Coraz mniejsza akceptacja dla wprowadzenia stanu wojennego
czas czytania:
Powoli, ale wyraźnie maleje akceptacja Polaków dla wprowadzenia stanu wojennego 13 grudnia 1981 r. – wynika z badań Zespołu Badań Społecznych OBOP w TNS Polska.
Dziś (sondaż przeprowadzono w listopadzie 2012 r.) decyzję komunistów o siłowej rozprawie z „Solidarnością” uważa za uzasadnioną 43% respondentów, podczas gdy w 1995 r. sądziło tak 49% badanych. Tendencja długoletnia jest wyraźnie, choć powoli malejąca – najwięcej zwolenników grudniowa akcja miała w 2002 roku (54%), ale już od 2006 r. ani razu nie było ich więcej niż połowa. Najmniej zwolenników stanu wojennego było w roku 2010 (41%) – wynik tegoroczny jest drugi w kolejności (taki sam był w 2007 r.).
Z kolei procent tych, którzy wprowadzenie stanu wojennego 13 grudnia 1981 uważają za nieuzasadnione, w długim okresie powoli rośnie. Dziś odsetek ten wynosi 35% i od 2004 roku, gdy po raz pierwszy przekroczył 30 (wyniósł wtedy 32), tylko raz spadł poniżej tej liczby (2009 – 29%). Najmniej przeciwników stanu wojennego było w roku 2002 – 19%.
Odsetek tych, którzy nie potrafią na to pytanie odpowiedzieć, od lat oscyluje wokół 20%. Dziś wynosi 22%. Najmniej niezdecydowanych było w roku 2005 (18%), najwięcej w 2002 i 2010 (po 27%).
Ankieterzy pytali również o to, jaka – zdaniem respondentów – była najważniejsza przyczyna wprowadzenia stanu wojennego. Od lat na czele utrzymuje się uchronienie Polski przed interwencją radziecką. Charakterystyczne jest jednak to, że procent zwolenników tej tezy systematycznie maleje – z 45 w roku 1995 do 35 dziś. Ostatni raz ten odsetek przekroczył 40 w roku 2006 (wyniósł wtedy 44%). Ciekawy jest skokowy wzrost (z 12% w roku ubiegłym do 19% w bieżącym) odsetka tych, którzy sądzą, że rządzący komuniści chcieli przede wszystkim zachować władzę. Przez lata oscylował on wokół 10% (najmniej – 9% – w 2002 i 2005, najwięcej dotychczas – 14% – w roku 204 i 2006). Procent tych, którzy sądzą, że władza w grudniowa noc chciała zapobiec rozpadowi państwa, od lat oscyluje wokół 15 i właśnie tyle wynosi obecnie. Ta wersja był najbardziej popularna w roku ubiegłym (21%), a najmniej – w 2006 (11%). I wreszcie teza, że główną przyczyną wprowadzenia stanu wojennego była chęć likwidacji „Solidarności”, ma dziś 12% zwolenników. Jest to wynik taki sam, jak w 2010 roku, a zarazem najwyższy od 1995. Najmniej respondentów popierało tę wersję w 2002 roku – 6%.
Można więc zauważyć powolny spadek popularności tego uzasadnienia decyzji gen. Jaruzelskiego i jego współpracowników, do którego dziś najchętniej odwołują się obrońcy generała – obrony przed sowiecką interwencją. Względnie stały jest odsetek zwolenników tezy głoszonej przez samego Jaruzelskiego od samego początku – obrony przed chaosem. Wzrósł natomiast bardzo wyraźnie, choć tylko w tym roku, procent zwolenników głównej tezy przeciwników generała – obrony władzy komunistów. Ciekawe, czy ta tendencja utrzyma się w latach następnych. Powoli rośnie też akceptacja dla tezy o stanie wojennym jako obronie przed „Solidarnością”, którą to tezę (mimo pewnej niejednoznaczności) można uznać także za powiązane z krytyką decyzji komunistycznej władzy.
