Artykuły
II Rzeczpospolita 1918-1939
Społeczeństwo
Biografie
Cywilizacja
Nauczyciele
Dorośli
Licealiści
Studenci
Duch czasów Piłsudskiego –
85 lat temu
zmarł marszałek
Józef Piłsudski
czas czytania:
Historia Polski nie zna osoby otoczonej podobnym kultem, co Józef Piłsudski. Upatrywano w nim męża opatrznościowego, samodzielnego wskrzesiciela Polski, a nawet katechona – figurę powstrzymującą Antychrysta wspomnianą w Drugim Liście św. Pawła do Tesaloniczan. Pisano na jego temat w tonie, który dzisiaj wydaje się niezrozumiały, wręcz niepokojący, graniczący z obsesją. Jak wyrażała się ta cześć? Jakie były jej przyczyny?
„Jednostka-potęga”
Kult Marszałka był powszechny. Po 1926 roku miał wymiar urzędowy, ale również oddolny, wynikający z „potrzeby serca” obywateli – czasami przybierający formy kuriozalne, jak w broszurze Jana Starży-Dzierżbickiego Żywot marszałka Piłsudskiego w gwiazdach pisany. Zarys horoskopu. Zarazem bazował on na państwowym przymusie oddawania czci wielkiemu mężowi, czego przykładem może być nakaz masowego wysyłania pocztówek z życzeniami urodzinowymi do Marszałka odpoczywającego na Maderze. Innym przejawem kultu były liczne inicjatywy wydawnicze: publikowano złote myśli Naczelnika (Takiej Polski chce Józef Piłsudski) i zbiory tekstów apologetycznych (Idea i czyn Józefa Piłsudskiego). Do tomów takich pisali nie tylko politycy i działacze, lecz także wybitni artyści, na przykład skamandryci Antoni Słonimski, Kazimierz Wierzyński czy Julian Tuwim.
Współpracownicy Komendanta odnosili się do niego z respektem graniczącym z religijnym uwielbieniem, niektórzy traktowali go jak półboga. Aby nie być gołosłownym – w 1929 roku pisał Wojciech Stpiczyński: „To [przemianę Polski] mógł dać jeden tylko człowiek-mocarz, jednostka-potęga – Józef Piłsudski” [1]. W następnym roku wyraz podziwu dla Marszałka i fascynacji tą postacią dał Jan Starzewski w pracy Józef Piłsudski. Zarys psychologiczny, w której podjął próbę analizy filozoficznej myśli Piłsudskiego, jego samego zaś traktował niczym tytana. Wymieniać można długo, wskazując filmy poświęcone Piłsudskiemu, jak Sztandar Wolności, niezliczone rzeźby, chociażby te Edwarda Wittiga czy Stanisława Rzeckiego, albo projekt przerobienia na skansen dworu, w którym urodził się Komendant. Całe zastępy pisarzy w ten czy inny sposób oddawały hołd Piłsudskiemu, widząc w nim emanację czystej siły. Nie szukając daleko, słynna postać wodza naczelnego Kocmołuchowicza z Nienasycenia Witkacego była wzorowana na postaci Marszałka (notabene Witkacy chwalił się, że w swoich zbiorach osobliwości ma niedopałek papierosa wypalonego przez Piłsudskiego). Podobnie rzecz się miała w przypadku generała Barcza z powieści Juliusza Kadena-Bandrowskiego. A jest to zaledwie wierzchołek góry lodowej.
