Artykuły
Historia współczesna po 1989
II wojna światowa 1939-1945
Biografie
Nauczyciele
Uczniowie kl. 6-8
Dorośli
Licealiści
Studenci
Odszedł prof. Tomasz Szarota (1940–2026)
czas czytania:
10 sierpnia 2026 roku, w wieku 86 lat, zmarł prof. Tomasz Szarota – jeden z najwybitniejszych polskich historyków XX wieku, wieloletni badacz okupacji niemieckiej, stosunków polsko-niemieckich, historii społecznej, stereotypów narodowych oraz pamięci zbiorowej.
Przez ponad sześć dekad związany z Instytutem Historii PAN, należy do wąskiego grona uczonych, którzy zdefiniowali na nowo sposób opowiadania o najnowszych dziejach Polski i Europy. Jego biografia, naznaczona osobistą tragedią wojny, wielokulturowym dziedzictwem rodzinnym i powojennymi losami Warszawy, w niezwykły sposób splotła się z tematami, którym poświęcił całe swoje życie naukowe.
Pogrobowiec wielkiej historii
Tomasz Szarota urodził się 2 stycznia 1940 roku w Warszawie. Jego ojciec, Rafał Marceli Blüth, wybitny literaturoznawca, publicysta katolicki i pionier polskiej sowietologii, wywodzący się z rodziny żydowskiej – został zamordowany przez Niemców w jednej z pierwszych egzekucji w Natolinie w listopadzie 1939 roku. Przyszły historyk nie zdążył go poznać, ale antytotalitarny rys publicystyki ojca oraz jego próba pogodzenia patriotyzmu z odrzuceniem nienawiści stały się dla niego po latach rodzinnym testamentem. Natolińskiej egzekucji zaś poświęcił jedną ze swoich ostatnich książek.
Matka, Elida Maria Szarota, reprezentowała świat równie kosmopolityczny. Poliglotka, romanistka i germanistka, była córką pisarki Eleonory Kalkowskiej. Wychowany w domu, w którym tradycje polskie, niemieckie i francuskie nieustannie się przenikały, Tomasz Szarota wyrastał w przekonaniu, że polskość nie oznacza zamknięcia na świat. Berlin, Paryż i Warszawa stały się dla niego nie tylko prywatną geografią, ale i potrójną soczewką, przez którą spoglądał na historię.
Rodzice Tomasza Szaroty pobrali się 7 grudnia 1938 roku w warszawskim kościele św. Aleksandra. Ślubu udzielił im ks. Władysław Korniłowicz, jedna z najważniejszych postaci środowiska Lasek.
Sama wojna nie szczędziła Tomaszowi Szarocie kolejnych wstrząsów. Wskutek aresztowania matki przez gestapo trafił pod opiekę matki chrzestnej, Marii Obszańskiej. Elida Szarotowa przeżyła uwięzienie na Pawiaku m.in. dzięki pracy w charakterze tłumaczki komendanta Karla Spenglera, postaci nietuzinkowej, wyłamującej się z prostych schematów, której losy Szarota próbował bezskutecznie odtwarzać przez całe życie. Z samej okupacji zapamiętał niewiele, może poza obrazem z sierpnia 1944 roku: płatkami spalonego papieru unoszącymi się nad majątkiem Gnojna i słowami matki: „Tomusiu, to płonie nasza Warszawa”. A może to było tylko wspomnienie matki, które wryło się w jego dziecięcą wyobraźnię.
Matka, Elida Maria Szarota, reprezentowała świat równie kosmopolityczny. Poliglotka, romanistka i germanistka, była córką pisarki Eleonory Kalkowskiej. Wychowany w domu, w którym tradycje polskie, niemieckie i francuskie nieustannie się przenikały, Tomasz Szarota wyrastał w przekonaniu, że polskość nie oznacza zamknięcia na świat. Berlin, Paryż i Warszawa stały się dla niego nie tylko prywatną geografią, ale i potrójną soczewką, przez którą spoglądał na historię.
Rodzice Tomasza Szaroty pobrali się 7 grudnia 1938 roku w warszawskim kościele św. Aleksandra. Ślubu udzielił im ks. Władysław Korniłowicz, jedna z najważniejszych postaci środowiska Lasek.
