Artykuły
PRL 1944–1989
Zabory 1795–1918
II Rzeczpospolita 1918-1939
II wojna światowa 1939-1945
Kultura
Biografie
Nauczyciele
Dorośli
Licealiści
Studenci
Artur Rubinstein
czas czytania:
Artur Rubinstein jest zaliczany do grona najwybitniejszych pianistów XX wieku. Na wyjątkową pozycję tego artysty w kulturze światowej minionego stulecia – pomijając skalę samego talentu – złożyło się wiele przyczyn. Przede wszystkim należy tu wymienić niezwykle długą, bo trwającą blisko osiem dekad, intensywną karierę pianistyczną, mierzoną tysiącami koncertów i ogromnym dorobkiem nagraniowym.
Jego oficjalny debiut estradowy miał miejsce 1 grudnia 1900 r. w Berlinie, po raz ostatni zaś wystąpił publicznie w maju 1976 r. w Londynie; przez ten czas zagrał – jak policzono – ponad 6 tysięcy koncertów, a na wydaną przez wytwórnie RCA (Radio Corporation of America) i BMG (Bertelsmann Music Group) pełną dyskografię pianisty złożyły się aż 94 płyty. Dane mu było przeżyć długie i niezwykle ciekawe życie, wypełnione podróżami, spotkaniami z osobistościami świata sztuki i polityki, romansami, a niekiedy wręcz hulankami. Jego biografia mogłaby posłużyć jako materiał do niejednej powieści historyczno-obyczajowej, czego częściowym świadectwem są napisane przezeń dwa dwutomowe pamiętniki (Moje młode lata oraz Moje długie życie). Był wreszcie Artur Rubinstein człowiekiem do głębi prawym i wrażliwym moralnie, odważnie reagującym na wszelkie przejawy zła swojej epoki.
Kształcenie muzyczne
Artur Rubinstein przyszedł na świat 28 stycznia 1887 r. w Łodzi jako siódme i najmłodsze dziecko w średniozamożnej polskiej rodzinie żydowskiej, jego ojciec był właścicielem niewielkiej fabryki tekstyliów. Talent muzyczny „cudownego dziecka” objawił bardzo wcześnie i już w wieku czterech lat zaczął pobierać prywatne lekcje gry na fortepianie u cenionego łódzkiego pianisty Adolfa Prechnera. Jesienią 1896 r. rodzice wysłali Artura do Warszawy, aby tam kształcił się pod kierunkiem sławnego profesora Instytutu Muzycznego, Aleksandra Różyckiego – ojca Ludomira, jednego ze znanych później kompozytorów polskich. Lekcje te nie trwały długo i okazały się zupełną porażką; doświadczony skądinąd pedagog nie poznał się na talencie dziesięciolatka, stwierdzając ostatecznie, że nigdy nie zostanie on wielkim pianistą. O zerwaniu współpracy miało przesądzić – jak wspominał Rubinstein po latach – następujące zdarzenie: pewnego dnia, gdy przybył na lekcję, został przywitany przez zaledwie o cztery lata starszego wspomnianego Ludomira, który zażądał zapłaty z góry, a nie otrzymawszy jej, zatrzasnął młodszemu koledze drzwi przed nosem.
Artur Rubinstein przy fortepianie, 1906 r. (Biblioteka Kongresu Stanów Zjednoczonych, domena publiczna)
Można powiedzieć, że w pełni profesjonalne kształcenie muzyczne Rubinstein podjął jesienią 1897 r. w Berlinie. Tam – po zwieńczonym sukcesem przesłuchaniu przez cieszącego się wielką sławą węgierskiego skrzypka, dyrygenta i kompozytora pochodzenia żydowskiego, Josepha Joachima – zdecydowano, iż Artur zostanie prywatnym uczniem niezwykle oddanego swej pasji pedagogicznej pianisty Karla Heinricha Bartha, ponieważ jest za młody, aby rozpocząć formalne studia w Hochschule für Musik. Sześcioletni okres nauki pod okiem „starego olbrzyma z Prus Wschodnich” (tak określał pochodzącego z okolic Królewca mistrza inny jego sławny uczeń, Wilhelm Kempff) Rubinstein wspominał po latach z wdzięcznością. Barth zmusił młodzieńca do zapoznania się z olbrzymim repertuarem oraz doprowadził do wypracowania fenomenalnej techniki, charakterystycznego brzmienia, wreszcie też właściwej postawy przy fortepianie. Oprócz gry na instrumencie nastoletni artysta (już nie „cudowne dziecko”) studiował u pedagogów berlińskiej Hochschule harmonię i teorię muzyki, jednak nie miało to dla niego – jak przyznał po latach – większego znaczenia.