Współpracownicy Komendanta odnosili się do niego z respektem graniczącym z religijnym uwielbieniem, niektórzy traktowali go jak półboga. Aby nie być gołosłownym – w 1929 roku pisał Wojciech Stpiczyński: „To [przemianę Polski] mógł dać jeden tylko człowiek-mocarz, jednostka-potęga – Józef Piłsudski” [1]. W następnym roku wyraz podziwu dla Marszałka i fascynacji tą postacią dał Jan Starzewski w pracy Józef Piłsudski. Zarys psychologiczny, w której podjął próbę analizy filozoficznej myśli Piłsudskiego, jego samego zaś traktował niczym tytana. Wymieniać można długo, wskazując filmy poświęcone Piłsudskiemu, jak Sztandar Wolności, niezliczone rzeźby, chociażby te Edwarda Wittiga czy Stanisława Rzeckiego, albo projekt przerobienia na skansen dworu, w którym urodził się Komendant. Całe zastępy pisarzy w ten czy inny sposób oddawały hołd Piłsudskiemu, widząc w nim emanację czystej siły. Nie szukając daleko, słynna postać wodza naczelnego Kocmołuchowicza z Nienasycenia Witkacego była wzorowana na postaci Marszałka (notabene Witkacy chwalił się, że w swoich zbiorach osobliwości ma niedopałek papierosa wypalonego przez Piłsudskiego). Podobnie rzecz się miała w przypadku generała Barcza z powieści Juliusza Kadena-Bandrowskiego. A jest to zaledwie wierzchołek góry lodowej.
Zeitgeist
I tu rodzi się pytanie, czym tak naprawdę był kult Piłsudskiego. Łatwo popaść w uproszczenie każące myśleć, że skoro Marszałek sprawował władzę dyktatorską, uwielbienie jego osoby stanowiło logiczną konsekwencję tej sytuacji, a przejawy czci wynikały z koniunkturalizmu lub naiwnego ulegania charyzmie wodza. To ostatnie na pewno może tłumaczyć postawę najbliższych współpracowników, ale już nie ówczesnych intelektualistów. Dlaczego tak wielu poważnych ludzi, którzy w zgodzie z innymi swoimi przekonaniami powinni być – zdawałoby się – przeciwnikami autorytarnego reżimu, tak ochoczo poparło Marszałka? Czym ich zafascynował?
Na problem należy spojrzeć od innej strony. Jedną z przyczyn, dla których Piłsudski mógł – na poziomie psychologicznym – zaistnieć jako dyktator, był Zeitgeist: duch czasu, aura intelektualna epoki, na którą składała się mieszanina idei Hegla, Nietzschego i wciąż żywej polskiej filozofii romantycznej.
Kult Piłsudskiego, kwestionowany później przez pierwsze pokolenie niepodległej Polski, był skutkiem XIX-wiecznego jeszcze myślenia o świecie i państwie. Poszukując jego źródła, nie wolno zapominać, z jakiego środowiska intelektualnego wywodzili się najbliżsi współpracownicy Marszałka. Większość z tych ludzi, urodzonych na przełomie XIX i XX wieku, wychowała się z jednej strony na idei socjalistycznej, z drugiej zaś – na koncepcjach modernistycznych, szczególnie tych zaczerpniętych z niezwykle wpływowych pism Fryderyka Nietzschego. Formacja ta była równocześnie pokłosiem myśli romantycznej, w naszym kraju rozwijającej się przez cały wiek XIX – wiek oczekiwania na wolną Polskę. Nie bez znaczenia jest fakt, że wśród polityków sanacji wielu nie kryło swojej fascynacji masonerią, a ten czy ów również w okresie międzywojennego dwudziestolecia udzielał się w niejawnych organizacjach.
Dziś może zaskakiwać, jak elitom intelektualnym epoki modernizmu imponowała siła brutalna i bezwzględna, taka, która była w stanie „ruszyć z posad bryłę świata”. Stąd też ówczesne zainteresowanie socjalizmem, który otwierał możliwość myślenia w kategoriach rewolucyjnych, wyjścia z dawnych kolein postrzegania rzeczywistości. Sam termin „sanacja” (stworzony albo przez Adama Skwarczyńskiego albo Wojciecha Stpiczyńskiego, czyli w środowisku wolnomularskim) w tej konkretnej konotacji miał w sobie pierwiastek rewolucyjny – pierwiastek zmiany gwałtownej ze swojej natury.
