Ruch Obrony Praw Człowieka i Obywatela
czas czytania:
LEAD: Uwarunkowania polityczne sprawiły, że w połowie lat siedemdziesiątych w Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej okazała się możliwa rzecz nie do pomyślenia w krajach pod kontrolą Moskwy: jawna (choć nielegalna) działalność organizacji opozycyjnych.
W latach siedemdziesiątych w polityce międzynarodowej po okresie zimnowojennej rywalizacji zagościł klimat odprężenia (détente). Oba światowe mocarstwa ograniczyły wzajemne straszenie wybuchem konfliktu zbrojnego, czego wyraźnym dowodem było podpisanie porozumień ograniczających zbrojenia SALT. Jednym z efektów ówczesnego odprężenia były także ustalenia konferencji KBWE w Helsinkach. 1 sierpnia 1975 r. 33 państwa europejskie wraz z Kanadą i USA potwierdzały nienaruszalność granic w Europie i pokojowy tryb regulowania konfliktów międzynarodowych. Jednym z ustaleń było także zobowiązanie państw-sygnatariuszy do respektowania praw człowieka i wolności obywatelskich. Zapis ten, pozornie drugorzędny dla całości ustaleń, wywarł przemożny wpływ na kształtowanie się całego ruchu dysydenckiego w sowieckiej strefie wpływów. Układ zawarty w Helsinkach był jednym z bezpośrednich powodów powstania Ruchu Obrony Praw Człowieka i Obywatela.
Polska pod rządami Edwarda Gierka
Rozwój zorganizowanej, jawnie działającej opozycji nie byłby możliwy, gdyby nie coraz głębszy kryzys gospodarczy opanowujący Polskę pod rządami Edwarda Gierka. I sekretarz KC PZPR doszedł do władzy na fali protestów przeciwko podwyżkom cen w grudniu 1970 r. Rządząca wówczas ekipa Władysława Gomułki zdecydowała się na siłowe zduszenie protestów i strzelanie do robotników. Padły ofiary śmiertelne. Efektem protestów była zmiana na stanowisku I sekretarza.
Gierek na tle ustępującego przewodniczącego partii prezentował się pozytywnie. Mówił po francusku, ubierał się w zachodnim stylu, a wprowadzone przez niego elementy reformy gospodarczej zyskały mu zwolenników. Zaciągając wiele pożyczek w krajach zachodnich, inwestował nie tylko w rozwój przemysłu, ale i w konsumpcyjne potrzeby społeczeństwa. Otworzył także granice dla wielu tysięcy Polaków, którzy mogli zobaczyć, jak żyje się w krajach zachodniej Europy. Przez pierwsze lata jego rządów polityka ta przynosiła wymierne korzyści, jednak w połowie lat siedemdziesiątych nastąpiło załamanie dynamiki, a w konsekwencji kryzys gospodarczy. Jednak władze pamiętające protesty z 1970 r. wstrzymywały się z decyzją o podwyżkach cen w centralnie sterowanej gospodarce aż do 1976 r.
Kiedy decyzja została już podjęta, odpowiedzią robotników na drastyczne podwyżki artykułów spożywczych były masowe protesty. Tym razem komuniści nie zdecydowali się na użycie broni, jednak na strajkujących spadły represje. Wielu z nich aresztowano i bito w aresztach. W licznych procesach zatrzymanych podczas protestów robotników skazywano bez dowiedzenia im winy. W odpowiedzi na brutalne represje w kręgu warszawskiej, antysystemowo nastawionej inteligencji zdecydowano się zorganizować akcję pomocową. Jej pomysłodawcy i najaktywniejsi uczestnicy utworzyli Komitet Obrony Robotników. Była to pierwsza jawna organizacja opozycyjna działająca w komunistycznej Polsce od czasów stalinowskiego terroru. W KOR przeważali przedstawiciele środowisk inteligenckich o lewicowym rodowodzie, często związanych rodzinnie lub własną przeszłością z partią rządzącą.
Nie były to jednak jedyne środowiska nastawione „antysystemowo”. Połowa lat siedemdziesiątych przyniosła również próby zmobilizowania środowisk zdecydowanie niekomunistycznych, zainteresowanych nie „reformą” czy „adaptacją”, lecz radykalną zmianą systemu.
