Wrzesień 1939 jako „miejsce pamięci” Białorusinów

1 września 1939 r. atak nazistowskich Niemiec na Polskę rozpoczął drugą wojnę światową. Po upływie 16 dni granicę RP przekroczyły również wojska ZSRS, będącego w tym czasie sojusznikiem Trzeciej Rzeszy. Jedną z konsekwencji tych działań był podział ziem II RP między stalinowski Związek Sowiecki i hitlerowskie Niemcy. Z punktu widzenia Białorusinów oznaczało to anulowanie tragicznych dla nich postanowień pokoju ryskiego z roku 1921.


Na mocy postanowień tego traktatu ziemie, zamieszkane przeważnie przez Białorusinów, na których w marcu 1918 r. była ogłoszona niepodległa Białoruska Republika Ludowa, zostały podzielone między Polskę a ZSRS/BSRS. Jednak zjednoczenie narodu białoruskiego dokonało się, paradoksalnie, w granicach wielkiego sowieckiego „obozu koncentracyjnego”. Represje, naruszanie praw człowieka na gigantyczną skalę i prześladowanie osób o odmiennych od oficjalnych poglądach, które już byli normą życia Białoruskiej Socjalistycznej Republiki Sowieckiej, stały się też normą dla narodów terenów Białorusi Zachodniej.

Wieloznaczność tych wydarzeń oraz brak możliwości prowadzenia nieskrępowanych badań historycznych od połowy lat 90. znacznie skomplikowały i utrudniły proces naukowego i społecznego przepracowania znaczenia września 1939 roku i jego wpływu na losy Białorusinów. Zadanie to do dziś pozostaje aktualne.

Wizja sowiecka

Dyskusja o znaczeniu wydarzeń roku 1939, która na Białorusi podejmowana jest rokrocznie we wrześniu, stanowi jeden z przejawów współczesnej „wojny o pamięć”. Pamięć, stanowiąca jedno z najważniejszych narzędzi tworzenia sieci społecznych, tożsamości zbiorowej i indywidualnej, stała się ważnym elementem walki o przyszłość kraju. W sytuacji, gdy reżim Aleksandra Łukaszenki usiłuje kopiować i ożywiać relikty propagandy sowieckiej, zastępując nimi prawdziwą historię Białorusi, rosnąca liczba obywateli zaczyna rozumieć, że państwo narzuca im wizję przeszłości, która w rzeczywistości nigdy nie była udziałem ich przodków. Oficjalnej polityce historycznej na Białorusi przeważnie przeciwstawiają się historycy niezwiązani z placówkami państwowymi.

Czym był zatem tak naprawdę wrzesień 1939 roku i jakie były jego konsekwencje dla Białorusi?

W czasach BSRS i ZSRS odpowiedź była jednoznaczna: „Marzenia mas pracujących Białorusi nareszcie się spełniły. Dzięki dalekowzrocznej polityce partii komunistycznej i władz radzieckich naród białoruski po raz pierwszy zjednoczył się w jednym wolnym, suwerennym, radzieckim państwie”. Dzień 17 września, dzień, kiedy na ziemiach Białorusi rozpoczęły się działania wojenne, został zaliczony do świąt państwowych BSRS jako dzień zjednoczenia kraju.

Sowiecka wizja ówczesnych wydarzeń dzisiaj powróciła do podręczników do nauki historii. W podręczniku dla kl. 11 (2009), wydanym w jęz. rosyjskim, prof. Jewgienij Nowik wskazuje na „pokojową politykę ZSRS”, na starania Francji i Wielkiej Brytanii, by przekierować niemiecką agresję na Wschód, na ich niechęć wobec propozycji Moskwy, by stworzyć w Europie zbiorowy system bezpieczeństwa oraz na wymuszony przez okoliczności charakter relacji niemiecko-sowieckich w sierpniu 1939. Wymuszeniem, w opinii Nowika było również podpisanie tajnego protokołu do paktu Ribbentrop – Mołotow, przy czym autor uchyla się od omówienia negatywnych skutków jego podpisania.  

