Artykuły
PRL 1944–1989
Zabory 1795–1918
II Rzeczpospolita 1918-1939
Historia współczesna po 1989
II wojna światowa 1939-1945
Społeczeństwo
Kultura
Nauczyciele
Dorośli
Licealiści
Studenci
Fundacja Zakłady Kórnickie – niezwykły dar Zamoyskich dla narodu polskiego
czas czytania:
„Już dawno, za czasów niewoli, postanowiliśmy to, cośmy posiadali, tak zabezpieczyć, by i nadal polskiej służyło sprawie” – w ten sposób rozpoczynał się akt donacyjny, który Władysław i Maria Zamoyscy przedstawili u prezydenta Stanisława Wojciechowskiego w lutym 1924 roku. Plan rodziny zakładały utworzenie Fundacji – daru dla narodu polskiego – choć z pewnością rodzeństwo nie zadawało sobie sprawy, jak niezwykle problematyczne będzie to zadanie.
Idea służby narodowi w rodzinie Zamoyskich i Działyńskich przekazywana była z pokolenia na pokolenie. Marzeniem Tytusa Działyńskiego, dziadka wspomnianych wyżej Władysława i Marii, było stworzenie w kórnickim zamku okazałej biblioteki. Jak sam tłumaczył, rezydencja po przebudowie miała być „przepyszną ramą do tych pamiątek historycznych, do tych księgozbiorów, których się czuję wobec narodu stróżem”. Jego córka, Jadwiga Zamoyska, najpierw dzielnie wspierała aktywność polityczną swojego męża – działacza Hotelu Lambert, Władysława Zamoyskiego – a po jego śmierci, szukając nowego pola aktywności, założyła Szkołę Domowej Pracy Kobiet, której celem było kształcenie dziewcząt w duchu patriotycznym. W atmosferze miłości i szacunku do ojczyzny wychowywał się także syn Jadwigi, Władysław, dla którego służba krajowi – nawet nieobecnemu na mapach Europy – była najważniejszym celem. Dlatego właśnie zakupił wystawione w 1889 roku na licytację dobra zakopiańskie. Już po wygranej licytacji Jadwiga pisała do swojej siostry, Elżbiety Czartoryskiej:
Dobrze, że się uratowało ten polski klejnot; myślę, że z czasem odpłaci się Zakopane za to, co się uczyniło dla uratowania go, ale obecnie jest on tylko wspaniałym kamieniem u szyi i trzeba będzie tęgo i żwawo pod wodę płynąć, ażeby z Zakopanem nie zatonąć. Nadzieja w Bogu, że pozwoli wybrnąć przyzwoicie.
Patriotyczny obowiązek nie był obcy także Marii Zamoyskiej – siostrze Władysława. Ta wspierała matkę w prowadzeniu szkoły oraz w mniejszych inicjatywach na rzecz Polaków, m.in. prowadziła w Paryżu Biuro Opieki nad Polskimi Robotnikami we Francji, które w trakcie I wojny światowej zmieniło nazwę na Opieka Polska – Protection Polonaise.
„Własność, z której mi uronić niczego nie wolno”
Władysław Zamoyski doskonale zdawał sobie sprawę z problemu dziedziczenia w wielkich rodach. Gdy w 1880 roku zmarł jego wuj, Jan Działyński, musiał zmierzyć się z krytyką ze strony swoich ciotek – te bowiem nie były zadowolone z ostatniej woli zmarłego, który swój majątek przekazał właśnie Władysławowi. Władysław natomiast uważał, że to, co posiada, wcale nie należy do niego. W liście z 1913 roku do Zofii Bröel-Plater z Grudzińskich tłumaczył: „Majątku, jaki mi Bóg w ręce oddał, nigdy nie uważałem za własność moją, lecz za własność Polski, w czasowym moim posiadaniu, własność, z której mi uronić niczego nie wolno, która Ojczyźnie jedynie, a nie mnie służyć ma”.
Marzenie Władysława o przekazaniu swoich dóbr narodowi zaczęło urzeczywistniać się w 1910 roku – wówczas z jego inicjatywy powstał Związek Zamoyskich, a jednym z celów tej rodowej organizacji było m.in. utrwalenie wśród obecnych i przyszłych pokoleń łączności opartej na poczuciu obowiązku służenia Bogu i Ojczyźnie. Wedle statutu członkami zwyczajnymi mogli być potomkowie kanclerza koronnego Andrzeja Zamoyskiego oraz osoby z rodów spokrewnionych. Tego typu organizacja nie była niczym nowym – funkcjonowały już wówczas Związek Rodziny Żółtowskich czy Związek Chłapowskich.
