Ignacy Daszyński – socjalizm
i niepodległość
czas czytania:
Ignacy Daszyński przez długie lata swojej pracowitej, politycznej kariery, uchodził za jeden z symboli niepodległościowego socjalizmu i polskiego parlamentaryzmu. Nieprzeciętny talent, ogromny polityczny dorobek i przywódcze zdolności wyniosły go do roli jednej z najważniejszych postaci polskiego życia politycznego w pierwszych czterech dekadach XX wieku.
Urodził się w 1866 roku w Zbarażu. Jako uczeń stanisławowskiego gimnazjum uległ fascynacji literaturą romantyczną i tradycjami powstańczymi. Pod wpływem starszego brata, Feliksa, zetknął się po raz pierwszy z ideami socjalistycznymi. Socjalizm był dla jego pokolenia antytezą popowstaniowej apatii i receptą na rzeczywiste upodmiotowienie warstw plebejskich, zepchniętych dotychczas w polskiej historii do roli milczącego, wielomilionowego statysty. To właśnie socjalizm – jak twierdził Daszyński – dzięki połączeniu programu radyklanych reform społecznych i programu odbudowy państwa polskiego, był rzeczywistym kontynuatorem tradycji powstańczych.
Współtwórca partii socjalistycznej w Galicji
Daszyński był współtwórcą i najwybitniejszym przywódcą Polskiej Partii Socjalno-Demokratycznej Galicji i Śląska Cieszyńskiego, sprawującej w przededniu I wojny światowej „rząd dusz” w galicyjskich środowiskach robotniczych. W dużej mierze to właśnie jego zasługą było też, że galicyjscy socjaliści opowiedzieli się wyraźnie po stronie obozu irredenty, tworzącego się w latach poprzedzających I wojnę światową – wokół Józefa Piłsudskiego, a następnie wspierali na różne sposoby tworzenie organizacji strzeleckich.
Działalność w Naczelnym Komitecie Narodowym
W sierpniu 1914 r. również on, choć liczył sobie już niespełna pięćdziesiąt lat, założył na krótką chwilę mundur strzelecki i w symboliczny sposób oddał swoje zdolności i wpływy na usługi obozu lewicy niepodległościowej. Daszyński w pierwszym okresie wojny aktywnie pracował w strukturach Naczelnego Komitetu Narodowego. Odsunął wówczas na bok wszelkie polityczne spory, dzielące go z galicyjskimi konserwatystami i zgodnie z nimi prowadził zabiegi na rzecz Legionów u władz austriackich w Wiedniu. W drugiej części wojny – podobnie jak cały obóz lewicy niepodległościowej – w sposób coraz bardziej stanowczy występował przeciwko polityce państw centralnych. W październiku 1918 r., w imieniu polskich posłów do parlamentu austriackiego, oświadczył, że wszyscy Polacy zgodnie oczekują odbudowy własnego państwa, złożonego z ziem trzech zaborów.
Tymczasowy Rząd Republiki Polskiej
Miesiąc później – 7 listopada – stanął na czele pierwszego polskiego rządu, który powstał bez wiedzy i zgody okupantów i rościł sobie pretensje do rozciągnięcia władzy na całym terytorium zamieszkanym przez ludność polską. Tymczasowy Rząd Republiki Polskiej, bo tak nazywał się kierowany przez Daszyńskiego gabinet, powołany został w wyzwolonym już spod austriackiej władzy Lublinie. Historia tego rządu liczy sobie ledwie kilka dni, jednak ogłoszony przez niego Manifest wywrzeć miał – jak się okazało – przemożny wpływ na kształt odradzającej się Polski.
To rząd Daszyńskiego pierwszy proklamował republikański charakter państwa. W Manifeście zapowiedziano również wprowadzenie nowoczesnego ustawodawstwa socjalnego, z ośmiogodzinnym dniem pracy na czele. Wreszcie, to Ignacy Daszyński i kierowany przez niego rząd zapowiedzieli, że Polska – jeśli ma przetrwać – musi się oprzeć na najszerszych masach społecznych, przede wszystkim więc na ludziach żyjących z własnej pracy. O jej kształcie zadecydować miał zaś, wybrany w powszechnych i równych wyborach, sejm.