Po wspomnianym triumfalnym debiucie w Sali Beethovena (Beethoven-Saal), kiedy to Rubinstein z towarzyszeniem orkiestry Berliner Philharmoniker pod batutą Josefa Řebíčka wykonał dwa popularne koncerty fortepianowe (Koncert A-dur KV 488 Mozarta i II Koncert g-moll Saint-Saënsa), kolejnym dużym sukcesem młodego wirtuoza był jego występ w Filharmonii Warszawskiej 1 kwietnia 1902 r.
Po wspomnianym triumfalnym debiucie w Sali Beethovena (Beethoven-Saal), kiedy to Rubinstein z towarzyszeniem orkiestry Berliner Philharmoniker pod batutą Josefa Řebíčka wykonał dwa popularne koncerty fortepianowe (Koncert A-dur KV 488 Mozarta i II Koncert g-moll Saint-Saënsa), kolejnym dużym sukcesem młodego wirtuoza był jego występ w Filharmonii Warszawskiej 1 kwietnia 1902 r.
Wielki świat muzyki
Niedługo potem pianista z impetem wkroczył „na salony” wielkiego świata muzyki. W roku 1903 dwukrotnie gościł u Ignacego Jana Paderewskiego w jego rezydencji w Riond Bosson nieopodal Morges w Szwajcarii, rok później natomiast w Zakopanem poznał Karola Szymanowskiego, z którym połączyła go przyjaźń na długie lata.
Przełomowy moment w jego karierze stanowił pobyt w Paryżu w roku 1904. Wejście w środowisko muzyczne francuskiej stolicy oznaczało bowiem nie tylko zawarcie znajomości z Maurice’em Ravelem i Paulem Dukasem, lecz także pozyskanie wpływowego impresaria w osobie Gabriela Astruca, co zaowocowało prestiżowym kontraktem na organizację serii koncertów na wielu estradach świata. Pierwszy z tych występów – w paryskim Nouveau-Théâtre 19 grudnia 1904 r. – należy uznać za początek wielkiej międzynarodowej kariery polskiego pianisty.
W roku 1906 Artur Rubinstein odbył długą podróż koncertową po Stanach Zjednoczonych, występując między innymi w słynnej Carnegie Hall w Nowym Jorku (8 stycznia) oraz w Filadelfii, Chicago i Bostonie. W następnych latach dał się poznać publiczności kilku stolic europejskich – w 1909 r. debiutował w Wiedniu, rok później w Rzymie, a w 1912 r. w Londynie. Pierwszym wymiernym sukcesem młodego pianisty było zdobycie II nagrody specjalnej w konkursie im. Antona Rubinsteina w Petersburgu w grudniu 1910 r.
W latach poprzedzających wybuch I wojny światowej Artur Rubinstein wiele razy odwiedzał Warszawę, gdzie dawał liczne recitale, grał koncerty kameralne i symfoniczne. Szczególnie bogaty w wydarzenia był pierwszy pobyt w stolicy, jesienią 1906 r., niemal bezpośrednio po tournée amerykańskim. Dziewiętnastoletni wówczas pianista w ciągu zaledwie tygodnia występował wielokrotnie, wykonując pięć koncertów fortepianowych oraz obszerny repertuar utworów solowych. Był to doprawdy festiwal Rubinsteina w Warszawie. Entuzjastycznym głosom krytyków nie było końca, a jeden z recenzentów napisał między innymi:
Przełomowy moment w jego karierze stanowił pobyt w Paryżu w roku 1904. Wejście w środowisko muzyczne francuskiej stolicy oznaczało bowiem nie tylko zawarcie znajomości z Maurice’em Ravelem i Paulem Dukasem, lecz także pozyskanie wpływowego impresaria w osobie Gabriela Astruca, co zaowocowało prestiżowym kontraktem na organizację serii koncertów na wielu estradach świata. Pierwszy z tych występów – w paryskim Nouveau-Théâtre 19 grudnia 1904 r. – należy uznać za początek wielkiej międzynarodowej kariery polskiego pianisty.
W roku 1906 Artur Rubinstein odbył długą podróż koncertową po Stanach Zjednoczonych, występując między innymi w słynnej Carnegie Hall w Nowym Jorku (8 stycznia) oraz w Filadelfii, Chicago i Bostonie. W następnych latach dał się poznać publiczności kilku stolic europejskich – w 1909 r. debiutował w Wiedniu, rok później w Rzymie, a w 1912 r. w Londynie. Pierwszym wymiernym sukcesem młodego pianisty było zdobycie II nagrody specjalnej w konkursie im. Antona Rubinsteina w Petersburgu w grudniu 1910 r.