Ich zaangażowanie początkowo nie było spektakularne, co tłumaczyć można skalą represji wobec przeciwników systemu w okresie stalinizmu. Do więzień i bezimiennych grobów trafiły wówczas tysiące członków przedwojennych elit, oficerów Armii Krajowej czy konspiratorów Polskiego Państwa Podziemnego czy uczestników antykomunistycznej konspiracji. Mimo to jednak jeszcze w latach sześćdziesiątych XX w. Służba Bezpieczeństwa co roku rozbijała od kilku do kilkunastu organizacji konspiracyjnych, których celem była działalność antysystemowa. Niewiele z nich planowało działalność o charakterze zbrojnym czy terrorystycznym. Zazwyczaj skupiały się one na działalności samokształceniowej i informacyjnej, np. przez wypisywanie antykomunistycznych haseł na murach i elewacjach budynków lub rozrzucanie ulotek. Grupy te były bardzo niejednolite ideowe i łączył je głównie sprzeciw wobec komunistów.
Gierek na tle ustępującego przewodniczącego partii prezentował się pozytywnie. Mówił po francusku, ubierał się w zachodnim stylu, a wprowadzone przez niego elementy reformy gospodarczej zyskały mu zwolenników. Zaciągając wiele pożyczek w krajach zachodnich, inwestował nie tylko w rozwój przemysłu, ale i w konsumpcyjne potrzeby społeczeństwa. Otworzył także granice dla wielu tysięcy Polaków, którzy mogli zobaczyć, jak żyje się w krajach zachodniej Europy. Przez pierwsze lata jego rządów polityka ta przynosiła wymierne korzyści, jednak w połowie lat siedemdziesiątych nastąpiło załamanie dynamiki, a w konsekwencji kryzys gospodarczy. Jednak władze pamiętające protesty z 1970 r. wstrzymywały się z decyzją o podwyżkach cen w centralnie sterowanej gospodarce aż do 1976 r.
Kiedy decyzja została już podjęta, odpowiedzią robotników na drastyczne podwyżki artykułów spożywczych były masowe protesty. Tym razem komuniści nie zdecydowali się na użycie broni, jednak na strajkujących spadły represje. Wielu z nich aresztowano i bito w aresztach. W licznych procesach zatrzymanych podczas protestów robotników skazywano bez dowiedzenia im winy. W odpowiedzi na brutalne represje w kręgu warszawskiej, antysystemowo nastawionej inteligencji zdecydowano się zorganizować akcję pomocową. Jej pomysłodawcy i najaktywniejsi uczestnicy utworzyli Komitet Obrony Robotników. Była to pierwsza jawna organizacja opozycyjna działająca w komunistycznej Polsce od czasów stalinowskiego terroru. W KOR przeważali przedstawiciele środowisk inteligenckich o lewicowym rodowodzie, często związanych rodzinnie lub własną przeszłością z partią rządzącą.
Nie były to jednak jedyne środowiska nastawione „antysystemowo”. Połowa lat siedemdziesiątych przyniosła również próby zmobilizowania środowisk zdecydowanie niekomunistycznych, zainteresowanych nie „reformą” czy „adaptacją”, lecz radykalną zmianą systemu.
Ich zaangażowanie początkowo nie było spektakularne, co tłumaczyć można skalą represji wobec przeciwników systemu w okresie stalinizmu. Do więzień i bezimiennych grobów trafiły wówczas tysiące członków przedwojennych elit, oficerów Armii Krajowej czy konspiratorów Polskiego Państwa Podziemnego czy uczestników antykomunistycznej konspiracji. Mimo to jednak jeszcze w latach sześćdziesiątych XX w. Służba Bezpieczeństwa co roku rozbijała od kilku do kilkunastu organizacji konspiracyjnych, których celem była działalność antysystemowa. Niewiele z nich planowało działalność o charakterze zbrojnym czy terrorystycznym. Zazwyczaj skupiały się one na działalności samokształceniowej i informacyjnej, np. przez wypisywanie antykomunistycznych haseł na murach i elewacjach budynków lub rozrzucanie ulotek. Grupy te były bardzo niejednolite ideowe i łączył je głównie sprzeciw wobec komunistów.