Dodać należy, że sam Piłsudski idealnie wpisywał się swoimi wypowiedziami w ówczesne schematy rozumowania.
Na problem należy spojrzeć od innej strony. Jedną z przyczyn, dla których Piłsudski mógł – na poziomie psychologicznym – zaistnieć jako dyktator, był Zeitgeist: duch czasu, aura intelektualna epoki, na którą składała się mieszanina idei Hegla, Nietzschego i wciąż żywej polskiej filozofii romantycznej.
Kult Piłsudskiego, kwestionowany później przez pierwsze pokolenie niepodległej Polski, był skutkiem XIX-wiecznego jeszcze myślenia o świecie i państwie. Poszukując jego źródła, nie wolno zapominać, z jakiego środowiska intelektualnego wywodzili się najbliżsi współpracownicy Marszałka. Większość z tych ludzi, urodzonych na przełomie XIX i XX wieku, wychowała się z jednej strony na idei socjalistycznej, z drugiej zaś – na koncepcjach modernistycznych, szczególnie tych zaczerpniętych z niezwykle wpływowych pism Fryderyka Nietzschego. Formacja ta była równocześnie pokłosiem myśli romantycznej, w naszym kraju rozwijającej się przez cały wiek XIX – wiek oczekiwania na wolną Polskę. Nie bez znaczenia jest fakt, że wśród polityków sanacji wielu nie kryło swojej fascynacji masonerią, a ten czy ów również w okresie międzywojennego dwudziestolecia udzielał się w niejawnych organizacjach.
Dziś może zaskakiwać, jak elitom intelektualnym epoki modernizmu imponowała siła brutalna i bezwzględna, taka, która była w stanie „ruszyć z posad bryłę świata”. Stąd też ówczesne zainteresowanie socjalizmem, który otwierał możliwość myślenia w kategoriach rewolucyjnych, wyjścia z dawnych kolein postrzegania rzeczywistości. Sam termin „sanacja” (stworzony albo przez Adama Skwarczyńskiego albo Wojciecha Stpiczyńskiego, czyli w środowisku wolnomularskim) w tej konkretnej konotacji miał w sobie pierwiastek rewolucyjny – pierwiastek zmiany gwałtownej ze swojej natury.
Dodać należy, że sam Piłsudski idealnie wpisywał się swoimi wypowiedziami w ówczesne schematy rozumowania.
Śladami Napoleona
Wiara w możliwości wybitnej jednostki, zdolnej zmienić świat mocą swego geniuszu, to optyka w przypadku Polski stosunkowo nowa. Historycznie rzecz biorąc, tutaj wielkość indywiduum uznawano znacznie rzadziej niż w innych krajach europejskich. Znakomici nasi wodzowie praktycznie zawsze musieli się liczyć z silną opozycją, która śledziła każdy ich ruch i gotowa była podkopać każdą ich decyzję. Źródeł takich postaw trzeba upatrywać w ideologii I Rzeczypospolitej, gdzie władza kojarzyła się z dążeniem do rządów absolutnych, przeciwko którym należało się buntować. Podkreślał to sam Piłsudski w swoich rozważaniach nad tamtą epoką:
„Jeśli więc przebiegniemy cały okres historii, gdy Polska mogła przejawiać swój rozum stanu, zawsze znajdziemy jedno i to samo; z chwilą, gdy znikła siła jednowładców ̶ królów dziedzicznych, którzy mieli dostateczny autorytet i dostateczne siły, ażeby przeprowadzić, wbrew narodowi, prace związane z wojskiem, gdy rządy przeszły do samego narodu, do demokracji szlacheckiej, która była bodaj bardziej rozwinięta niż demokracja obecna, to natychmiast interes wojska był, że tak powiem, postponowany i usuwany na dalszy plan w porównaniu do innych potrzeb, niechybnie istniejących w państwie” [2].
