Okręt Rzeczpospolitej Polskiej „Orzeł”

Jego kariera będzie błyskotliwa, ale krótka. Okręt zginie w pełni chwały[1].

W sierpniu 1936 roku w holenderskiej stoczni w Vlissingen rozpoczęto budowę okrętu podwodnego, pierwszego z dwóch zamówionych przez polską Marynarkę Wojenną. W maju następnego roku rozkazem Ministra Spraw Wojskowych jednostce nadano imię „Orzeł”.        

15 stycznia 1938 roku w obecności licznej delegacji z Polski i przedstawicieli gospodarzy dokonano wodowania okrętu. Imię „Orzeł”, uroczyście nadane przez Jadwigę Sosnkowską, miało symbolizować siłę bojową okrętu, a także wielkość społecznych starań, dzięki którym jednostka została zbudowana. Ponieważ pogoda była wyjątkowo mroźna, nastąpiło zgęstnienie smaru na szynach pochylni, co spowodowało trudności w zejściu okrętu do wody. Ostatecznie jednostkę zwodowano przy pomocy pompy hydraulicznej i dwóch lokomotyw.

ORP „Orzeł” był dużym, ponad osiemdziesięciometrowym okrętem, uzbrojonym w dwanaście wyrzutni torpedowych, a także w armatę morską kalibru 105 milimetrów, podwójne działo przeciwlotnicze kalibru 40 milimetrów i podwójny przeciwlotniczy karabin maszynowy (kaliber 13,2 milimetra). Maksymalna prędkość nawodna wynosiła 20 węzłów, podwodna – 9 węzłów, maksymalna głębokość zanurzenia – 80 metrów. Autonomiczność okrętu, czyli zdolność do ciągłego przebywania w morzu bez uzupełniania zapasów oraz w gotowości do wykonywania zadań bojowych, sięgała trzech miesięcy. Wszystkie parametry stawiały okręt w rzędzie najnowocześniejszych jednostek tego typu.

Uroczyste powitanie okrętu w porcie wojennym w Gdyni odbyło się 10 lutego 1939 roku. W skład załogi „Orła” wchodziło sześciu oficerów i pięćdziesięciu czterech podoficerów i marynarzy. Dowódcą okrętu był 37-letni komandor podporucznik Henryk Kłoczkowski, funkcję jego zastępcy od maja 1939 roku pełnił kapitan marynarki Jan Grudziński, wówczas 32-letni. Oficerowie byli absolwentami Oficerskiej Szkoły Marynarki Wojennej w Toruniu. Średnia wieku załogi wynosiła około 32 lat (rozpiętość wieku 23 – 40 lat).

Z chwilą wybuchu wojny 1 września 1939 roku zadaniem okrętów podwodnych była ochrona portów w Gdyni i na Helu. Pozycję „Orła” wyznaczono wewnątrz Zatoki Gdańskiej, gdzie jego możliwości operacyjne były ograniczone z powodu bliskości wybrzeża i płytkości Zatoki Puckiej. Być może za taką decyzją dowództwa stała chęć utrzymania jednostki w bezpiecznym odwodzie na wypadek konieczności użycia okrętu na innym odcinku. 4 września, wobec kilkakrotnego obrzucenia okrętu bombami lotniczymi i narastającego zagrożenia ze strony niemieckich jednostek, ORP „Orzeł” opuścił Zatokę Gdańską i skierował się na północ. Na pokładzie odkryto uszkodzenia urządzeń, ograniczające zdolność zanurzania i manewrowania okrętem pod wodą. 

W kolejnych dniach ORP „Orzeł” prowadził dozór pomiędzy Gotlandią a Estonią. Z nieznanych powodów okręt nie przeszedł do sugerowanego przez dowództwo sektora w okolicach portu w Piławie, lecz przemieszczał się w kierunku Zatoki Fińskiej. 13 września dowódca okrętu podjął decyzję o wejściu do portu w Tallinie. 

