Śmierć Kazimierza Jagiellończyka

Późną wiosną 1492 roku przebywający w Wielkim Księstwie Litewskim król Kazimierz Jagiellończyk szykował się do powrotu do Polski. Wyjechawszy z Wilna, władca zachorował zaraz po przybyciu do Trok, oddalonych stamtąd o dzień drogi. Już ciężko chory dotarł do Grodna, dokąd pospiesznie wezwano consilium medyków. Gdy na pytanie króla o nadzieje na wyjście z niemocy ich odpowiedź brzmiała przecząco, władca filozoficznie stwierdził tylko: Więc tedy umierać. Śmierć Kazimierza nastąpiła 7 czerwca około godziny trzeciej nad ranem. Liczący w chwili śmierci niespełna 65 lat król pochowany został w katedrze na Wawelu.

Kazimierz, urodzony w 1427 roku młodszy syn Władysława Jagiełły, został już w wieku trzynastu lat powołany na wielkoksiążęcy tron litewski. Królem polskim został ostatecznie w roku 1447, a jego koronacja oznaczała koniec kilkuletniego bezkrólewia, które nastało po klęsce warneńskiej i śmierci z rąk Turków jego starszego brata Władysława Warneńczyka. Kazimierz Jagiellończyk uważany jest przez wielu historyków za najwybitniejszego przedstawiciela dynastii jagiellońskiej. I rzeczywiście, jego panowanie znaczyły niewątpliwe sukcesy. Największym z nich było odzyskanie po wojnie trzynastoletniej Prus Królewskich z wolnym dostępem do morza i zhołdowanie zakonu krzyżackiego. Istotną cechą jego panowania była też przemyślana polityka dynastyczna, skutkująca wprowadzeniem syna Władysława na trony Czech i Węgier oraz spokrewnienie się poprzez córki z licznymi domami panującymi, dzięki którym potomkami Jagiellonów są wszyscy obecnie panujący monarchowie Europy. Na konto korzyści można też zaliczyć poskromienie oligarchii magnackiej i oparcie polityki wewnętrznej na sojuszu ze szlachtą, dokonanym co prawda kosztem zwiększenia jej przywilejów, co zapowiadało już demokrację szlachecką i mający wkrótce nastąpić rozwój polskiego parlamentaryzmu.

Współcześni króla uwiecznili go jednak nie tylko jako polityka. Pamiętający czasy monarchy kronikarz Maciej z Miechowa pisał:

Był człowiekiem zawsze wstrzemięźliwym, pił wodę, a nigdy nie kosztował wina, miodu, piwa i leków, a zapachu ich nie znosił i brzydził się nimi. (...) Łaźnię i częste ćwiczenia lubił, skłonny był ucztować i jeść, a wysiłek, trudy, mrozy, dym, wiatr, upał znosił najcierpliwiej. Kler szanował, od poddanych żądał pieniędzy, o przyrzeczeniach pamiętał, był prawdomówny, pożyczki zwracał (przeł. Mariusz Paradecki).

Zachowany do dzisiaj pomnik nagrobny z pełnoplastyczną postacią zmarłego monarchy wykonał sam Wit Stwosz. Twarz króla z nagrobka, przedstawiona w pełnym blasku majestatu, choć wykrzywiona jakby niemą przedśmiertną konwulsją, świadczy nie tylko o artyzmie rzeźbiarza, lecz także o ludzkim wymiarze natury tego władcy.

A.F.

Ilustracja: Kazimierz Jagiellończyk (1447–1492). Ryc. z: Portrety królów i znakomitych mężów polskich, Polona, Domena Publiczna.

09/08/16