Agresja Armii Czerwonej na Polskę (ujęta jako „ofensywa wyzwoleńcza”) tłumaczona jest przez prof. Nowika troską sowieckiego rządu o „ludność Białorusi Zachodniej”. Autor podkreśla, że ofensywa rozpoczęta została dopiero po zajęciu przez siły niemieckie terytorium „Polski etnicznej” i zapewnia, że „większość ludności Białorusi Zachodniej witało żołnierzy sowieckich kwiatami, chlebem i solą, ze łzami radości”, zaś „większość polskich żołnierzy i oficerów poddawała się bez walki”. Autor wspomina o tragedii katyńskiej jedynie w tym celu, by podkreślić niemożność ustalenia sprawców tej zbrodni (sic!).

Prof. Nowik podkreśla, że jesienią 1939 roku „spełniły się marzenia narodu białoruskiego o życiu w jednym państwie białoruskim”. Tak też – jako suwerenne państwo narodowe – opisywana jest BSRS we współczesnych opracowaniach i w propagandzie. W omawianym podręczniku brak też jakichkolwiek odwołań do represji czy niepopularnych przemian społeczno-gospodarczych tamtych lat.

Jednak w XXI wieku coraz trudniej bronić takiego uproszczonego punktu widzenia, nawet w sytuacji obecności sowieckiej mentalności w ideologii państwowej i w polityce historycznej Republiki Białoruś, a także w warunkach niechęci państwa do pluralizmu. W ostatnich latach szczególnie rzucał się w oczy brak jakiegokolwiek entuzjazmu, towarzyszącego rocznicy „zjednoczenia”. Można to było zaobserwować jeszcze w roku 2019, kiedy to oficjalne środki przekazu praktycznie zignorowały rocznicę 17 września 1939, nie poświęcając jej żadnego programu radiowego czy telewizyjnego. Można uznać ówczesne myślenie za wyraz czy to obojętności, czy to – zagubienia państwowych ideologów.

Nowa rozmowa o 17 września

Sytuacja zmieniła się jednak wyraźnie jesienią 2020 roku. Fala protestów, wywołanych sfałszowaniem wyników ostatnich wyborów prezydenckich oraz następującymi po nich represjami, jakich dopuszczała się milicja i wojska MSW zmusiły ideologów do błyskawicznego zdefiniowania nowego „wroga zewnętrznego” Białousi. Wybór padł na Polskę, czego konsekwencją była ofensywa propagandowa. Ważnym elementem składowym „wizerunku wroga” było odświeżenie obrazu „polskiego pańskiego ucisku” poprzez odwołanie się do sowieckiej wizji i interpretacji wydarzeń z jesieni 1939 roku. Dyrektor Instytutu Historii Narodowej Akademii Nauk Białorusi Wiaczesław Danilowicz wystąpił z propozycją, by dzień 17 września obchodzić jako „Święto zjednoczenia Białorusi”. W czerwcu 2021 roku Łukaszenko podpisał odpowiedni „dekret”. W marcu br. antypolska kampania propagandowa została dopełniona represjami, skierowanymi przeciw aktywistom Związku Polaków na Białorusi i dyrekcji polskich szkół oraz retorsjami wobec polskich dyplomatów.

Jednocześnie wśród białoruskich elit kulturalnych i społecznych nastawionych opozycyjnie wobec reżimu Łukaszenki trwa dyskusja nad oceną i interpretacją wydarzeń z jesieni 1939 roku. Wielu nadal uważa 17 września za „święto narodowe” i jest zdania, że zjednoczenie, jakie dokonało się pod rządami Stalina miało pozytywne znaczenie, ponieważ pozwoliło Białorusi podźwignąć się po polskich (!) i sowieckich represjach lat 20. i 30. oraz zachować swoją tożsamość kulturową. Tak oceniają te wydarzenia np. historycy skupieni w Białoruskim Towarzystwie Historycznym w Białymstoku. Znany publicysta Wital’ Cygankow w audycji emitowanej przez Radio Svoboda zaapelował wręcz do Białorusinów, by brali przykład z Litwy, której elity w większości oceniają krytycznie politykę Niemiec i ZSRS pod koniec lat 30., zarazem przychylnie odnosząc się do decyzji Stalina o przekazaniu Litwie Wilna jesienią 1939 roku.

