Aleksander Fredro – król komedii
czas czytania:
Hrabia Fredro tworzył w epoce romantyzmu, choć z jego dzieł bije oświeceniowa swawola. Gdy politycznie zaangażowani Seweryn Goszczyński, Julian Bartoszewicz i Aleksander Dunin Borkowski zaatakowali go za jego liche jakoby zdolności i brak ducha narodowego, ten najwybitniejszy polski komediopisarz obraził się śmiertelnie i na kilkanaście lat zawiesił działalność literacką. Pisać nie musiał, bo robił to dla przyjemności – nie dla czytelników. Tych zresztą podobno nie lubił...
Jego dzieła weszły do kanonu narodowej literatury. Paradoksalnie Fredro stał się pomostem między sarmackim humorem a nowoczesną psychologią postaci. Z tradycji staropolskiej zaczerpnął to, co najbardziej żywe: barwny, soczysty język, temperament kontuszowej szlachty oraz zmysł komizmu sytuacyjnego. Nie zamknął jednak swoich bohaterów w skansenie przeszłości. Przeciwnie – ubrał ich w uniwersalne mechanizmy ludzkiej psychiki.
Dzięki Fredrze polski romantyzm zyskał ludzką twarz: obok duchów i wieszczów pojawił się żywy człowiek, który potrafi śmiać się z własnych wad, budując narodową tożsamość nie na grobach, lecz na dystansie i prawdzie o ludzkiej naturze.
Dzięki Fredrze polski romantyzm zyskał ludzką twarz: obok duchów i wieszczów pojawił się żywy człowiek, który potrafi śmiać się z własnych wad, budując narodową tożsamość nie na grobach, lecz na dystansie i prawdzie o ludzkiej naturze.
Jaśnie wielmożny
pan hrabia
Pochodził z bogatej rodziny szlacheckiej, a wśród jego przodków byli liczni senatorowie Rzeczypospolitej. Aleksander Fredro urodził się 20 czerwca 1793 roku w Suchorowie niedaleko Przemyśla. Wychowany w aurze dawnej świetności rodowej, od małego nasiąkał obyczajowością szlacheckiego dworku, którą później tak czule (choć także z przekąsem) portretował w swoich komediach.
Jako szesnastolatek wstąpił do armii Księstwa Warszawskiego, z którą był związany aż do upadku Napoleona. Pełnił w niej funkcję oficera ordynansowego w sztabie cesarskim, wziął udział w wyprawie na Moskwę, a za swoje zasługi został odznaczony m.in. złotym krzyżem Orderu Virtuti Militari. Doświadczenia te, w połączeniu z wielkim talentem, bez wątpienia predestynowały go do tego, by stać się figurą polskiego romantyzmu – tragicznego weterana, opowiadającego o klęsce niespełnionych nadziei na wskrzeszenie ojczyzny. Wybrał jednak inną drogę. Rozstanie z mundurem skwitował po swojemu: „Wyjechaliśmy razem, z odmiennych pobudek: Napoleon na Elbę, ja zasię do Rudek”.
Jako szesnastolatek wstąpił do armii Księstwa Warszawskiego, z którą był związany aż do upadku Napoleona. Pełnił w niej funkcję oficera ordynansowego w sztabie cesarskim, wziął udział w wyprawie na Moskwę, a za swoje zasługi został odznaczony m.in. złotym krzyżem Orderu Virtuti Militari. Doświadczenia te, w połączeniu z wielkim talentem, bez wątpienia predestynowały go do tego, by stać się figurą polskiego romantyzmu – tragicznego weterana, opowiadającego o klęsce niespełnionych nadziei na wskrzeszenie ojczyzny. Wybrał jednak inną drogę. Rozstanie z mundurem skwitował po swojemu: „Wyjechaliśmy razem, z odmiennych pobudek: Napoleon na Elbę, ja zasię do Rudek”.
Dość powiedzieć, że gdy po kilku latach wymuszonej emerytury pisarskiej na powrót sięgnął po pióro, zajął się spisywaniem pamiętnika zatytułowanego „Trzy po trzy”. To arcydzieło polskiej prozy memuarystycznej otwiera scena jadącego na koniu Cesarza Francuzów, za którym podążał autor owych wspomnień. Wielu pisarzy tamtego czasu mogło jedynie marzyć, by swoje wspomnienia rozpocząć właśnie w ten sposób.