Respektować prawa człowieka!
ROPCiO utworzyli w marcu 1977 r. przedstawiciele środowisk definiujących się jako niepodległościowcy. Odzyskanie niepodległości i niezależności od ZSRS uznawali za główny cel. Jednak, najpewniej ze względu na oczekiwane represje, na plan pierwszy wysuwali hasła za które komunistom trudniej byłoby ich ukarać. Zwłaszcza po ratyfikacji przez rząd PRL helsińskiego dokumentu KBWE żądanie przestrzegania praw człowieka stało się w środowiskach polskiej opozycji podstawowym postulatem.
Zanim ogłoszono powstanie ROPCiO, jego przyszli członkowie spotykali się w ukryciu przed policją polityczną od kilku miesięcy. 13 marca 1977 r. powołano Nurt Niepodległościowy, który miał stać się tajnym kierownictwem przyszłej organizacji. Prowadzono także rozmowy z członkami KOR w sprawie utworzenia wspólnej, jawnej organizacji: Komitetu Obrony Praw Człowieka i Obywatela. Początkowo w gronie 18 sygnatariuszy „Apelu do społeczeństwa polskiego” znalazło się czterech członków KOR. Jednak – poza Wojciechem Ziembińskim, wieloletnim organizatorem manifestacji patriotycznych – szybko zrezygnowali oni z aktywności w ROPCiO. W gronie członków i sympatyków KOR podchodzono z kolei z nieufnością do pomysłu wspólnej organizacji, a także do części działaczy, m.in. do Leszka Moczulskiego. Zanim został on wybitnym aktywistą opozycyjnym był przez lata czynnym dziennikarzem, któremu – najpewniej niesłusznie – przypisywano bliskie związki z frakcją nacjonalistyczną w PZPR i aktywny udział w kampanii antysemickiej z 1968 r.
Obawy przed nową organizacją opozycyjną dominowały. Aktywnie wspierająca KOR aktorka Halina Mikołajska twierdziła publicznie, że ROPCiO to prowokacja Służby Bezpieczeństwa. Komunistyczne służby starały się wszelkimi środkami podsycać animozje między konkurującymi nurtami opozycji. Agenci wpływu SB chętnie podsuwali stereotypy, prezentując członków KOR jako „byłych stalinistów”, a aktywistów ROPCiO jako „ukrytych nacjonalistów”.
Zanim ogłoszono powstanie ROPCiO, jego przyszli członkowie spotykali się w ukryciu przed policją polityczną od kilku miesięcy. 13 marca 1977 r. powołano Nurt Niepodległościowy, który miał stać się tajnym kierownictwem przyszłej organizacji. Prowadzono także rozmowy z członkami KOR w sprawie utworzenia wspólnej, jawnej organizacji: Komitetu Obrony Praw Człowieka i Obywatela. Początkowo w gronie 18 sygnatariuszy „Apelu do społeczeństwa polskiego” znalazło się czterech członków KOR. Jednak – poza Wojciechem Ziembińskim, wieloletnim organizatorem manifestacji patriotycznych – szybko zrezygnowali oni z aktywności w ROPCiO. W gronie członków i sympatyków KOR podchodzono z kolei z nieufnością do pomysłu wspólnej organizacji, a także do części działaczy, m.in. do Leszka Moczulskiego. Zanim został on wybitnym aktywistą opozycyjnym był przez lata czynnym dziennikarzem, któremu – najpewniej niesłusznie – przypisywano bliskie związki z frakcją nacjonalistyczną w PZPR i aktywny udział w kampanii antysemickiej z 1968 r.
Obawy przed nową organizacją opozycyjną dominowały. Aktywnie wspierająca KOR aktorka Halina Mikołajska twierdziła publicznie, że ROPCiO to prowokacja Służby Bezpieczeństwa. Komunistyczne służby starały się wszelkimi środkami podsycać animozje między konkurującymi nurtami opozycji. Agenci wpływu SB chętnie podsuwali stereotypy, prezentując członków KOR jako „byłych stalinistów”, a aktywistów ROPCiO jako „ukrytych nacjonalistów”.