Marzenie Władysława o przekazaniu swoich dóbr narodowi zaczęło urzeczywistniać się w 1910 roku – wówczas z jego inicjatywy powstał Związek Zamoyskich, a jednym z celów tej rodowej organizacji było m.in. utrwalenie wśród obecnych i przyszłych pokoleń łączności opartej na poczuciu obowiązku służenia Bogu i Ojczyźnie. Wedle statutu członkami zwyczajnymi mogli być potomkowie kanclerza koronnego Andrzeja Zamoyskiego oraz osoby z rodów spokrewnionych. Tego typu organizacja nie była niczym nowym – funkcjonowały już wówczas Związek Rodziny Żółtowskich czy Związek Chłapowskich.
Stanowcze „nie”
dla wygodnego życia
Jednak wraz z upływem kolejnych miesięcy Władysław dostrzegał rysy w pomyśle przekazania majątku bezpośrednio Związkowi Zamoyskich. Z jednej strony hrabia był rozczarowany brakiem jednomyślności wśród członków organizacji co do przekazywania funduszy na cele ogólnonarodowe, z drugiej zaś brał pod uwagę, że w przypadku przekazania majątku Związkowi organizacja będzie musiała odprowadzić od spadku spory podatek. Ostatecznie zdecydowano, że najlepszym krokiem będzie utworzenie Fundacji, nad którą Związek będzie sprawował opiekę. W piśmie z 1912 roku Jadwiga, Władysław i Maria deklarowali: „Jan Zamoyski z Trzebienia i Witold Czartoryski z Pełkiń obiecali nam pomoc i współudział w doprowadzeniu do skutku zamiarów naszych. W razie tedy, gdybyśmy nie zdołali za życia naszego celu dopiąć i zamierzoną organizację przeprowadzić, do nich się zwracamy z gorącą prośbą, by pozostałym lub pozostałemu z nas trojga starali się z pomocą przyjść w załatwieniu i zorganizowaniu Fundacji, której zasady i cele im są znane”.
Henryk Wilczyński, administrator dóbr kórnickich, we wspomnieniu po śmierci Władysława pisał:
A gdy go spytałem, czy nie ma w sobie wahań ze względu na krewnych, uśmiechnął się pogodnie i patrząc prosto i szczerze w oczy, powiedział twardo: «Nie po to rodzice moi i ja znosiliśmy ciężkie chwile, nie na to żyłem tak, że mnie za wariata lub sknerę mają, by po naszej śmierci ułatwiać jednostkom zbytkowne i wygodne życie. Nasze życie, nasze trudy, nasze odziedziczone i na wrogu zdobyte mienie – za nas i po nas – dla Polski».
Uznanie w oczach Żeromskiego
W lutym 1924 roku na audiencji u prezydenta Maria i Władysław uroczyście asygnowali akt donacyjny, a kilka miesięcy później Zamoyski podpisał w Śremie akt notarialny, w którym zrzekł się całego majątku na rzecz Fundacji. Także na mocy testamentu z 13 września 1924 roku przekazał organizacji cały inwentarz żywy i martwy, bibliotekę, zbiory i meble. Związkowi Zamoyskich przypadły jedynie pamiątki rodzinne, archiwalia i srebra. Stefan Żeromski, ujęty postawą Zamoyskiego już po jego śmierci napisał:
Wiarę swego życia, swych prostych, spokojnie jednostajnych dni zamknął w testamencie – zapisie, który, jako wzór surowej cnoty polskiej, jako zwięzły akt woli nie żelaznej, lecz stalowej, polerowanej przez pracę ciała, przez rozległość i wnikliwość rozumu, przez męstwo ducha czynnego, winien być czytany w szkołach na równi z arcydziełami wieszczów narodowych.