Doświadczony parlamentarzysta
Daszyński w dziejach parlamentaryzmu II Rzeczypospolitej odegrał rolę wybitną. Posiadał na swoim koncie już dwudziestoletni staż pracy w wiedeńskiej Radzie Państwa, należał więc do grona najbardziej doświadczonych parlamentarzystów odrodzonej Polski. Imponował jednak nie tylko znajomością procedur i parlamentarnych zwyczajów, lecz przede wszystkim kunsztem, jaki prezentował przy okazji swych wystąpień. Jego przemówienia były małymi dziełami sztuki – między racjonalne argumenty po mistrzowsku wplatał ironię i dowcip, a na rzucane przez politycznych przeciwników złośliwe komentarze zawsze miał gotową błyskotliwą ripostę.
Przeciw bolszewikom
Ignacy Daszyński przez pierwszą dekadę niepodległości był jednym z przywódców polskiego ruchu socjalistycznego – zwykle krytycznego wobec porządków, jakie zapanowały w odrodzonym państwie, nigdy nie cofającego się jednak przed kompromisem, gdy stawką stawała się jego stabilność. Gdy w 1920 r. wojska bolszewickie zbliżały się ku Wiśle, a zmęczone wojną i odwrotem społeczeństwo potrzebowało nowego impulsu, który wlałby w serca wiarę w ostateczne zwycięstwo, Daszyński zdecydował się objąć tekę wicepremiera w rządzie obrony narodowej Wincentego Witosa.
Symptomatycznym było, że to właśnie chłop i socjalistyczny działacz, reprezentujący polskich robotników, w kolejnych miesiącach z powodzeniem pokierowali obronnymi wysiłkami całego społeczeństwa. Okoliczności zwycięstwa 1920 r. utwierdziły tylko Daszyńskiego w przekonaniu, że jedynie demokracja, jako ustrój umożliwiający silne związanie z państwem najszerszych warstw plebejskich, stanowi najlepszą gwarancję trwałości Rzeczypospolitej.
Po stronie demokracji
Gdy więc po zamachu majowym w 1926 r. przyszło wybierać pomiędzy wiernością ideałom demokracji a lojalnością, wobec Józefa Piłsudskiego, którego dotychczas darzył przyjaźnią i głębokim sentymentem, Daszyński opowiedział się jednoznacznie po stronie demokracji.
W 1928 r. objął fotel marszałka sejmu i bronił w sposób pełen taktu i moralnego dostojeństwa godności poniewieranego przez piłsudczyków parlamentu. Choć nie miał szans zwycięstwa w tej walce, to swoją postawą dał jednak najlepsze świadectwo wszystkim najlepszym wartościom, jakie niosą ze sobą demokracja i parlamentaryzm.
Pożegnanie autorytetu
Autorytet, jaki dzięki temu zyskał, sprawił, że zaczęto widzieć w nim osobę, która mogłaby objąć urząd prezydenta po ostatecznym odsunięciu od władzy obozu sanacyjnego. Ten scenariusz już się jednak nie ziścił. Wkrótce po tzw. wyborach brzeskich, które położyły kres nadziejom na uratowanie młodej polskiej demokracji, Daszyński podupadł na zdrowiu i wycofał się z życia politycznego. Zmarł w 1936 r.
W dzień jego pogrzebu wstrzymano pracę w wielu fabrykach w całym kraju, a kondukt pogrzebowy zmienił się w jedną z najpotężniejszych manifestacji, jakie oglądał międzywojenny Kraków. Nie ma dziś w Polsce instancji – notowała wówczas pisarka Maria Dąbrowska – która by mogła powziąć uchwałę: „Ignacy Daszyński dobrze się swym życiem zasłużył narodowi”. Lecz uchwałę taką piszą niewidzialnie a trwale serca wielkiej rzeszy polskiego ludu, który miał w nim zawsze niestrudzonego i najlepszej wiary obrońcę.
mm