Wywiad
II Rzeczpospolita 1918-1939
II wojna światowa 1939-1945
Wojny
Nauczyciele
Dorośli
Licealiści
Studenci
Pokolenie Andersa wykorzystało swą szansę niemal w stu procentach
czas czytania:
Rozmowa z prof. Tomaszem Schrammem
Droga wojskowa Andersa symbolizuje drogę całej generacji osób, które doczekały upragnionej niepodległości ojczyzny, a po zaledwie dwudziestu latach musiały ponownie walczyć w jej obronie.
Michał Przeperski: Generał Władysław Anders to w Polsce postać bardzo dobrze znana: żołnierz, polityk, symbol walki o wolną Polskę po 1945 roku. Kim jest dla Pana?
Prof. Tomasz Schramm: To przede wszystkim człowiek, który dał swoje nazwisko polskiej armii powstałej w Związku Sowieckim. Była to armia podporządkowana polskiemu rządowi emigracyjnemu w Londynie i złożona z dziesiątek tysięcy obywateli polskich zesłańców, więźniów NKWD i więźniów obozów koncentracyjnych. Dzięki temu, że powstała, zdołano również uratować przed śmiercią tysiące polskich dzieci, które ewakuowano wraz z oddziałami. Formowanie tej armii rozpoczęto w sierpniu 1941 roku, na skutek zawarcia przez polskie władze układu z ZSRR, zwanego układem Sikorski–Majski, mającego przywrócić stosunki dyplomatyczne przerwane po agresji z 17 września 1939 roku. Armia Andersa przeszła niezwykle trudny szlak prowadzący przez Związek Sowiecki, następnie Irak i Palestynę, a sławą okryła się w walkach na Półwyspie Apenińskim, biorąc między innymi udział w zwycięskiej bitwie o Monte Cassino. Rzecz jasna generał Anders swoją bogatą kartę wojskową zaczął zapisywać dużo wcześniej, bo w okresie I wojny światowej i w okresie tuż po wojnie, gdy tworzyło się państwo polskie, które wykuwało swoją niepodległość. Anders był niewątpliwie jednym z wyróżniających się oficerów II Rzeczpospolitej.
Z racji zainteresowań badawczych od wielu lat ściśle współpracuje Pan z zagranicznymi kolegami, zwłaszcza badaczami francuskimi. Gdyby zatem próbować przedstawić profil generała Andersa zachodnim historykom, to jaki element biografii wyciągnęlibyśmy na pierwszy plan?
Za generałem stoją bogate dokonania, które uczyniły zeń symbol polskiej walki o wolność Europy. Często zapomina się o dramatycznych losach jego pokolenia, toteż myślę, że droga wojskowa Andersa symbolizuje drogę całej generacji osób, które doczekały upragnionej niepodległości ojczyzny, a po zaledwie dwudziestu latach musiały ponownie walczyć w jej obronie. Niestety, podzielił on los wielu tysięcy polskich emigrantów, którym nie było dane wrócić do ojczyzny, gdy nowy porządek polityczny ustalony przez Wielką Trójkę usytuował Polskę za żelazną kurtyną. Jednak był to człowiek, który po zakończeniu II wojny światowej nie zaprzestał działań na rzecz polskiej wolności, podtrzymywania ducha wśród polskich emigrantów, a także narodowej tradycji i patriotyzmu.
Na Zamku Królewskim w Warszawie 8 września 2020 r. odbyła się konferencja poświęcona z jednej strony pięćdziesiątej rocznicy śmierci generała Andersa, a z drugiej łącząca się z obchodami stulecia bitwy warszawskiej. Dlaczego pamięć o życiu i dokonaniach generała jest tak ważna?
Niewątpliwie przysłużył się on do odzyskania przez Polskę niepodległości, a następnie służył jej, jak mógł najlepiej. Rok 1918, który przyjęło się uznawać za rok odzyskania własnej państwowości przez Polskę, był tak naprawdę dopiero początkiem odzyskiwania niepodległości – granice Polski ostateczny kształt zyskały dopiero w 1923 roku. Dzięki ofiarnej pracy wielu ludzi w ciągu zaledwie kilkunastu lat udało się dokonać wielu imponujących osiągnięć, z których wielu Polaków jest dumnych. Oczywiście nie uniknięto przy tym pewnych błędów, jednak nawet przy ich uwzględnieniu ocena tych dokonań musi być zdecydowanie pozytywna.
