Krakowski mistycyzm Norwida

24 września obchodziliśmy 200. rocznicę urodzin Cypriana Kamila Norwida. Wybitny romantyczny poeta urodził się tuż po równonocy jesiennej, gdy noc nieznacznie zdobyła przewagę nad dniem. Pisarz wyprzedził swą epokę, wykraczając poza jej ideowe i formalne struktury. Był rówieśnikiem Flauberta, Baudelaire’a i Dostojewskiego. Można go więc uznać za członka pokolenia pisarzy przełomu, za tego, który doświadczył spotkania dwóch czasów.


Norwid był obywatelem świata, urzędował w dzisiejszych stolicach: od Warszawy, przez Paryż, Rzym, Berlin, Londyn, aż po Nowy Jork. Opuścił Polskę udając się w podróż do Włoch i – żywy – nigdy już do niej nie powrócił. Zwykło się powtarzać, że ostatnie literackie świadectwa jego podróży po Polsce dotyczyły Krakowa. Stąd wyjechał i tu – wiele dekad po śmierci – powrócił (o czym niżej).

Za życia Norwid był uznany przede wszystkim jako artysta plastyk, wykonywanie zaś tego typu prac stanowiło dla niego (wysychające z czasem) źródło utrzymania. Dziś w świadomości narodowej Norwid to poeta, dramatopisarz, prozaik, filozof, dopiero – po głębszym namyśle – również plastyk. Kariera Norwida jako twórcy poezji, dramatów, prozy zaczęła się dwie epoki literackie po jego śmierci - w Młodej Polsce. Stało się to za sprawą Zenona Przesmyckiego Miriama. Prawdziwe uznanie Norwid zaczął zdobywać dopiero w wieku XX i finalnie znalazł się w panteonie na Wawelu, gdzie w krypcie wieszczów w 2001 roku złożono urnę z ziemią z jego paryskiego grobu. Tak oto jego ostatnia zagraniczna podróż zaczęła się i zakończyła w Krakowie. Już sam ten fakt ma swoisty mistyczny wymiar.

W Krakowie za życia nigdy nie pojawili się ani Adam Mickiewicz, ani Juliusz Słowacki. Przez Kraków przejeżdżał natomiast Zygmunt Krasiński – nieznaczne ślady jego wizyt znajdziemy dziś choćby w listach poety do Henryka Reeve’a. Badacze są jednak zgodni, że spośród romantycznych wieszczów, tylko Cyprian Kamil Norwid zostawił obfite literackie świadectwo swej bytności w Krakowie. Obecność Norwida w krakowskiej przestrzeni zapisała się w kilku porządkach: literackim, historycznym, przestrzennym i świadomościowym.

Przyjechał do Wolnego Miasta Krakowa z Kongresówki na przełomie maja i czerwca 1842 roku. Był to jeden z jego polskich przystanków w podróży do Włoch, gdzie zamierzał studiować i praktykować rzeźbiarstwo. Po drodze skorzystał z szansy, jaką niosła z sobą ta wyprawa: wpisując się w nurt romantycznych peregrynacji, które nazywane są dziś przez badaczy – za Władysławem Syrokomlą – podróżami „swojaków po swojszczyźnie”, Norwid zwiedzał Polskę. Miał on przy tym znacznie bardziej ograniczone środki materialne niż wcześniejsze pokolenie, w którym umiejscawia się wieszczów romantycznych. I choć z relacji epistolarnych Norwida można by wnosić, że była to po prostu podróż romantyka, to jednak określenie jej mianem „peregrynacji” do uświęconego przez naród miejsca nabiera mocy, gdy czytamy napisane po wizycie w Krakowie i w podkrakowskiej Mogile misteria. Ale o tym za chwilę.

