Maurycy Beniowski – Polak, który został królem Madagaskaru
czas czytania:
Maurycy Beniowski jest jedną z bardziej fascynujących postaci polskiej historii: szlachcic, awanturnik i podróżnik. Człowiek przedziwny, będący przykładem tego, jak tradycja polskiej szlachty oddziaływała na cudzoziemców.
Urodził się około 1746 roku, a przynajmniej takie są przypuszczenia. On sam w swoich pamiętnikach wskazywał inną datę – rok 1741. Wiadomo, że przyszedł na świat w węgierskiej rodzinie z Vrbové (dzisiejsza Słowacja) i że był jednym z czternaściorga dzieci pułkownika 9. pułku huzarów, Samuela Beniowskiego, oraz baronówny Anny Róży Révay, primo voto Pestvarmegyei. Pochodził zatem z dobrze sytuowanej rodziny szlacheckiej. Rozpoczął studia w Piarist College w Szentgyörgy, ale – jak sam podawał – miał zaledwie piętnaście lat, kiedy poszedł inną drogą i został podporucznikiem w armii austriackiej. W jej szeregach wziął udział w walkach z Prusami podczas wojny siedmioletniej, tam też wsławił się męstwem. Niedługo później zmarli oboje jego rodzice, co stało się początkiem rodzinnego sporu o majątek. Beniowski zajął posiadłość swojej matki w Hrusó (obecnie Hrušové), mimo że faktycznie należała do jednego z jego przybranych szwagrów. Rodzinny konflikt eskalował i ostatecznie zmusił Maurycego do ucieczki na Litwę, gdzie miał przejąć majątek swojego stryja, starosty Beniowskiego.
Konfederat barski
Maurycy osiedlił się na Litwie w przededniu konfederacji barskiej. Rozpoczęła się nowa karta w historii jego życia. Wydaje się, że tradycja i atmosfera sarmacka wpłynęły na Beniowskiego, który postanowił przystać do konfederatów. 7 lipca przybył do Warszawy i tam związał się z naczelnikami przysięgą, że będzie służył w walce przeciwko Rosji. Zaangażował się w walki z Rosjanami w Małopolsce, w okolicach Krakowa. Opisywał to w następujący sposób w liście:
Stosownie do danego mi przez W. Pana rozkazu rozpocząłem działania od wsi rusnackich. Są one wierne Jego Królewskiej Mości. Potem udałem się do Trzynastu Miast, gdzie JMP Beeler i sędzia Lubicy również odnieśli się do sprawy przychylnie; ale kiedym następnie przybył do Nowej Wsi i przedstawiłem moją misję, nie posiadałem się ze zdumienia, ujrzawszy, że ci, których uważałem za najbardziej uczciwych, są przeciwni naszym zamiarom.
Walczył dzielnie. Według relacji, 11 sierpnia 1768 roku, dowodząc trzema tysiącami jazdy, zaatakował obóz rosyjski pod Krakowem. Tam został jednak pobity, raniony i wzięty do niewoli, z której zdołał się wykupić. Wkrótce powrócił do walk z Rosjanami. Rok później został ponownie ranny i schwytany, lecz tym razem los nie był dla niego łaskawy i Beniowski wraz z dziesiątkami innych konfederatów trafił na zesłanie.
