Sieciech – szara eminencja jedenastowiecznej Polski
czas czytania:
Pierwsze wieki piastowskiej Polski to najczęściej opowieść o dokonaniach władców tej dynastii, a społeczeństwo pełni tu rolę biernego przedmiotu w rękach rządzących. W rzeczywistości jednak, jeśli zagłębimy się w świat polskiego wczesnego średniowiecza, spotkamy w nim wiele ambitnych, energicznych postaci, które swoją działalnością i znaczeniem niejednokrotnie przyćmiewały panujących ówcześnie Piastów. Sieciech jest tego znakomitym przykładem.
Możnowładztwo polskie w dobie pierwszych Piastów, a więc rody odznaczające się na tle społeczeństwa posiadanym majątkiem i prestiżem, możemy podzielić na dwie grupy, różniące się „starożytnością” swojej metryki. Pierwsza grupa to potomkowie dawnej arystokracji plemiennej, którzy – posiadając niewolnych pracujących na ich ziemi – mogli skupić się na działalności polityczno-wojskowej i podnoszeniu własnego znaczenia w społeczności. Także drobni książęta, władający ludami podporządkowanymi przez Piastów, mogli zachować swoją wysoką pozycję, o ile pogodzili się z dominacją tej wielkopolskiej dynastii. W trakcie burzliwych wydarzeń z lat trzydziestych XI wieku ta „stara” elita w dużej części wyginęła, jej miejsce zaczęła natomiast zajmować nowa grupa możnych, wynoszonych przez samego władcę. O przykładzie takiego awansu informuje nas w swojej kronice Gall Anonim, opisując sytuację prostego woja, którego w podzięce za uratowanie życia „Kazimierz [Odnowiciel, pan. 1040–1058] nagrodził, iż zwierzchność grodu mu nadał, a w godności pomiędzy rzędy rycerstwa zaliczył”. Jak się wkrótce okazało, odrodzona warstwa możnych w swoim dążeniu do osłabienia wszechwładzy panującego mogła znaleźć poparcie wśród elit polskiego Kościoła, który powoli wzrastał w siłę. Przekonał się o tym boleśnie król Bolesław Szczodry (pan. 1058–1079), kiedy z powodu buntu możnych, wspartych przez wyższy kler, musiał wraz z synem Mieszkiem uchodzić z kraju.
Początek kariery
Do prowodyrów wystąpienia przeciw królowi należał Sieciech z rodu Starżów – „pierwszej ligi” możnowładztwa – wywodzącego się z plemiennych książąt, którzy dzierżyli władzę w Małopolsce jeszcze przed Piastami. Zwycięstwo nad Bolesławem Sieciech wykorzystał, zajmując pierwsze miejsce u boku osadzonego na tronie brata wygnańca, Władysława Hermana, jako jego wojewoda. Urząd ten dawał władzę nad wojskiem i prawo wymierzania sprawiedliwości w zastępstwie panującego. Dla szalenie ambitnego i energicznego Starży nawet pierwszy urząd w państwie był nie tyle ukoronowaniem, ile raczej preludium do zabiegów o jeszcze większą potęgę i znaczenie. Sieciech szybko przystąpił do budowy swojego stronnictwa, nie przebierając w środkach. Nie ograniczył się do usuwania swoich przeciwników z urzędów i godności, ale posunął się nawet do sprzedawania ich w niewolę lub skazywania na wygnanie. Na ich miejsca mianował ludzi, przy nominacji których lojalność wobec wojewody liczyła się bardziej niż pochodzenie, jak pisze o tym z oburzeniem Gall Anonim: „ludzi niskiego stanu wynosił ponad szlachetnie urodzonych”. Sieciech posiadał warownię na pograniczu Małopolski i Mazowsza, zwaną od jego imienia Sieciechowem. Władysław Herman powierzył mu jeszcze Okół, czyli podgrodzie samego Wawelu. Wojewoda ufundował tam kościół (obecnie pw. św. Andrzeja), który przetrwał do dziś jako zabytek wczesnośredniowiecznej sztuki romańskiej.
Ryzyko zażegnane
Dominująca rola Sieciecha w państwie stanęła pod znakiem zapytania w 1086 roku, w związku ze zmianą sytuacji w łonie dynastii. Wtedy to Władysław doczekał się narodzin syna, któremu nadano imię Bolesław. Polski władca posiadał już wchodzącego w dorosłość potomka, Zbigniewa. Ten jednak pochodził ze związku nieusankcjonowanego kościelnie, co mogło w przyszłości spowodować podważenie jego praw do dziedziczenia. I dlatego Władysław zdecydował się na nietypowy krok: skierował pierworodnego na tory kariery duchownej. Zbigniew został wysłany na nauki do Krakowa, a po kilku latach – do klasztoru w Saksonii. Było to korzystne dla Sieciecha, gdyż jego przeciwnicy tracili możliwość stworzenia wrogiego stronnictwa skupionego wokół Zbigniewa. Również w 1086 roku na arenę polskiej polityki powrócił syn wygnańca, Mieszko Bolesławowic. Wsparty przez Węgrów i ocalałych zwolenników ojca, wymusił na Władysławie, aby przekazał mu w zarząd Małopolskę w zamian za uznanie jego władzy. Było jasne, że na dworze królewicza, którego ojciec stracił władzę za sprawą Sieciecha, łatwo znajdzie miejsce każdy przeciwnik potężnego wojewody. Ambitny Starża nie zamierzał dać Mieszkowi czasu na zebranie sił i upomnienie się o dziedzictwo. W 1088 roku niedawno owdowiały Władysław Herman ożenił się z Judytą, siostrą cesarza Henryka IV, co zapewniało polskiemu księciu wsparcie ze strony Niemiec i podnosiło jego prestiż. Wkrótce długie ręce Sieciecha dosięgły Mieszka – na początku 1089 roku młody Bolesławowic został otruty podczas uczty.
