Wiesław Chrzanowski zawsze potrafił stanąć po właściwej stronie

Łączył w sobie doświadczenie II wojny światowej, komunizmu i III Rzeczpospolitej. Chociaż konsekwentnie bronił zasad, przeszedł do historii jako człowiek szukający dialogu i kompromisu. Dlaczego Wiesław Chrzanowski jest dzisiaj godny naszej uwagi? O tym rozmawiamy z prof. Tomaszem Sikorskim.


Muzeum Historii Polski, Natalia Pochroń: „Kochać życie znaczy tyle, co kochać walkę. A kochać walkę znaczy tyle, co wierzyć w swoje posłannictwo”. Te słowa Karola Huberta Rostworowskiego Wiesław Chrzanowski nazwał kiedyś swoją dewizą życiową. Co te słowa oznaczają w jego przypadku?

Tomasz Sikorski: Rostworowski był jednym z ulubionych pisarzy profesora Wiesława Chrzanowskiego, chociaż nie jestem przekonany, czy to zdanie można naprawdę uznać za jego dewizę życiową. W życiu publicznym posługiwał się raczej inną zasadą – ordo caritatis. Wypływała ona z nauki św. Tomasza z Akwinu i katolickiej nauki społecznej, na plan pierwszy wysuwając obowiązki wobec wspólnot pierwotnych – rodziny i narodu. Jeśli jednak chodzi o słowa Rostworowskiego i walkę, o której w nich mowa, profesor Chrzanowski postrzegał przede wszystkim jako walkę o pewne uniwersalne zasady i wartości, nie zaś jako czyn zbrojny, do którego podchodził sceptycznie. Najistotniejsze jest w tym cytacie posłannictwo: misja, by zasady i wartości zachować i przekazać kolejnym pokoleniom.

MHP: W rodzinie Chrzanowskich znajdziemy dziadka walczącego w powstaniu styczniowym i ojca – działacza narodowego i wybitnego inżyniera. Co w największym stopniu ukształtowało postawę młodego Chrzanowskiego?

Tomasz Sikorski: Z pewnością kluczowe było dorastanie w rodzinie o mocno patriotycznych korzeniach. Obaj jego dziadkowie walczyli w powstaniu styczniowym, pradziadek ze strony ojca – Ignacy Chrzanowski – był uczestnikiem Wiosny Ludów. Gdyby sięgać jeszcze głębiej, to aktywności publicznej jego rodziny można doszukiwać się w okresie panowania ostatniego monarchy Rzeczpospolitej Stanisława Augusta Poniatowskiego: jeden z Chrzanowskich był członkiem królewskiej Komisji Menniczej.

Największą inspiracją był jednak dla profesora Chrzanowskiego ojciec, również Wiesław. Pochodzący z Poznańskiego, miał w sobie „geny” patrioty, ale i entuzjasty pracy organicznej – solidnej, nieefektownej, obliczonej na dalekosiężny efekt. Dość szybko zaangażował się w działalność publiczną, jeszcze podczas studiów w Berlinie, Westfalii i Nadrenii. Później podjął pracę na politechnice we Lwowie, a następnie – w Warszawie. To też skutkowało tym, że w domu Chrzanowskich często pojawiali się wybitni przedstawiciele świata nauki, ale i środowisk narodowych. To wszystko wywarło wpływ na ukształtowanie postawy społecznej i politycznej młodego Wiesława Chrzanowskiego.

MHP: To też przyniosło swoje owoce w momencie próby - w czasie II wojny światowej Chrzanowski zaangażował się w działalność konspiracyjną i niepodległościową.

Tomasz Sikorski: Owszem, chociaż nie od razu. W działalność konspiracyjną profesor włączył się za sprawą swojego młodszego brata Zdzisława, który uczestniczył w konspiracji. To właśnie z jego inicjatywy jesienią 1940 roku profesor wstąpił do Młodzieży Wielkiej Polski – organizacji skupiającej młodych ludzi o poglądach narodowych. W ich duchu rozwijał swoją działalność niepodległościową – redagował pisma o poglądach narodowych, był współtwórcą narodowo zorientowanej, konspiracyjnej Młodzieży Wszechpolskiej. W międzyczasie skończył też kurs wojskowy i został żołnierzem Narodowej Organizacji Wojskowej, konspiracyjnej organizacji zbrojnej Stronnictwa Narodowego.