Organizacja bez struktury
Historycy, którzy piszą o ROPCiO jako o „drugiej najważniejszej organizacji przed rewolucją Solidarności”, są nieprecyzyjni: nie była to bowiem organizacja w powszechnie przyjętym znaczeniu tego słowa! Dla twórców ROPCiO było oczywiste, że komuniści nie zgodzą się na formalną rejestrację Ruchu. Dokonując swego rodzaju uniku prawnego, zdecydowali się na nietuzinkowe rozwiązanie: ROPCiO nie miał oficjalnych władz ani statutu i nie przyjmował żadnych członków. Miał być ruchem obywatelskim, w którego skład mogli wejść wszyscy obywatele dążący do poszanowania, obrony, respektowania, umacniania, poszerzania i popularyzowania praw człowieka w Polsce.
W praktyce ROPCiO miał dwóch liderów, wspomnianego już Leszka Moczulskiego oraz Andrzeja Czumę, prawnika pochodzącego ze znanej rodziny przedwojennych polityków i urzędników państwowych. Sam Czuma był niespokojnym duchem: przed powstaniem ROPCiO odsiedział kilkuletni wyrok za działalność w konspiracyjnej organizacji Ruch i próbę wysadzenia pomnika Lenina.
Aktywiści ROPCiO zbierali się na ogólnopolskich spotkaniach, a w kilku polskich miastach powstały w prywatnych mieszkaniach tak zwane Punkty Konsultacyjno-Informacyjne, gdzie można było uzyskać informacje o celach działalności Ruchu i przekazywać informacje o łamaniu praw przez władze. Stworzono także Kluby Swobodnej Dyskusji, w których poruszano tematy historyczne i polityczne zakazane przez cenzurę. W działalność ROPCiO zaangażowały się osoby różnych poglądów: wspólna im była niechęć do komunizmu jako projektu ładu społecznego oraz pragnienie odzyskania niepodległości przez Polskę. W gronie tym znaleźli się młodzi ludzie zafascynowani przedwojenną myślą narodową z Gdańska (tzw. młodopolacy); osoby skłaniające się ku chadecji, przedstawiciele środowisk wiejskich…
Pluralizm ideowy widać było również w prasie wydawanej poza oficjalnym obiegiem. Poza „Opinią”, głównym pismem organizacji, starano się wydawać w jak największym nakładzie pisma kierowane do robotników („Ruch Związkowy”), rolników („Gospodarz”), a także pisma lokalne, tworzone w Lublinie, Kaliszu czy Krakowie.
Niezrealizowanym marzeniem twórców ROPCiO było nadanie mu charakteru masowego ruchu obywatelskiego sprzeciwu. Według Grzegorz Waligóry, autora książki poświęconej ROPCiO, aktywnie zaangażowanych w działalność Ruchu było około 250 osób. Dużo trudniej zbadać, ile osób było świadomych jego istnienia, biorąc pod uwagę represyjny charakter systemu politycznego, elitarny charakter niezależnych mediów i wszechobecną cenzurę. Aktywiści ROPCiO nie byli aż tak izolowani jak dysydenci w ZSRS, ale represje i operacje SB uderzały w nich i ich rodziny przez cały okres działalności.
W praktyce ROPCiO miał dwóch liderów, wspomnianego już Leszka Moczulskiego oraz Andrzeja Czumę, prawnika pochodzącego ze znanej rodziny przedwojennych polityków i urzędników państwowych. Sam Czuma był niespokojnym duchem: przed powstaniem ROPCiO odsiedział kilkuletni wyrok za działalność w konspiracyjnej organizacji Ruch i próbę wysadzenia pomnika Lenina.
