Obrona Westerplatte – pierwsza bitwa II wojny światowej - Muzeum Historii Polski w Warszawie SKIP_TO
Wizyta w muzeum Przejdź do sklepu

Obrona Westerplatte – pierwsza bitwa II wojny światowej

czas czytania:
Zdjęcie przedstawia wysoki kamienny pomnik na tle dużych białych chmur. U stóp pomnika malńkie sylwetki ludzi wśród zieleni.
Atak na Westerplatte był jednym z pierwszych aktów zbrojnej agresji Niemiec na Polskę we wrześniu 1939 roku. Heroiczna obrona półwyspu przeszła do historii. Zakładano, że opór potrwa kilka godzin. Tymczasem polska załoga broniła się przez siedem długich dni…
Zdjęcie przedstawia szereg niskich budynków na brzegu morza. powiększ
Doki animucyjne składnicy materiałów wojennych na Westerplatte, 1926 r. (NAC)

Eksklawa w Wolnym Mieście

Klęska Niemiec w I wojnie światowej wszystko zmieniła. Decyzją zwycięskich mocarstw Gdańsk stał się Wolnym Miastem. Ten kompromis nie zadowalał żadnej ze stron i od razu stał się zarzewiem sporów. Dla Polaków był to jedyny dostępny nad Bałtykiem port. Niemcy uznawali tymczasem Pomorze za ziemie niemieckie i nie mieli zamiaru z nich rezygnować. Dalszy bieg wydarzeń tylko to potwierdzał. Gdy w 1920 roku odbudowująca się Polska walczyła z najazdem bolszewickim, w gdańskim porcie niemieccy dokerzy celowo blokowali transporty broni i amunicji dla polskiego wojska. Żeby zapewnić sobie możliwość kontroli nad fragmentem gdańskiego portu, należało stworzyć polską eksklawę. II Rzeczpospolita miała co prawda zbudować port w Gdyni, ale w tamtym czasie były to dopiero plany. 

W takich okolicznościach doszło do powstania Wojskowej Składnicy Tranzytowej na Westerplatte. Polacy już wcześniej wykupili część terenów na półwyspie. Wielką rolę w tym procesie odegrał piastujący wówczas stanowisko generalnego delegata Ministerstwa Aprowizacji na miasto Gdańsk Mieczysław Jałowiecki. Władze Gdańska nie chciały się jednak zgodzić na powstanie wyodrębnionego obszaru. Po wielu sporach, decyzją Rady Ligi Narodów, półwysep Westerplatte został przekazany Polsce na bazę przeładunku broni i amunicji. Od 1924 trwały tam prace budowlane, a 18 stycznia 1926 roku o godzinie 14.00 na trałowcu ORP „Mewa” przybył pierwszy oddział pod dowództwem por. Stefana Koniecznego. Liczył dwóch oficerów, czterech podoficerów i szesnastu szeregowców. Dwa dni później rozpoczął pełnienie służby wartowniczej.

Nadal jednak brakowało umocnień. Nie można ich było wybudować oficjalnie, więc strona polska musiała je tworzyć w tajemnicy. W latach 1933-1934 na Westerplatte postawiono pięć wartowni (potajemnie dodatkowo umocnionych i uzbrojonych), a w latach 1934-1936 powstały nowoczesne koszary. Niedługo przed wybuchem wojny na przedpolu wartowni stworzono dodatkowy system placówek – m.in. stanowisk obrony: „Prom”, „Wał”, „Fort”, „Łazienki”, „Elektrownia” i „Przystań”. Jednocześnie zwiększano potajemnie liczbę żołnierzy. W opracowaniach padają różne liczby walczących na Westerplatte. Wahają się one od 164 do 215. Problemem jest to, że nie zachowały się ostatnie rozkazy personalne. Według najnowszych wyliczeń, 1 września 1939 roku na półwyspie stacjonowało 201 żołnierzy oraz siedmiu pracowników cywilnych. 