Na szczycie
Lata 1089–1093 to apogeum znaczenia Sieciecha. Wojewoda sprawował kontrolę nad państwem i miał przemożny wpływ na władcę, którego pierworodny syn znajdował się w klasztorze, a następca był kilkuletnim dzieckiem, pozostającym pod opieką Starży. W kraju szeptano powszechnie, że i w alkowie Władysław musi ustępować miejsca swemu zausznikowi. I chociaż pogłosek o romansie Sieciecha i Judyty nie sposób zweryfikować, to jednak fakt, że siostra Henryka IV słynęła na cesarskim dworze ze swobodnych obyczajów, dodaje im cienia prawdopodobieństwa. Dowodem iście królewskich aspiracji Sieciecha są bite przez niego masowo monety, bo przecież w całej historii Polski piastowskiej wybijali je wyłącznie władcy, zazdrośnie strzegących monopolu menniczego. Trzymając mocno w rękach stery władzy, Sieciech zaktywizował politykę zagraniczną, wytyczając Pomorze jako kierunek ekspansji. Tu jednak ambitnego wojewodę spotkało niepowodzenie i kilkuletnie walki, mimo przejściowego opanowania Pomorza Gdańskiego, zakończyły się wyparciem polskich załóg z tej krainy oraz stanem permanentnej wojny na pograniczu.
Gasnąca gwiazda
Sieciech zbyt wysoko wyrósł nad innych możnych, którzy nie po to obalali Bolesława Szczodrego, aby teraz znosić dominację dumnego Starży. W 1093 roku stronnictwo opozycyjne, skupione na Śląsku, wydostało Zbigniewa z klasztoru i wystąpiło otwarcie przeciwko wojewodzie. I chociaż w 1096 roku hufce książęce rozgromiły opozycjonistów, a sam Zbigniew trafił do lochu w Sieciechowie, był to już ostatni przebłysk gasnącej gwiazdy wojewody. Energiczny Starża próbował przechylić szalę na swoją korzyść, jednak działania takie jak nieudana próba pozbawienia życia młodego Bolesława podczas łowów tylko pogarszały jego sytuację, zrażając tych, którzy jeszcze nie byli do końca przekonani. Wreszcie w 1099 roku pod Żarnowcem doszło do spotkania Władysława Hermana z synami, w czasie którego rycerstwo wymogło na władcy, aby wydzielił dzielnice dla Zbigniewa i Bolesława oraz pozbawił Sieciecha urzędu wojewody. Połączone armie ruszyły na Sieciechów, tam jednak stary książę przedostał się po kryjomu do obleganego Starży. Zdumieni możni oraz Władysławowice uznali ten czyn za dowód szaleństwa Hermana i tym usilniej zaczęli się domagać wydalenia Sieciecha – nie tylko z dworu, ale w ogóle z kraju. Mimo iż pozbawiony wyboru Władysław musiał się na to zgodzić, dopiero po roku faktycznie pozbawił Starżę godności i skazał go na wygnanie, kończąc tym samym jego karierę. Nieznane są nam, niestety, dalsze losy Sieciecha. Gall Anonim wspomina, że wrócił on jeszcze do kraju, lecz nigdy już nie sprawował żadnej władzy. Wiemy natomiast, że represje nie dotknęły reszty rodu, bowiem dwadzieścia lat później widzimy imiennika naszego bohatera, piastującego urząd cześnika. Możliwe, że Starżowie uniknęli kar i konfiskat dzięki odsunięciu się od niepopularnego krewniaka jeszcze przed jego upadkiem.
* * *
Kim zatem był Sieciech? Można w nim widzieć ambitnego intryganta, dążącego do zajęcia miejsca na tronie po śmierci ubezwłasnowolnionego przezeń Władysława. Z drugiej strony, można postrzegać go jako wiernego współpracownika władcy, który dążył do centralizacji państwa i ograniczenia roli możnych, sprawiających problemy. Z pewnością fascynuje charakter relacji, jakie łączyły Władysława i Sieciecha. Zagadkowe dołączenie księcia – wbrew własnym synom – do przegranego już przecież wojewody podczas oblężenia Sieciechowa dowodzi, że musiała istnieć jakaś silna więź emocjonalna między tymi postaciami. Analiza kości należących prawdopodobnie do Władysława wykazała objawy tzw. zesztywniającego zapalenia stawów kręgosłupa, co potwierdza wzmiankę Galla, iż był on człowiekiem „ociężałym i chorym na nogi”. Może dla niezdolnego do większej aktywności księcia wiernie wspomagający go w codziennych obowiązkach i wyprawach wojennych wojewoda, który w dodatku utorował mu drogę do tronu, stał się pod koniec życia faktycznie bliższy sercu niż buntowniczy, krnąbrni synowie? Niezależnie od pobudek i celów przyświecających temu duetowi, był on zmuszony na przełomie XI i XII wieku ustąpić pola rwącym się do władzy Zbigniewowi i Bolesławowi, którzy zaraz po odsunięciu starszego pokolenia rzucili się sobie do gardeł.
Michał Beczek