Aktywiści ROPCiO zbierali się na ogólnopolskich spotkaniach, a w kilku polskich miastach powstały w prywatnych mieszkaniach tak zwane Punkty Konsultacyjno-Informacyjne, gdzie można było uzyskać informacje o celach działalności Ruchu i przekazywać informacje o łamaniu praw przez władze. Stworzono także Kluby Swobodnej Dyskusji, w których poruszano tematy historyczne i polityczne zakazane przez cenzurę. W działalność ROPCiO zaangażowały się osoby różnych poglądów: wspólna im była niechęć do komunizmu jako projektu ładu społecznego oraz pragnienie odzyskania niepodległości przez Polskę. W gronie tym znaleźli się młodzi ludzie zafascynowani przedwojenną myślą narodową z Gdańska (tzw. młodopolacy); osoby skłaniające się ku chadecji, przedstawiciele środowisk wiejskich…
Pluralizm ideowy widać było również w prasie wydawanej poza oficjalnym obiegiem. Poza „Opinią”, głównym pismem organizacji, starano się wydawać w jak największym nakładzie pisma kierowane do robotników („Ruch Związkowy”), rolników („Gospodarz”), a także pisma lokalne, tworzone w Lublinie, Kaliszu czy Krakowie.
Niezrealizowanym marzeniem twórców ROPCiO było nadanie mu charakteru masowego ruchu obywatelskiego sprzeciwu. Według Grzegorz Waligóry, autora książki poświęconej ROPCiO, aktywnie zaangażowanych w działalność Ruchu było około 250 osób. Dużo trudniej zbadać, ile osób było świadomych jego istnienia, biorąc pod uwagę represyjny charakter systemu politycznego, elitarny charakter niezależnych mediów i wszechobecną cenzurę. Aktywiści ROPCiO nie byli aż tak izolowani jak dysydenci w ZSRS, ale represje i operacje SB uderzały w nich i ich rodziny przez cały okres działalności.
Jak walczyć z komunistami?
Działalność polskiej opozycji w latach siedemdziesiątych, w tym ROPCiO, nie była szczególnie spektakularna. Po doświadczeniach stalinowskich represji akcje o charakterze „czynnym” były odrzucane niemal przez wszystkich kontestatorów. Także twórcy ROPCiO postawili na działania bez użycia przemocy. Drukowali gazety, prowadzili wykłady dotykające m.in. kwestii historycznych pomijanych w oficjalnej propagandzie, starali się uświadamiać robotników i rolników w kwestii przysługujących im praw. Często wystosowywali wobec władz oficjalne apele i listy otwarte, w których domagali się respektowania praw człowieka. Od marca do grudnia 1977 r. prowadzili kampanię na rzecz opublikowania w Dzienniku Ustaw Międzynarodowych Paktów Praw Człowieka. Dopiero po tym kroku uzgodnienia z Helsinek zaczęły obowiązywać w Polsce. Sukcesem ROPCiO był także wywiad jakiego udzielił „Opinii” prezydent USA Jimmy Carter podczas wizyty w Polsce. Carter, który prawa człowieka uczynił jednym z wiodących punktów swojej prezydentury, pozwolił w ten sposób zaistnieć organizacji na arenie międzynarodowej.
Jedną z form aktywności uczestników ROPCiO, które stały się ich „znakiem rozpoznawczym”, a zarazem bez wątpienia narażały ich na różnego rodzaju represje, stały się manifestacje patriotyczne. ROPCiO organizowało je, począwszy od 1978 roku, zwykle w rocznicę odzyskania niepodległości 11 listopada 1918 roku oraz uchwalenia Konstytucji 3 maja w roku 1791. Te dwie historyczne daty były w PRL niemal przemilczane: ROPCiO postanowiło przywrócić je pamięci zbiorowej. Już pierwsza manifestacja, zorganizowana 11 listopada w Warszawie okazała się sukcesem: wzięło w niej udział kilka tysięcy osób, mimo zatrzymań i aresztowań.
Jedną z form aktywności uczestników ROPCiO, które stały się ich „znakiem rozpoznawczym”, a zarazem bez wątpienia narażały ich na różnego rodzaju represje, stały się manifestacje patriotyczne. ROPCiO organizowało je, począwszy od 1978 roku, zwykle w rocznicę odzyskania niepodległości 11 listopada 1918 roku oraz uchwalenia Konstytucji 3 maja w roku 1791. Te dwie historyczne daty były w PRL niemal przemilczane: ROPCiO postanowiło przywrócić je pamięci zbiorowej. Już pierwsza manifestacja, zorganizowana 11 listopada w Warszawie okazała się sukcesem: wzięło w niej udział kilka tysięcy osób, mimo zatrzymań i aresztowań.