W latach poprzedzających wybuch I wojny światowej Artur Rubinstein wiele razy odwiedzał Warszawę, gdzie dawał liczne recitale, grał koncerty kameralne i symfoniczne. Szczególnie bogaty w wydarzenia był pierwszy pobyt w stolicy, jesienią 1906 r., niemal bezpośrednio po tournée amerykańskim. Dziewiętnastoletni wówczas pianista w ciągu zaledwie tygodnia występował wielokrotnie, wykonując pięć koncertów fortepianowych oraz obszerny repertuar utworów solowych. Był to doprawdy festiwal Rubinsteina w Warszawie. Entuzjastycznym głosom krytyków nie było końca, a jeden z recenzentów napisał między innymi:
Już dziś zdumiewa w tym artyście potęga i żywiołowość temperamentu, bogactwo subtelnych odcieni w interpretacjach oraz olbrzymi repertuar środków technicznych doprowadzony do szczytu doskonałości.
Podczas wakacji letnich w roku 1911 oraz dwa lata później Rubinstein gościł u Karola Szymanowskiego w Tymoszówce. Za serdeczne przyjęcie zrewanżował się, zapraszając kompozytora do Londynu na wiosnę 1914 r. Zacieśniające się więzy przyjaźni i wzajemnego zrozumienia między oboma muzykami były niewątpliwie jedną z przyczyn włączenia przez pianistę wielu utworów twórcy Harnasiów do swojego stałego repertuaru.
Rozwój kariery i życie rodzinne
Pierwsza wojna światowa nie spowodowała bynajmniej ograniczenia działalności koncertowej Rubinsteina. Czas ten spędził w Hiszpanii i w Ameryce Południowej, do której udał się dwukrotnie w latach 1917–1918, aby z wielkim powodzeniem koncertować między innymi w Buenos Aires, Montevideo, Santiago de Chile i Rio de Janerio. Tam poznał i niejako odkrył dla świata mało znanego wówczas brazylijskiego kompozytora, Heitora Villa-Lobosa, stając się pierwszym promotorem jego międzynarodowej kariery.
Po zakończeniu wojny, w roku 1919 odbył drugie tournée po Stanach Zjednoczonych. W latach dwudziestych i trzydziestych intensywnie koncertował niemal w całej Europie, w tym także regularnie w Polsce.
27 lipca 1932 r. poślubił w Paryżu Anielę Młynarską, najmłodszą córkę słynnego dyrygenta Emila Młynarskiego, która przeszła do historii jako niezwykle oddana mężowi Nela Rubinstein. Z tego związku przyszło na świat pięcioro dzieci, z których jedno zmarło w wieku niemowlęcym.
Po zakończeniu wojny, w roku 1919 odbył drugie tournée po Stanach Zjednoczonych. W latach dwudziestych i trzydziestych intensywnie koncertował niemal w całej Europie, w tym także regularnie w Polsce.
27 lipca 1932 r. poślubił w Paryżu Anielę Młynarską, najmłodszą córkę słynnego dyrygenta Emila Młynarskiego, która przeszła do historii jako niezwykle oddana mężowi Nela Rubinstein. Z tego związku przyszło na świat pięcioro dzieci, z których jedno zmarło w wieku niemowlęcym.
Losy wojenne
Artur Rubinstein wielokrotnie dawał wyraz swojej niezgodzie wobec nasilających się w przededniu II wojny światowej ruchów nazistowskich i antysemickich. W roku 1938 na znak protestu przeciwko ustawom Mussoliniego, dyskryminującym Żydów, odwołał zaplanowane koncerty we Włoszech oraz zwrócił odznaczenie nadane mu wcześniej przez władze tego państwa.
Krótko po wybuchu wojny, w październiku 1939 r. rodzina Rubinsteinów emigrowała do Stanów Zjednoczonych, gdzie kilka lat później, w roku 1946, wszyscy otrzymali obywatelstwo amerykańskie. W tym trudnym czasie pianista mocno angażował się w pomoc ofiarom i uchodźcom wojennym, dając koncerty charytatywne w wielu amerykańskich miastach.
