Artykuły
PRL 1944–1989
II Rzeczpospolita 1918-1939
Historia współczesna po 1989
II wojna światowa 1939-1945
Społeczeństwo
Wojny
Cywilizacja
Nauczyciele
Dorośli
Licealiści
Studenci
Stulecie Gdyni – miasta z morza
i marzeń
czas czytania:
Mija właśnie sto lat od chwili, gdy Gdynia – skromna niegdyś wioska rybacka na Pomorzu – oficjalnie stała się miastem. Polscy przywódcy już w czasie pierwszej wojny światowej zabiegali u aliantów o przyznanie Polsce dostępu do Bałtyku – postulat ten trafił nawet do słynnych „14 punktów" prezydenta Woodrowa Wilsona z 1918 roku. 10 lutego 1926 roku polski rząd nadał Gdyni prawa miejskie, wyznaczając tym samym narodziny nowoczesnego portowego miasta.
Data nie była przypadkowa. Dokładnie sześć lat wcześniej, 10 lutego 1920 roku, generał Józef Haller dokonał w pobliskim Pucku symbolicznych zaślubin Polski z morzem, świętując powrót odrodzonej Rzeczypospolitej nad Bałtyk. Podczas tej ceremonii gen. Haller wrzucił w wody zatoki platynowy pierścień – na znak nierozerwalnego związku odrodzonej Polski z morzem. Jak doszło do tego, że w ciągu zaledwie kilku lat na pustym wybrzeżu wyrosło tętniące życiem miasto i największy port nad Bałtykiem? Dlaczego II Rzeczpospolita postanowiła zbudować własny port morski właśnie w Gdyni? Kto był ojcem tej idei i jak Gdynia zapisała się w polskiej historii?
Powrót Polski nad Bałtyk
Jesienią 1918 roku Polska po blisko 123 latach zaborów odzyskała niepodległość. Na mocy traktatu wersalskiego przyznano Rzeczypospolitej niewielki skrawek wybrzeża na Pomorzu Gdańskim – niestety bez samego Gdańska, który stał się autonomicznym Wolnym Miastem pod kontrolą Ligi Narodów. Symbolicznego powrotu Polski nad Bałtyk dopełniła uroczystość zaślubin z morzem w Pucku, którą 10 lutego 1920 roku poprowadził gen. Józef Haller. Polacy świętowali odzyskanie dostępu do Bałtyku, lecz wciąż brakowało im własnego portu morskiego, przez który młode państwo mogłoby prowadzić handel i komunikację ze światem.
Wolne Miasto Gdańsk, choć formalnie związane unią celną z Polską, było zdominowane przez ludność i władze niemieckie, które niechętnie patrzyły na polskie aspiracje. Mimo że Polska uzyskała w Gdańsku rozmaite uprawnienia (m.in. możliwość korzystania z portu), w praktyce były one często sabotowane przez lokalne władze. Kulminacją tych napięć stał się incydent w czasie wojny polsko-bolszewickiej: latem 1920 roku niemieccy dokerzy i kolejarze w Gdańsku odmówili rozładowania francuskiego transportu broni dla walczącej Polski. Ten strajk i blokada dostaw w krytycznym momencie wojny dobitnie uświadomiły polskim władzom, że Rzeczpospolita potrzebuje własnego, niezależnego portu. Tylko tak Polska mogła zapewnić sobie bezpieczeństwo transportowe i gospodarczy dostęp do świata.
Wolne Miasto Gdańsk, choć formalnie związane unią celną z Polską, było zdominowane przez ludność i władze niemieckie, które niechętnie patrzyły na polskie aspiracje. Mimo że Polska uzyskała w Gdańsku rozmaite uprawnienia (m.in. możliwość korzystania z portu), w praktyce były one często sabotowane przez lokalne władze. Kulminacją tych napięć stał się incydent w czasie wojny polsko-bolszewickiej: latem 1920 roku niemieccy dokerzy i kolejarze w Gdańsku odmówili rozładowania francuskiego transportu broni dla walczącej Polski. Ten strajk i blokada dostaw w krytycznym momencie wojny dobitnie uświadomiły polskim władzom, że Rzeczpospolita potrzebuje własnego, niezależnego portu. Tylko tak Polska mogła zapewnić sobie bezpieczeństwo transportowe i gospodarczy dostęp do świata.