Sama wojna nie szczędziła Tomaszowi Szarocie kolejnych wstrząsów. Wskutek aresztowania matki przez gestapo trafił pod opiekę matki chrzestnej, Marii Obszańskiej. Elida Szarotowa przeżyła uwięzienie na Pawiaku m.in. dzięki pracy w charakterze tłumaczki komendanta Karla Spenglera, postaci nietuzinkowej, wyłamującej się z prostych schematów, której losy Szarota próbował bezskutecznie odtwarzać przez całe życie. Z samej okupacji zapamiętał niewiele, może poza obrazem z sierpnia 1944 roku: płatkami spalonego papieru unoszącymi się nad majątkiem Gnojna i słowami matki: „Tomusiu, to płonie nasza Warszawa”. A może to było tylko wspomnienie matki, które wryło się w jego dziecięcą wyobraźnię.
Od XIX wieku do historii najnowszej
Jako nastolatek Tomasz Szarota był świadkiem polskiego października 1956 roku. Z okien hotelu „Polonia” oglądał słynny wiec, podczas którego przemawiał towarzysz „Wiesław”. Był wówczas uczniem Liceum im. Klementa Gottwalda, które ukończył w 1957 roku.
Droga naukowa Szaroty nie była prosta. Rozpoczynając studia na Uniwersytecie Warszawskim tuż po październikowej odwilży, marzył o średniowieczu. Jednak formacyjny wpływ wywarł na niego Stefan Kieniewicz, czołowy warszawski badacz XIX wieku, pod którego kierunkiem napisał nagradzaną pracę magisterską o powstaniu styczniowym. Już wtedy ujawnił się charakterystyczny rys jego warsztatu: niechęć do czarno-białych schematów i dociekliwość w szukaniu wewnętrznych podziałów tam, gdzie oficjalna historiografia wolała widzieć jednolity obraz.
Przełom w jego karierze nastąpił w 1962 roku, gdy Tadeusz Manteuffel (prywatnie jego teść) zaproponował mu etat w Instytucie Historii PAN. Warunkiem było zajęcie się historią najnowszą. Tak powstał napisany pod kierunkiem Franciszka Ryszki doktorat o osadnictwie miejskim na Dolnym Śląsku po 1945 roku. Opracowanie ukazało się mimo oporu cenzury, której nie podobał się nieupiększony obraz szabru, przemocy i napięć narodowościowych. Z IH PAN Szarota był związany do końca życia. Tu zrobił habilitację w 1978 roku, w 1985 roku został profesorem nadzwyczajnym, a 1991 profesorem zwyczajnym.
Kamieniem milowym okazała się jednak wydana po raz pierwszy w 1973 roku monografia „Okupowanej Warszawy dzień powszedni”. Szarota dokonał w niej cichej rewolucji historiograficznej. Zamiast ograniczać się do historii politycznej, wojskowej czy martyrologicznej, w centrum postawił zwykłego człowieka: ceny chleba, komunikację, język ulicy, rozrywkę, spekulację, a nawet przestępczość i prostytucję. Jako pełnoprawne źródło potraktował ogłoszenia drobne w prasie gadzinowej. Do dziś praca ta pozostaje niedoścignionym wzorem historii społecznej, a jej łączny nakład kilku wydań sięgnął niemal stu tysięcy egzemplarzy. Dzieło bez wątpienia należy do ścisłego kanonu polskiej historiografii najnowszej, jest także obowiązkową lekturą każdego Warszawiaka.
Droga naukowa Szaroty nie była prosta. Rozpoczynając studia na Uniwersytecie Warszawskim tuż po październikowej odwilży, marzył o średniowieczu. Jednak formacyjny wpływ wywarł na niego Stefan Kieniewicz, czołowy warszawski badacz XIX wieku, pod którego kierunkiem napisał nagradzaną pracę magisterską o powstaniu styczniowym. Już wtedy ujawnił się charakterystyczny rys jego warsztatu: niechęć do czarno-białych schematów i dociekliwość w szukaniu wewnętrznych podziałów tam, gdzie oficjalna historiografia wolała widzieć jednolity obraz.
