skrawek wybrzeża na Pomorzu Gdańskim – niestety bez samego Gdańska, który stał się autonomicznym Wolnym Miastem pod kontrolą Ligi Narodów. Symbolicznego powrotu Polski nad Bałtyk dopełniła uroczystość zaślubin z morzem w Pucku, którą 10 lutego 1920 roku poprowadził gen. Józef Haller. Polacy świętowali odzyskanie dostępu do Bałtyku, lecz wciąż brakowało im własnego portu morskiego, przez który młode państwo mogłoby prowadzić handel i komunikację ze światem.

Wolne Miasto Gdańsk, choć formalnie związane unią celną z Polską, było zdominowane przez ludność i władze niemieckie, które niechętnie patrzyły na polskie aspiracje. Mimo że Polska uzyskała w Gdańsku rozmaite uprawnienia (m.in. możliwość korzystania z portu), w praktyce były one często sabotowane przez lokalne władze. Kulminacją tych napięć stał się incydent w czasie wojny polsko-bolszewickiej: latem 1920 roku niemieccy dokerzy i kolejarze w Gdańsku odmówili rozładowania francuskiego transportu broni dla walczącej Polski. Ten strajk i blokada dostaw w krytycznym momencie wojny dobitnie uświadomiły polskim władzom, że Rzeczpospolita potrzebuje własnego, niezależnego portu. Tylko tak Polska mogła zapewnić sobie bezpieczeństwo transportowe i gospodarczy dostęp do świata.

Rozbudowa portu nabierała tempa mimo przejściowych trudności. W 1924 roku światowy kryzys gospodarczy spowodował krótką przerwę w finansowaniu projektu, jednak wkrótce inwestycję wsparł kapitał francuski – specjalnie powołane Konsorcjum Francusko-Polskie podjęło się budowy falochronów i basenów przeładunkowych portu.

Kluczową rolę w dalszym rozwoju Gdyni odegrał jednak Eugeniusz Kwiatkowski – mianowany w 1926 roku ministrem przemysłu i handlu. Ten charyzmatyczny polityk i wizjoner gospodarczy stał się głównym orędownikiem rozbudowy portu. Z jego inicjatywy rząd i Sejm zapewnili olbrzymie fundusze na Gdynię, dzięki czemu budowa ruszyła z rozmachem. Kwiatkowski propagował ideę „Polski morskiej”, zarażając społeczeństwo swoją pasją i wiarą w sukces. Nic dziwnego, że już w 1928 roku Rada Miasta Gdyni przyznała mu tytuł Honorowego Obywatela, a historycy zgodnie zaliczają go – obok inżyniera Wendy i wiceadmirała Porębskiego – do grona ojców miasta.

Równolegle z rozbudową portu rząd zainwestował także w infrastrukturę lądową. W 1926 roku rozpoczęto budowę tzw. magistrali węglowej – nowoczesnej linii kolejowej łączącej śląskie zagłębie węglowe bezpośrednio z Gdynią. Po ukończeniu tej strategicznej trasy w 1931 roku polski węgiel mógł szerokim strumieniem płynąć do portu i dalej w świat. Eksport surowców (zwłaszcza węgla i drewna) stał się podstawą obrotów gospodarczych młodego portu i umocnił jego pozycję w handlu międzynarodowym.
Młody mężczyzna o pociągłej twarzy, długim prostym nosie, ciemnych oczach. Ma krótki ciemny wąsik i krótkie włosy zaczesane na bok.  Ma na sobie ciemny garnitur, białą koszulę i muszkę w grochy. powiększ
Eugeniusz Kwiatkowski przed 1931 r. (NAC)
Tablica z podobizną Tadeusza Wendy i napisem: „Z okazji 60-lecia Portu Gdynia - jego projektantowi i budowniczemu inż. Tadeuszowi Wendzie portowcy gdyńscy”. powiększ
Tablica na gmachu Dworca Morskiego w Gdyni upamiętniająca Tadeusza Wendę (Wikimedia Commons)