W czasie wojny z rąk Niemców zginęło wielu członków jego dalszej rodziny. Być może też dlatego do końca swojej kariery nigdy nie wystąpił w Niemczech, konsekwentnie odrzucając liczne zaproszenia. Odważnym świadectwem patriotycznej postawy polskiego artysty było jego zachowanie podczas koncertu 13 maja 1945 r. w operze w San Francisco, zorganizowanego specjalnie dla delegatów i gości konferencji pokojowej, na której powołano do życia Organizację Narodów Zjednoczonych. Wyszedłszy na estradę, zauważył brak polskiej flagi w ustawionym tam rzędzie flag państw-członków tego gremium i wypowiedział następujące słowa:
Krótko po wybuchu wojny, w październiku 1939 r. rodzina Rubinsteinów emigrowała do Stanów Zjednoczonych, gdzie kilka lat później, w roku 1946, wszyscy otrzymali obywatelstwo amerykańskie. W tym trudnym czasie pianista mocno angażował się w pomoc ofiarom i uchodźcom wojennym, dając koncerty charytatywne w wielu amerykańskich miastach.
W czasie wojny z rąk Niemców zginęło wielu członków jego dalszej rodziny. Być może też dlatego do końca swojej kariery nigdy nie wystąpił w Niemczech, konsekwentnie odrzucając liczne zaproszenia. Odważnym świadectwem patriotycznej postawy polskiego artysty było jego zachowanie podczas koncertu 13 maja 1945 r. w operze w San Francisco, zorganizowanego specjalnie dla delegatów i gości konferencji pokojowej, na której powołano do życia Organizację Narodów Zjednoczonych. Wyszedłszy na estradę, zauważył brak polskiej flagi w ustawionym tam rzędzie flag państw-członków tego gremium i wypowiedział następujące słowa:
W tej sali, w której zebrały się wielkie narody, aby uczynić ten świat lepszym, nie widzę flagi Polski, za którą toczono tę okrutną wojnę.
Następnie poprosił publiczność o powstanie i zagrał Mazurka Dąbrowskiego. Polonia amerykańska nagrodziła artystę za ten śmiały gest, przyznając mu dyplom Polskiej Ligi Sztuk Pięknych w Pittsburghu.
Po wojnie
W okresie powojennym Rubinstein bynajmniej nie zwolnił tempa swojej aktywności koncertowej, ciesząc się nieprzerwanie wielką sławą i uznaniem. W listopadzie 1955 r. w Paryżu dokonał tytanicznego wręcz wyczynu, wykonując w ciągu zaledwie pięciu wieczorów aż siedemnaście wielkich dzieł na fortepian i orkiestrę z kanonu muzyki klasycznej i romantycznej – Mozarta, Beethovena, Chopina, Schumanna, Liszta, Brahmsa, Czajkowskiego, Francka, Saint-Saënsa i Rachmaninowa. Ponadto przez cały ten czas dokonywał licznych nagrań płytowych.
Po wojnie Artur Rubinstein pięciokrotnie odwiedził swój kraj rodzinny. Po raz pierwszy przyjechał do Polski w czerwcu 1958 r. i wystąpił w Krakowie i Warszawie. Dwa lata później był honorowym przewodniczącym jury VI Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego im. Fryderyka Chopina w Warszawie, a następnie dał koncerty w stolicy, a także w Poznaniu, Bydgoszczy, Katowicach i Łodzi. We wrześniu 1966 r. wystąpił na koncercie inauguracyjnym X Międzynarodowego Festiwalu Muzyki Współczesnej „Warszawska Jesień”. Wykonał wówczas z towarzyszeniem orkiestry Filharmonii Narodowej pod dyrekcją Stanisława Wisłockiego dedykowaną mu IV Symfonię koncertującą Karola Szymanowskiego. Z kolei 30 maja 1975 r. wystąpił na koncercie jubileuszowym z okazji sześćdziesięciolecia Filharmonii Łódzkiej. Po raz ostatni Rubinstein przebywał w Polsce już po definitywnym zakończeniu swojej kariery pianistycznej, na przełomie października i listopada 1979 r. Na zorganizowanym wówczas w warszawskim hotelu Victoria spotkaniu z pracownikami firmy „Polskie Nagrania” powiedział między innymi:
Po wojnie Artur Rubinstein pięciokrotnie odwiedził swój kraj rodzinny. Po raz pierwszy przyjechał do Polski w czerwcu 1958 r. i wystąpił w Krakowie i Warszawie. Dwa lata później był honorowym przewodniczącym jury VI Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego im. Fryderyka Chopina w Warszawie, a następnie dał koncerty w stolicy, a także w Poznaniu, Bydgoszczy, Katowicach i Łodzi. We wrześniu 1966 r. wystąpił na koncercie inauguracyjnym X Międzynarodowego Festiwalu Muzyki Współczesnej „Warszawska Jesień”. Wykonał wówczas z towarzyszeniem orkiestry Filharmonii Narodowej pod dyrekcją Stanisława Wisłockiego dedykowaną mu IV Symfonię koncertującą Karola Szymanowskiego. Z kolei 30 maja 1975 r. wystąpił na koncercie jubileuszowym z okazji sześćdziesięciolecia Filharmonii Łódzkiej. Po raz ostatni Rubinstein przebywał w Polsce już po definitywnym zakończeniu swojej kariery pianistycznej, na przełomie października i listopada 1979 r. Na zorganizowanym wówczas w warszawskim hotelu Victoria spotkaniu z pracownikami firmy „Polskie Nagrania” powiedział między innymi:
Grać już teraz nie mogę, przychodzę z pustymi rękami… Mogę jednak każdemu serdecznie dłoń uścisnąć – a ponieważ zawsze miałem w życiu dewizę „nie dać się!”, więc i teraz wierzę, że wiosną tu powrócę. Kocham Polskę, kocham Warszawę, która mnie zawsze w jakiś wyjątkowy sposób artystycznie inspirowała.
