Marcin Bielski – pisarz i żołnierz
czas czytania:
Znane przysłowie mówi, że pióro jest silniejsze od miecza. Żyjący w XVI wieku Marcin Bielski doszedł do wniosku, że najlepiej sprawnie władać obydwoma.
Młodość na dworach
Niewiele wiemy o wczesnych latach życia Marcina Bielskiego. Urodził się w 1495 roku. Młodość spędził na dworach – najpierw księcia mazowieckiego Janusza, następnie zaś magnata Piotra Kmity. U tego ostatniego Bielski zabawił znacznie dłużej. Piotr Kmita zdobył sławę na wojnach z Moskwą, Tatarami i Krzyżakami. Ceniony przez władców jako rycerz, szybko dorobił się intratnych urzędów (został m.in. wojewodą krakowskim). Był też miłośnikiem nauki i sztuki – jego księgozbiór należał do największych w ówczesnej Polsce. Niewykluczone, że godziny spędzone w bibliotece Kmity stanowiły dla Bielskiego podstawę wyrobienia intelektualnego.
Podczas pobytu na dworze magnata Bielski nie skupiał się wyłącznie na książkach. Ważną część jego życia stanowiła służba wojskowa. Traktował ją poważnie, czemu dał później wyraz na kartach swojego dzieła, pisząc: „Lepsza zbroja, rohatynka, szabla i siekierka, niźli kufel albo karta, w biesiadzie fryjerka [staropolskie określenie rozpustnej kobiety]”. Szczegółowy opis najazdu tatarskiego z 1524 roku w jednym z dzieł Bielskiego pozwala wnosić, że osobiście brał on udział w walkach. Zdobyte wówczas doświadczenie przydało się później. W 1531 roku Bielski dołączył do wyprawy hetmana Tarnowskiego, mającej na celu odparcie najazdu Mołdawian. Ale siły mołdawskie okazały się większe, niż przypuszczano. Wojska polskie zostały osaczone za taborami. Tarnowski należał jednak do grona najlepszych dowódców ówczesnych czasów i poprowadził żołnierzy do spektakularnego zwycięstwa. Kilka lat później odnajdujemy Bielskiego jako towarzysza jazdy w chorągwi rotmistrza Balickiego. W 1534 roku po raz kolejny uczestniczył w walkach z Tatarami.
Podczas pobytu na dworze magnata Bielski nie skupiał się wyłącznie na książkach. Ważną część jego życia stanowiła służba wojskowa. Traktował ją poważnie, czemu dał później wyraz na kartach swojego dzieła, pisząc: „Lepsza zbroja, rohatynka, szabla i siekierka, niźli kufel albo karta, w biesiadzie fryjerka [staropolskie określenie rozpustnej kobiety]”. Szczegółowy opis najazdu tatarskiego z 1524 roku w jednym z dzieł Bielskiego pozwala wnosić, że osobiście brał on udział w walkach. Zdobyte wówczas doświadczenie przydało się później. W 1531 roku Bielski dołączył do wyprawy hetmana Tarnowskiego, mającej na celu odparcie najazdu Mołdawian. Ale siły mołdawskie okazały się większe, niż przypuszczano. Wojska polskie zostały osaczone za taborami. Tarnowski należał jednak do grona najlepszych dowódców ówczesnych czasów i poprowadził żołnierzy do spektakularnego zwycięstwa. Kilka lat później odnajdujemy Bielskiego jako towarzysza jazdy w chorągwi rotmistrza Balickiego. W 1534 roku po raz kolejny uczestniczył w walkach z Tatarami.
Życie w stolicy
Piotr Kmita pełnił ważne funkcje na dworze królewskim. Bielski miał więc wiele okazji do odwiedzania Krakowa, ówczesnej stolicy Polski, towarzysząc swemu panu w podróżach. W mieście tym skupiała się znaczna część życia umysłowego kraju. Funkcjonował tu uniwersytet, rozkwitały drukarnie, jako pierwsze docierały z Zachodu idee humanizmu i reformacji. Wszystko to fascynowało Bielskiego, który poza wojaczką pasjonował się także czytaniem książek. Nie odpowiadała mu tylko jedna rzecz. Elity intelektualne preferowały wówczas łacinę, uznając ją za bardziej godną od języka polskiego. Samouk Marcin Bielski nie czuł takiego przywiązania do obcej mowy. W 1535 roku opublikował swoje pierwsze dzieło – „Żywoty filozofów”, będące polskim tłumaczeniem z języka czeskiego. Jak podawał we wstępie, jego celem było „rozmnożenie polskiego języka” – tak, aby lekturą mogli cieszyć się także ludzie nieznający łaciny. Nie był pierwszym twórcą, któremu przyświecał taki cel. Za najstarszą drukowaną książkę, opublikowaną w całości po polsku, uchodzi wydana w 1508 roku „Historyja umęczenia Pana naszego Jezusa Chrystusa”. Nie znamy, niestety, jej autora. Bielskiego możemy jednak zaliczyć do pionierów, przecierających szlaki przyszłym pisarzom.