Co nie mniej istotne, generał był przedstawicielem tego pokolenia, które dzięki aktywnej pracy w okresie międzywojennym mogło przekazać opowieść o wolnej Polsce następnym pokoleniom Polaków. Dlatego po II wojnie światowej Anders pełnił funkcję depozytariusza polskiej niepodległości, ale było to znaczenie przez całe lata symboliczne i takim pozostało aż do złożenia polskich insygniów państwowych na ręce demokratycznie wybranego prezydenta III Rzeczypospolitej dopiero w 1990 roku.
Z tej perspektywy, praca pokolenia odbudowującego polskie państwo po 123 latach zaborów wydaje się kluczowa dla całej historii XX wieku w Polsce.
Istotnie, otrzymało ono niezwykłą szansę, której nie mieli jego poprzednicy – ojcowie i dziadowie. Zaryzykuję tutaj stwierdzenie, że pokolenie Andersa wykorzystało ją niemal w stu procentach. Dlatego również dzisiaj o historii II Rzeczpospolitej mówi się w Polsce z ogromnym sentymentem, wskazując wiele imponujących osiągnięć pomimo ogromnych trudności i niesprzyjających okoliczności. Udało się wówczas połączyć ziemie trzech zaborów, odbudować kraj ze zniszczeń po I wojnie światowej, obronić przed śmiertelnym zagrożeniem ze strony bolszewickiej Rosji w 1920 roku, a następnie nie tylko doprowadzić do zniwelowania wielu zapóźnień, ale znacząco rozwinąć wiele segmentów ważnych dla funkcjonowania państwa. Symbolem tego rozwoju jest do dzisiaj budowa Gdyni oraz Centralnego Okręgu Przemysłowego. Zbudowano także etos, który towarzyszył polskiemu społeczeństwu w okresie zniewolenia komunistycznego. W pewnym sensie promieniował on na inne państwa i narody, które podobnie jak Polska musiały ponownie walczyć o swoją wolność.
Wspominaliśmy o rocznicy bitwy warszawskiej –do której doszło 104 lata temu. Czy jest to wyłącznie element polskiej tradycji, czy zwycięstwo nad sowiecką Rosją w 1920 roku możemy traktować jako dostrzegalną część tożsamości europejskiej?
Chociaż w okresie rządów komunistycznych nie można było otwarcie świętować tego wielkiego triumfu, to jednak pamięć o nim była podtrzymywana na różne sposoby. Istotną zmianę przyniosły narodziny Solidarności w 1980 roku, dzięki czemu tak naprawdę przez całe lata osiemdziesiąte nie dało się już zagłuszyć i unicestwić tej pamięci. Bitwa warszawska stała się jednym z najważniejszych elementów myślenia patriotycznego, a zarazem symbolem walki z komunizmem. Co istotne – walki zwycięskiej. Jednak otwarcie można było mówić o niej dopiero po transformacji ustrojowej i odzyskaniu wolności w 1989 roku. Każda rocznica bitwy, zwłaszcza tegoroczna, jest wielkim świętem przypominającym o olbrzymim poświęceniu polskiego żołnierza.
Warto, by stanowiła ona inspirację nie tylko dla Polaków, ale i dla Europejczyków: wolności nieustannie należy bronić, natomiast wszyscy powinniśmy umieć zjednoczyć się wokół wspólnych wartości. Już u progu niepodległości Józef Piłsudski przestrzegał, że wolność nie jest dana raz na zawsze – i ta myśl powinna być powtarzana nieustannie. Mam wrażenie że większość Polaków ma dzisiaj przeświadczenie, że to wielkie zwycięstwo nie jest dostatecznie doceniane w Europie Zachodniej, a przecież wiele wskazuje na to, że zatrzymało ono płomień rewolucji bolszewickiej, który podpaliłby cały kontynent. Gdyby nie to, Europa wyglądałaby zupełnie inaczej.
Dlaczego polska opowieść o tym zwycięstwie nie przedarła się do świadomości Europejczyków?
Opinia publiczna Europy Zachodniej nie interesowała się odległym krajem, jakim była dla niej Polska. Pokutuje tu z jednej strony propaganda bolszewików, którym udało się przeforsować narrację o tym, że to agresywna polityka Piłsudskiego sprowokowała wojnę. Z drugiej strony – wielu polityków zachodnioeuropejskich było niechętnych sprawie polskiej i chętnie podtrzymywało ten nieprawdziwy mit. Mawiali oni, że najlepszym rozwiązaniem było zostawić Polaków z kłopotem, któremu sami byli winni. Współcześni historycy zachodnioeuropejscy badający dwudziestolecie międzywojenne potrafią na szczęście docenić znaczenie bitwy warszawskiej, jednak przed nami jeszcze wiele do zrobienia, aby zajęła ona swoje miejsce w europejskiej tradycji historycznej.