W jej ramach działał do 1942 roku – wtedy to kierownictwo NOW postanowiło połączyć się z Armią Krajową. Nie obyło się jednak bez żadnych sprzeciwów. Decyzja o podporządkowaniu NOW rozkazom Komendanta Głównego AK wywołała wiele kontrowersji i doprowadziła do podziału na łonie organizacji. Część jej działaczy na zasadach pewnej autonomii połączyła się z Armią Krajową, reszta zaś wraz ze Związkiem Jaszczurczym utworzyła Narodowe Siły Zbrojne.

MHP: Kwestią, która równie mocno dzieliła środowisko narodowe, był temat Powstania Warszawskiego. Chociaż co do zasady narodowcy negatywnie podchodzili do tego zrywu, dylemat dotyczył tego, czy mimo wszystko należy się w niego zaangażować, czy też nie. Jakie stanowisko prezentował Chrzanowski?

Tomasz Sikorski: Rzeczywiście, problem Powstania Warszawskiego mocno dzielił środowisko narodowe. Najwięcej kontrowersji wywoływał oczywiście dylemat: czy inicjowanie Powstania ma sens? Sam profesor Chrzanowski nigdy nie ukrywał swojego negatywnego stosunku do tego zrywu. Uważał, że jeśli powstanie zakończy się klęską, to doprowadzi to do zniszczenia elity przyszłego państwa polskiego, i to bez względu na to, jakie będą tego państwa losy. W pewnym sensie miał rację. Większość żołnierzy Powstania Warszawskiego to byli przecież młodzi ludzie, wchodzący dopiero w dorosłe życie, świetnie zapowiadający się pisarze i poeci. Znaczna część z nich niestety zginęła. Ale była i przyczyna osobista. Brat profesora, Zdzisław, w marcu 1944 został rozstrzelany przez Niemców. Wiesław Chrzanowski bardzo mocno to przeżył.

MHP: Pomimo to wziął jednak udział w powstaniu.

Tomasz Sikorski: Tak, chociaż wynikało to głównie z poczucia obowiązku wobec ojczyzny. Do powstania włączył się jako żołnierz batalionu NOW-AK „Gustaw”, następnie zaś walczył w batalionie „Harnaś”. Zresztą, choć profesor był przeciwny zrywowi, stał się on dla niego bardzo ważnym punktem odniesienia. Po II wojnie światowej utrzymywał kontakt z powstańcami, pomagał im, organizował zbiórki charytatywne. Obrał sobie cel podtrzymywanie pamięci o tym heroicznym doświadczeniu generacji i przez całe życie konsekwentnie go realizował. Ale gdy mowa była o jego osobistym udziale w powstaniu, było zgoła inaczej. Wiele razy miałem okazję rozmawiać z profesorem. Gdy próbowałem się dowiedzieć, jak wyglądał jego osobisty udział w powstaniu – unikał odpowiedzi. Był to dla niego traumatyczny temat.

MHP: W okresie PRL Chrzanowski był kilka razy aresztowany i więziony. Sentencja jednego z wyroków stwierdzała, że prowadzi „działalność formalnie legalną, a w istocie dążącą do obalenia ustroju”. Jak wyglądała działalność opozycyjna profesora?

Tomasz Sikorski: Po zakończeniu II wojny światowej Wiesław Chrzanowski zastanawiał się, czy zaangażować się w życie publiczne czy skoncentrować się na studiach i pracy naukowej. Usiłował to pogodzić. Od lata 1945 roku włączył się w proces reaktywacji Młodzieży Wszechpolskiej. Redagował m.in. pisma „Wszechpolak” i „Akademik”, działał w Bratniej Pomocy Uniwersytetu Jagiellońskiego. Przy tym wszystkim przygotował w tym czasie rozprawę doktorską, bardzo zresztą ciekawą – dotyczyła ona ruchów politycznych końca XIX wieku w kontekście kształtowania się nowoczesnego narodu. Profesor Chrzanowski próbował zbadać w niej, na ile ruchy polityczne XIX wieku mogą zachować swą aktualność w rzeczywistości powojennej. Niestety, nigdy nie ukazała się ona w druku.