Narodziny planu
Niecałe trzy miesiące po zaślubinach w Pucku rozpoczęły się poszukiwania najlepszego miejsca pod budowę portu. W tym celu wiosną 1920 roku wiceadmirał Kazimierz Porębski, ówczesny dyrektor Departamentu Spraw Morskich, oddelegował na Pomorze inżyniera Tadeusza Wendę. Doświadczony inżynier po objechaniu całego wybrzeża już w czerwcu 1920 roku wskazał Gdynię (a dokładniej nizinę pomiędzy Gdynią a Oksywiem) jako najdogodniejszą lokalizację przyszłego portu wojennego, a w razie potrzeby także handlowego.
Co ciekawe, brano pod uwagę również inne miejsca, m.in. Puck, Hel czy Rewę, jednak analiza Wendy wykazała, że warunki naturalne w Gdyni są najlepsze. Zadecydowało położenie nad głęboką, osłoniętą Zatoką Pucką oraz dostępność płaskiego terenu pod budowę infrastruktury. Rząd przychylił się do tej rekomendacji. Już w październiku 1920 roku zapadła decyzja o budowie w Gdyni Tymczasowego Portu Wojennego i Schroniska dla Rybaków. W niewielkiej kaszubskiej wiosce zaczęły pracować ekipy robotników z całego kraju – w ciągu kilku miesięcy spokojna Gdynia zmieniła się w wielki plac budowy.
Ówczesna Gdynia była zaledwie małą osadą rybacką. Według spisu z 1921 roku miejscowość liczyła około 1268 mieszkańców, zamieszkujących w około 130 domach, a na całym obszarze przyszłego miasta działało zaledwie 135 rybaków dysponujących 6 kutrami motorowymi, 10 żaglowymi i ponad setką łodzi wiosłowych. Pierwsze prace przy budowie tymczasowego portu ruszyły jednak niezwłocznie.
Latem 1921 roku przyglądał się im jeden z najgłośniejszych pisarzy tamtej epoki – Stefan Żeromski. Zainspirowany widokiem powstającego portu napisał powieść „Wiatr od morza” (1922), w której nakreślił wizję portowego miasta nad Bałtykiem – wizję, która wkrótce miała stać się rzeczywistością. Literacka inspiracja Żeromskiego dodała idei budowy Gdyni rozgłosu i romantyzmu, utwierdzając wielu rodaków w przekonaniu, że na polskim wybrzeżu może powstać od podstaw nowa metropolia.
Co ciekawe, brano pod uwagę również inne miejsca, m.in. Puck, Hel czy Rewę, jednak analiza Wendy wykazała, że warunki naturalne w Gdyni są najlepsze. Zadecydowało położenie nad głęboką, osłoniętą Zatoką Pucką oraz dostępność płaskiego terenu pod budowę infrastruktury. Rząd przychylił się do tej rekomendacji. Już w październiku 1920 roku zapadła decyzja o budowie w Gdyni Tymczasowego Portu Wojennego i Schroniska dla Rybaków. W niewielkiej kaszubskiej wiosce zaczęły pracować ekipy robotników z całego kraju – w ciągu kilku miesięcy spokojna Gdynia zmieniła się w wielki plac budowy.
Ówczesna Gdynia była zaledwie małą osadą rybacką. Według spisu z 1921 roku miejscowość liczyła około 1268 mieszkańców, zamieszkujących w około 130 domach, a na całym obszarze przyszłego miasta działało zaledwie 135 rybaków dysponujących 6 kutrami motorowymi, 10 żaglowymi i ponad setką łodzi wiosłowych. Pierwsze prace przy budowie tymczasowego portu ruszyły jednak niezwłocznie.
Latem 1921 roku przyglądał się im jeden z najgłośniejszych pisarzy tamtej epoki – Stefan Żeromski. Zainspirowany widokiem powstającego portu napisał powieść „Wiatr od morza” (1922), w której nakreślił wizję portowego miasta nad Bałtykiem – wizję, która wkrótce miała stać się rzeczywistością. Literacka inspiracja Żeromskiego dodała idei budowy Gdyni rozgłosu i romantyzmu, utwierdzając wielu rodaków w przekonaniu, że na polskim wybrzeżu może powstać od podstaw nowa metropolia.