Prof. Tomasz Schramm: To przede wszystkim człowiek, który dał swoje nazwisko polskiej armii powstałej w Związku Sowieckim. Była to armia podporządkowana polskiemu rządowi emigracyjnemu w Londynie i złożona z dziesiątek tysięcy obywateli polskich zesłańców, więźniów NKWD i więźniów obozów koncentracyjnych. Dzięki temu, że powstała, zdołano również uratować przed śmiercią tysiące polskich dzieci, które ewakuowano wraz z oddziałami. Formowanie tej armii rozpoczęto w sierpniu 1941 roku, na skutek zawarcia przez polskie władze układu z ZSRR, zwanego układem Sikorski–Majski, mającego przywrócić stosunki dyplomatyczne przerwane po agresji z 17 września 1939 roku. Armia Andersa przeszła niezwykle trudny szlak prowadzący przez Związek Sowiecki, następnie Irak i Palestynę, a sławą okryła się w walkach na Półwyspie Apenińskim, biorąc między innymi udział w zwycięskiej bitwie o Monte Cassino. Rzecz jasna generał Anders swoją bogatą kartę wojskową zaczął zapisywać dużo wcześniej, bo w okresie I wojny światowej i w okresie tuż po wojnie, gdy tworzyło się państwo polskie, które wykuwało swoją niepodległość. Anders był niewątpliwie jednym z wyróżniających się oficerów II Rzeczpospolitej.
Z racji zainteresowań badawczych od wielu lat ściśle współpracuje Pan z zagranicznymi kolegami, zwłaszcza badaczami francuskimi. Gdyby zatem próbować przedstawić profil generała Andersa zachodnim historykom, to jaki element biografii wyciągnęlibyśmy na pierwszy plan?
Za generałem stoją bogate dokonania, które uczyniły zeń symbol polskiej walki o wolność Europy. Często zapomina się o dramatycznych losach jego pokolenia, toteż myślę, że droga wojskowa Andersa symbolizuje drogę całej generacji osób, które doczekały upragnionej niepodległości ojczyzny, a po zaledwie dwudziestu latach musiały ponownie walczyć w jej obronie. Niestety, podzielił on los wielu tysięcy polskich emigrantów, którym nie było dane wrócić do ojczyzny, gdy nowy porządek polityczny ustalony przez Wielką Trójkę usytuował Polskę za żelazną kurtyną. Jednak był to człowiek, który po zakończeniu II wojny światowej nie zaprzestał działań na rzecz polskiej wolności, podtrzymywania ducha wśród polskich emigrantów, a także narodowej tradycji i patriotyzmu.
Na Zamku Królewskim w Warszawie 8 września 2020 r. odbyła się konferencja poświęcona z jednej strony pięćdziesiątej rocznicy śmierci generała Andersa, a z drugiej łącząca się z obchodami stulecia bitwy warszawskiej. Dlaczego pamięć o życiu i dokonaniach generała jest tak ważna?
Niewątpliwie przysłużył się on do odzyskania przez Polskę niepodległości, a następnie służył jej, jak mógł najlepiej. Rok 1918, który przyjęło się uznawać za rok odzyskania własnej państwowości przez Polskę, był tak naprawdę dopiero początkiem odzyskiwania niepodległości – granice Polski ostateczny kształt zyskały dopiero w 1923 roku. Dzięki ofiarnej pracy wielu ludzi w ciągu zaledwie kilkunastu lat udało się dokonać wielu imponujących osiągnięć, z których wielu Polaków jest dumnych. Oczywiście nie uniknięto przy tym pewnych błędów, jednak nawet przy ich uwzględnieniu ocena tych dokonań musi być zdecydowanie pozytywna.
Co nie mniej istotne, generał był przedstawicielem tego pokolenia, które dzięki aktywnej pracy w okresie międzywojennym mogło przekazać opowieść o wolnej Polsce następnym pokoleniom Polaków. Dlatego po II wojnie światowej Anders pełnił funkcję depozytariusza polskiej niepodległości, ale było to znaczenie przez całe lata symboliczne i takim pozostało aż do złożenia polskich insygniów państwowych na ręce demokratycznie wybranego prezydenta III Rzeczypospolitej dopiero w 1990 roku.