Zesłaniec
Więźniów prowadzono w kajdanach, w koszmarnych warunkach, wielu słabszych i rannych zesłańców nie docierało nawet na miejsce docelowe. Beniowski miał jednak więcej szczęścia i w sierpniu 1769 roku po długiej podróży trafił do Kijowa. Miasto to opisywał w swoich pamiętnikach jako „pograniczne miasto Rosji”, ostatni etap cywilizacji zachodniej; stamtąd dwa miesiące później trafił w głąb imperium, do Kazania. Tam rozpoczął się nowy rozdział w jego życiu – ten, który przydał mu międzynarodowej sławy. W Kazaniu potraktowano Beniowskiego inaczej niż innych jeńców – nie trafił do twierdzy – lecz miał stosunkowo dużą swobodę w poruszaniu się. Nie było w tym nic niezwykłego, taki przywilej często przysługiwał wyższym oficerom. Beniowski miał zamiar w pełni z niego skorzystać i nie zamierzał czekać bezczynnie. Przebywając w Kazaniu, zawiązał spisek, w który postanowił włączyć również szlachtę moskiewską. Plany były ambitne i, jak się zdaje, miały nawet pewne szanse na realizację. Ostatecznie bunt nie doszedł do skutku – spisek został ujawniony. Beniowski próbował zbiec, trafił do Petersburga, ale został tam rychło złapany. Krnąbrnego szlachcica wsadzono do kibitki i wywieziono na Kamczatkę, czyli jeszcze dalej na północ.
W grudniu 1770 roku trafił do Bolszerecka, który był w tym czasie stolicą Kamczatki. Tam zaczął na nowo spiskować – planował kolejny bunt. Założył radę sekretną wśród zesłańców, sam zaś zaręczył się z córką gubernatora (nie zwracając uwagi na to, że w Rzeczypospolitej pozostała jego żona Zuzanna Heńska). Zrobił to, aby przykryć swoje faktyczne zamiary. Uczucie było tylko przykrywką. Beniowski doprowadził do buntu, zajął pałac gubernatora, w trakcie rebelii zginął ojciec jego „narzeczonej” i polski szlachcic stał się władcą Kamczatki. Odebrał nawet przysięgę na wierność carowi Pawłowi Piotrowiczowi od nowych poddanych, po czym wypłynął na okręcie Święty Piotr. Dodać należy, że wywiesił na nim banderę Konfederacji Barskiej, czemu towarzyszył dwudziestokrotny wystrzał z armaty.
Cel był prosty – na zdobycznym okręcie Beniowski planował uciec z zesłania. Wśród opuszczających ląd na pokładzie Świętego Piotra byli nie tylko Polacy, ale również niemała grupa Rosjan, w tym podejrzewany o zamach na carycę nijaki Baturin. Beniowski zyskał miano jednego z największych wrogów carycy Katarzyny, doprowadził bowiem do jawnego buntu. Zdaje się, że tytuł ten nie tylko nie przeszkadzał Beniowskiemu, ale wręcz go nobilitował i był powodem do dumy. Święty Piotr przebył długą drogę, podczas której załoga odwiedziła między innymi Chiny, Tajwan i Japonię. Podróż okazała się znacznie bardziej wymagająca, niż podejrzewano; w jej trakcie statek na pewien czas utknął w lodzie za Cieśniną Beringa. Podczas przeprawy zmarła też narzeczona Beniowskiego. Załoga wobec niedogodności nie pozostała bierna i w trakcie rejsu doszło nawet do buntu przeciwko Beniowskiemu. Ostatecznie awanturnik Beniowski po wielu turbulencjach w 1772 roku przybył do Francji, gdzie wstąpił na francuską służbę. We Francji znaleźli się również Rosjanie, którzy razem z nim opuścili zesłanie, ale nastąpił dosyć niespodziewany zwrot akcji, bowiem udali się oni z powrotem do Rosji. Tak pisała o tym caryca Katarzyna:
Cel był prosty – na zdobycznym okręcie Beniowski planował uciec z zesłania. Wśród opuszczających ląd na pokładzie Świętego Piotra byli nie tylko Polacy, ale również niemała grupa Rosjan, w tym podejrzewany o zamach na carycę nijaki Baturin. Beniowski zyskał miano jednego z największych wrogów carycy Katarzyny, doprowadził bowiem do jawnego buntu. Zdaje się, że tytuł ten nie tylko nie przeszkadzał Beniowskiemu, ale wręcz go nobilitował i był powodem do dumy. Święty Piotr przebył długą drogę, podczas której załoga odwiedziła między innymi Chiny, Tajwan i Japonię. Podróż okazała się znacznie bardziej wymagająca, niż podejrzewano; w jej trakcie statek na pewien czas utknął w lodzie za Cieśniną Beringa. Podczas przeprawy zmarła też narzeczona Beniowskiego. Załoga wobec niedogodności nie pozostała bierna i w trakcie rejsu doszło nawet do buntu przeciwko Beniowskiemu. Ostatecznie awanturnik Beniowski po wielu turbulencjach w 1772 roku przybył do Francji, gdzie wstąpił na francuską służbę. We Francji znaleźli się również Rosjanie, którzy razem z nim opuścili zesłanie, ale nastąpił dosyć niespodziewany zwrot akcji, bowiem udali się oni z powrotem do Rosji. Tak pisała o tym caryca Katarzyna:
Siedemnastu ludzi zostało niecnie oszukanych przez tego nicponia Beniowskiego. Obiecuję im przebaczenie (...). Widać, że Rusek kocha swą Ruś, a ich nadzieja na okazanie przeze mnie miłosierdzia nie może nie znaleźć oddźwięku w mym sercu.