Takie stanowisko oznacza jednak rezygnację z poddawania jakiejkolwiek ocenie moralnej działań sowieckiego przywództwa, a szczególnie podpisania paktu Ribbentrop-Mołotow i sowieckiej agresji na Polskę. Tymczasem współczesne przemiany wymagają ponownego przemyślenia wielu wydarzeń XX wieku, szczególnie zaś sytuacji z roku 1939 i polityki tzw. pierwszych Sowietów na Białorusi Zachodniej. Warto mieć przy tym na względzie wartości ogólnoludzkie i oceniać losy Białorusi w kontekście historii europejskiej i światowej.

Spalone ziemie

W pierwszej może kolejności warto odnotować, że we wrześniu 1939 roku na Białoruś razem z Armią Czerwoną przyszła wojna, która okazała się najstraszniejszą w jej dziejach. W tej wojnie Białoruś stała się areną walki dwóch totalitarnych reżimów – nazistowskiego i komunistycznego. Na to zwracają uwagę w swoich pracach tacy białoruscy historycy jak Leonid Łycz, Anatol Trafimczyk i Rygor Laźko. Przynajmniej część białoruskich elit uświadamia sobie, jaką cenę zapłaciła Białoruś za „zjednoczenie”. Wspomniany tajny protokół paktu Ribbentrop – Mołotow de facto zapoczątkował II wojnę światową. Warto też przypomnieć, że agresji militarnej ZSRS towarzyszyła ofensywa ideologiczna. Tymczasem II RP, pozostawiona sama sobie przez sojuszników, nie miała szans w walce z armiami dwóch państw totalitarnych, które przypieczętowały swoje zwycięstwo umową o przyjaźni między ZSRS a III Rzeszą, zawartą 28 września 1939 r.

Ważną rolę w refleksji białoruskiego społeczeństwa nad wydarzeniami z jesieni 1939 roku i ich konsekwencjami odegrać mogą badania z zakresu historii mówionej, pozwalające, nomen omen, zabrać głos tym, którzy zwykle są go pozbawieni, dotrzeć do nieznanych relacji, ocenić przeszłość w perspektywie wartości ogólnoludzkich. Historia mówiona odwołuje się, jak wiadomo, do indywidualnych doświadczeń życiowych, które pozostają częścią pamięci zbiorowej. Jako metoda badawcza historia mówiona wypracowała własny sposób gromadzenia (wywiad), przechowywania i analizy relacji świadków historii. Zasoby historii mówionej pozwalają na konstruowanie nowej wizji przeszłości, lub dopełnianie czy korektę dotychczasowej.

Chciałbym w tym miejscu odwołać się do wspomnień, zgromadzonych przez współpracowników i wolontariuszy Białoruskiego Archiwum Historii Mówionej [www.nashapamiac.org], uczestników projektu „Rok 1939 w pamięci mieszkańców Białorusi”. W jego ramach zgromadzono wspomnienia respondentów, mieszkających po obu stronach w pobliżu tzw. granicy ryskiej (tj. granicy polsko-sowieckiej w latach 1921-1939). Szerszym celem badania było odtworzenie pamięci komunikacyjnej (według terminu Jana Assmanna) zbiorowości, która miała jedynie sporadyczny kontakt z sowieckimi podręcznikami historii i zachowywała dystans wobec oficjalnych interpretacji przeszłości.