Pozornie wszystko układało się pomyślnie: kariera naukowa w parze z działalnością społeczną. Cieniem na tej ostatniej kłady się jednak nieustanna inwigilacja i represje ze strony komunistów. Po zakończeniu wojny Stronnictwo Narodowe znalazło się pod ostrzałem nowych władz, które obrały sobie za cel likwidację narodowego podziemia. W tym też celu podejmowały różne akcje, wymierzone w jego członków. Podczas jednej z nich aresztowały kilku działaczy, a w niecały miesiąc później zatrzymały również profesora Chrzanowskiego.

MHP: Na długo?

Tomasz Sikorski: Wkrótce został zwolniony z UB, zapewne dlatego, że posługiwał się fikcyjnym nazwiskiem. Po opuszczeniu aresztu chciał wyjechać z kraju. Nie doszło to jednak do skutku: do tego, by zostać w Polsce, przekonał go prawdopodobnie Tadeusz Maciński „Prus”, przełożony z czasów okupacyjnych. Kiedy władze komunistyczne w 1947 roku ogłosiły amnestię, Wiesław Chrzanowski ujawnił się i podjął współpracę z „Tygodnikiem Warszawskim”. Nie na długo. Rok później ponownie został aresztowany. Więzienie opuścił dopiero w 1954 roku.

MHP: Chrzanowski sprzeciwiał się jakiejkolwiek współpracy z komunistami, a mimo to tuż po wyjściu z więzienia zaangażował się w działalność Stowarzyszenia PAX. Dlaczego?

Tomasz Sikorski: Zaangażowanie w PAX – koncesjonowany ruch katolików w PRL – to krótki epizod. Bolesław Piasecki już w 1945 roku próbował przyciągnąć do niego Wiesława Chrzanowskiego, ten jednak odmówił. Wydaje mi się, że mogło tu chodzić o osobistą niechęć wobec Piaseckiego, związanego z przedwojennym Ruchem Narodowo-Radykalnym. Profesor dystansował się od poglądów tej organizacji. Mimo że sam wywodził się ze środowiska narodowego, stanowczo sprzeciwiał się jej radykalizmowi, wyrażającemu się chociażby autorytaryzmem czy antysemityzmem.

Kiedy jednak w 1954 roku został zwolniony z więzienia, sytuacja znacząco się zmieniła. Takim ludziom jak on trudno było odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Na ulicach rozpoznawani byli jako bohaterowie, ale nie mieli pracy ani perspektyw. Tę sytuację wykorzystał Piasecki i po raz drugi wyciągnął do niego rękę. Obiecał zapewnić mu pracę, ale pod warunkiem silniejszego zaangażowania w działalność Stowarzyszenia PAX. Tym razem profesor Chrzanowski przystał na propozycję: zgodził się na pomoc w charakterze radcy prawnego w Stowarzyszeniu PAX i redagowanie artykułów drukowanych w „Słowie

Powszechnym” i w „Dziś i Jutro”. Sytuacja zmieniła się jednak, gdy na łamach pierwszej z gazet w 1956 roku ukazał się sławetny artykuł Piaseckiego pt. „Instynkt państwowy”. Opowiedział się on w nim po stronie przeciwników liberalizacji, popierając konserwatywny, neostalinowski beton partyjny, a wiele osób odczytało wręcz tekst jako wezwanie do siłowej interwencji Moskwy. Po opublikowaniu artykułu ich drogi ostatecznie się rozeszły.

MHP: Wiesław Chrzanowski był spadkobiercą i kontynuatorem wizji politycznej wypracowanej przez obóz narodowo-demokratyczny. Rozumiał jednak, że dokładne odtworzenie endeckiej wizji polityki w rzeczywistości PRL jest skazane na niepowodzenie.