Dysponowali oni w znacznej mierze potajemnie przetransportowanym uzbrojeniem w postaci karabinów Mauser, około czterdziestu ciężkich i ręcznych karabinów maszynowych, dwóch działek przeciwpancernych kalibru 37 mm, armaty polowej wz. 1902/26 kalibru 75 mm oraz czterech moździerzy kalibru 81 mm. Komendantem składnicy od 1938 roku był major Henryk Sucharski, a jego zastępcą – kapitan Franciszek Dąbrowski.
Zdjęcie przedstawia grupę żołnierzy, siedzących przy stołach i czytających gazety. powiększ
Świetlica żołnierska w Wojskowej Składnicy Tranzytowej na Westerplatte, 1930 r. (NAC)
powiększ
Pancernik Schleswig-Holstein w gdańskim Zakręcie Pięciu Gwizdków, wrzesień 1939 r. (Apoloniusz Zawilski „Bitwy Polskiego Września”, domena publiczna)

„Schleswig-Holstein” był dość starą jednostką, ale dysponował potężną siłą ognia. Jego główne działa miały kaliber 280 mm (choć trzeba przyznać, że stał za blisko, żeby w pełni z nich skorzystać). Zgodnie z rozkazami miał otworzyć ogień o godzinie 4.45, ale w rzeczywistości stało się to trzy minuty później. Wraz z początkiem kanonady w powietrze wyleciały brama kolejowa oraz zaminowane wcześniej fragmenty muru. Niemcy nie spodziewali się polskiej reakcji. Okazało się jednak, że broniący placówki „Prom” dali radę odeprzeć atak. Polacy wykorzystali najpotężniejszą broń, jaką posiadali, działo 75 mm. Pierwsze natarcie zostało odparte. 

Kolejny szturm poprzedziło dłuższe przygotowanie artyleryjskie z pancernika oraz baterii z Brzeźna i Wisłoujścia, a nawet cekaemów z wieży kościoła w Nowym Porcie. Zniszczeniu uległo polskie działo polowe, Polacy wycofali się także z placówki „Prom”. Kolejny niemiecki szturm zakończył się jednak klęską. Niemcy nie dawali za wygraną i ponowili atak wieczorem. Tego dnia zginęło czterech polskich żołnierzy. 

Kapitulacja

7 września strona niemiecka postanowiła po raz kolejny wykorzystać stojący w gdańskim porcie „Schleswig-Holstein”. Strzelał on nie tylko z głównej artylerii, ale i z dział mniejszego kalibru. Głównym celem tym razem był schron osypany ziemią oraz wartownia nr 2. Ta ostatecznie została trafiona. Ponownie użyto też benzyny do ataku. Tym razem skutecznie. Ponadto artyleria przeciwlotnicza strzelała w korony drzew, gdzie mieli rzekomo kryć się strzelcy wyborowi, których na Westerplatte nigdy nie było… 

Szturm piechoty został odparty, ale był to ostatni triumf załogi Westerplatte. Kolejny dzień –w nierównej walce, bez chwili wypoczynku, bez wody, bez ciepłego jedzenia, z bilansem piętnastu zabitych i kilkudziesięciu rannych, pod ogniem dział, moździerzy, miotaczy min i bomb lotniczych – załoga trwała w swych zrujnowanych umocnieniach. Przetrzymała 17 zmasowanych ostrzałów, odparła 14 ataków i 19 nocnych wypadów. Opór był jednak bezcelowy. O 10.15 (według innych o 9.30) Niemcy zauważyli białą flagę. W uznaniu dla bitności polskiego wojska Niemcy pozwolili idącemu do niewoli dowódcy zachować szablę.
Zdjęcie przedstawia długi sznur polskich żołnierzy bez broni, idących z rękami założonymi na głowę. Eskortują ich żołnierze niemieccy w hełmach i z bronią. powiększ
Polscy żołnierze wzięci do niewoli po kapitulacji Westerplatte. Zdjęcie z niemieckiej kroniki wojennej, 1939 r. (Wikimedia Commons)
1/4

PowiązaneMateriały