Badania w ramach projektu prowadzono w latach 2012-2014 na terenie obwodu homelskiego, brzeskiego, mińskiego i witebskiego. Łącznie przeprowadzono ok. 200 wywiadów; wśród respondentów przeważały osoby pochodzenia wiejskiego, urodzone w latach 1920-1930. W większości miały one wykształcenie niepełne podstawowe uzyskane w polskiej szkole lub ukończonych kilka pierwszych klas szkoły sowieckiej. Decydowaną większość badanych stanowiły kobiety, które jedynie w nielicznych wypadkach opuszczały swoją rodzinną wieś, w większości wyznania prawosławnego. W badaniach konsekwentnie stosowano metodę narracji autobiograficznej.

Pamięć świadków historii

We wspomnieniach wyraźnie zarysowana jest nadzieja Białorusinów na „zmiany na lepsze”, jakie miały nastąpić w wyniku wkroczenia Armii Czerwonej i organizacji władzy sowieckiej. Na nadzieje te miały wpływ opowieści pokolenia „bieżeńców” z okresu I wojny światowej. Starsi ludzie przez cały okres międzywojenny wspominali zamożną przedwojenną i przedrewolucyjną Rosję oraz prawosławnych Rosjan, którzy serdecznie przywitali uciekinierów z Białorusi Zachodniej i pomagali im przeżyć w okresie tej wojny. Koszmar reżimu stalinowskiego, z jego masowymi represjami, łagrami, egzekucjami i brutalnym przymusem wstępowania do kołchozów zwykle uważane były za kłamstwa polskiej propagandy.

Rysem charakterystycznym niemal wszystkich zgromadzonych relacji jest wspomnienie o szybkim rozczarowaniu Białorusinów nową władzą. Już pierwsze posunięcia władz sowieckich, które akceptowały grabież obszarniczych majątków, zachęcały do stosowania przemocy wobec leśników, właścicieli ziemskich, polskich osadników i urzędników, skłaniało Białorusinów do zachowania dystansu. Na odnotowanie zasługuje zwłaszcza powszechne wśród mieszkańców wsi Porzecze (powiat piński) zdumienie i oburzenie faktem bezkarności morderców właściciela ziemskiego Romana Skirmunta (7 X 1939), który cieszył się w okolicy ogromnym szacunkiem.

Wątek represji i przemocy pojawiał się niemal we wszystkich wspomnieniach. Respondenci zwracali uwagę na strach i poczucie bezsilności w obliczu nowych władz, których modus operandi stanowiła przemoc i kłamstwa propagandowe.

Dystans wobec nowej władzy widoczny jest również na poziomie sformułowań, jakie używane są przez respondentów w stosunku do niej. Jedynie sporadycznie pojawiają się określenia w rodzaju „naszych” czy „swoich”. Zwykle mówiono o „Ruskich”, „bolszewikach” lub „pierwszych Sowietach”. Władze, które objęły rządy na tych terenach w roku 1944, po wygnaniu okupantów niemieckich, z reguły określane są mianem „drugich Sowietów”.

„Byli krótko…”

Podejmowane przez badaczy próby nakłonienia respondentów do porównania „pierwszych Sowietów” z władzami polskimi lub z „drugimi Sowietami” nieraz wywoływały reakcje ironiczne: do najczęstszych należało stwierdzenie, że „»pierwsi Sowieci« byli lepsi, bo siedzieli tu krótko, przyszli w 1939, a odeszli już w 1941”.

Niemal nikt z respondentów nie wspominał o uroczystych wiecach czy mityngach organizowanych po wkroczeniu Armii Czerwonej. Można to tłumaczyć tym, że urządzano je tam, gdzie wcześniej, w okresie II RP istniały zakonspirowane komórki Komunistycznej Partii Zachodniej Białorusi: tymczasem polski wywiad i policja starały się nie dopuścić do ich istnienia na terenach przygranicznych. Ponadto, bliskość granicy i ożywione kontakty z Białorusinami „zza kordonu” pomagały zrozumieć istotę „sowieckiego raju”. Mieszkańcy pasa przygranicznego w odróżnieniu od Białorusinów mieszkających dalej od granicy rozumieli fałsz propagandy sowieckiej.