Powrót do rodzinnych Rudek nie oznaczał jednak tylko ucieczki od wielkiej polityki. To tam rozegrał się najważniejszy, prywatny dramat Fredry, który trwał aż jedenaście lat. Hrabia zakochał się w Zofii z Jabłonowskich Skarbkowej, żonie jednego z najbogatszych ludzi w Galicji, hrabiego Stanisława Skarbka (fundatora słynnego teatru we Lwowie). Małżeństwo Zofii było nieszczęśliwe, ale procedury rozwodowe w tamtych czasach przypominały najtrudniejszą batalię napoleońską. Fredro czekał na swoją wybrankę z rzadką u niego cierpliwością i pokorą, aż w końcu w 1828 roku mogli wreszcie wziąć ślub.
Miał z nią czworo dzieci, którym przekazał pasję do pióra i bystrość obserwacji. Jan Aleksander Fredro, syn pisarza, poszedł w ślady ojca – został cenionym komediopisarzem. Choć zawsze pozostawał w cieniu wielkiego Aleksandra, jego sztuki cieszyły się dużą popularnością na scenach lwowskich i krakowskich. Zofia z Fredrów Szeptycka, córka hrabiego, była utalentowaną malarką i autorką przejmujących wspomnień. To ona stała się matką metropolity Andrzeja Szeptyckiego, łącząc ród Fredrów z wielką historią duchową i polityczną kolejnego pokolenia.
Powrót do rodzinnych Rudek nie oznaczał jednak tylko ucieczki od wielkiej polityki. To tam rozegrał się najważniejszy, prywatny dramat Fredry, który trwał aż jedenaście lat. Hrabia zakochał się w Zofii z Jabłonowskich Skarbkowej, żonie jednego z najbogatszych ludzi w Galicji, hrabiego Stanisława Skarbka (fundatora słynnego teatru we Lwowie). Małżeństwo Zofii było nieszczęśliwe, ale procedury rozwodowe w tamtych czasach przypominały najtrudniejszą batalię napoleońską. Fredro czekał na swoją wybrankę z rzadką u niego cierpliwością i pokorą, aż w końcu w 1828 roku mogli wreszcie wziąć ślub.
Miał z nią czworo dzieci, którym przekazał pasję do pióra i bystrość obserwacji. Jan Aleksander Fredro, syn pisarza, poszedł w ślady ojca – został cenionym komediopisarzem. Choć zawsze pozostawał w cieniu wielkiego Aleksandra, jego sztuki cieszyły się dużą popularnością na scenach lwowskich i krakowskich. Zofia z Fredrów Szeptycka, córka hrabiego, była utalentowaną malarką i autorką przejmujących wspomnień. To ona stała się matką metropolity Andrzeja Szeptyckiego, łącząc ród Fredrów z wielką historią duchową i polityczną kolejnego pokolenia.
Komedie mizantropa
Aleksander Fredro napisał łącznie kilkadziesiąt utworów scenicznych. Większość z nich jest już niemal nieznana współczesnemu czytelnikowi. Nie wszystkie można potraktować jako w pełni udane, jednak te najbardziej znane potwierdzają kunszt Fredry. Zarzuty o brak dostatecznych umiejętności były z całą pewnością nietrafione. Wystarczy sięgnąć po najbardziej znaną „Zemstę”, której prapremiera odbyła się w 1834 roku we Lwowie.
Akcja dramatu zasadza się na konflikcie Cześnika Raptusiewicza i Rejenta Milczka (nazwiska bohaterów mówią same za siebie). Utwór jest do dzisiaj kopalnią cytatów: od słynnego „Mocium panie” po „Jeśli nie chcesz mojej zguby, krokodyla daj mi luby”. Opowieść kończy się dobrze – spór zostaje zażegnany, a w narodzie nastaje zgoda. Przeważnie zresztą utwory Fredry miały pozytywne zakończenie: zwyciężała miłość, która pokonywała wszystkie przeciwności. Co ciekawe, historia sporu Cześnika i Rejenta nie była wymysłem – Fredro znalazł w archiwum zamku w Odrzykoniu (który wniosła mu w posagu żona) akta procesowe prawdziwych właścicieli: Firleja i Skotnickiego, którzy przez lata toczyli wojnę o mur graniczny.