Przełom w jego karierze nastąpił w 1962 roku, gdy Tadeusz Manteuffel (prywatnie jego teść) zaproponował mu etat w Instytucie Historii PAN. Warunkiem było zajęcie się historią najnowszą. Tak powstał napisany pod kierunkiem Franciszka Ryszki doktorat o osadnictwie miejskim na Dolnym Śląsku po 1945 roku. Opracowanie ukazało się mimo oporu cenzury, której nie podobał się nieupiększony obraz szabru, przemocy i napięć narodowościowych. Z IH PAN Szarota był związany do końca życia. Tu zrobił habilitację w 1978 roku, w 1985 roku został profesorem nadzwyczajnym, a 1991 profesorem zwyczajnym.
Kamieniem milowym okazała się jednak wydana po raz pierwszy w 1973 roku monografia „Okupowanej Warszawy dzień powszedni”. Szarota dokonał w niej cichej rewolucji historiograficznej. Zamiast ograniczać się do historii politycznej, wojskowej czy martyrologicznej, w centrum postawił zwykłego człowieka: ceny chleba, komunikację, język ulicy, rozrywkę, spekulację, a nawet przestępczość i prostytucję. Jako pełnoprawne źródło potraktował ogłoszenia drobne w prasie gadzinowej. Do dziś praca ta pozostaje niedoścignionym wzorem historii społecznej, a jej łączny nakład kilku wydań sięgnął niemal stu tysięcy egzemplarzy. Dzieło bez wątpienia należy do ścisłego kanonu polskiej historiografii najnowszej, jest także obowiązkową lekturą każdego Warszawiaka.
Historyk-detektyw
w europejskiej przestrzeni
Z czasem z warszawskiej perspektywy Szarota zaczął wyprowadzać wnioski o skali ogólnoeuropejskiej. Badał okupowane stolice – Paryż, Amsterdam, Brukselę – poszukując proporcji i analogii. Zestawiał polskie doświadczenie z losem innych narodów, chroniąc się zarówno przed pomniejszaniem własnych cierpień, jak i przed mitem o absolutnej wyjątkowości polskiej martyrologii. Wydana w 1995 roku w znakomitej serii Państwowego Instytutu Wydawniczego książka „Życie codzienne w stolicach okupowanej Europy” jest doskonałym przykładem wykorzystania przez historyka komparatystyki.
Jego pasją stała się historia mówiona oraz badania nad stereotypami narodowymi i ikonografią. W pionierskiej książce o „niemieckim Michelu” (1988) prześledził ewolucję personifikacji narodu niemieckiego na przestrzeni wieków, pokazując, jak w rysunku satyrycznym odbijają się kompleksy, duma i fobie społeczne.
W środowisku naukowym przylgnęło do niego określenie „historyk-detektyw”. Szarota potrafił ze strzępu informacji, anonimowej wzmianki czy zdjęcia wyprowadzić wielomiesięczne śledztwo. To on ustalał tożsamość autora wojennych wspomnień z Warszawy (Franza Mawicka, piszącego pod pseudonimem Blättler), odnajdywał nieznanych świadków ostatnich dni generała Stefana Roweckiego „Grota” czy budował hipotezy dotyczące śmierci prezydenta Stefana Starzyńskiego w obozie Dachau. Łączył tradycyjną kwerendę archiwalną z dociekliwością śledczego i szacunkiem dla świadka. Biografia „Grota” opublikowana w trudnych warunkach stanu wojennego cieszyła się ogromnym zainteresowaniem czytelników.
Jego pasją stała się historia mówiona oraz badania nad stereotypami narodowymi i ikonografią. W pionierskiej książce o „niemieckim Michelu” (1988) prześledził ewolucję personifikacji narodu niemieckiego na przestrzeni wieków, pokazując, jak w rysunku satyrycznym odbijają się kompleksy, duma i fobie społeczne.