Norwid przyjechał do Krakowa wraz z Władysławem Wężykiem, z którym podróżował już w 1841 roku. Tym razem, w drodze z Warszawy do Krakowa, Cyprian Kamil i Władysław odwiedzili pisarza i polityka, Franciszka Wężyka (wuja Władysława) w pałacu w Minodze, który znajdował się nieopodal malowniczego, nasączonego patriotycznymi legendami Ojcowa. Obaj – jak przypomniał Kazimierz Wyka – otrzymali od autora Okolic Krakowa list do profesora literatury polskiej Michała Wiszniewskiego, w którym Wężyk polecił historykowi literatury obu młodych pisarzy. Władysław został z Kamilem Cyprianem w Krakowie krótko, na początku czerwca wrócił do Warszawy. Natomiast młody Norwid bawił w Krakowie i okolicach ponad trzy tygodnie. Zainspirował go krakowski barwny folklor i zwyczaje (które nazwał „kroniką żywą”), o czym świadczy bardzo szybko opublikowana na łamach „Biblioteki Warszawskiej” (t. 3, s. 236–240) relacja z pobytu – Wyjątek z podróży do Krakowa w czerwcu 1842 pisanego. Zainteresowania folklorystyczne i wartość tej relacji z punktu widzenia etnografii podkreśla wielu badaczy. Przyjrzyjmy się jednak głębszemu poziomowi relacji Norwida z krakowską ziemią, a mianowicie – z jego jej sakralizacją.

Zważywszy na polecenie Wężyka, nic dziwnego, że Norwid odwiedził w Krakowie budynki uniwersytetu, w tym Collegium Maius, w którym podówczas znajdowała się Biblioteka Jagiellońska (odnotowano jego obecność w księdze gości). W tym czasie artysta spotykał się z krakowskimi znakomitościami i eksplorował przestrzenie związane z centrum miasta: okolice Rynku, Wawel, ogród Strzelecki (gdzie miał okazję obserwować konkurencję w strzelaniu do kura i wybór króla kurkowego. Pisał: „[…] kozernicy nową elekcję króla kurkowego strzelaniem rozpoczęli – przed ósmym wizerunkiem w galerii panujących postawiono srebrnego kurka i laskę marszałkowską. Strzelają co dzień, lecz kto strąci ostatni szczęk celu, ten obwołanym będzie” ). Rzecz dzieje się w czasie uświęconym: w oktawę Bożego Ciała. Czytamy, że:

„Tu oktawa Bożego Ciała, świątnicy z Męką Pańską na długich pelerynach – gdzieniegdzie jeszcze kontusz, czekan, cech z chorągwiami, bractwo i lud krakowski. Zatrzymali się przed ołtarzem ustrojonym w zieloność, kotły ustały, zewsząd cisza, a pięćdziesiąt chorągwi kościelnych i cechowych, na podobieństwo masztów, pochyla się ku ziemi, i lud jak fala niżej, a całe miasto głuche, bowiem ze wszystkich dzielnic spłynęli w rynek i umilkli” .

Cisza jest sposobem na uszanowanie sacrum w tym wychodzącym na ulice Krakowa obrzędzie. Porządek sacrum jest pilnowany i przestrzegany – Lajkonik w relacji Norwida nie zakłóca procesji:

„Ledwo się obrząd skończył aliści biegną tłumem przez ulicę Wiślną ku szynkowni, z której wyjeżdża Tatar w jasnozielonej szacie, czerwonej krymce i zawoju śnieżnej białości; ma on szarfę przez ramię, nogi zaś nakreślone na uklejonym koniu, co większa, jakby długą przysłoniętym makatą, tak iż pieszka nie widać. Pląsa więc, z gęstą brodą, surowym obliczem i z gromiącą śmiałych pauprów buławą. Konik zwierzyniecki, nie doszedłszy do biskupiego gmachu, powrócił z wesołością uganiających za nim chłopców” .

Jak podkreślał Wyka: „Sprawozdanie Norwida jest faktograficznie wierne; w owych czasach Konik Zwierzyniecki miał zakazany przez biskupa krakowskiego wstęp na Rynek, by nie zakłócał procesji” , trzeba było bowiem zachować zasadę nietykalności i ciszy wobec sacrum, nie dopuścić do scalenia się tych dwóch jakości: świętości i świeckości.

