„Bluszcz” – czasopismo światłych obywatelek - Muzeum Historii Polski w Warszawie SKIP_TO
Wizyta w muzeum Przejdź do sklepu
Stylizowany napis „Bluszcz”, wokół napisu narysowane są gałązki bluszczu.
Był najdłużej wydawanym polskim czasopismem kobiecym, a z jego łamów czytelniczki mogły dowiedzieć się, w jaki sposób latem przechowywać dywany, jak istotna jest rola kobiety w życiu gospodarczym kraju, jak przygotować mus szodonowy i co warto zobaczyć w teatrze.
Fotografia przedstawia piękną, młodą kobietę o dużych oczach i zamyślonym spojrzeniu. Gęste, kręcone włosy ma upięte w kok. powiększ
Zofia Seidler, 1909 r. (Wikimedia Commons)

Myśli nowoczesnej Polki

Największy rozkwit czasopismo przeżywało pod przewodnictwem Zofii Seidlerowej (redaktorki naczelnej w latach 1906-1918). Jeszcze w 1902 roku, przed objęciem najwyższego stanowiska w redakcji, Seidlerowa pisała: „Kobieta, która umie zrównoważyć w sobie zalety umysłu i serca z hartem ducha i siłami fizycznymi, pożyteczną zaś dla rodziny i społeczeństwa pracę – z pieczą o dobro domowego ogniska, do tego ze swojską nutą w duszy – oto ideał kobiety naszej doby”.

Zdanie o „Bluszczu” zmieniła wówczas sama Orzeszkowa, pozostająca w serdecznych stosunkach z Seidlerową, deklarując w jednym z listów do niej, że jej pismo „z żywem zacięciem” czytuje. Orzeszkowa – podobnie jak Maria Dąbrowska, Władysław Reymont, Maria Rodziewiczówna czy Kazimierz Przerwa-Tetmajer – publikowała także w „Bluszczu” swoje utwory. To za czasów Seidlerowej zaczęły pojawiać się numery tematyczne,  poświęcone np. pracy kobiet polskich. 

„Bluszcz” szedł z duchem czasu. Chociaż nie aspirował do bycia czasopismem feministycznym (zresztą jeden z artykułów wstępnych w 1929 roku zatytułowano „Detronizacja feminizmu”), stał się platformą wymiany informacji o kobiecej działalności, bez względu na poglądy czytelniczek.

Kobieta w świecie

W 1924 roku powstało Towarzystwo Wydawnicze „Bluszcz” które (oprócz czasopisma) wydawało także książki i inne gazety dla kobiet, jak na przykład „Kobieta w Świecie i Domu”, „Matka i Dziecko”, „Praktyczna Pani”. Nadal także na bieżąco komentowano ważne z punktu widzenia Polek wydarzenia. W 1929 roku jako „niefortunny projekt” określono pomysł przedstawiony na Zjeździe Towarzystwa Nauczycieli Szkół Wyższych, gdzie pewna grupa pedagogów zaproponowała obniżenie poziomu programu żeńskich szkół średnich. W artykule wstępnym pisano: „Sprawa tkwi głębiej i zmierza dalej, niżby się zdawało. Tkwi głębiej – bo w złożach pospolitego egoizmu, lękającego się konkurencji kobiet w pracy zawodów umysłowych. Zmierza dalej – bo do stopniowego odbierania kobiecie jej praw. A pamiętajmy, że pierwszym prawem, o które walczyły kobiety, było prawo dostępu do wszystkich szkół i uczelni”. 

 

Ale nie tylko walka o prawa Polek zajmowała redakcję – chętnie pisano także o sytuacji kobiet na całym świecie. W 1930 roku czytelniczki mogły przeczytać o kierowanym przez Kamaladevi Chattopadhyay ruchu kobiecym w Indiach, który aktywnie działał na rzecz niepodległości kraju. Z kolei w 1935 roku pojawiła się fotografia z manifestacji kobiet abisyńskich, protestujących przeciwko włoskiej aktywności na tym obszarze. Czytelniczki mogły dowiedzieć się także m.in. o pierwszej „doktorce medycyny” w Brazylii, „Ermelidzie de Sà” (właściwie: Ermelindzie Lopes de Vasconcelos), czy o „Lilianie Hamilton” (Lillias Hamilton) – lekarce, która pracowała na dworze emira Afganistanu Abdura Rahmana Chana.
Okładka czasopisma ze zdjęciem Zofii Nałkowskiej. Na górze napis - „Bluszcz”. powiększ
„Bluszcz. Pismo Tygodniowe Ilustrowane dla Kobiet”, 1936, nr 1 (Polona)
Kolorowa okładka czasopisma z rysunkiem modnie ubranej młodej kobiety.   powiększ
„Artystyczne Tkactwo bez Warsztatu”, 1927, nr 3, Towarzystwo Wydawnicze „Bluszcz” (Polona)

Czytelniczki mają głos

„Bluszcz” zachęcał także same czytelniczki, by udzielały się na łamach pisma. Przykładowo w 1928 roku zaproponowano udział w ankiecie na temat aktywizacji zawodowej kobiet. Proszono, aby Polki odpowiedziały na pytania m.in. o staż pracy, kwalifikacje, o satysfakcję z wykonywanego zawodu, a nawet – czy ich stanowisko i wynagrodzenie są równe stanowisku i wynagrodzeniu mężczyzn z takimi samymi kwalifikacjami. Uznaniem cieszył się dział „Nasza mównica”, w której Polki dzieliły się swoimi przemyśleniami odnośnie rodziny, prowadzenia gospodarstwa, sytuacji społecznej i politycznej. O tym, jakie zaufanie wzbudzało pismo wśród swoich czytelniczek, mogą świadczyć tematy, które poruszane były na łamach „Naszej mównicy”. Przykładowo w 1929 roku czytelniczka podpisana jako Mar. Mil. opisywała swoją trudną sytuację życiową związaną z chorobą  męża i umieszczeniem go w zakładzie psychiatrycznym. Kilka numerów później doczekała się odpowiedzi: M. Mossoczowa z Krakowa radziła, w jaki sposób ubiegać się o zwolnienie z opłat. „Proszę przesłać szczegółowe dane (gdzie mąż pracował, kiedy zachorował, w jakim wieku są dzieci, gdzie chory umieszczony), a po naradzie z adwokatem prześlę odpowiednie wskazówki” – pisała Mossoczowa. I radziła dalej: „Doskonale Sz. Pani zrobiła, mieszkając z dziećmi na wsi – taniej to znacznie kosztuje i zdrowiej. O ile teraz kursów prowadzić nie można, może by szyciem dało się co zarobić? – dziewczęta wiejskie lubią ubierać się «modnie»”.
1/4

Powiązane Wystawy

1/4

PowiązaneMateriały