Jego własne pokolenie było już jednak wychowane na innych wzorach. Wiele zmienił romantyzm, który pokazał, że jednostka jest nie tylko suwerenna względem zbiorowości, ale – jej niezwykła, doceniona wreszcie potęga może działać na rzecz całej wspólnoty. Jednostka może poświecić się dla zbiorowości, ale i „zbawić ją” w pojedynkę:
Człowieku! gdybyś wiedział, jaka twoja władza!
[…]
Ludzie! każdy z was mógłby, samotny, więziony,
Myślą i wiarą zwalać i podźwigać trony [3].
Może, a niekiedy nawet musi wystąpić przeciwko ogółowi. Nie przypadkiem większość polskich dramatów romantycznych opowiada właśnie o postaciach, które wykraczają poza reguły, łamią schematy postrzegania i postępowania.
Takie spojrzenie miało na pewno źródło w wydarzeniach, którymi żyła Europa na początku XIX wieku. Wielki marsz Napoleona zakodował w umysłach ludzi zupełnie nowy sposób myślenia. Nowożytny Europejczyk po raz pierwszy od czasów Marcina Lutra mógł zobaczyć w działaniu pojedynczego człowieka, który zmienia układ geopolityczny na kontynencie. Z nieskrywaną fascynacją o wielkim mężu z Korsyki wypowiadali się polscy mesjaniści; chyba najbardziej wyrazisty był Hoene-Wroński, piszący:
Takie spojrzenie miało na pewno źródło w wydarzeniach, którymi żyła Europa na początku XIX wieku. Wielki marsz Napoleona zakodował w umysłach ludzi zupełnie nowy sposób myślenia. Nowożytny Europejczyk po raz pierwszy od czasów Marcina Lutra mógł zobaczyć w działaniu pojedynczego człowieka, który zmienia układ geopolityczny na kontynencie. Z nieskrywaną fascynacją o wielkim mężu z Korsyki wypowiadali się polscy mesjaniści; chyba najbardziej wyrazisty był Hoene-Wroński, piszący:
„I oto na tej drodze przeznaczenia Napoleon, odpowiadając całkowicie głosowi temu niebieskiemu i misji tej opatrznościowej, ustanowił, dla odrodzenia Francji, jako jutrzenkę i jako modłę odrodzenia ludzkości, cudowne swe Cesarstwo Francuskie, powołane, od początku, do tryumfu ostatecznego dwu tych wielkich zasad społecznych, zasady religijnej i zasady demokratycznej, jak to zaświadczył niezwłocznie, w określeniu prawnym podwójnego początku swej władzy zwierzchniej, przez następującą formułę notarialną: »Cesarz francuski, z łaski Boga i z ustaw Cesarstwa«” [4].
Józef Piłsudski do końca życia uważał casus Bonapartego za swój drogowskaz, za ważny element własnej filozofii – filozofii czynu wielkiego człowieka.
Jeden z herosów
Napoleon rozpalił umysły, w tym umysł angielskiego filozofa Thomasa Carlyle’a. Rozwinął on koncepcję heroizmu – ukutą przez oświeceniowego myśliciela Giambattistę Vica – która zakładała, że o biegu dziejów decydują wielcy herosi. Źródła myśli Vica można oczywiście odnaleźć wcześniej. W pewnym sensie jego Nauka nowa jest kontynuacją wątków obecnych u Niccola Machiavellego, którego książę w Rozważaniu nad pierwszym dziesięcioksięgiem historii Rzymu Liwiusza był tym, który wykraczał poza przyjęte ramy, aby dźwignąć państwo i skierować je na prawidłowe tory republiki. W XIX stuleciu wielcy ludzie będący siłą napędową dziejów na stałe zagościli w europejskim pojmowaniu świata, szczególnie w kręgach niemieckich i angielskich filozofów, wśród których coraz większy wpływ miał Hegel.