Król Madagaskaru
Tymczasem obojętny na groźby carycy Beniowski przyjął służbę od króla Francji i jako jego wysłannik udał się na Madagaskar. Wyspa miała się stać kolonią francuską, a Beniowski miał w tym dopomóc. Kiedy polski szlachcic przybył na Madagaskar, umarł jego jedyny syn, najprawdopodobniej zarażony febrą. Potem wszystko potoczyło się jeszcze dziwniej. Beniowski, zamiast zostać karnym gubernatorem Madagaskaru i uczynić z wyspy francuską kolonię, sam zbratał się z jej mieszkańcami. Początkowo faktycznie próbował prowadzić akcje kolonizacyjne i podporządkowywać mieszkańców siłą, ale z czasem zmienił taktykę. Zaczął coraz częściej paktować i układać się z lokalnymi wodzami, a w jego głowie kiełkował już nowy plan. Postanowił uniezależnić wyspę od Francji i zostać władcą Madagaskaru. Stworzyć z tej wyspy niejako drugą Rzeczpospolitą.
10 października 1776 roku w Louisbourgu (w dzisiejszym mieście Maroantsetra) odbył się Wielki Kabar – zgromadzenie wodzów Madagaskaru. Tego samego dnia Maurycy Beniowski został wybrany na ampansakabę, czyli na cesarza Madagaskaru. Został władcą wyspy, którą miał skolonizować dla Francji. Zwinięty został sztandar Burbonów i zastąpiony niebieskim, należącym do nowo powstałego Cesarstwa Madagaskaru. Ale w pojedynkę Beniowski nie byłby w stanie niczego zdziałać – potrzebował sojuszników dla swoich planów, musiał więc wyspę opuścić w poszukiwaniu pomocy.
W grudniu 1776 roku wypłynął najpierw do Francji, gdzie próbował przekonać rząd, aby uznał go za władcę Madagaskaru. Dostał – jak się zdawało – całkiem dobrą propozycję: Madagaskar miał uzyskać autonomię, a sam Beniowski gratyfikację pieniężną, on jednak odmówił. Zaczął szukać poparcia wśród przeciwników Francji. Udał się do Austrii i walczył tam w wojnie o sukcesję bawarską, a następnie wyjechał do Stanów Zjednoczonych, gdzie chciał się porozumieć z przebywającym tam Kazimierzem Pułaskim oraz dotrzeć do Jerzego Waszyngtona. Prezydent Stanów Zjednoczonych nawet zgodził się na taki układ i miał powstać specjalny legion amerykański, ale Kongres nie poparł ostatecznie jego propozycji. Wobec fiaska swoich pomysłów jesienią 1783 roku Beniowski udał się do Londynu, aby tam szukać nowych sprzymierzeńców, ale i to nie doszło do skutku. Anglicy nie byli bowiem zainteresowani realną pomocą Beniowskiemu, a jedynie czerpaniem korzyści handlowych ze współpracy z wyspą. Rozczarowany Beniowski postanowił porzucić Europę, aby nigdy do niej nie wrócić. Przybył ponownie do Stanów Zjednoczonych i raz jeszcze starał się znaleźć poparcie. W Baltimore uzyskał nawet przychylność Beniamina Franklina i założył spółkę z amerykańskimi kupcami, która miała mu pomóc w realizacji ambitnego planu.