Po wyrażeniu zgody na wejście „Orła” do tallińskiego portu władze estońskie podjęły decyzję o internowaniu jednostki. Dowódca, komandor Kłoczkowski, z powodu podejrzenia tyfusu został zatrzymany w szpitalu. Do szpitala skierowano również jednego z marynarzy. Obowiązki dowódcy okrętu objął kapitan marynarki Jan Grudziński, który przedtem, na wiadomość o internowaniu,  zniszczył tajne akta, szyfry, książkę szyfrowanych depesz, mapę z naniesionymi polami minowymi. 16 września estońscy marynarze wraz z oficerami rozpoczęli rozbrajanie okrętu. Skonfiskowano znajdującą się na pokładzie broń palną, wyniesiono pociski artyleryjskie, wymontowano zamki z armat, zabrano czternaście z dwudziestu torped znajdujących się na okręcie. Okręt pozbawiono map nawigacyjnych.  

Od chwili przekazania informacji o internowaniu wśród załogi dojrzewała myśl o ucieczce. Decyzję podjęto 17 września rano. Od tej pory polska załoga sabotowała prace przy  rozbrajaniu okrętu. Przecięto stalową linę dźwigu wyładowującego torpedy, uniemożliwiono demontaż żyrokompasu i radiostacji, nie dopuszczono do rozłączenia wałów napędowych. Dwaj marynarze, korzystając z przepustki, zdobyli informacje o obowiązujących przepisach i zwyczajach panujących w porcie. Kolejny marynarz, udając łowienie ryb w basenie portowym, dokonał pomiarów głębokości basenu. Wreszcie nadpiłowano cumy łączące okręt z nabrzeżem.

W nocy 18 września „Orzeł”, zrywając cumy, ruszył w stronę wyjścia z portu. Po drodze utknął na podwodnej części portowego falochronu, z którego szczęśliwie udało mu się wycofać. Załoga portu otworzyła ogień w kierunku wypływającej jednostki, początkowo z broni ręcznej i maszynowej, a następnie z dział portowych. Okręt uniknął trafień, dokonując zanurzenia. W celu uniknięcia pościgu pierwsze godziny po ucieczce „Orzeł” spędził unieruchomiony na dnie morza. Z okrętu została wysłana do dowództwa polskiego wiadomość o pomyślnej ucieczce z Tallina oraz braku map i szyfrów. Tymczasem estońska marynarka otrzymała rozkaz traktowania „Orła” jako okrętu pirackiego i zatopienia go w przypadku spotkania. Również flocie sowieckiej wydano rozkaz wytropienia i zatopienia okrętu.

Po udanej ucieczce, pomimo braków w uzbrojeniu i nieposiadania map nawigacyjnych, dowódca ORP „Orzeł” podjął decyzję o pozostaniu na Bałtyku i prowadzeniu walki tak długo, dopóki pozwoli na to zapas paliwa, prowiantu i słodkiej wody. Oficer nawigacyjny, podporucznik marynarki Marian Mokrski, opracował mapę Bałtyku i Cieśnin Duńskich na podstawie danych z niemieckiego spisu latarni morskich, pozostawionego przez nieuwagę Estończyków.

Na pokładzie okrętu znajdowali się dwaj estońscy strażnicy, obezwładnieni w chwili ucieczki.  Kiedy Niemcy podali fałszywą wiadomość o ich zamordowaniu, załoga „Orła” wyokrętowała  obu Estończyków u wschodnich wybrzeży Gotlandii. Zaopatrzono ich w żywność, pieniądze w kwocie 50 dolarów w złocie, z przeznaczeniem na powrót do kraju, oraz list do dowódcy marynarzy z wyjaśnieniem okoliczności ich zatrzymania.