W Wykładach z filozofii dziejów pisał on:
W Wykładach z filozofii dziejów pisał on:
„Wielcy ludzie w historii to właśnie tacy ludzie, których cele partykularne zawierają treść substancjalną wyrażającą wolę ducha świata. Zasługują na nazwę bohaterów, ponieważ cel swój i powołanie czerpali nie tylko ze spokojnego, uporządkowanego, istniejącym układem stosunków uświęconego biegu rzeczy, lecz ze źródła, którego treść była ukryta i jeszcze nie dojrzała do współczesnego istnienia – z wewnętrznego, podziemnego jeszcze ducha, który uderza w skorupę zewnętrznego świata i rozsadza ją, ponieważ jest jądrem różnym od jądra tej skorupy” [5].
Carlyle przeniósł ten pogląd na nowy poziom. Herosów opisał jako pół ludzi, pół bogów, podkreślając konieczność przełamywania oporu, jaki zmianom stawiają masy. Nie dziwi zatem, że człowiek teatru Henryk Cepnik, notabene zafascynowany Napoleonem, w swojej książce o Piłsudskim (opierając się na myśli Carlyle’a) tak pisał o Marszałku:
„Historia ludzkości [...] jest w istocie historią wielkich ludzi, którzy działali dla ludzkości. Oni byli wodzami narodów, twórcami i wzorami tego, co masa ludzka razem osiągnęła lub zdziałała. Wszystko, co widzimy na świecie, jest zewnętrznym, materialnym rezultatem, praktycznym wykonaniem i ucieleśnieniem myśli, które narodziły się w mózgach wielkich ludzi, na ten świat posłanych. Cała historia świata i ludzkości to ich historia… I oto dlaczego kult wielkich ludzi, kult bohaterów był i jest zawsze żywotną siłą życia ludzkiego. Na nim opiera się każdy naród, każde społeczeństwo” [6].
Zamach majowy i wola mocy
Jest w powyższym wywodzie wielbiciela Marszałka ślad innego charakterystycznego dla epoki nurtu myślowego, a mianowicie nietzscheanizmu ̶ oczywiście bardzo uproszczonego. Wielcy ludzie stawiają się poza dobrem i złem, są tak potężni, że mogą działać ponad prawem. Figura nadczłowieka była jedną z sił napędowych modernizmu. Wiązała się z wiarą, że jednostka jest zdolna przekroczyć wszelkie granice, oraz z przekonaniem, że moc takiego indywiduum musi wziąć górę nad słabością maluczkich.
Piłsudski zrealizował tę ideę podczas przewrotu majowego. Zachował się właśnie jak ten, kto posiada wolę mocy, ten, kto jest w stanie odrzucić konwencjonalne przekonania i metody i działać samemu wbrew krótkowzroczności innych. Patrząc na przewrót okiem modernistycznego filozofa, można w nim zobaczyć przebudzenie nadczłowieka. Piłsudski ̶ na co zwrócił uwagę Bohdan Urbankowski w swojej Filozofii czynu ̶ nawet fizycznie przypominał Fryderyka Nietzschego. Zresztą w jego biografii nie tylko zamach majowy był takim nietzscheańskim momentem. Wolę mocy manifestującą się w absolutyzowaniu indywidualizmu można odnaleźć i w działalności rewolucyjnej (na przykład w ataku na pociąg w Bezdanach), i wynikającej z filozofii czynu działalności legionowej.