Niedługo później, w październiku 1784 roku, na okręcie L’Intrepide wyruszył na Madagaskar. Przywitano go tam z honorami i nadzieją. Beniowski zaczął działać – podporządkował sobie osady francuskie i założył nową stolicę, Mauritanię. Ale spokój nie trwał długo. W maju 1786 roku z Port Louis ruszyła karna ekspedycja pod dowództwem kpt. Larchera, której celem było pochwycenie Beniowskiego. 23 maja 1786 roku Maurycy Beniowski zginął podczas obrony fortu w Mauritanii, trafiony kulą w pierś. Tak zakończyła się historia polskiego władcy Madagaskaru.
Paweł Rzewuski
10 października 1776 roku w Louisbourgu (w dzisiejszym mieście Maroantsetra) odbył się Wielki Kabar – zgromadzenie wodzów Madagaskaru. Tego samego dnia Maurycy Beniowski został wybrany na ampansakabę, czyli na cesarza Madagaskaru. Został władcą wyspy, którą miał skolonizować dla Francji. Zwinięty został sztandar Burbonów i zastąpiony niebieskim, należącym do nowo powstałego Cesarstwa Madagaskaru. Ale w pojedynkę Beniowski nie byłby w stanie niczego zdziałać – potrzebował sojuszników dla swoich planów, musiał więc wyspę opuścić w poszukiwaniu pomocy.
W grudniu 1776 roku wypłynął najpierw do Francji, gdzie próbował przekonać rząd, aby uznał go za władcę Madagaskaru. Dostał – jak się zdawało – całkiem dobrą propozycję: Madagaskar miał uzyskać autonomię, a sam Beniowski gratyfikację pieniężną, on jednak odmówił. Zaczął szukać poparcia wśród przeciwników Francji. Udał się do Austrii i walczył tam w wojnie o sukcesję bawarską, a następnie wyjechał do Stanów Zjednoczonych, gdzie chciał się porozumieć z przebywającym tam Kazimierzem Pułaskim oraz dotrzeć do Jerzego Waszyngtona. Prezydent Stanów Zjednoczonych nawet zgodził się na taki układ i miał powstać specjalny legion amerykański, ale Kongres nie poparł ostatecznie jego propozycji. Wobec fiaska swoich pomysłów jesienią 1783 roku Beniowski udał się do Londynu, aby tam szukać nowych sprzymierzeńców, ale i to nie doszło do skutku. Anglicy nie byli bowiem zainteresowani realną pomocą Beniowskiemu, a jedynie czerpaniem korzyści handlowych ze współpracy z wyspą. Rozczarowany Beniowski postanowił porzucić Europę, aby nigdy do niej nie wrócić. Przybył ponownie do Stanów Zjednoczonych i raz jeszcze starał się znaleźć poparcie. W Baltimore uzyskał nawet przychylność Beniamina Franklina i założył spółkę z amerykańskimi kupcami, która miała mu pomóc w realizacji ambitnego planu.
Niedługo później, w październiku 1784 roku, na okręcie L’Intrepide wyruszył na Madagaskar. Przywitano go tam z honorami i nadzieją. Beniowski zaczął działać – podporządkował sobie osady francuskie i założył nową stolicę, Mauritanię. Ale spokój nie trwał długo. W maju 1786 roku z Port Louis ruszyła karna ekspedycja pod dowództwem kpt. Larchera, której celem było pochwycenie Beniowskiego. 23 maja 1786 roku Maurycy Beniowski zginął podczas obrony fortu w Mauritanii, trafiony kulą w pierś. Tak zakończyła się historia polskiego władcy Madagaskaru.
Paweł Rzewuski