Tomasz Sikorski: Wiesław Chrzanowski był wierny tradycji ruchu narodowego, ale nie przyjmował jej w sposób bezkrytyczny. Było kilka kwestii, którym otwarcie się sprzeciwiał – jedną z ważniejszych był stosunek do mniejszości narodowych, w tym głównie antysemityzm. Profesor przez całe życie stanowczo go odrzucał.

Jego przyjaciel Wojciech Wasiutyński powiedział kiedyś, że „myśl polityczna nie jest Kościołem”. W polityce można, a nawet należy podawać rewizji pewne przekonania głoszone wcześniej, bo mogą być stracić swą aktualność, stać się anachronizmem. I tak było w jego wypadku: profesor Chrzanowski już w czasie II wojny światowej dążył do budowy szerokiej centroprawicy, łączącej ze sobą różne nurty myśli politycznej – chrześcijańsko-demokratycznej, chrześcijańsko-narodowej, narodowej czy konserwatywnej. Wspólnym mianownikiem miał być katolicyzm, jednak nie ten proponowany przez Dmowskiego, odwołujący się do tradycyjnego obrazu Polaka-katolika, a opierający się na wskazaniach katolickiej nauki społecznej.

MHP: Takim ugrupowaniem miało być Zjednoczenie Chrześcijańsko-Narodowe?

Tomasz Sikorski: Tak. Początków tej partii należy doszukiwać się w środowiskach związanych z krystalizującym się w latach 70., nielegalnym Ruchem Młodej Polski, a następnie z zespołem „Polityki Polskiej”, czasopisma wydawanego przez RMP. Jego członków łączyło przekonanie o tym, że można zbudować szeroki obóz chrześcijańsko-narodowy, połączony wspólnymi zasadami. To przekonanie zostało jednak zachwiane w połowie lat osiemdziesiątych. W Ruchu Młodej Polski doszło wówczas do podziału na dwa nurty. Jeden z nich zaczął szukać dialogu ze środowiskami dalekimi od poglądów katolickiej nauki społecznej. Drugi, z Markiem Jurkiem na czele, pozostawał tej nauce wierny, podzielał orientację profesora Chrzanowskiego. W 1989 roku te dwa nurty rozeszły się całkowicie – z drugiego utworzono Zjednoczenie Chrześcijańsko-Narodowe.

MHP: Z jakim poparciem spotkało się to ugrupowanie?

Tomasz Sikorski: Początkowo z dość dużym. Przez pierwsze lata istnienia, do 1993 roku, Zjednoczenie Chrześcijańsko-Narodowe było znaczącą siłą polityczną. Wystarczy popatrzeć na wyniki wyborów parlamentarnych – pierwszych w pełni wolnych wyborów od blisko 70 lat – z 1991 roku. ZChN, startujące wówczas w szerokiej koalicji pod nazwą Wyborcza Akcja Katolicka, zyskało wówczas 49 mandatów w Sejmie i 9 w Senacie, co było jednym z najwyższych wyników wśród 58 zgłoszonych komitetów. Przy tak zróżnicowanej scenie politycznej był to duży sukces.

MHP: Chrzanowski uważał, że chcąc dyskutować o przyszłości, powinniśmy odpowiedzieć na pytania dotyczące między innymi tego do jakiej demokracji dążymy i jaka Europa ma rację bytu. Jakie odpowiedzi on proponował?

Tomasz Sikorski: Można wskazać pewne kluczowe zasady. Demokrację Wiesław Chrzanowski rozważał na kilku poziomach: najniższym była demokracja polityczna – tu kluczowa były dla niego przede wszystkim silna rola przedstawicielstwa w postaci Sejmu oraz pluralizm polityczny. Następnie była demokracja na szczeblu samorządowym, profesor był zwolennikiem decentralizacji państwa choć, w jego opinii, nie powinno to prowadzić do federalizacji. Podkreślając siłę samorządu traktował go jako szkołę wychowania lokalnych patriotów. Następnie wyróżniał demokrację na szczeblu zawodowym i gospodarczym, realizującą się poprzez budowanie organizacji samorządowych, mających prawo do reprezentowania swoich przedstawicielstw. No i wreszcie, demokrację na szczeblu międzynarodowym – dla Wiesława Chrzanowskiego najważniejsze było respektowanie podmiotowości wszystkich państw w ramach wspólnoty europejskiej, traktowanie ich na równych zasadach.