Nietzscheańskie tropy da się odnaleźć także w pismach Marszałka. Znamienne jest to, co pisał do Feliksa Perla jeszcze w czasach przynależności do PPS:
Piłsudski zrealizował tę ideę podczas przewrotu majowego. Zachował się właśnie jak ten, kto posiada wolę mocy, ten, kto jest w stanie odrzucić konwencjonalne przekonania i metody i działać samemu wbrew krótkowzroczności innych. Patrząc na przewrót okiem modernistycznego filozofa, można w nim zobaczyć przebudzenie nadczłowieka. Piłsudski ̶ na co zwrócił uwagę Bohdan Urbankowski w swojej Filozofii czynu ̶ nawet fizycznie przypominał Fryderyka Nietzschego. Zresztą w jego biografii nie tylko zamach majowy był takim nietzscheańskim momentem. Wolę mocy manifestującą się w absolutyzowaniu indywidualizmu można odnaleźć i w działalności rewolucyjnej (na przykład w ataku na pociąg w Bezdanach), i wynikającej z filozofii czynu działalności legionowej.
Nietzscheańskie tropy da się odnaleźć także w pismach Marszałka. Znamienne jest to, co pisał do Feliksa Perla jeszcze w czasach przynależności do PPS:
„Walczę i umrę jedynie dlatego, że w wychodku, jakim jest nasze życie, żyć nie mogę, to ubliża – słyszysz! – ubliża mi jako człowiekowi z godnością nie niewolniczą. Niech inni się bawią w hodowanie kwiatów czy socjalizmu, czy polskości, czy czego innego w wychodkowej (nawet nie klozetowej) atmosferze – ja nie mogę! To nie sentymentalizm, nie mazgajstwo, nie maszynka ewolucji społecznej, czy tam co, to zwyczajne człowieczeństwo. Chcę zwyciężyć, a bez walki, i to walki na ostre, jestem nie zapaśnikiem nawet, ale wprost bydlęciem, okładanym kijem czy nahajką. Rozumiesz chyba mnie” [7].
Głód siły i wielkości był u progu niepodległości powszechny. Sprawa polska potrzebowała – jak sądzono – swojego nadczłowieka. Warto po raz kolejny odwołać się do Stanisława Ignacego Witkiewicza, który – mówiąc o źródłach polskiego upadku w wieku XVIII – wskazywał właśnie na brak wielkich ludzi:
„Oczywiście jak piramida zaczęła gnić od góry, jak typy władców fizycznie i duchowo się zdegenerowały, jak klasa ich przestała wydawać naprawdę silne indywidualności, a karmiąca się tylko siłą przodków wśród form i prerogatyw władzy, przerastających jej rzeczywistą wydajność w ich karlejących postaciach, piramida musiała zgnić i runąć […]” [8].
Witkacy nie jest tutaj wyjątkiem. Środowisko warszawskich literatów z Małej Ziemiańskiej oburzyło się dopiero wtedy, kiedy wybuchł skandal związany z wyborami brzeskimi, a i wówczas głosy protestu nie były w kręgach artystycznych tak donośne, jak sprawa na to zasługiwała. Wyczuwano, że w przypadku Piłsudskiego legitymacją do działania jest prawo podobnych jednostek – choć niekiedy nie chciano się do tego przyznać. Czy może zatem dziwić, że Tuwim w taki oto sposób komentował zamach majowy w wierszu Józef Piłsudski?
Gdy wyszedł na ulicę, gdy trzeszczały kości,
Gdy o tę prawdę grzmiało serce i armaty,
Znów chcieli jej „na co dzień”, na raty, na spłaty,
Paragrafami mierząc huragan wolności!
I zawsze będą mierzyć, a nigdy nie zmierzą,
Pomrukując po kątach zdziwieniem, zawodem.
I w cierpką miłość jego nigdy nie uwierzą,
Kiedy przez Polskę idzie samotnym pochodem [9].