Akcja dramatu zasadza się na konflikcie Cześnika Raptusiewicza i Rejenta Milczka (nazwiska bohaterów mówią same za siebie). Utwór jest do dzisiaj kopalnią cytatów: od słynnego „Mocium panie” po „Jeśli nie chcesz mojej zguby, krokodyla daj mi luby”. Opowieść kończy się dobrze – spór zostaje zażegnany, a w narodzie nastaje zgoda. Przeważnie zresztą utwory Fredry miały pozytywne zakończenie: zwyciężała miłość, która pokonywała wszystkie przeciwności. Co ciekawe, historia sporu Cześnika i Rejenta nie była wymysłem – Fredro znalazł w archiwum zamku w Odrzykoniu (który wniosła mu w posagu żona) akta procesowe prawdziwych właścicieli: Firleja i Skotnickiego, którzy przez lata toczyli wojnę o mur graniczny.
Jeśli „Zemsta” jest kpiną Fredry z polskiego pieniactwa, to „Śluby panieńskie”, powstałe może rok wcześniej, są jego manifestem w kwestii miłości. Tytułowe bohaterki, panny Aniela i Klara, składają przysięgę: „Przyrzekam na kobiety stałość niewzruszoną / Nienawidzić ród męski, nigdy nie być żoną”. Fredro, zamiast tworzyć tragedię o złamanych sercach, serwuje nam misterną grę psychologiczną.
Główny bohater, Gustaw, to postać kluczowa dla zrozumienia intencji autora. To jawna parodia romantycznego Gustawa z Mickiewiczowskich „Dziadów”. Fredrowski Gustaw nie chce umierać za naród ani błąkać się po lasach jako upiór – on chce kochać, jeść i dobrze się bawić. Na tej podstawie przewrotny komediopisarz dokonał rzeczy wówczas niezwykłej: odczarował miłość z romantycznego fatum. W tamtym czasie literatura karmiła czytelników obrazem kochanków nieszczęśliwych, rozdzielonych przez los lub śmierć. Fredro tymczasem wprowadził pojęcie „magnetyzmu serca” – siły niemal biologicznej, naturalnej i zdrowej, która przyciąga ludzi do siebie wbrew ich własnym, wymyślonym postanowieniom.
Badacze zwracają uwagę, że Fredro miał zmysł sceniczny, a w swoich utworach zamieszczał liczne wskazówki i instrukcje dla reżyserów i aktorów. Pisarz wiedział, że w komedii liczy się rytm. Jego riposty są krótkie, ostre i „podane” w sposób, który wymusza na aktorze konkretną reakcję emocjonalną. Projektował więc postacie tak, by każda cecha charakteru miała swój fizyczny odpowiednik – od nerwowego poprawiania żupana przez Cześnika po flegmatyczne, niemal nabożne składanie rąk przez Rejenta. Zapewne dzięki temu „czuciu” tak dobrze i plastycznie mógł się komunikować z odbiorcą. To właśnie ta techniczna biegłość sprawiła, że jego komedie – w przeciwieństwie do wielu innych dzieł epoki – nigdy nie stały się zakurzonymi zabytkami literatury, lecz pozostały żywymi widowiskami, wciąż chętnie wystawianymi na scenach teatrów i przenoszonymi na ekran.
Choć Fredro przeszedł do historii jako dramatopisarz, odrębny, genialny rozdział jego twórczości stanowią bajki. To w nich najwyraźniej widać powiązania autora z tradycją oświeceniową – zwłaszcza z Ignacym Krasickim i Jeanem de La Fontaine’em. Fredro nie byłby jednak sobą, gdyby do klasycznej formy bajki nie dodał szczypty swojego galicyjskiego realizmu i złośliwego humoru. Jego „Paweł i Gaweł” to znakomite studium polskiego sąsiedztwa i pieniactwa, streszczone w krótkiej opowieści o dwóch lokatorach jednej kamienicy. Finałowe „Wolnoć Tomku w swoim domku” stało się narodowym przysłowiem, często rozumianym niestety jako pochwała anarchii, podczas gdy Fredro przestrzegał przed jej skutkami.
Z kolei „Małpa w kąpieli” to lekka, zabawna historia o małpie naśladującej ludzkie czynności, kończąca się bolesnym poparzeniem. To Fredrowska kpina z bezmyślnego kopiowania obcych mód. Właśnie w tych małych formach hrabia udowodnił, że jest niedoścignionym mistrzem puenty i zwięzłości, potrafiącym zamknąć głęboką prawdę o ludzkiej naturze w kilkunastu wersach.
