12 lipca 2010 r. w wieku 74 lat zmarł ks. Henryk Jankowski – wieloletni proboszcz parafii św. Brygidy w Gdańsku, w latach 80. kapelan i jeden z symboli „Solidarności”.

12 lipca 2010 r. w wieku 74 lat zmarł ks. Henryk Jankowski – wieloletni proboszcz parafii św. Brygidy w Gdańsku, w latach 80. kapelan i jeden z symboli „Solidarności”.




Ksiądz Prałat Henryk Jankowski pochodził ze Starogardu Gdańskiego, gdzie przyszedł na świat 18 grudnia 1936 roku. W latach 50. próbował dostać się do szkoły oficerskiej, lecz bezskutecznie – niewątpliwie zaszkodził mu fakt, iż jego ojciec służył podczas II wojny światowej w Wehrmachcie (wcielony przymusowo do wojska - jak wielu innych mieszkańców Pomorza). Wobec tego niepowodzenia Jankowski postanowił wstąpić do seminarium duchownego w Gdańsku Oliwie.

W roku 1970 zaczął administrować w gdańskim kościele św. Brygidy. Świątynia była jeszcze wówczas ruiną bez dachu. Bywało, że ksiądz odprawiał msze z parasolem nad głową. Henryk Jankowski okazał się jednak sprawnym administratorem i zdołał przywrócić św. Brygidę do jej dawnej świetności. Przy okazji pomagał wielu parafianom w załatwianiu codziennych spraw, a jego parafia była stale wypełniona tłumem potrzebujących i interesantów.

17 sierpnia 1980 r. proboszcz ze świętej Brygidy wyszedł do strajkujących robotników i odprawił mszę świętą. I tak było już przez wszystkie dni strajku. Polowy ołtarz i tysiące ludzi w stoczni i przed bramą. Spowiedź pod niebem, na składanym krześle, do którego ustawiała się kolejka robotników, komunia podawana ludziom w zniszczonych, roboczych ubraniach wprost na uliczkach stoczni. Jego obrotność w realiach PRLowskiej gospodarki i zdolności administracyjne okazywały się nieocenione dla opozycjonistów, a ogromna odwaga dodawała otuchy w trudnych czasach. W listopadzie 1982 roku ośrodek pomocy charytatywnej działający przy kościele św. Brygidy w Gdańsku udzielał stałej pomocy 60 rodzinom osób internowanych, 211 rodzinom skazanych i 178 rodzinom osób aresztowanych, co łącznie dawało liczbę 449 rodzin.

Ksiądz Jankowski stał się w tym czasie ostoją opozycji, a także bliskim zaufanym Lecha Wałęsy. To on w Wigilię 1981 roku, dzięki interwencji arcybiskupa Bronisława Dąbrowskiego, przyjechał z posługą religijną do internowanego w tym czasie w Otwocku przywódcy Sierpnia. Potem odwiedzał Wałęsę co kilka dni, dowożąc jedzenie i bieliznę. Na plebani św. Brygidy odbywały się spotkania z udziałem Tadeusza Mazowieckiego, Bronisława Geremka, Jacek Kuronia. Zagraniczni dziennikarze mogli tu bez obaw nagrywać wywiady z polskimi opozycjonistami.

Poczynania ks. Jankowskiego nie uchodziły uwadze służb bezpieczeństwa – był wielokrotnie szykanowany i zastraszany. Istnieje podejrzenie, że władze PRL usiłowały go zabić, podobnie, jak ks. Popiełuszkę. 28 stycznia 1983 r. jego dostawczy mercedes rozbił się na drzewie ok. 10 minut po tym, gdy wysiadł z niego ksiądz prałat. Wypadku nikt nie przeżył, choć warunki na drodze były raczej dobre. Sprawy dotychczas nie wyjaśniono. 

Ksiądz prałat Henryk Jankowski oprócz szczerej sympatii, budził również kontrowersje. Po roku 1989, gdy jego wsparcie duchowe i materialne nie było już tak potrzebne wielu ludzi odsunęło się od niego. Proboszcz ze św. Brygidy raził wystawnym trybem życia – zawsze jeździł dobrymi samochodami, urządzał kosztowne przyjęcia. Po 1989 roku wciąż zdobywał środki finansowe różnymi niekonwencjonalnymi metodami. Prowadził sprzedaż "cegiełek" w postaci australijskiego wina "Monsignore", z którego dochód miał być przeznaczony na ukończenie budowy bursztynowego ołtarza w kościele św. Brygidy oraz wypuszczeniem firmowanej własnym nazwiskiem wody mineralnej. Dochód z jej sprzedaży został przekazany na edukację i stypendia szkolne dla zdolnej i ubogiej młodzieży.

Jego autorytet podkopały również antysemickie wystąpienia, wskutek których w 2004 r. abp Tadeusz Gocłowski zakazał księdzu Jankowskiemu głoszenia kazań oraz odwołał go z obowiązków proboszcza parafii św. Brygidy w Gdańsku. Kontrowersje budziły także formułowane przez historyków z kręgu IPN podejrzenia o współpracę z SB.

Henryk Jankowski był postacią, której nie sposób jednoznacznie ocenić. Zajmuje jednak ważne miejsce w polskiej historii i na swój sposób odzwierciedla złożoność losów wielu tych dawnych działaczy ruchu „Solidarności”, którzy nie potrafili znaleźć sobie miejsca w Polsce po 1989 r.
"Na pewno był odważny w czasie strajku, potem już był bardziej kontrowersyjny, ale myślę o nim jako o człowieku odważnym i modlę się za niego" – tak powiedział o ks. prałacie Jankowskim  doradca Solidarności w latach 80. i pierwszy premier III RP Tadeusz Mazowiecki.
2010-07-14