MHP: Jak to się miało do popularnej w latach dziewięćdziesiątych koncepcji Stanów Zjednoczonych Europy?

Tomasz Sikorski: Profesor Chrzanowski zdecydowanie się jej sprzeciwiał, choć jednocześnie nie był w żadnym wypadku krytykiem integracji i samej Unii Europejskiej. Uważał, że nie ma szans na utrzymanie Europy sfederalizowanej czy też Europy dwóch prędkości. Zwykł powtarzać, że integracja europejska to nie tylko integracja formalnoprawna, gospodarcza czy instytucjonalna. To przede wszystkim integracja w sferze wartości, budowa Europy opartej na wspólnych zasadach, czerpiącej z tradycji rzymskich, greckich, judaistycznych i chrześcijańskich. To Europa suwerennych państw i suwerennych narodów. W tym aspekcie odwoływał się wprost do poglądów Jana Pawła II czy Charlesa de Gaulle.

MHP: Wiesław Chrzanowski to jedna z ważniejszych postaci polskiej sceny politycznej kilku epok. Skąd brał się jego autorytet?

Tomasz Sikorski: Myślę, że rangę Wiesława Chrzanowskiego w polskiej polityce dobrze oddaje fakt, że nie sposób chyba znaleźć polityka, który wypowiedziałby się o nim negatywnie. Chociaż całe życie wiernie trwał przy swoich poglądach, zawsze walczył o prawo do wyrażania różnych przekonań, uznając pluralizm za jeden z kluczowych elementów demokracji. Szukał dialogu i kompromisu, a politykę traktował jako sposób przezwyciężania podziałów. W ten sposób stał się nauczycielem nie tylko dla kolejnych pokoleń działaczy nawiązujących do dziedzictwa narodowego, ale i dla ludzi o odmiennych poglądach czy korzeniach ideowych.

MHP: Co dla Pana w postaci Chrzanowskiego jest najcenniejsze?

Tomasz Sikorski: Przede wszystkim - postawa nowoczesnego patrioty, mającego ogromny zmysł polityczny i wyczucie chwili. Zawsze ostrożnie podchodził do obietnic władz komunistycznych, pozostawał nieprzekupny, gdy próbowały pozyskać go stanowiskami. Wiedział, kiedy wycofać się z działalności PAX-u. Wiesław Chrzanowski zawsze potrafił stanąć po właściwej stronie – zarówno w czasach II wojny światowej, jak i w okresie PRL czy już w III RP. Nigdy nie budował żadnych barier, nawet w stosunku do przeciwników politycznych, zawsze był bardzo autonomiczny w przekonaniach.

Do tego profesora Chrzanowskiego cechowała ogromna pokora i skromność - doświadczyłem tego nie raz. Do końca życia był człowiekiem bardzo zaangażowanym społecznie – pomagał dzieciom z domów dziecka, potrzebującym. Nigdy jednak publicznie o tym nie mówił.

MHP: Wiesław Chrzanowski wywodzi się z pokolenia ludzi, dla których okres wchodzenia w dorosłość przypadł na czas II wojny światowej. Dziś żyjemy w zgoła odmiennej rzeczywistości. Czy wartości, którymi kierowali się ci ludzie, mogą być inspiracją dla współczesnych?

Tomasz Sikorski: To pokolenie wychowywane było w Polsce niepodległej, kiedy nikt nie spodziewał się że wybuchnie wojna. Gdy do tego doszło – stanęło ono na wysokości zadania, przeszło do historii jako symbol odwagi i heroizmu. Czego możemy się od nich uczyć? By w chwili, gdy zajdzie taka potrzeba, stanąć na wysokości zadania – podobnie jak stanęli młodzi ludzie blisko osiemdziesiąt lat temu. Po drugie zaś – by zawsze być wiernym swoim zasadom. Bo mimo zmieniających się okoliczności, uniwersalne wartości pozostają niezmienne. Wiesław Chrzanowski dowiódł tego w najlepszy sposób.

Rozmawiała Natalia Pochroń

2022-04-28