Maleje natomiast wiedza o stanie wojennym, co wydaje się prostą konsekwencją upływu czasu. Coraz mniejsza część społeczeństwa pamięta ten okres bezpośrednio, dla coraz większej jest to już część historii. Nic dziwnego, że o ile w roku 1996 dokładną datę wprowadzenia stanu wojennego potrafiło podać 59% respondentów, to dziś już tylko 44%. Ciekawe, że skokowy spadek tego odsetka nastąpił w latach 2003-2004 – z 52 na 43 %. I choć zmieniał się on nieregularnie, to jednak przed tym (negatywnym) przełomem oscylował on wokół połowy, a po roku 2004 ani razu nie zdarzyło się, by choć połowa respondentów znała dokładną datę grudniowej nocy.
Opracowany przez badaczy syntetyczny wskaźnik – indeks wiedzy o stanie wojennym (tym wyższy, im wiedza większa) – jest wyższy w przypadku osób starszych, pamiętających ten okres, co nie zaskakuje. Ciekawe jest jednak to, że indeks ten – mimo upływu lat – nie maleje, co świadczyłoby o tym, że z edukacją na ten temat nie jest wbrew pozorom najgorzej. Zastanawia też, że indeks ten w poszczególnych grupach wiekowych też jest względnie stały od 1996 r., mimo że osoby, które stan wojenny pamiętają, z upływem czasu przechodzą do coraz wyższych grup wiekowych. Jednak dzisiejsi młodzi ludzie (urodzeni w latach 1983-1997) wiedzą na temat 13 grudnia niewiele mniej niż ich rówieśnicy z roku 1996 (urodzeni 1967-1981). Okazuje się więc, że ci, którzy przyszli na świat już po tym, gdy w TVP zabrakło Teleranka, są tylko minimalnie gorzej wyedukowani na temat stanu wojennego niż ci, którzy byli wówczas dziećmi i „młodą młodzieżą”.
Wbrew więc powierzchownym ocenom, które podały media na gorąco, skupiając się na dzisiejszych wynikach, rzeczywiście mało korzystnych dla tych, którzy nie uznają generała Jaruzelskiego za patriotę broniącego Ojczyzny – oceny krytyczne dla twórców stanu wojennego powoli, ale zdecydowanie zdobywają zwolenników wśród Polaków, a to, co wydarzyło się 13 grudnia 1981 r., nie odchodzi w zapomnienie.
Tomasz Wiścicki
(Źródło: Sondaż Zespołu Badań Społecznych OBOP w TNS Polska zrealizowany 22-25 listopada 2012 r. na ogólnopolskiej, losowej, reprezentatywnej próbie 1000 mieszkańców Polski w wieku 15 i więcej lat; maksymalny statystyczny błąd pomiaru +/- 3,1%, przy wiarygodności oszacowania równej 95%).
Z kolei procent tych, którzy wprowadzenie stanu wojennego 13 grudnia 1981 uważają za nieuzasadnione, w długim okresie powoli rośnie. Dziś odsetek ten wynosi 35% i od 2004 roku, gdy po raz pierwszy przekroczył 30 (wyniósł wtedy 32), tylko raz spadł poniżej tej liczby (2009 – 29%). Najmniej przeciwników stanu wojennego było w roku 2002 – 19%.
Odsetek tych, którzy nie potrafią na to pytanie odpowiedzieć, od lat oscyluje wokół 20%. Dziś wynosi 22%. Najmniej niezdecydowanych było w roku 2005 (18%), najwięcej w 2002 i 2010 (po 27%).
Ankieterzy pytali również o to, jaka – zdaniem respondentów – była najważniejsza przyczyna wprowadzenia stanu wojennego. Od lat na czele utrzymuje się uchronienie Polski przed interwencją radziecką. Charakterystyczne jest jednak to, że procent zwolenników tej tezy systematycznie maleje – z 45 w roku 1995 do 35 dziś. Ostatni raz ten odsetek przekroczył 40 w roku 2006 (wyniósł wtedy 44%). Ciekawy jest skokowy wzrost (z 12% w roku ubiegłym do 19% w bieżącym) odsetka tych, którzy sądzą, że rządzący komuniści chcieli przede wszystkim zachować władzę. Przez lata oscylował on wokół 10% (najmniej – 9% – w 2002 i 2005, najwięcej dotychczas – 14% – w roku 204 i 2006). Procent tych, którzy sądzą, że władza w grudniowa noc chciała zapobiec rozpadowi państwa, od lat oscyluje wokół 15 i właśnie tyle wynosi obecnie. Ta wersja był najbardziej popularna w roku ubiegłym (21%), a najmniej – w 2006 (11%). I wreszcie teza, że główną przyczyną wprowadzenia stanu wojennego była chęć likwidacji „Solidarności”, ma dziś 12% zwolenników. Jest to wynik taki sam, jak w 2010 roku, a zarazem najwyższy od 1995. Najmniej respondentów popierało tę wersję w 2002 roku – 6%.