Konflikty i spory
Wewnątrz ROPCiO niemal od samego początku trwała rywalizacja o wpływ na kształt ruchu i przywództwo nad nim. Obaj rzecznicy skłaniali się ku konkurencyjnym koncepcjom. Andrzej Czuma i jego zwolennicy zarzucali Moczulskiemu wodzowski styl, z kolei Czumie zarzucano blokowanie aktywności i inicjatyw grupy Moczulskiego. Ostateczny rozłam nastąpił w grudniu 1978 r., gdy obie spierające się frakcje zorganizowały niezależnie od siebie ogólnopolskie spotkania ROPCiO. Próby mediacji czynione przez neutralnych członków ruchu zakończyły się niepowodzeniem.
W kolejnych miesiącach z ROPCiO „wykluły się” kolejne organizacje opozycyjne. W lipcu 1979 r. wykrystalizował się Ruch Młodej Polski sięgający do tradycji narodowych. 1 września 1979 r. ogłoszono zaś powstanie Konfederacji Polski Niepodległej, pierwszej po II wojnie światowej organizacji opozycyjnej za żelazną kurtyną, która określała się mianem partii politycznej. Swoją drogą poszedł także Ruch Wolnych Demokratów, którego członkowie stawiali na legalistyczne, zgodne z komunistycznym prawem metody działalności. W 1980 r. ROPCiO nie zostało rozwiązane, ale jego realna działalność była coraz słabsza. Gdy w sierpniu 1980 r. wybuchły w Polsce strajki, w wyniku których powstała „Solidarność”, wielu uczestników ROPCiO zaangażowało się w jej działalność. Niektórzy byli obecni już podczas strajku w Stoczni Gdańskiej, inni włączyli się w organizowanie lokalnych ogniw związkowych w kilku miastach. Dalsze funkcjonowanie w wymyślonej w marcu 1977 r. formule przestawało mieć sens.
Warto docenić, że to w tej organizacji pierwsze opozycyjne i polityczne doświadczenia zbierali ważni w przyszłości politycy i działacze. Wielu z nich skutecznie ubiegało się o ważne stanowiska publiczne w demokratycznej Polsce. Czuma po latach został ministrem sprawiedliwości III RP, a Moczulski liderem jednego z parlamentarnych ugrupowań politycznych. W tym gronie znalazł się także późniejszy prezydent III RP, Bronisław Komorowski. To wynik imponujący, jak na krótką i pełną represji ze strony komunistów działalność w latach PRL.
Grzegorz Wołk
W kolejnych miesiącach z ROPCiO „wykluły się” kolejne organizacje opozycyjne. W lipcu 1979 r. wykrystalizował się Ruch Młodej Polski sięgający do tradycji narodowych. 1 września 1979 r. ogłoszono zaś powstanie Konfederacji Polski Niepodległej, pierwszej po II wojnie światowej organizacji opozycyjnej za żelazną kurtyną, która określała się mianem partii politycznej. Swoją drogą poszedł także Ruch Wolnych Demokratów, którego członkowie stawiali na legalistyczne, zgodne z komunistycznym prawem metody działalności. W 1980 r. ROPCiO nie zostało rozwiązane, ale jego realna działalność była coraz słabsza. Gdy w sierpniu 1980 r. wybuchły w Polsce strajki, w wyniku których powstała „Solidarność”, wielu uczestników ROPCiO zaangażowało się w jej działalność. Niektórzy byli obecni już podczas strajku w Stoczni Gdańskiej, inni włączyli się w organizowanie lokalnych ogniw związkowych w kilku miastach. Dalsze funkcjonowanie w wymyślonej w marcu 1977 r. formule przestawało mieć sens.
Warto docenić, że to w tej organizacji pierwsze opozycyjne i polityczne doświadczenia zbierali ważni w przyszłości politycy i działacze. Wielu z nich skutecznie ubiegało się o ważne stanowiska publiczne w demokratycznej Polsce. Czuma po latach został ministrem sprawiedliwości III RP, a Moczulski liderem jednego z parlamentarnych ugrupowań politycznych. W tym gronie znalazł się także późniejszy prezydent III RP, Bronisław Komorowski. To wynik imponujący, jak na krótką i pełną represji ze strony komunistów działalność w latach PRL.
Grzegorz Wołk