Śmierć Władysława Jagiełły

Wiosną 1434 roku podróżujący przez Ruś Czerwoną ponad osiemdziesięcioletni król Polski i najwyższy książę Litwy Władysław Jagiełło przybył do wsi Medyka. Pisał o tym Jan Długosz: W pogodnym i łagodnym okresie wiosny, wbrew naturze zaczął gnębić ziemię ostry mróz, jakby druga zima (…). A król Władysław, nie bojąc się bynajmniej ostrego mrozu ani się przed nim nie chroniąc, w sobotę, po uroczystości świętego Wojciecha (30 kwietnia), wskutek jakiegoś przyzwyczajenia (…) udał się do lasów, by nasycić uszy słodkim, pełnym czaru dźwiękiem, by słuchać śpiewu słowika. Spędziwszy większą część nocy na tym słuchaniu, zaziębił się i doznał choroby…  

 Król dotarł już chory do Gródka, gdzie po kilku tygodniach agonii zmarł o godzinie trzeciej w nocy 1 czerwca 1434 roku, podobno odsyłając biskupowi krakowskiemu pierścień zaręczynowy, ofiarowany mu niemal pół wieku wcześniej przez królową Jadwigę Andegaweńską. Spoczął  na Wawelu niemal u jej boku.

Osoba Władysława Jagiełły kojarzy się przeciętnemu Polakowi z takimi wydarzeniami, jak chrystianizacja Litwy i jej unia z Polską, wznowienie - dzięki funduszom Jadwigi - działalności Akademii Krakowskiej, na pamiątkę tego faktu noszącej dzisiaj nazwę Uniwersytetu Jagiellońskiego, pokonanie krzyżaków pod Grunwaldem, wszytko to oznaczające początek złotej ery Jagiellonów.

Jagiełło był jednym z najwybitniejszych polskich monarchów. Jego główną zasługą było jednak  nie tyle powstanie zjednoczonej odtąd na stulecia monarchii polsko-litewskiej, będące wypadkową korzystnej koniunktury, co jej przetrwanie, i to pomimo wszelkich trudności i zawirowań politycznych.

 Nie miał szczęścia do swojego kronikarza. Niemal współczesny jego czasom Jan Długosz nie szczędzi mu złośliwości i niesprawiedliwych opinii, które po wiekach muszą korygować pokolenia badaczy, wydobywając z przekazów, dokumentów oraz wprost z ziemi prawdę o jego czasach, nie pozbawionych również ciemnych stron, związanych między innymi z kryzysem autorytetu królewskiego w ostatnich latach jego panowania.

Za puentę jego panowania w oczach jemu współczesnych  może posłużyć fragment epitafium nagrobnego, autorstwa Grzegorza z Sanoka:

 

Co ja o Tobie mogę, Najjaśniejszy Władco, powiedzieć,

Gdy mi sława Twej chwały już schodzi do grobu?

Jak wielka ona jednak, gdy do moich uszu,

Co szeroko otwarte, przerzucić się daje.

Prawda o Twoim rodzie wsze me czasy przetrwa.

(przekł. Julii Mrukówny, z drobnymi zmianami)

A.F.

 

Ilustracja: Król Władysław II Jagiełło, fragment tryptyku Matki Boskiej Bolesnej z Katedry Wawelskiej, Wikipedia, Domena Publiczna.