Katechon
Mit Marszałka miał również wymiar historiozoficzno-religijny. W roku 1920 przybył do Polski z Rosji Dymitr Mereżkowski – rosyjski pisarz i filozof, przeciwnik rewolucji bolszewickiej zafascynowany mesjanizmem i romantyzmem. Nie patrzył na Piłsudskiego przez pryzmat modnych idei zachodnioeuropejskich, ale widział w nim – w duchu ówczesnej rosyjskiej myśli religijnej – element mistycznego porządku dziejów. Dla niego Marszałek Polski był przeciwwagą dla szatana moskiewskiego i wpisywał się w Boski plan walki Chrystusa z Antychrystem. Tak opisywał Piłsudskiego rosyjski dysydent: „Gdy wszedł on do komnaty, »wionęło” na mnie wianie cichego wiatru«, o którym jest mowa w Księdze Królewskiej, od razu uczułem; tak, to – On, Bohater ens realissmus, »byt najistotniejszy«, jak wyraził się Nietzsche o Napoleonie” [10]. Dla Mereżkowskiego, którego broszurę Józef Piłsudski wydało zresztą polskie ministerstwo, Piłsudski był katechonem, który w roku 1920 walczył w obronie nie tylko Polski, ale także całego chrześcijańskiego świata: „Lecz, jeśli nawet wszytek świat odda pokłon diabłu, uwielbi królestwo Bestii »kto jest podobny Bestii tej i kto może stoczyć z nią bój« – to nigdy on, nigdy Józef Piłsudski. Od hańby wybawi on Polskę, i – być może – wybawi świat. Oto ku czemu jest wybrany od Boga [11]”. I dalej: „nie myślcie, że Polska jak Chrystus zmartwychwstanie i nie umrze. Chrystus jest w Polsce, ale Polska nie jest Chrystusem” [12].
Jako o katechonie i obrońcy cywilizacji pisał o Piłsudskim Stpiczyński. Umiejscawiał on Marszała tuż obok Batorego i Sobieskiego, w szeregu obrońców cywilizacji zachodniej:
Jako o katechonie i obrońcy cywilizacji pisał o Piłsudskim Stpiczyński. Umiejscawiał on Marszała tuż obok Batorego i Sobieskiego, w szeregu obrońców cywilizacji zachodniej:
„Wraz z wiekiem XX zjawia się na horyzoncie polskim, beznadziejnością niewoli zasnutym, taka jednostka. To Piłsudski. Jego duch heroiczny budzi heroizm w garści, a następnie w tysiącznych już zastępach młodzieży. To siła, która przetnie w listopadzie roku związki Polski z zaborczymi potęgami. I oto na powierzchni, tchnieniem wolności owianego, życia polskiego stanie Piłsudski sam, jako symbol nowej ery. Na gruzach i popiołach niewoli i wojny nie ma żadnych instytucji symbolizujących życie wolne, powołanych do kierowania narodu losami”[13].
W podobnym tonie przedstawiał historyczną rolę Marszałka Kazimierz Wierzyński:
Bo tu się Bóg na polskim Mazowszu rozpęta,/
Siedmiogrodzkie powietrze przywoła Batory,/
Już dzwonią wszystkie miasta! Rozległy się święta!/
___________/
Uciszcie się! Niech z Litwy zaszumią mi bory [14].
Bohater wyczekiwany
Piłsudski najpierw w roku 1914, potem 1920, a wreszcie w 1926 wpisywał się w oczekiwania i fascynacje pokoleń wieku XIX. Polacy wychowani na rodzimym romantyzmie, Heglu i Nietzschem oczekiwali nie tylko rewolucji, ale również pojawienia się wielkiego człowieka, który wskrzesiłby Polskę. Takim człowiekiem okazał się właśnie Piłsudski. Antymieszczański przez swój rewolucjonizm, zarazem arcypolski przez swój romantyzm, wreszcie nie bojący się wystąpić przeciwko ścisłym regułom – był tym, na kogo czekali. Polacy otoczyli go szczerym kultem; przyjęli jego dyktaturę, ponieważ byli już na nią intelektualnie przygotowani.
Paweł Rzewuski (historyk, filozof, redaktor kwartalnika „Fronda LUX” oraz portalu histmag.org, autor książki Filozofia Piłsudskiego)
Tekst pochodzi z książki wydanej przez Muzeum Historii Polski pt. Piłsudski (nie)znany. Historia i popkultura.
