Radioaktywna chmura nad Polską - Muzeum Historii Polski w Warszawie SKIP_TO
Wizyta w muzeum Przejdź do sklepu
Wykonana z metalowych prętów rzeźba anioła, który gra na trąbie.
Dwudziestego szóstego kwietnia 1986 roku w elektrowni jądrowej w Czarnobylu doszło do największej katastrofy w historii energetyki jądrowej. Moskwa milczała o wybuchu – Kreml obawiał się społecznych oraz politycznych reperkusji ujawnienia prawdy. Tymczasem skażona chmura dotarła nad Polskę.
Szklana butelka z kroplomierzem, wypełniona brązowym płynem. Na butelce odręczny napis „Lugol”. powiększ
Buteleczka z płynem Lugola, fot. C. Giuliani (Wikimedia Commons)

Improwizacja

Sytuacja, w jakiej znalazły się władze PRL pod koniec kwietnia 1986 roku, miała cechy improwizacji w warunkach głębokiej niepewności. Brakowało procedur określających, co należy robić po wykryciu skażenia – przepisy istniały na papierze, ale nigdy nie zostały sprawdzone.

29 kwietnia wieczorem powołano Komisję Rządową pod przewodnictwem wicepremiera Zbigniewa Szałajdy. Jedną z pierwszych podjętych decyzji było rozpoczęcie masowej akcji podawania płynu Lugola dzieciom, młodzieży i kobietom w ciąży. Ten wodny roztwór jodku potasu miał chronić tarczycę. Paradoksalnie okazało się, że Polakom przysłużyła się zimnowojenna paranoja, w wyniku której władze – szykujące się na konflikt z użyciem broni atomowej – zebrały pokaźne zapasy tego preparatu.

To posunięcie wyróżniało polskie władze in plus – w Związku Sowieckim akcję podawania płynu przeprowadzono ze znacznym opóźnieniem. Nie wszystko jednak szło gładko, sytuacja obfitowała w problemy i swoiste paradoksy. Rząd zakazał wypasu krów, co jasno wskazywało na obawy co do skażenia trawy i gleby. Jednocześnie jednak uspakajano, że sytuacja nie jest aż tak groźna, przeprowadzono m.in. obchody Święta Pracy. Ludzie zadawali pytanie: czy opad w końcu jest groźny, czy nie? Wątpliwości, plotek oraz najdziwniejszych teorii nie brakowało.

Ta odpowiedź została powszechnie uznana za lekceważącą. Sytuacji nie poprawił fakt, że pani doktor – już w trakcie innego wywiadu dotyczącego skażenia – wybuchała śmiechem.

Tymczasem katastrofa w Czarnobylu największym lękiem przepełniła właśnie rodziców. Obawiali się oni o zdrowie swoich dzieci, które – ze względu na jeszcze kształtujące się tarczyce – były dużo bardziej narażone na skutki promieniowania niż dorośli. Przed aptekami i szpitalami ustawiały się kolejki. W Łodzi spanikowani rodzice przypuścili szturm – przed szpitalem Wojewódzkiego Urzędu Spraw Wewnętrznych zgromadziło się tak wielu rodziców z dziećmi, że zablokowali ruch samochodowy. Cenzura zatrzymywała w tym czasie wszelkie artykuły opisujące trudną codzienność. Wycięto między innymi tekst obrazujący kolejki po płyn: „tłum gęstnieje, matki klną, dzieci leżą na trawie, niektóre wymiotują”.

Nic nie mogło popsuć wizerunku socjalistycznego państwa. Odbyły się pierwszomajowe obchody Święta Pracy. Symbolem cynizmu i propagandy był XXXIX Wyścig Pokoju, którego pierwszy etap przebiegał w Kijowie. Przeprowadzono go, mimo że nie ukończono jeszcze akcji gaśniczej w Czarnobylu. Z zawodów wycofała się zdecydowana większość zachodnich ekip kolarskich, jednak sportowcy z krajów socjalistycznych nie mieli w tej sprawie nic do powiedzenia. Niechętnych polskich kolarzy prośbą i groźbą zmuszono do startu.
Tęższa kobieta w średnim wieku, z krótkimi, kręconymi włosami, w ciemnych okularach, trzyma w rękach bukiet kwiatów. Obok stoi tort. powiększ
Laureatka plebiscytu, dyr. Instytutu Matki i Dziecka, prof. dr hab. med. Krystyna Bożkowa pozuje przy okolicznościowym torcie z napisem „Warszawiance Roku – Bazyliszek – Hortex”, 1979 r. (NAC)
1/4

PowiązaneMateriały