Budowa portu i miasta
Kolejne lata przyniosły realizację tych planów. 23 września 1922 roku Sejm jednogłośnie uchwalił ustawę o budowie portu w Gdyni jako inwestycji publicznej. Miesiąc później ustawę podpisał Naczelnik Państwa, co formalnie otworzyło drogę do stworzenia wielkiego portu morskiego. Choć prace konstrukcyjne już trwały, akt ten miał olbrzymie znaczenie. Budowa portu w Gdyni została uznana za strategiczne przedsięwzięcie narodowe.
W kwietniu 1923 roku nastąpiło uroczyste otwarcie prowizorycznego portu – w obecności prezydenta Stanisława Wojciechowskiego i premiera Władysława Sikorskiego przecięto wstęgę Tymczasowego Portu Wojennego i Schroniska dla Rybaków. Już w sierpniu tego samego roku do gdyńskiego nabrzeża przybił pierwszy pełnomorski statek towarowy – francuski masowiec SS Kentucky, który zabrał stąd ładunek węgla.
W kwietniu 1923 roku nastąpiło uroczyste otwarcie prowizorycznego portu – w obecności prezydenta Stanisława Wojciechowskiego i premiera Władysława Sikorskiego przecięto wstęgę Tymczasowego Portu Wojennego i Schroniska dla Rybaków. Już w sierpniu tego samego roku do gdyńskiego nabrzeża przybił pierwszy pełnomorski statek towarowy – francuski masowiec SS Kentucky, który zabrał stąd ładunek węgla.
Rozbudowa portu nabierała tempa mimo przejściowych trudności. W 1924 roku światowy kryzys gospodarczy spowodował krótką przerwę w finansowaniu projektu, jednak wkrótce inwestycję wsparł kapitał francuski – specjalnie powołane Konsorcjum Francusko-Polskie podjęło się budowy falochronów i basenów przeładunkowych portu.
Kluczową rolę w dalszym rozwoju Gdyni odegrał jednak Eugeniusz Kwiatkowski – mianowany w 1926 roku ministrem przemysłu i handlu. Ten charyzmatyczny polityk i wizjoner gospodarczy stał się głównym orędownikiem rozbudowy portu. Z jego inicjatywy rząd i Sejm zapewnili olbrzymie fundusze na Gdynię, dzięki czemu budowa ruszyła z rozmachem. Kwiatkowski propagował ideę „Polski morskiej”, zarażając społeczeństwo swoją pasją i wiarą w sukces. Nic dziwnego, że już w 1928 roku Rada Miasta Gdyni przyznała mu tytuł Honorowego Obywatela, a historycy zgodnie zaliczają go – obok inżyniera Wendy i wiceadmirała Porębskiego – do grona ojców miasta.
Równolegle z rozbudową portu rząd zainwestował także w infrastrukturę lądową. W 1926 roku rozpoczęto budowę tzw. magistrali węglowej – nowoczesnej linii kolejowej łączącej śląskie zagłębie węglowe bezpośrednio z Gdynią. Po ukończeniu tej strategicznej trasy w 1931 roku polski węgiel mógł szerokim strumieniem płynąć do portu i dalej w świat. Eksport surowców (zwłaszcza węgla i drewna) stał się podstawą obrotów gospodarczych młodego portu i umocnił jego pozycję w handlu międzynarodowym.
Kluczową rolę w dalszym rozwoju Gdyni odegrał jednak Eugeniusz Kwiatkowski – mianowany w 1926 roku ministrem przemysłu i handlu. Ten charyzmatyczny polityk i wizjoner gospodarczy stał się głównym orędownikiem rozbudowy portu. Z jego inicjatywy rząd i Sejm zapewnili olbrzymie fundusze na Gdynię, dzięki czemu budowa ruszyła z rozmachem. Kwiatkowski propagował ideę „Polski morskiej”, zarażając społeczeństwo swoją pasją i wiarą w sukces. Nic dziwnego, że już w 1928 roku Rada Miasta Gdyni przyznała mu tytuł Honorowego Obywatela, a historycy zgodnie zaliczają go – obok inżyniera Wendy i wiceadmirała Porębskiego – do grona ojców miasta.