Ostatnie lata życia
W ostatnich latach życia pianista zmagał się z chorobą nowotworową. Po nieudanej operacji w Nowym Jorku przeprowadził się do swojego mieszkania w Genewie, gdzie często odwiedzali go zaprzyjaźnieni muzycy, w tym szczególnie przez niego ceniona Martha Argerich. Zmarł 20 grudnia 1982 r., miesiąc i osiem dni przed swymi dziewięćdziesiątymi szóstymi urodzinami. Skromna ceremonia pogrzebowa odbyła się rok później w Jerozolimie. Zgodnie z wolą artysty jego prochy spoczęły w sosnowym lesie na zboczu góry, w miejscu zwanym Panoramą Rubinsteina. Żegnała go najbliższa rodzina, przy dźwiękach muzyki Bacha, granej na skrzypcach przez Shlomo Mintza.
***
Wkładu, który Artur Rubinstein wniósł do historii światowej pianistyki XX wieku nie sposób przecenić. W repertuarze tego wirtuoza, obejmującym właściwie całą wielką muzykę fortepianową – solową, kameralną i koncertową, istotne miejsce zajmowała twórczość kompozytorów jemu współczesnych. Promował muzykę wielu kompozytorów swojej epoki – między innymi Skriabina, Szymanowskiego, Ravela, Albeniza, de Falli, Villi-Lobosa, Poulenca i Milhauda, dokonując prawykonań wielu utworów. Był przy tym niezrównanym interpretatorem dzieł Chopina, a także Brahmsa – jego wykonanie II Koncertu B-dur op. 83 w Warszawie w roku 1924 wybitny polski pianista, Henryk Melcer, ocenił jednym zdaniem: „Nikt tak Brahmsa zagrać nie potrafi jak tylko Rubinstein”.
W opiniach na temat jego indywidualnego stylu gry najczęściej podkreślano wirtuozerię najwyższej próby, pełnię i soczystość brzmienia, niezwykły dar prowadzenia kantyleny oraz wyczucie dramaturgii muzycznej. Rubinstein – genialny muzyk w pełnym tego słowa znaczeniu – był ponadto swego rodzaju ambasadorem Polski i polskiej kultury na arenie międzynarodowej.
W opiniach na temat jego indywidualnego stylu gry najczęściej podkreślano wirtuozerię najwyższej próby, pełnię i soczystość brzmienia, niezwykły dar prowadzenia kantyleny oraz wyczucie dramaturgii muzycznej. Rubinstein – genialny muzyk w pełnym tego słowa znaczeniu – był ponadto swego rodzaju ambasadorem Polski i polskiej kultury na arenie międzynarodowej.
W latach II wojny światowej występował wielokrotnie na koncertach dobroczynnych na rzecz polskich uchodźców, wspierał finansowo wielu potrzebujących rodaków (np. poetę Juliana Tuwima), orędował za „sprawą polską” u władz Stanów Zjednoczonych. Był wreszcie prawdziwym „świata obywatelem”, i to nie tylko jako wirtuoz o międzynarodowej renomie, ale też jako humanista dużego formatu, obracający się w szerokim kręgu najwybitniejszych artystów i intelektualistów XX stulecia. Nade wszystko jednak kochał muzykę, czego świadectwem mogą być jego słowa:
Zawsze myślałem o sobie jako o instrumencie muzycznym – nie o skrzypcach czy fortepianie – ale o esencji muzyki. Nigdy nie spaceruję, nie marzę, nie zasypiam bez muzyki w głowie. Muzyka jest moją formą.
Tomasz Baranowski