Nowe miasto rozwijało się w zawrotnym tempie i zyskiwało unikalny charakter. Przyciągało ludzi z całej Polski – młodych pracowników, przedsiębiorców, rodziny szukające lepszych perspektyw – kuszonych wizją pracy i sukcesu nad morzem. Gdynia stała się oknem, przez które II Rzeczpospolita wyglądała na świat. Już w 1931 roku otwarto Dworzec Morski – nowoczesny terminal pasażerski, z którego wyruszały w daleki świat transatlantyki Żeglugi Polskiej (Gdynia America Line). Z gdyńskiego portu odpływali emigranci szukający nowego życia za oceanem – Gdynia przejęła rolę głównego węzła emigracyjnego dla obywateli Polski i innych krajów regionu, którzy wcześniej zmuszeni byli korzystać z portów niemieckich. W portowych basenach cumowały też najnowocześniejsze polskie jednostki. Tutaj bazowała większość naszej floty handlowej i pasażerskiej, a także okręty Marynarki Wojennej.

W połowie lat 30. Gdynia uchodziła za wzorcowe miasto modernistów. Dynamicznie rozbudowujące się Śródmieście wypełniły funkcjonalistyczne gmachy i kamienice o jasnych, opływowych fasadach – wiele z nich kształtem i detalami nawiązywało do transatlantyków i okrętów. Szerokie, proste aleje prowadziły wprost do portu, nadając miastu wielkomiejski, a zarazem przestrzenny układ. Ta nowoczesna architektura i urbanistyka, zupełnie różna od zabytkowego Gdańska, stała się znakiem rozpoznawczym Gdyni.

Robotniczy charakter miasta sprawił, że zapisało się ono również na kartach historii walki o wolność. W grudniu 1970 roku Gdynia, podobnie jak sąsiedni Gdańsk, stała się areną krwawo stłumionych protestów przeciwko komunistycznej władzy. Rankiem 17 grudnia – w tzw. czarny czwartek – na ulicach Gdyni od milicyjnych kul zginęło kilkudziesięciu bezbronnych robotników, idących do pracy w stoczni. Wśród ofiar Grudnia ’70 było 45 mieszkańców Gdyni, a ponad tysiąc osób zostało rannych. Pamięć o tej masakrze pozostaje żywa – co roku w rocznicę Grudnia odbywają się uroczystości pod pomnikiem Ofiar na skwerze Kościuszki. Dziesięć lat później, w sierpniu 1980 r., stoczniowcy Gdyni stanęli do strajku wraz z kolegami z Gdańska i Szczecina. Narodziny ruchu Solidarności stały się początkiem upadku reżimu komunistycznego, a więc i kolejnym rozdziałem historii, w którym Gdynia miała swój udział.

Dziś Gdynia – wraz z Gdańskiem i Sopotem tworząca aglomerację Trójmiasta – należy do najprężniejszych ośrodków w kraju. W rankingach jakości życia regularnie zajmuje czołowe miejsca, uchodząc za miasto przyjazne mieszkańcom i nowoczesne. Nadal jest jednym z największych portów na Bałtyku, siedzibą Marynarki Wojennej i ważnym centrum biznesowym. Gdynia słynie też z bogatego życia kulturalnego – od 1986 roku jest gospodarzem Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych – najważniejszego festiwalu filmowego w kraju (na którym przyznawane są Złote Lwy), na jej nadmorskich terenach odbywają się zloty żaglowców, a na lotnisku w pobliskim Kosakowie także muzyczny Open’er Festival.
Pomnik w kształcie wysokiego krzyża, którego ramię poziome skłąda się z wielu małych krzyży. powiększ
Pomnik Ofiar Grudnia 1970 w Gdyni przy al. Piłsudskiego (Wikimedia Commons)
1/4

PowiązaneMateriały