Równolegle z rozbudową portu rząd zainwestował także w infrastrukturę lądową. W 1926 roku rozpoczęto budowę tzw. magistrali węglowej – nowoczesnej linii kolejowej łączącej śląskie zagłębie węglowe bezpośrednio z Gdynią. Po ukończeniu tej strategicznej trasy w 1931 roku polski węgiel mógł szerokim strumieniem płynąć do portu i dalej w świat. Eksport surowców (zwłaszcza węgla i drewna) stał się podstawą obrotów gospodarczych młodego portu i umocnił jego pozycję w handlu międzynarodowym.
Na miarę ambicji Rzeczypospolitej
10 lutego 1926 roku, w szóstą rocznicę puckich zaślubin z morzem, weszło w życie rządowe rozporządzenie nadające Gdyni status miasta. Decyzja o utworzeniu miasta wynikała z przekonania, że wiejski ustrój administracyjny nie gwarantuje odpowiednich możliwości rozwoju rozbudowującego się portu. Wojewoda pomorski Stanisław Wachowiak powołał wkrótce Tymczasową Radę Miejską oraz Magistrat, a pierwszym burmistrzem Gdyni został Augustyn Krause. Nowe miasto otrzymało ustrój oparty na pruskiej ordynacji miejskiej z 1853 roku.
W chwili uzyskania praw miejskich Gdynia miała około 12 tysięcy mieszkańców, lecz liczba ta szybko rosła. Budowa portu i napływ ludności sprawiły, że już dziesięć lat później Gdynia liczyła ponad 80 tysięcy mieszkańców, a tuż przed wybuchem wojny – ponad 120 tysięcy. Było to zjawisko bez precedensu: Gdynia stała się najszybciej rozwijającym się miastem w całej Polsce, a według niektórych – nawet w Europie.
Równolegle rosło znaczenie samego portu. W 1933 roku gdyński port przeładował po raz pierwszy większą masę towarów niż konkurencyjny port w Gdańsku. W ciągu zaledwie kilku lat Gdynia wyrosła na największy port na Bałtyku i jeden z największych w Europie. W 1938 roku do portu zawinęło prawie 6,5 tys. statków, a roczne przeładunki sięgnęły 9,2 mln ton – wynik imponujący nawet w skali kontynentu. Tak błyskawiczny rozwój miał jednak i ciemne strony – miasto nie nadążało z budową infrastruktury i mieszkań dla napływowej ludności. W dolinach otaczających port zaczęły powstawać dzielnice baraków, brakowało szkół i szpitali, a wielu robotników przybywających latem spało początkowo na plaży, nim znaleźli pracę i lokum.
W chwili uzyskania praw miejskich Gdynia miała około 12 tysięcy mieszkańców, lecz liczba ta szybko rosła. Budowa portu i napływ ludności sprawiły, że już dziesięć lat później Gdynia liczyła ponad 80 tysięcy mieszkańców, a tuż przed wybuchem wojny – ponad 120 tysięcy. Było to zjawisko bez precedensu: Gdynia stała się najszybciej rozwijającym się miastem w całej Polsce, a według niektórych – nawet w Europie.
Równolegle rosło znaczenie samego portu. W 1933 roku gdyński port przeładował po raz pierwszy większą masę towarów niż konkurencyjny port w Gdańsku. W ciągu zaledwie kilku lat Gdynia wyrosła na największy port na Bałtyku i jeden z największych w Europie. W 1938 roku do portu zawinęło prawie 6,5 tys. statków, a roczne przeładunki sięgnęły 9,2 mln ton – wynik imponujący nawet w skali kontynentu. Tak błyskawiczny rozwój miał jednak i ciemne strony – miasto nie nadążało z budową infrastruktury i mieszkań dla napływowej ludności. W dolinach otaczających port zaczęły powstawać dzielnice baraków, brakowało szkół i szpitali, a wielu robotników przybywających latem spało początkowo na plaży, nim znaleźli pracę i lokum.