Ani Jadwiga, ani Władysław nie dożyli formalnego utworzenia Fundacji – ta powstała na mocy ustawy sejmowej z dnia 30 lipca 1925 roku. W skład majątku Zakładów Kórnickich weszły: żeńskie szkoły gospodarstwa domowego w Kuźnicach i w Kórniku, Biblioteka Kórnicka wraz z Muzeum, Zakład Badania Drzew i Lasu (obecnie Instytut Dendrologii PAN), 6 757 ha użytków rolnych, 712 ha jezior, 4 943 ha lasów, tartak, gorzelnia, domy mieszkalne w Kórniku, pałac Działyńskich w Poznaniu oraz dobra zakopiańskie o łącznej powierzchni 6 538 ha. Zadania Fundacji były niezwykle szerokie i obejmowały m.in.: utrzymanie i rozwój Szkoły Domowej Pracy Kobiet; utrzymanie zamku w Kórniku „ku pamięci tego, co Polska przecierpiała”; opiekę nad „ogrodami kórnickimi” (późniejszym Zakładem Badania Drzew i Lasów); działalność stypendialną i wychowawczą dla ubogiej młodzieży; krzewienie w majątkach Zakładów wiedzy rolniczej wśród ludności; uprzemysłowienie i podnoszenie wartości majątku Zakładów Kórnickich czy przeprowadzenie melioracji. Jednak szczytne cele i piękne słowa szybko zeszły na dalszy plan, a prasa w całej Polsce zaczęła donosić o sporze o Zakłady.
Źle się dzieje w Zakładach Kórnickich
Po formalnym utworzeniu Fundacji ster niemal natychmiast przejęli wykonawcy testamentu hrabiego – Jan Zamoyski i Witold Czartoryski – którzy ogłosili siebie zarządem Zakładów. Jedną z ich pierwszych decyzji było usunięcie Henryka Wilczyńskiego, który krytykował zarządzanie fundacyjnymi majątkami, a samych wykonawców nazwał „grabarzami Fundacji”. Swoje zarzuty wobec zarządzania Zakładami przedstawił w broszurze „W obronie Zakładów Kórnickich Fundacji Narodowej Zamoyskich”, zawierającej przedmowę Aleksandra Świętochowskiego. Wilczyński w swojej ocenie funkcjonowania Zakładów nie był odosobniony. Będący członkiem kuratorium w latach 1925-1929 Karol Lutosański pisał, że Zamoyscy „sprawę Fundacji traktowali tak, jak sprawę swych folwarków, nie zastanawiając się zupełnie, że tu idzie o grosz publiczny”. Z kolei Zygmunt Skowroński, ówczesny zastępca szefa Kancelarii Cywilnej Prezydenta PR, twierdził, że Zamoyscy nigdy nie pogodzili się z decyzją Władysława o utworzeniu Fundacji i uważali za swój obowiązek uratowanie spadku dla rodziny. Sprawą Fundacji żyła cała Polska, a artykuły dotyczące jej kiepskiej kondycji finansowej i krytyczne głosy na temat jej zarządzania pojawiały się zarówno w prasie lokalnej (i to niekoniecznie bliskiej majątkom fundacyjnym, jak np. „Gazeta Grudziądzka”), jak i ogólnopolskiej. W 1934 roku dziennikarzowi „Ilustrowanego Kuriera Codziennego” wywiadu udzieliła Maria Zamoyska. Ubolewała na tym, że nikt jej nie pyta o zdanie, a jej pomysły (jak chociażby utworzenie w poznańskim pałacu Działyńskich Męskiej Szkoły Rzemiosła im. Generała Zamoyskiego) są ignorowane przez kuratorium Fundacji.
Zamieszanie w zarządzaniu Fundacją odbijało się na jej poszczególnych elementach. Ucierpiała m.in. Szkoła Domowej Pracy Kobiet – Zakłady, które miały czuwać nad placówką, nie przekazywały na czas pieniędzy i wypłat nauczycielkom, zwlekały z koniecznymi remontami budynków i redukowały budżet placówki.
Nad wszystkim musiał jednak czuwać duch Zamoyskiego, bo pomimo fatalnego zarządzania i długów Zakłady wciąż utrzymywały się na powierzchni. W 1927 roku „Ilustrowany Kurier Codzienny” z uznaniem pisał o należących do Fundacji Kamieniołomach Tatrzańskich, które dawały możliwość zarobku ludności podhalańskiej. Biblioteka Kórnicka prowadziła działalność wydawniczą i rozwijała dział biblioteczny. Od 1936 roku pracowano nad podniesieniem poziomu w szkole w Kuźnicach, a w roku szkolnym 1937/38 otwarto w Kuźnicach trzyletnie Liceum Gospodarczo-Społeczne. Personel Ogrodów Kórnickich dbał o park i arboretum, dokonywał dosadzeń i zbierał nasiona drzew i krzewów, które przeznaczano do wymiany z innymi instytucjami. Prowadzono także badania naukowe, np. nad wegetatywnym mnożeniem drzew owocowych.