Możemy podejrzewać, że pisarz widział i kopiec Krakusa. Odwiedził podówczas również podkrakowską Mogiłę: klasztor i kościół oo. Cystersów oraz kopiec Wandy, czyli przestrzenie dzisiejszej Nowej Huty. Przypuszcza się, że podczas wizyty Norwid mógł obejrzeć słynny krucyfiks mogilski, jak i znajdujący się w klasztorze cysterskim cykl obrazów Michała Stachowicza pt. Dzieje Wandy. W nawiązaniu to tych obszarów można mówić o tym, że przestrzenie krakowskie stały się dla Norwida przede wszystkim inspiracją dla historiozoficznej refleksji, próbą odnalezienia głębokiego sensu trwania narodu polskiego, jak również przestrzenią świętą, w której rozgrywają się dwa Norwidowskie dramaty: Wanda. Rzecz w obrazach sześciu oraz Krakus. Książę nieznany – oba opublikowane w 1851 roku (same teksty powstały wcześniej). Nieobca jest poecie romantyczna tradycja poezji grobów, choć przełamuje ją, transformując krąg życia i śmierci. Co istotne, dedykuje on pierwszy z tych dramatów „Mogile Wandy pod Krakowem”. Te dwie postaci legendarnych władców zainspirowały Norwida na kilku poziomach, gdyż – jak przypomniał Wyka – wykonał on również dwa rysunki związane z tematyką Wandy i Krakusa . Tak więc przedostały się one także do jego sztuki. Dramaty-misteria w ideowej wymowie zbliżone są do dzieł Juliusza Słowackiego i Stanisława Wyspiańskiego. Co ciekawe, przestrzeń wawelskiego wzgórza w obu dziełach wpisuje się w konwencję romantyczną – to przede wszystkim zamek, w którym widzimy komnaty i krużganki, bramy przeszłych światów, otwierające podwoje dla historiozoficznych myśli o uniwersalności sacrum. Pod tym względem jest więc Norwid nieco bardziej powściągliwy niż jego następca – Wyspiański. Warto dodać, że temat Wandy i Krakusa był podejmowany przez polskich pisarzy i poetów przed Norwidem wielokrotnie, szczególnie często po utracie niepodległości. Pisał o tej przestrzeni choćby wspominany już Franciszek Wężyk, którego Norwid odwiedził w Minodze. W Okolicach Krakowa wydanych w 1823 roku, w których autor ze szczególną estymą opisywał polskie przestrzenie zabytkowe i przyrodnicze, przeczytać można takie oto słowa:

Ten wzgórek w świeże przystrojony kwiaty
Na którym czułość smutny głaz utkwiła
Oto jest pomnik najdotkliwszej straty,
Oto jest Wandy mogiła.
Gdy stąd oko rozmierzy przestwór niedaleki,
Mijając wdzięczne łąki i wzgórza pochyłe;
Widać na innym brzegu bliższej źródła rzeki,
Podobną do tej mogiłę .

Wanda to figura Polski, a jej utrata przypomina o straconej ojczyźnie. Dzieło Wężyka skierowało oczy i serca romantycznych podróżników, Polaków peregrynujących po polskich ziemiach, między innymi w stronę krakowskiej ziemi i skłaniało do jej zwiedzania oraz do tworzenia opisów. Natomiast Wanda z tragedii ma przeświadczenie o świętości swego losu i miłości ojczyzny. Rezygnując z małżeństwa i potomstwa wyraża pragnienie: „Chcę za to by, mię matką lud nazywał cały”, tłumacząc przy tym: „Kocham tylko mój naród, […] / to święte uczucie podsycane cnotą” . Kopiec staje się więc grobowcem pramatki narodu polskiego, a jego obecność uświęca podkrakowską wieś. Nie dziwi więc fakt, że Norwid w dziele Wanda, w dramacie-misterium, łączy w uniwersalnym wymiarze i planie bezczasu dzieje początków polskiej państwowości z historią świętą. Jak zauważył Włodzimierz Szturc: „śmierć Wandy staje się także aktem założenia Ojczyzny jako wspólnoty ludzi skupionych wokół początkowej ofiary i czerpiących wodę z jednej rzeki” . Wanda oddaje życie za swój lud, co zrównane zostało ze śmiercią Chrystusa na krzyżu i Jego ofiarą. Bohaterka Norwida wchodząc na stos z zapaloną gromnicą, prawi:

[…] widziałam cień ogromny Boga,
Przechodzący po polach jak szeroka droga,
A to był tylko ręki jednej cień – ta ręka
Jakby przebitą była, bo słońce padało
Przez wnętrze dłoni, na wskroś, jak przez wypaść sęka.
Ja stałam – i patrzyłam w to rozdarte dało,
Jak ptak z ciemności w jasną pogląda szczelinę,
I dano jest mi wiedzieć — to...
[...]
...że dla was zginę...

Wielokrotnie przypuszczano, że Wanda umiera w tym samym roku, w którym ukrzyżowany został Jezus – 33 r. n.e., jednak należałoby się tu zgodzić z Włodzimierzem Szturcem, który dowodzi, że czas ten jest uniwersalny . Wszystko to daje podwaliny pod wyraz manifestacji zbiorowego ducha narodu – sypana jest podkrakowska mogiła. Tak więc Norwid pod Krakowem literacko wskazuje na akt założenia ojczyzny i ludzi, którzy skupili się wokół początkowej ofiary, tworząc tym samym świadomościowy święty środek. Jak pisał Szturc: „Wyznaczając […] przestrzeń wydarzeń dramatu, określił jej charakter na sposób mityczny: mogiła — kopiec Wandy stanie się swoistym centrum stworzonego przez Wandę narodu. Symbolika kopca, tumulusu, wiąże się bowiem z atrybucją solarną i oznacza święty ośrodek kultu oraz miejsce rozpoczęcia historii jakiejś zbiorowości” . Kraków i jego okolice mają kilka wzgórz - świętych środków (na czele z Wawelem), w tym podobnie uznany przez Norwida kopiec Kraka, który w scenie końcowej dramatu Krakus znajduje się wśród blasku płomieni świętego ognia. Gdy ciało zostaje spalone, w jego miejscu pojawia się usypany kurhan.

Ten motyw odrodzenia przez grób, przeobrażenie w cyklu życia i śmierci na krakowskiej ziemi, symbolicznie odznaczyło się na kartach Norwidowej biografii. To właśnie tu, w mieście polskich królów Norwid pożegnał się z ojczyzną, do której nie dane mu było wrócić za życia. Powrócił jednak po śmierci: w Krakowie uczczono obecność poety, umieszczając – jak już wspomniałam - w przestrzeni symbolicznej – na polskim „świętym wzgórzu” – ziemię z jego grobu.

 


Anna Grochowska – dr, historyczka literatury i historyczka sztuki, badaczka cracovianów (głównie życia literackiego) i de natu krakowianka, przez lata związana z Wydziałem Polonistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego jako absolwentka i wykładowczyni. Autorka m.in. monografii pt. Wszystkie drogi prowadzą na Krupniczą. Rzecz o Domu Literatów (2017) nagrodzonej Krakowską Książką Miesiąca, oraz Literackiego przewodnika po Nowej Hucie (2019). Stypendystka MKiDN (2014), współtwórczyni i współredaktorka naukowej serii wydawniczej pod nazwą Ścieżkami Pisarzy. Jej najnowsza książka Święte Wzgórze? Wawel w literaturze, sztuce i kulturze w latach 1795–1918 (2021) została oparta na rozprawie doktorskiej obronionej w 2019 roku pod kierunkiem prof. dra hab. Franciszka Ziejki, za którą autorka otrzymała Nagrodę Miasta Krakowa (2020).

2021-10-19