Kronikarz
Wydanie pierwszej pracy rozbudziło zapał pisarski Bielskiego. Szczególnie fascynowała go przeszłość. W bibliotece Akademii Krakowskiej nie brakowało zaś dzieł historycznych. Podczas pracy nad własnym dziełem Bielski zapoznał się między innymi z pismami antycznego historyka Józefa Flawiusza, ale też współczesnego sobie kronikarza Johanna Cariona. Znane były mu również dzieła rodzime, takie jak „Kronika Polska” Miechowity czy „O starożytnościach Polaków” Decjusza. Wreszcie w 1551 roku, a więc po kilkunastu latach wytężonej pracy, monumentalne dzieło Bielskiego zostało wydane. Zatytułował je „Kronika wszystkiego świata”. Rozpoczynała się ona od historii Starego Testamentu. Następnie poprzez historię starożytną i średniowieczną dochodziła do czasów współczesnych autorowi. Styl był niejednolity. Fakty historyczne w kronikarskim stylu łączyły się z legendami, przypowieściami, a nawet ciekawostkami przyrodniczymi (jak rozmiar olbrzymiej ryby wyrzuconej na brzeg w Holandii). Dzieło przysporzyło Bielskiemu sławy, ale też kłopotów. Na kartach „Kroniki” napisał bowiem, że w 1505 roku na karę śmierci za rozbój skazany został niejaki Myszkowski. Dwóch współczesnych Bielskiemu Myszkowskich, piastujących wysokie urzędy, pozwało pisarza za nadszarpnięcie ich dobrego imienia. Bielski dowodził na rozprawie, że doszło do błędu osoby przepisującej, gdyż pierwotnie napisane miało być „Mysowski”. We wstępie do drugiego wydania pisarz przeprosił ród Myszkowskich.
Pisarz i gospodarz
W momencie publikacji „Kroniki” Bielski nie mieszkał już w Krakowie. Razem z żoną osiadł w rodzinnej wsi Biała (od której wzięło się jego nazwisko). Z dworzanina stał się zatem ziemianinem. Cenił otaczającą go przyrodę, czemu dawał wyraz w swojej poezji. Kiepsko jednak dogadywał się z miejscową szlachtą. Narzekał na sąsiadów „co się w biesiadach trunkowych kochają”. Często odwiedzał więc oddalony o dobę drogi Kraków. Pochłonięty podróżami, czytaniem i pracą nad własną twórczością, zaniedbywał gospodarstwo. Wydatki rosły, bo państwo Bielscy doczekali się licznego potomstwa – syna Joachima (który kontynuował później pisarską działalność ojca) oraz trzech córek: Heleny, Zofii i Konstancji. Dochody płynące z wsi były jednak na tyle duże, że Bielski mógł kontynuować swoją pracę literacką i nawet wysłać syna na studia w Akademii Krakowskiej.
Bilans twórczości
Z biegiem lat spod pióra Bielskiego wychodziły kolejne utwory. „Sprawa rycerska” była traktatem militarnym, opisującym tradycje wojskowe różnych krajów na przestrzeni wieków. Autor doprowadził wywód do czasów mu współczesnych. Dzieło zawiera nawet porady co do wykorzystania rakiet na polu bitwy. W dorobku pisarza-żołnierza znalazły się także komedie i satyry. „Sejm niewieści” przedstawiał debatę kobiet o różnych pozycjach społecznych (panny, mężatki i wdowy) nad stanem Rzeczypospolitej. Z kolei w „Rozmowie nowych proroków” dyskusję toczą... dwa barany o jednej głowie. Chodziło o kamienną rzeźbę, stojącą na krakowskim rynku. Barany obserwowały przechodniów od wieków, mogły więc pozwolić sobie na komentarze i krytykę społeczeństwa.
U schyłku życia Bielski zaczął pracować nad „Kroniką polską”. Było to dzieło podobne do wcześniejszej „Kroniki świata”, poświęcone jednak dziejom ojczyzny pisarza. Bielski zmarł w 1595 roku, ale syn Joachim dokończył pracę i wydał ją w 1597 roku.
U schyłku życia Bielski zaczął pracować nad „Kroniką polską”. Było to dzieło podobne do wcześniejszej „Kroniki świata”, poświęcone jednak dziejom ojczyzny pisarza. Bielski zmarł w 1595 roku, ale syn Joachim dokończył pracę i wydał ją w 1597 roku.
Zdaniem literaturoznawców Bielski nie dorównywał talentem najsłynniejszym pisarzom polskim XVI wieku, takim jak Jan Kochanowski czy Mikołaj Rej. Twórczości pisarza-żołnierza na próżno szukać wśród lektur szkolnych. Mimo wszystko trudno nie docenić jego wkładu w rozwój polskiej kultury. Przedkładał język narodowy ponad łacinę, chcąc uczynić literaturę dostępną dla każdego. Trafnie diagnozował i krytykował współczesne mu społeczeństwo. Warto też podkreślić jego przywiązanie do tradycji rycerskich. Dużą część życia spędził, broniąc granic kraju. Swoją działalnością wojskową i literacką niewątpliwie zrealizował renesansowy wzorzec człowieka wszechstronnego i poczciwego.
Antoni Olbrychski