Główny bohater, Gustaw, to postać kluczowa dla zrozumienia intencji autora. To jawna parodia romantycznego Gustawa z Mickiewiczowskich „Dziadów”. Fredrowski Gustaw nie chce umierać za naród ani błąkać się po lasach jako upiór – on chce kochać, jeść i dobrze się bawić. Na tej podstawie przewrotny komediopisarz dokonał rzeczy wówczas niezwykłej: odczarował miłość z romantycznego fatum. W tamtym czasie literatura karmiła czytelników obrazem kochanków nieszczęśliwych, rozdzielonych przez los lub śmierć. Fredro tymczasem wprowadził pojęcie „magnetyzmu serca” – siły niemal biologicznej, naturalnej i zdrowej, która przyciąga ludzi do siebie wbrew ich własnym, wymyślonym postanowieniom.
Badacze zwracają uwagę, że Fredro miał zmysł sceniczny, a w swoich utworach zamieszczał liczne wskazówki i instrukcje dla reżyserów i aktorów. Pisarz wiedział, że w komedii liczy się rytm. Jego riposty są krótkie, ostre i „podane” w sposób, który wymusza na aktorze konkretną reakcję emocjonalną. Projektował więc postacie tak, by każda cecha charakteru miała swój fizyczny odpowiednik – od nerwowego poprawiania żupana przez Cześnika po flegmatyczne, niemal nabożne składanie rąk przez Rejenta. Zapewne dzięki temu „czuciu” tak dobrze i plastycznie mógł się komunikować z odbiorcą. To właśnie ta techniczna biegłość sprawiła, że jego komedie – w przeciwieństwie do wielu innych dzieł epoki – nigdy nie stały się zakurzonymi zabytkami literatury, lecz pozostały żywymi widowiskami, wciąż chętnie wystawianymi na scenach teatrów i przenoszonymi na ekran.
Choć Fredro przeszedł do historii jako dramatopisarz, odrębny, genialny rozdział jego twórczości stanowią bajki. To w nich najwyraźniej widać powiązania autora z tradycją oświeceniową – zwłaszcza z Ignacym Krasickim i Jeanem de La Fontaine’em. Fredro nie byłby jednak sobą, gdyby do klasycznej formy bajki nie dodał szczypty swojego galicyjskiego realizmu i złośliwego humoru. Jego „Paweł i Gaweł” to znakomite studium polskiego sąsiedztwa i pieniactwa, streszczone w krótkiej opowieści o dwóch lokatorach jednej kamienicy. Finałowe „Wolnoć Tomku w swoim domku” stało się narodowym przysłowiem, często rozumianym niestety jako pochwała anarchii, podczas gdy Fredro przestrzegał przed jej skutkami.
Z kolei „Małpa w kąpieli” to lekka, zabawna historia o małpie naśladującej ludzkie czynności, kończąca się bolesnym poparzeniem. To Fredrowska kpina z bezmyślnego kopiowania obcych mód. Właśnie w tych małych formach hrabia udowodnił, że jest niedoścignionym mistrzem puenty i zwięzłości, potrafiącym zamknąć głęboką prawdę o ludzkiej naturze w kilkunastu wersach.
Libertyn z poprzedniej epoki
Istnieje też drugie, mniej oficjalne oblicze Aleksandra Fredry, które przez dziesięciolecia było skrywane w bibliotecznych archiwach i rozpowszechniane jedynie w odpisach. To autor utworów z pogranicza erotyki i obsceny. Fredro nawiązywał do oświeceniowej tradycji libertynizmu i swawolnej poezji dworskiej. Dla niego wulgaryzm nie był celem samym w sobie, ale formą literackiej zabawy, odreagowaniem sztywnej etykiety i salonowej nudy. Można bez cienia wątpliwości stwierdzić, że te teksty stanowią pokłosie lat spędzonych w obozach wojskowych Wielkiej Armii Napoleona. Tam język musiał być dosadny, a humor rubaszny.