Przez kolejne dni jednostka prowadziła patrol w okolicy wysp Gotlandii i Olandii. Wkrótce na okręcie zaczęto odczuwać brak słodkiej wody, topniał zapas paliwa, załoga była wyczerpana, kilku marynarzy chorowało. 7 października kapitan Jan Grudziński podjął decyzję o przejściu z Bałtyku do Wielkiej Brytanii. Po pokonaniu kolejnych bałtyckich cieśnin – Sundu, Skagerraku i Kattegatu – 12 października okręt dotarł na Morze Północne. U wybrzeży Szkocji 14 października wysłano z pokładu depeszę o obecności okrętu. Po 26 dniach od ucieczki z Tallina ORP „Orzeł” pod eskortą brytyjskiego niszczyciela wszedł do szkockiego portu Rosyth w zatoce Firth of Forth.

Przed powrotem okrętu do służby konieczne było przeprowadzenie napraw i uzupełnienie uzbrojenia. Kilka tygodni, w ciągu których okręt pozostawał w stoczni, załoga przeznaczyła na odpoczynek, naukę języka, szkolenie do zadań w nowych warunkach. 29 grudnia 1939 roku po raz pierwszy od ponad dwóch miesięcy ORP „Orzeł” wyszedł z portu jako eskorta konwoju zmierzającego do Norwegii. Na pierwszy samodzielny patrol „Orzeł” wyruszył 18 stycznia 1940 roku na wody norweskie. Zadanie polegało na patrolowaniu przydzielonego sektora i prowadzeniu obserwacji. Napotkane jednostki nieprzyjacielskie należało zniszczyć. W dzień okręt pozostawał w zanurzeniu na głębokość peryskopu, w nocy wychodził na powierzchnię w celu naładowania akumulatorów oraz wietrzenia. Po dwóch tygodniach powrócił do bazy. W okresie od 18 stycznia do 11 maja 1940 roku ORP „Orzeł” wykonał pięć około dwutygodniowych patroli. Dramatyczny przebieg miał czwarty patrol, w marcu 1940 roku w rejonie cieśniny Skagerrak. W dniu 8 kwietnia „Orzeł” storpedował i zatopił zamaskowany statek handlowy. Był nim niemiecki frachtowiec „Rio de Janeiro”, na którego pokładzie znajdowali się żołnierze i sprzęt wojskowy. Statek okazał się częścią niemieckich sił inwazyjnych. ORP „Orzeł” zdemaskował niemieckie przygotowania do ataku na Norwegię. Następnego dnia rano, 9 kwietnia 1940 roku, wojska niemieckie wkroczyły do Norwegii. Po bojowym sukcesie „Orzeł”, tropiony przez okręty i lotnictwo przeciwnika, kilkakrotnie znalazł się w niebezpieczeństwie.

23 maja 1940 roku ORP „Orzeł” wyszedł na kolejny, szósty patrol. Obszarem działania miał być rejon Morza Północnego na zachód od wylotu cieśniny Skagerrak, pomiędzy wschodnim wybrzeżem Szkocji a południowym wybrzeżem Norwegii. Od chwili wypłynięcia do dnia 8 czerwca, kiedy okręt miał powrócić do bazy w Rosyth, dowództwo nie otrzymało od „Orła” żadnych sygnałów. W związku z 24-godzinnym opóźnieniem powrotu polskiego okrętu 9 czerwca 1940 roku został on uznany za zaginiony…

„Orzeł” dowodzony przez kpt. mar. Jana Grudzińskiego swą działalnością wojenną wsławił imię Polski i Polskiej Marynarki Wojennej po wsze czasy, stworzył on nieśmiertelną legendę o polskim bohaterstwie morskim [2] .

 

[1] Horoskop dla ORP „Orzeł” ułożony przez kapitana marynarki Józefa Chodakowskiego, zamiłowanego astrologa. Do maja 1939 r. pełnił on funkcję zastępcy dowódcy okrętu.

 

[2] Z rozkazu dziennego gen. Władysława Sikorskiego z okazji rocznicy bitwy warszawskiej, 12 sierpnia 1940 roku

 

Zdjęcie w tle: ORP „Orzeł” po raz pierwszy wpływa do Gdyni, fot. NAC.

Beata Wolszczak, dział edukacyjny MHP

2022-07-08