W środowisku naukowym przylgnęło do niego określenie „historyk-detektyw”. Szarota potrafił ze strzępu informacji, anonimowej wzmianki czy zdjęcia wyprowadzić wielomiesięczne śledztwo. To on ustalał tożsamość autora wojennych wspomnień z Warszawy (Franza Mawicka, piszącego pod pseudonimem Blättler), odnajdywał nieznanych świadków ostatnich dni generała Stefana Roweckiego „Grota” czy budował hipotezy dotyczące śmierci prezydenta Stefana Starzyńskiego w obozie Dachau. Łączył tradycyjną kwerendę archiwalną z dociekliwością śledczego i szacunkiem dla świadka. Biografia „Grota” opublikowana w trudnych warunkach stanu wojennego cieszyła się ogromnym zainteresowaniem czytelników.
Zmierzyć się
z „czarnymi kartami”
W dojrzałej twórczości Tomasz Szarota coraz odważniej podejmował tematy trudne i niewygodne. W książce „U progu Zagłady” (2000) poddał analizie porównawczej pogromy i zajścia antyżydowskie w okupowanej Europie, pokazując mechanizm, w którym niemiecki okupant instrumentalnie wykorzystywał i dynamizował lokalny antysemityzm.
Gdy w roku 2000 wybuchła debata wokół „Sąsiadów” Jana Tomasza Grossa, Szarota od początku znajdował się w samym centrum sporu. Choć zgłaszał zastrzeżenia warsztatowe do metody Grossa, stanowczo odrzucał próby wypierania winy za zbrodnię w Jedwabnem. Nie uciekał też od analizy zachowań polskiego społeczeństwa wobec tragedii getta – czego dowodem było głośne studium „Karuzela na placu Krasińskich”, w którym poetycki symbol Czesława Miłosza Szarota zderzył z chłodną rekonstrukcją faktów.
Nie ulegał jednak koniunkturom. Sprzeciwiał się zarówno apologetycznej wizji „Polski bez skazy”, jak i nowej przesadzie, redukującej całe doświadczenie wojenne Polaków do szmalcownictwa i kolaboracji. W 2025 roku opublikował wywiad rzekę, który przeprowadzili z nim Michał Wójcik i Emil Marat, pt. „Duma i wstyd”. Sformułował w nim swój program pamięci: dojrzała wspólnota potrzebuje bohaterów, ale musi też mieć odwagę do przeprowadzenia rachunku sumienia. Prawdziwa historia nie może być ani wyłącznie laurką, ani aktem oskarżenia. Była to ostatnia książka Profesora. Dziś jawi się jako ideowy testament, zbiór drogowskazów dla kolejnych pokoleń historyków, piękne świadectwo pracowitego życia uczonego.
Gdy w roku 2000 wybuchła debata wokół „Sąsiadów” Jana Tomasza Grossa, Szarota od początku znajdował się w samym centrum sporu. Choć zgłaszał zastrzeżenia warsztatowe do metody Grossa, stanowczo odrzucał próby wypierania winy za zbrodnię w Jedwabnem. Nie uciekał też od analizy zachowań polskiego społeczeństwa wobec tragedii getta – czego dowodem było głośne studium „Karuzela na placu Krasińskich”, w którym poetycki symbol Czesława Miłosza Szarota zderzył z chłodną rekonstrukcją faktów.
Nie ulegał jednak koniunkturom. Sprzeciwiał się zarówno apologetycznej wizji „Polski bez skazy”, jak i nowej przesadzie, redukującej całe doświadczenie wojenne Polaków do szmalcownictwa i kolaboracji. W 2025 roku opublikował wywiad rzekę, który przeprowadzili z nim Michał Wójcik i Emil Marat, pt. „Duma i wstyd”. Sformułował w nim swój program pamięci: dojrzała wspólnota potrzebuje bohaterów, ale musi też mieć odwagę do przeprowadzenia rachunku sumienia. Prawdziwa historia nie może być ani wyłącznie laurką, ani aktem oskarżenia. Była to ostatnia książka Profesora. Dziś jawi się jako ideowy testament, zbiór drogowskazów dla kolejnych pokoleń historyków, piękne świadectwo pracowitego życia uczonego.