Fredro używał tu nieskazitelnego, wręcz podręcznikowego wiersza. Kontrast między kunsztowną formą a rynsztokowym słownictwem tworzy efekt komiczny, który był czytelny dla ówczesnych elit. W czasie, gdy inni pisali o „czystych dziewicach” i „duchowej jedności dusz”, Fredro sprowadzał wszystko do biologii i dosadnej fizjologii. Był to jego prywatny bunt przeciwko sztucznemu uduchowieniu epoki. Warto przy tym pamiętać, że Fredro nigdy nie przeznaczył tych tekstów do druku. Był to jedynie literacki żart. Jednak nawet te utwory, których i dzisiaj nie wypada w tym miejscu cytować, pokazują dobitnie, jak wielką swobodę miał w operowaniu polszczyzną.
Fredro używał tu nieskazitelnego, wręcz podręcznikowego wiersza. Kontrast między kunsztowną formą a rynsztokowym słownictwem tworzy efekt komiczny, który był czytelny dla ówczesnych elit. W czasie, gdy inni pisali o „czystych dziewicach” i „duchowej jedności dusz”, Fredro sprowadzał wszystko do biologii i dosadnej fizjologii. Był to jego prywatny bunt przeciwko sztucznemu uduchowieniu epoki. Warto przy tym pamiętać, że Fredro nigdy nie przeznaczył tych tekstów do druku. Był to jedynie literacki żart. Jednak nawet te utwory, których i dzisiaj nie wypada w tym miejscu cytować, pokazują dobitnie, jak wielką swobodę miał w operowaniu polszczyzną.
...ale też aktywista
Mylny byłby obraz Fredry jako człowieka żyjącego wyłącznie w świecie fikcyjnych intryg. Rok 1828 był dla niego przełomowy – po śmierci ojca przejął rodzinny majątek, który dzięki talentowi do interesów znacznie pomnożył. Jego autorytet rósł nie tylko na scenie, ale i w świecie nauki (w 1829 roku wstąpił do Towarzystwa Przyjaciół Nauk) oraz w życiu społecznym Galicji.
W 1830 roku działał w lwowskim Obywatelskim Komitecie Pomocy dla Powstania Listopadowego, a w 1832 roku, narażając się na represje, ukrywał w swoim majątku powstańców z Wielkopolski. Za te zasługi oraz za całokształt pracy społecznej w 1839 roku otrzymał Honorowe Obywatelstwo Miasta Lwowa. Fredro był również współzałożycielem Galicyjskiego Towarzystwa Gospodarczego i aktywnym członkiem lwowskiej Rady Narodowej podczas Wiosny Ludów. Gdy jego syn, Jan Aleksander, musiał uciekać do Francji po udziale w powstaniu węgierskim, Fredro spędził tam z nim kilka lat (1850–1855), dbając o bezpieczeństwo rodziny. Ta biografia pokazuje człowieka, który narodowe obowiązki wypełniał czynem, a nie piórem, co czyni ataki ówczesnych krytyków jeszcze bardziej niesprawiedliwymi.
Zmarł 15 lipca 1876 roku, przeżywszy epokę romantyzmu, której – jako zamożny szlachcic – nigdy nie czuł. Śmierć Fredry poruszyła cały Lwów. Miasto, z którym związał swoje życie i które nadało mu honorowe obywatelstwo, żegnało go z najwyższymi honorami.
W 1830 roku działał w lwowskim Obywatelskim Komitecie Pomocy dla Powstania Listopadowego, a w 1832 roku, narażając się na represje, ukrywał w swoim majątku powstańców z Wielkopolski. Za te zasługi oraz za całokształt pracy społecznej w 1839 roku otrzymał Honorowe Obywatelstwo Miasta Lwowa. Fredro był również współzałożycielem Galicyjskiego Towarzystwa Gospodarczego i aktywnym członkiem lwowskiej Rady Narodowej podczas Wiosny Ludów. Gdy jego syn, Jan Aleksander, musiał uciekać do Francji po udziale w powstaniu węgierskim, Fredro spędził tam z nim kilka lat (1850–1855), dbając o bezpieczeństwo rodziny. Ta biografia pokazuje człowieka, który narodowe obowiązki wypełniał czynem, a nie piórem, co czyni ataki ówczesnych krytyków jeszcze bardziej niesprawiedliwymi.
Zmarł 15 lipca 1876 roku, przeżywszy epokę romantyzmu, której – jako zamożny szlachcic – nigdy nie czuł. Śmierć Fredry poruszyła cały Lwów. Miasto, z którym związał swoje życie i które nadało mu honorowe obywatelstwo, żegnało go z najwyższymi honorami.
Piotr Abryszeński