Można więc zauważyć powolny spadek popularności tego uzasadnienia decyzji gen. Jaruzelskiego i jego współpracowników, do którego dziś najchętniej odwołują się obrońcy generała – obrony przed sowiecką interwencją. Względnie stały jest odsetek zwolenników tezy głoszonej przez samego Jaruzelskiego od samego początku – obrony przed chaosem. Wzrósł natomiast bardzo wyraźnie, choć tylko w tym roku, procent zwolenników głównej tezy przeciwników generała – obrony władzy komunistów. Ciekawe, czy ta tendencja utrzyma się w latach następnych. Powoli rośnie też akceptacja dla tezy o stanie wojennym jako obronie przed „Solidarnością”, którą to tezę (mimo pewnej niejednoznaczności) można uznać także za powiązane z krytyką decyzji komunistycznej władzy.
Maleje natomiast wiedza o stanie wojennym, co wydaje się prostą konsekwencją upływu czasu. Coraz mniejsza część społeczeństwa pamięta ten okres bezpośrednio, dla coraz większej jest to już część historii. Nic dziwnego, że o ile w roku 1996 dokładną datę wprowadzenia stanu wojennego potrafiło podać 59% respondentów, to dziś już tylko 44%. Ciekawe, że skokowy spadek tego odsetka nastąpił w latach 2003-2004 – z 52 na 43 %. I choć zmieniał się on nieregularnie, to jednak przed tym (negatywnym) przełomem oscylował on wokół połowy, a po roku 2004 ani razu nie zdarzyło się, by choć połowa respondentów znała dokładną datę grudniowej nocy.
Opracowany przez badaczy syntetyczny wskaźnik – indeks wiedzy o stanie wojennym (tym wyższy, im wiedza większa) – jest wyższy w przypadku osób starszych, pamiętających ten okres, co nie zaskakuje. Ciekawe jest jednak to, że indeks ten – mimo upływu lat – nie maleje, co świadczyłoby o tym, że z edukacją na ten temat nie jest wbrew pozorom najgorzej. Zastanawia też, że indeks ten w poszczególnych grupach wiekowych też jest względnie stały od 1996 r., mimo że osoby, które stan wojenny pamiętają, z upływem czasu przechodzą do coraz wyższych grup wiekowych. Jednak dzisiejsi młodzi ludzie (urodzeni w latach 1983-1997) wiedzą na temat 13 grudnia niewiele mniej niż ich rówieśnicy z roku 1996 (urodzeni 1967-1981). Okazuje się więc, że ci, którzy przyszli na świat już po tym, gdy w TVP zabrakło Teleranka, są tylko minimalnie gorzej wyedukowani na temat stanu wojennego niż ci, którzy byli wówczas dziećmi i „młodą młodzieżą”.
Wbrew więc powierzchownym ocenom, które podały media na gorąco, skupiając się na dzisiejszych wynikach, rzeczywiście mało korzystnych dla tych, którzy nie uznają generała Jaruzelskiego za patriotę broniącego Ojczyzny – oceny krytyczne dla twórców stanu wojennego powoli, ale zdecydowanie zdobywają zwolenników wśród Polaków, a to, co wydarzyło się 13 grudnia 1981 r., nie odchodzi w zapomnienie.
Tomasz Wiścicki
(Źródło: Sondaż Zespołu Badań Społecznych OBOP w TNS Polska zrealizowany 22-25 listopada 2012 r. na ogólnopolskiej, losowej, reprezentatywnej próbie 1000 mieszkańców Polski w wieku 15 i więcej lat; maksymalny statystyczny błąd pomiaru +/- 3,1%, przy wiarygodności oszacowania równej 95%).