Nowe miasto rozwijało się w zawrotnym tempie i zyskiwało unikalny charakter. Przyciągało ludzi z całej Polski – młodych pracowników, przedsiębiorców, rodziny szukające lepszych perspektyw – kuszonych wizją pracy i sukcesu nad morzem. Gdynia stała się oknem, przez które II Rzeczpospolita wyglądała na świat. Już w 1931 roku otwarto Dworzec Morski – nowoczesny terminal pasażerski, z którego wyruszały w daleki świat transatlantyki Żeglugi Polskiej (Gdynia America Line). Z gdyńskiego portu odpływali emigranci szukający nowego życia za oceanem – Gdynia przejęła rolę głównego węzła emigracyjnego dla obywateli Polski i innych krajów regionu, którzy wcześniej zmuszeni byli korzystać z portów niemieckich. W portowych basenach cumowały też najnowocześniejsze polskie jednostki. Tutaj bazowała większość naszej floty handlowej i pasażerskiej, a także okręty Marynarki Wojennej.
W połowie lat 30. Gdynia uchodziła za wzorcowe miasto modernistów. Dynamicznie rozbudowujące się Śródmieście wypełniły funkcjonalistyczne gmachy i kamienice o jasnych, opływowych fasadach – wiele z nich kształtem i detalami nawiązywało do transatlantyków i okrętów. Szerokie, proste aleje prowadziły wprost do portu, nadając miastu wielkomiejski, a zarazem przestrzenny układ. Ta nowoczesna architektura i urbanistyka, zupełnie różna od zabytkowego Gdańska, stała się znakiem rozpoznawczym Gdyni.
W połowie lat 30. Gdynia uchodziła za wzorcowe miasto modernistów. Dynamicznie rozbudowujące się Śródmieście wypełniły funkcjonalistyczne gmachy i kamienice o jasnych, opływowych fasadach – wiele z nich kształtem i detalami nawiązywało do transatlantyków i okrętów. Szerokie, proste aleje prowadziły wprost do portu, nadając miastu wielkomiejski, a zarazem przestrzenny układ. Ta nowoczesna architektura i urbanistyka, zupełnie różna od zabytkowego Gdańska, stała się znakiem rozpoznawczym Gdyni.
Co więcej, w 2023 roku Gdynia wystąpiła z wnioskiem o wpisanie swojego unikalnego modernistycznego Śródmieścia na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO – jako miasta zbudowanego od podstaw w stylu lat 30. Do dziś śródmiejskie kwartały z epoki międzywojennej uchodzą za unikat i są dumą mieszkańców.
Znaczenie Gdyni w polskiej historii
Spełniły się marzenia pokolenia II Rzeczypospolitej o własnym oknie na świat – Gdynia u progu lat 40. była tętniącym życiem, nowoczesnym portowym miastem i symbolem sukcesu odrodzonej Polski. Niestety, rozwój ten brutalnie przerwała druga wojna światowa. We wrześniu 1939 roku Gdynia, bohatersko broniona, została zajęta przez Niemców. Nazwę miasta zmieniono na Gotenhafen, a port przekształcono w bazę niemieckiej Kriegsmarine. Jako strategiczny port wojenny Gdynia stała się celem nalotów alianckich, które zamieniły jej nabrzeża i stocznie w morze ruin. Ciężkie straty poniosła również ludność cywilna – większość polskich mieszkańców Niemcy albo wysiedlili, albo zmusili do niewolniczej pracy, wielu też zginęło na frontach i w obozach.
W marcu 1945 roku, po zaciekłych bojach o Wybrzeże, do zrujnowanej Gdyni wkroczyły oddziały polskie i radzieckie. Wkrótce potem do opustoszałego miasta zaczęli wracać nieliczni ocalali przedwojenni gdynianie, a także napływać nowi mieszkańcy – ludzie, którzy w pożodze wojennej stracili wszystko. Przybywali wygnańcy z Wilna i Lwowa, warszawiacy ocalali z powstania – wszyscy szukający szansy na nowe życie nad morzem. Gdynia ponownie stała się „ziemią obiecaną”, jak nazywano ją przed wojną, miejscem, gdzie w powojennych, pionierskich warunkach można było od podstaw budować przyszłość. Równocześnie trwała gorączkowa odbudowa portu i przemysłu. Pod koniec lat 60. przeładunki w gdyńskim porcie przekroczyły poziom z 1938 roku. W zrujnowanych podczas wojny zakładach narodziła się także nowa stocznia – w 1951 roku zwodowano tu pierwszy powojenny statek (SS Melitopol), dając początek rozwojowi przemysłu okrętowego w Gdyni.
