Mięso na kartki

28 lutego 1981 roku Rada Ministrów ogłosiła uchwałę w sprawie reglamentacji mięsa i jego przetworów. Tak skończyła się era swobodnego zakupu mięsa i wędlin, a socjalistyczny "dobrobyt" pokazał swoją prawdziwą twarz. Ale jednocześnie uchwała Rady Ministrów, na której czele stał generał Wojciech Jaruzelski, była spełnieniem robotniczych żądań. Trzynastym postulatem strajkujących w Stoczni Gdańskiej w pamiętnym Sierpniu 1980 r. było bowiem wprowadzenie "bonów żywnościowych na mięso". Wśród 21 postulatów nie było natomiast żadnego, który by choć napomykał o wprowadzeniu gospodarki rynkowej. Sprzedaż mięsa "na kartki" weszła w życie 1 kwietnia 1981 roku.

Wcześniej kartkowa sprzedaż całej żywności obowiązywała w Polsce tuż po II wojnie światowej. Zresztą na ogół nie było wtedy dość towaru na pokrycie kartkowych norm. Wojenne zniszczenia zmusiły wiele krajów do czasowej reglamentacji. Natomiast od 1 września 1951 do 3 stycznia 1953 r. funkcjonowały bony mięsno-tłuszczowe (tylko dla pracowników sektora uspołecznionego). Od lipca 1976 r. obowiązywały talony na cukier, mimo że Polska należała do największych potęg w uprawie buraka cukrowego. W latach osiemdziesiątych rzecznik rządu Jaruzelskiego Jerzy Urban niedobory tłumaczył nadmiernym spożyciem przez Polaków.

Od końca lat siedemdziesiątych zapatrzenie w mięso i jego przetwory pogarszało się w całej Polsce niemal z miesiąca na miesiąc. Mieszkańcy wielkich miast i województw uprzemysłowionych - gdańskiego, katowickiego, wrocławskiego - zazdrościli tym z elbląskiego, łomżyńskiego czy olsztyńskiego i innym województwom rolniczym (obowiązywał wtedy podział na 49 województw), gdzie z trudem, bo z trudem, ale można było dostać salceson czy zwyczajną kiełbasę, kiedy w Trójmieście czy w Szczecinie straszyły puste półki. "Być może w nowym, 1981 roku, doczekamy się kartek na mięso i bez kolejek" - łudził czytelników nadzieją gdański "Dziennik Bałtycki" tuż przed Sylwestrem. I doczekaliśmy się.

Uchwała z lutego 1981 roku szczegółowo precyzowała, co się komu należy. Przyjęto zasadę ilościowo-wartościową, czyli określono, ile mięsa i wędlin mogą nabyć przedstawiciele danej grupy zawodowej. Nie znaczyło to jednak, że mając przydział np. na 3,5 kg mięsa (tzw. norma zaopatrzenia B) można było kupić 3,5 kg samej szynki. Najlepszego mięsa z grupy I (do niej zaliczono schab, karkówkę, szynkę z kością, łopatkę z kością czy wołowinę bez kości) można było kupić tylko 40 dag. Poza tym: 85 dag mięsa z grupy II (żeberka, boczek, mielone, nerki, serca). Należało się też 40 dag wędlin grupy I (baleron, szynka gotowana czy polędwica sopocka) oraz 85 dag grupy II (parówkowa, mortadela, pasztet, mielonki w puszkach) plus jedna sztuka kurczaka. Społeczeństwo zostało podzielone na 9 grup. Do grupy "B", o której mowa powyżej, zaliczono pracujących w gospodarce uspołecznionej, młodzież uczącą się powyżej 18 roku życia, urzędników i cudzoziemców. Najwięcej - 5 kg mięsa i jego przetworów plus jeden kurczak - należało się górnikom i kobietom w ciąży oraz matkom karmiącym. Oni mogli liczyć na "aż" 60 dag mięsa grupy I i tyleż dobrej wędliny. Rolnikom, pracownikom PGR-ów oraz młodzieży wiejskiej przydzielono 2 kg wyrobów mięsno-wędliniarskich, ale nie wiedzieć czemu pozbawiono ich przydziału kurczaka. System, który miał wyrównać szanse na zjedzenie "kiełbasy", jeszcze bardziej pogłębił podziały.
 
System kartkowy nie obejmował wszystkich. Ani grama nie dostawali uczniowie w internatach, emeryci w domach opieki czy rolnicy, którzy nie sprzedali płodów państwu. Argumentowano to tym, że przecież dostają całodzienne wyżywienie. Do garnków w kuchniach internatów nikt nie zaglądał, by zobaczyć, że z wyżywieniem w 1981 roku nie było dobrze. Szybko się okazało, że posiadanie kartek nie oznacza, że można na nie coś kupić. Zaopatrzenie nie poprawiło się bowiem ani na jotę. Kolejki też nie zniknęły. Do przygotowania i rozprowadzania bonów oraz kontrolowania sprzedaży kartkowej zatrudniono natomiast armię urzędników. Rozporządzenie podpisane przez Jaruzelskiego miało obowiązywać tylko do 30 czerwca 1981 roku. W rzeczywistości reglamentację mięsa zniesiono dopiero osiem lat później.

WS

Fotografia: kolejka do sklepu mięsnego na rogu ul. Świętokrzyskiej i ul. Bagno w Warszawie, Narodowe Archiwum Cyfrowe, CC-BY-NC.