Nad wszystkim musiał jednak czuwać duch Zamoyskiego, bo pomimo fatalnego zarządzania i długów Zakłady wciąż utrzymywały się na powierzchni. W 1927 roku „Ilustrowany Kurier Codzienny” z uznaniem pisał o należących do Fundacji Kamieniołomach Tatrzańskich, które dawały możliwość zarobku ludności podhalańskiej. Biblioteka Kórnicka prowadziła działalność wydawniczą i rozwijała dział biblioteczny. Od 1936 roku pracowano nad podniesieniem poziomu w szkole w Kuźnicach, a w roku szkolnym 1937/38 otwarto w Kuźnicach trzyletnie Liceum Gospodarczo-Społeczne. Personel Ogrodów Kórnickich dbał o park i arboretum, dokonywał dosadzeń i zbierał nasiona drzew i krzewów, które przeznaczano do wymiany z innymi instytucjami. Prowadzono także badania naukowe, np. nad wegetatywnym mnożeniem drzew owocowych.
Kontynuacja szlachetnego zapisu
Po wybuchu II wojny światowej Zakłady zostały przemianowane na Reichsstiftung fur Deutsche Ostforschung (Fundację do Niemieckich Badań Wschodnich), na czele której stanął Heinrich Eimter-Bäumer. Po wojnie starano się reaktywować Zakłady i choć początkowo ich majątek wyłączono z ustawy o reformie rolnej, systematycznie pomniejszano jednak fundacyjne grunty. W 1949 roku Wydział Oświaty Rolniczej przejął Szkołę Domowej Pracy Kobiet, a trzy lata później, na mocy Dekretu o zniesieniu Fundacji, zlikwidowano Zakłady Kórnickie. Zakład Badania Drzew i Lasów oraz Biblioteka Kórnicka zostały włączone w struktury Polskiej Akademii Nauk.
Wydawać by się mogło, że to definitywny koniec Fundacji. A jednak jej idea przetrwała m.in. wśród naukowców pracujących w poznańskim oddziale Polskiej Akademii Nauk. Gdy na początku lat dziewięćdziesiątych zlikwidowano Państwowe Gospodarstwa Rolne, ich majątki przejęła Agencja Własności Rolnej Skarbu Państwa. Była to szansa dla rozmów o restytucji Zakładów, bo wśród tego majątku znalazły się także kórnickie dobra. Wówczas podjął działania m.in. prof. Andrzej B. Legocki, pełniący w tym czasie funkcję dyrektora Instytutu Biochemii Organicznej PAN. W jednym z listów w sprawie powrotu do idei Zakładów pisał: „Byłoby gorzkim paradoksem historii, czego żadna sprawiedliwa ocena najnowszych dziejów nie mogłaby wybaczyć, aby w warunkach wolnej Polski szlachetny zapis rodu Zamoyskich na rzecz Narodu został zniweczony i nieodwracalnie przekreślony przez wyprzedaż dóbr i majątków, które powinny służyć całemu społeczeństwu”.
Wysiłki się opłaciły. W 2001 roku, na mocy ustawy sejmowej, „dążąc do umożliwienia kontynuacji tradycji Fundacji „Zakłady Kórnickie”, ustanowionej ustawą z dnia 30 lipca 1925 r.”, ponownie powołano do życia Fundację. Wśród jej zadań znalazły się te, które były paralelne z misją Jadwigi, Władysława i Marii Zamoyskich, chociaż zostały dostosowane do XXI wieku, takie jak: wspieranie i rozwijanie nowoczesnego rolnictwa, działanie na rzecz edukacji rolnej i działalności naukowo-badawczej, wspieranie nowoczesnego kształcenia, fundowanie stypendiów, propagowanie idei pracy organicznej i wspieranie placówek Polskiej Akademii Nauk – Biblioteki Kórnickiej i Instytutu Dendrologii.
Wysiłki się opłaciły. W 2001 roku, na mocy ustawy sejmowej, „dążąc do umożliwienia kontynuacji tradycji Fundacji „Zakłady Kórnickie”, ustanowionej ustawą z dnia 30 lipca 1925 r.”, ponownie powołano do życia Fundację. Wśród jej zadań znalazły się te, które były paralelne z misją Jadwigi, Władysława i Marii Zamoyskich, chociaż zostały dostosowane do XXI wieku, takie jak: wspieranie i rozwijanie nowoczesnego rolnictwa, działanie na rzecz edukacji rolnej i działalności naukowo-badawczej, wspieranie nowoczesnego kształcenia, fundowanie stypendiów, propagowanie idei pracy organicznej i wspieranie placówek Polskiej Akademii Nauk – Biblioteki Kórnickiej i Instytutu Dendrologii.
Agata Łysakowska-Trzoss