W marcu 1945 roku, po zaciekłych bojach o Wybrzeże, do zrujnowanej Gdyni wkroczyły oddziały polskie i radzieckie. Wkrótce potem do opustoszałego miasta zaczęli wracać nieliczni ocalali przedwojenni gdynianie, a także napływać nowi mieszkańcy – ludzie, którzy w pożodze wojennej stracili wszystko. Przybywali wygnańcy z Wilna i Lwowa, warszawiacy ocalali z powstania – wszyscy szukający szansy na nowe życie nad morzem. Gdynia ponownie stała się „ziemią obiecaną”, jak nazywano ją przed wojną, miejscem, gdzie w powojennych, pionierskich warunkach można było od podstaw budować przyszłość. Równocześnie trwała gorączkowa odbudowa portu i przemysłu. Pod koniec lat 60. przeładunki w gdyńskim porcie przekroczyły poziom z 1938 roku. W zrujnowanych podczas wojny zakładach narodziła się także nowa stocznia – w 1951 roku zwodowano tu pierwszy powojenny statek (SS Melitopol), dając początek rozwojowi przemysłu okrętowego w Gdyni.
Robotniczy charakter miasta sprawił, że zapisało się ono również na kartach historii walki o wolność. W grudniu 1970 roku Gdynia, podobnie jak sąsiedni Gdańsk, stała się areną krwawo stłumionych protestów przeciwko komunistycznej władzy. Rankiem 17 grudnia – w tzw. czarny czwartek – na ulicach Gdyni od milicyjnych kul zginęło kilkudziesięciu bezbronnych robotników, idących do pracy w stoczni. Wśród ofiar Grudnia ’70 było 45 mieszkańców Gdyni, a ponad tysiąc osób zostało rannych. Pamięć o tej masakrze pozostaje żywa – co roku w rocznicę Grudnia odbywają się uroczystości pod pomnikiem Ofiar na skwerze Kościuszki. Dziesięć lat później, w sierpniu 1980 r., stoczniowcy Gdyni stanęli do strajku wraz z kolegami z Gdańska i Szczecina. Narodziny ruchu Solidarności stały się początkiem upadku reżimu komunistycznego, a więc i kolejnym rozdziałem historii, w którym Gdynia miała swój udział.
Dziś Gdynia – wraz z Gdańskiem i Sopotem tworząca aglomerację Trójmiasta – należy do najprężniejszych ośrodków w kraju. W rankingach jakości życia regularnie zajmuje czołowe miejsca, uchodząc za miasto przyjazne mieszkańcom i nowoczesne. Nadal jest jednym z największych portów na Bałtyku, siedzibą Marynarki Wojennej i ważnym centrum biznesowym. Gdynia słynie też z bogatego życia kulturalnego – od 1986 roku jest gospodarzem Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych – najważniejszego festiwalu filmowego w kraju (na którym przyznawane są Złote Lwy), na jej nadmorskich terenach odbywają się zloty żaglowców, a na lotnisku w pobliskim Kosakowie także muzyczny Open’er Festival.
Dziś Gdynia – wraz z Gdańskiem i Sopotem tworząca aglomerację Trójmiasta – należy do najprężniejszych ośrodków w kraju. W rankingach jakości życia regularnie zajmuje czołowe miejsca, uchodząc za miasto przyjazne mieszkańcom i nowoczesne. Nadal jest jednym z największych portów na Bałtyku, siedzibą Marynarki Wojennej i ważnym centrum biznesowym. Gdynia słynie też z bogatego życia kulturalnego – od 1986 roku jest gospodarzem Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych – najważniejszego festiwalu filmowego w kraju (na którym przyznawane są Złote Lwy), na jej nadmorskich terenach odbywają się zloty żaglowców, a na lotnisku w pobliskim Kosakowie także muzyczny Open’er Festival.
Przede wszystkim jednak Gdynia pozostaje żywym pomnikiem polskiej wolności, przedsiębiorczości i marzeń. Historia jej powstania – od małej wioski po morską stolicę Polski – do dziś inspiruje kolejne pokolenia. Gdynia to bowiem symbol tego, że nawet najśmielsze wizje mogą stać się rzeczywistością, gdy determinacji towarzyszy ciężka praca i odwaga marzeń.
Tomasz Wilczyński