Z tej perspektywy, praca pokolenia odbudowującego polskie państwo po 123 latach zaborów wydaje się kluczowa dla całej historii XX wieku w Polsce.
Istotnie, otrzymało ono niezwykłą szansę, której nie mieli jego poprzednicy – ojcowie i dziadowie. Zaryzykuję tutaj stwierdzenie, że pokolenie Andersa wykorzystało ją niemal w stu procentach. Dlatego również dzisiaj o historii II Rzeczpospolitej mówi się w Polsce z ogromnym sentymentem, wskazując wiele imponujących osiągnięć pomimo ogromnych trudności i niesprzyjających okoliczności. Udało się wówczas połączyć ziemie trzech zaborów, odbudować kraj ze zniszczeń po I wojnie światowej, obronić przed śmiertelnym zagrożeniem ze strony bolszewickiej Rosji w 1920 roku, a następnie nie tylko doprowadzić do zniwelowania wielu zapóźnień, ale znacząco rozwinąć wiele segmentów ważnych dla funkcjonowania państwa. Symbolem tego rozwoju jest do dzisiaj budowa Gdyni oraz Centralnego Okręgu Przemysłowego. Zbudowano także etos, który towarzyszył polskiemu społeczeństwu w okresie zniewolenia komunistycznego. W pewnym sensie promieniował on na inne państwa i narody, które podobnie jak Polska musiały ponownie walczyć o swoją wolność.
Wspominaliśmy o rocznicy bitwy warszawskiej –do której doszło 104 lata temu. Czy jest to wyłącznie element polskiej tradycji, czy zwycięstwo nad sowiecką Rosją w 1920 roku możemy traktować jako dostrzegalną część tożsamości europejskiej?
Chociaż w okresie rządów komunistycznych nie można było otwarcie świętować tego wielkiego triumfu, to jednak pamięć o nim była podtrzymywana na różne sposoby. Istotną zmianę przyniosły narodziny Solidarności w 1980 roku, dzięki czemu tak naprawdę przez całe lata osiemdziesiąte nie dało się już zagłuszyć i unicestwić tej pamięci. Bitwa warszawska stała się jednym z najważniejszych elementów myślenia patriotycznego, a zarazem symbolem walki z komunizmem. Co istotne – walki zwycięskiej. Jednak otwarcie można było mówić o niej dopiero po transformacji ustrojowej i odzyskaniu wolności w 1989 roku. Każda rocznica bitwy, zwłaszcza tegoroczna, jest wielkim świętem przypominającym o olbrzymim poświęceniu polskiego żołnierza.
Warto, by stanowiła ona inspirację nie tylko dla Polaków, ale i dla Europejczyków: wolności nieustannie należy bronić, natomiast wszyscy powinniśmy umieć zjednoczyć się wokół wspólnych wartości. Już u progu niepodległości Józef Piłsudski przestrzegał, że wolność nie jest dana raz na zawsze – i ta myśl powinna być powtarzana nieustannie. Mam wrażenie że większość Polaków ma dzisiaj przeświadczenie, że to wielkie zwycięstwo nie jest dostatecznie doceniane w Europie Zachodniej, a przecież wiele wskazuje na to, że zatrzymało ono płomień rewolucji bolszewickiej, który podpaliłby cały kontynent. Gdyby nie to, Europa wyglądałaby zupełnie inaczej.
Dlaczego polska opowieść o tym zwycięstwie nie przedarła się do świadomości Europejczyków?
Opinia publiczna Europy Zachodniej nie interesowała się odległym krajem, jakim była dla niej Polska. Pokutuje tu z jednej strony propaganda bolszewików, którym udało się przeforsować narrację o tym, że to agresywna polityka Piłsudskiego sprowokowała wojnę. Z drugiej strony – wielu polityków zachodnioeuropejskich było niechętnych sprawie polskiej i chętnie podtrzymywało ten nieprawdziwy mit. Mawiali oni, że najlepszym rozwiązaniem było zostawić Polaków z kłopotem, któremu sami byli winni. Współcześni historycy zachodnioeuropejscy badający dwudziestolecie międzywojenne potrafią na szczęście docenić znaczenie bitwy warszawskiej, jednak przed nami jeszcze wiele do zrobienia, aby zajęła ona swoje miejsce w europejskiej tradycji historycznej.
Rozmawiał Michał Przeperski