Przypisy:
[1] W. Stpiczyński, Polska, która idzie, Warszawa 1929, s 52.
[2] J. Piłsudski, Stosunek wzajemny wojska i społeczeństwa w 1863 roku, w: tegoż, Pisma zbiorowe, t. VIII, oprac. K. Świtalski, Warszawa 1990, s. 270.
[3] A. Mickiewicz, Dziady, cz. III, oprac. J. Kallenbach, Kraków 1920, s. 52.
[4] J.M. Hoene-Wroński, Metapolityka, przeł. J. Jankowski, Warszawa 1923, s. 323–324.
[5] G.W.F Hegel, Wykłady z filozofii dziejów, Wstęp, t. I, przeł. J. Grabowski, A. Landman, Warszawa 1958, s.45–46.
[6] H. Cepnik, Józef Piłsudski, twórca niepodległego państwa polskiego. Zarys życia i działalności, Warszawa 1934, s. 13–14.
[7] J. Piłsudski, Dlaczego walczę?, w: Piłsudski do czytania, red. Z. Najder, R. Kuźniar, Kraków 2016, s. 100.
[8] S.I. Witkiewicz, Narkotyki, Niemyte dusze, Warszawa 2004 s. 224.
[9] J. Tuwim, Józef Piłsudski, cyt. za: B. Urbankowski, Józef Piłsudski – marzyciel i strateg, Warszawa 1997, s. 552.
[10] D. Mereżkowski, Józef Piłsudski, Warszawa 1920, s. 4.
[11] Tamże, s. 10.
[12] Tamże, s. 12.
[13] W. Stpiczyński, tamże.
[14] K. Wierzyński, Piłsudski, w: tegoż, Poezje zebrane, t. I, oprac. W. Smaszcz, Białystok 1994, s. 132.
Paweł Rzewuski (historyk, filozof, redaktor kwartalnika „Fronda LUX” oraz portalu histmag.org, autor książki Filozofia Piłsudskiego)
Tekst pochodzi z książki wydanej przez Muzeum Historii Polski pt. Piłsudski (nie)znany. Historia i popkultura.
Przypisy:
[1] W. Stpiczyński, Polska, która idzie, Warszawa 1929, s 52.
[2] J. Piłsudski, Stosunek wzajemny wojska i społeczeństwa w 1863 roku, w: tegoż, Pisma zbiorowe, t. VIII, oprac. K. Świtalski, Warszawa 1990, s. 270.
[3] A. Mickiewicz, Dziady, cz. III, oprac. J. Kallenbach, Kraków 1920, s. 52.
[4] J.M. Hoene-Wroński, Metapolityka, przeł. J. Jankowski, Warszawa 1923, s. 323–324.
[5] G.W.F Hegel, Wykłady z filozofii dziejów, Wstęp, t. I, przeł. J. Grabowski, A. Landman, Warszawa 1958, s.45–46.
[6] H. Cepnik, Józef Piłsudski, twórca niepodległego państwa polskiego. Zarys życia i działalności, Warszawa 1934, s. 13–14.
[7] J. Piłsudski, Dlaczego walczę?, w: Piłsudski do czytania, red. Z. Najder, R. Kuźniar, Kraków 2016, s. 100.
[8] S.I. Witkiewicz, Narkotyki, Niemyte dusze, Warszawa 2004 s. 224.
[9] J. Tuwim, Józef Piłsudski, cyt. za: B. Urbankowski, Józef Piłsudski – marzyciel i strateg, Warszawa 1997, s. 552.
[10] D. Mereżkowski, Józef Piłsudski, Warszawa 1920, s. 4.
[11] Tamże, s. 10.
[12] Tamże, s. 12.
[13] W. Stpiczyński, tamże.
[14] K. Wierzyński, Piłsudski, w: tegoż, Poezje zebrane, t. I, oprac. W. Smaszcz, Białystok 1994, s. 132.