Patriotyzm krytyczny
i dziedzictwo historyka
Choć Tomasz Szarota odnosił się z dużym dystansem do terminu „polityka historyczna”, widząc w nim zagrożenie ideologizacją historii i pamięci, sam opowiadał się za patriotyzmem krytycznym. Był przekonany, że historia powinna służyć rozumieniu, a nie osądzaniu czy legitymizowaniu bieżących sporów politycznych.
Jego autorytet w środowisku naukowym miał charakter fundamentalny. Przez blisko trzy dekady przewodniczył jury Nagrody „Klio” – najważniejszego wyróżnienia dla polskich książek historycznych. Od 2010 do 2024 roku stał na czele kapituły Nagrody im. prof. Tomasza Strzembosza, promując debiuty młodych badaczy. Zasiadał w Kolegium Programowym Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku. Był wielkim przyjacielem Muzeum Historii Polski. W latach 2006–2012 i ponownie od 2024 roku był członkiem Rady MHP, wpływając na kształt powstającego największego polskiego muzeum historycznego. Sześciokrotnie zdobywał Nagrodę Historyczną „Polityki”, ustanawiając rekord w historii tego wyróżnienia. Podczas ostatniej gali, odbierając nagrodę za „Dumę i wstyd” pożegnał się z czytelnikami.
Odszedł badacz, który uczył nas, że prawda historyczna leży w odcieniach, szczegółach i jednostkowych decyzjach moralnych. Tomasz Szarota pozostawia po sobie nie tylko monumentalny dorobek pisarski. Był nieprawdopodobnie pracowity i mimo zaawansowanego wieku nigdy nie zaprzestał prowadzenia badań naukowych, regularnie publikował kolejne książki i artykuły. Zapamiętamy go przede wszystkim jako wzór przyzwoitości – w życiu naukowym i osobistym. Pozostanie także w naszej pamięci jako ten historyk, który przypominał, że niezależnie od okoliczności i epoki, w której przyszło nam żyć, można i trzeba uprawiać nasz zawód w sposób uczciwy i rzetelny.
Będzie nam go bardzo brakowało.
Ilustracja: Prof. dr hab. Tomasz Szarota (1940–2026) w Domu Spotkań z Historią w Warszawie (fot. Adrian Grycuk), Wikimedia Commons, Creative Commons Attribution 3.0 Poland
Jego autorytet w środowisku naukowym miał charakter fundamentalny. Przez blisko trzy dekady przewodniczył jury Nagrody „Klio” – najważniejszego wyróżnienia dla polskich książek historycznych. Od 2010 do 2024 roku stał na czele kapituły Nagrody im. prof. Tomasza Strzembosza, promując debiuty młodych badaczy. Zasiadał w Kolegium Programowym Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku. Był wielkim przyjacielem Muzeum Historii Polski. W latach 2006–2012 i ponownie od 2024 roku był członkiem Rady MHP, wpływając na kształt powstającego największego polskiego muzeum historycznego. Sześciokrotnie zdobywał Nagrodę Historyczną „Polityki”, ustanawiając rekord w historii tego wyróżnienia. Podczas ostatniej gali, odbierając nagrodę za „Dumę i wstyd” pożegnał się z czytelnikami.
Odszedł badacz, który uczył nas, że prawda historyczna leży w odcieniach, szczegółach i jednostkowych decyzjach moralnych. Tomasz Szarota pozostawia po sobie nie tylko monumentalny dorobek pisarski. Był nieprawdopodobnie pracowity i mimo zaawansowanego wieku nigdy nie zaprzestał prowadzenia badań naukowych, regularnie publikował kolejne książki i artykuły. Zapamiętamy go przede wszystkim jako wzór przyzwoitości – w życiu naukowym i osobistym. Pozostanie także w naszej pamięci jako ten historyk, który przypominał, że niezależnie od okoliczności i epoki, w której przyszło nam żyć, można i trzeba uprawiać nasz zawód w sposób uczciwy i rzetelny.
Będzie nam go bardzo brakowało.
Tomasz Siewierski
Ilustracja: Prof. dr hab. Tomasz Szarota (1940–2026) w Domu Spotkań z Historią w Warszawie (fot. Adrian Grycuk), Wikimedia Commons, Creative Commons Attribution 3.0 Poland