Wiele osób źle odebrało zachowanie „dawnej granicy”. Mimo oficjalnego postanowienia o zjednoczeniu Zachodniej Białorusi z BSSR z 14 listopada 1939 stara granica nadal kontrolowana była przez sowiecką straż graniczną. Podróż do Mińska z Grodna czy Brześcia (lub w odwrotnym kierunku) wymagała wystąpienia do władz o specjalną przepustkę.

Zgromadzone wspomnienia świadczą o tym, że już w 1940 roku wśród Białorusinów silne były nadzieje na to, że władza „pierwszych Sowietów” jest zjawiskiem jedynie przejściowym. W tym też czasie zaczęto przychylniej myśleć o polskich rządach i ich powrocie. Tymczasem latem 1941 roku zamiast polskich właścicieli ziemskich pojawiła się niemiecka administracja okupacyjna.

Wyniki badań wskazują na to, że dla bezpośrednich świadków historii mieszkających na zachód od granicy polsko-sowieckiej wrzesień 1939 roku stał się symbolem rozczarowania nowymi władzami: „pierwsi Sowieci” nie stali się „naszymi”. Nawet dziś zauważalna jest obawa respondentów przed represjami i ich niezadowolenie z przemian lat 1939-1940. To ostatnie zauważalne jest również w stosunku do przybyszów ze wschodniej części Białorusi, tj. Białorusinów z ZSRS, często wspominanych jako „głodni kołchoźnicy”. Ważna i warta odnotowania jest również niemal całkowita nieobecność w tych wspomnieniach rozróżnienia o charakterze narodowościowym: dominuje „społeczny” punkt widzenia, klasyfikowanie innych na podstawie (czasem ocenianej spekulatywnie) „przynależności klasowej”.

Wzrost niechęci „tutejszych” Białorusinów wobec władzy sowieckiej, ich rozczarowanie, a wreszcie wrogość, można prześledzić również na podstawie dokumentów archiwalnych. Jak na razie jednak „oficjalni historycy” nie przejawiają zamiaru badania tych zjawisk, podczas gdy ci „nieoficjalni” często nie mogą otrzymać pozwolenia na prowadzenie kwerendy. Na Białorusi nadal obowiązują ograniczenia w dostępie do dokumentów gromadzonych w archiwach państwowych, zaś dokumenty Komitetu Bezpieczeństwa Państwowego (KGB) i MSW są w ogóle niedostępne dla badaczy.

Dwa miejsca pamięci

W rezultacie, można uznać, że wrzesień 1939 w pamięci współczesnej Białorusi to nie jedno, lecz dwa, w dodatku bardzo odległe od siebie „miejsca pamięci”. Jedno z nich to pamięć o symbolicznym triumfie Białorusinów. Jego powstanie i umocnienie dokonało się za sprawą polityki władz BSRS i partii komunistycznej. Nadal obecne jest ono w polityce historycznej i ideologii państwowej, dominuje w podręcznikach i w przypadku zachowania obecnego systemu władzy może oddziaływać na świadomość społeczną z rosnącą siłą. Drugie „miejsce pamięci” funkcjonuje na poziomie pamięci komunikacyjnej, jest symbolem tragedii, odwołuje się do wizji człowieka bezradnego wobec okrutnej i bezlitosnej władzy i pozostaje źródłem traumy społecznej, która nadal nie może stać się przedmiotem dialogu i leczenia.

O czym świadczy obecność w białoruskim społeczeństwie tych dwóch wizerunków jednego wydarzenia historycznego? Prawdopodobnie o tym, że podział Białorusi, którego symbolem stała się „granica ryska”, funkcjonuje po dziś dzień, zakorzeniony w reliktach sowieckiej ideologii. To zaś oznacza, że problem „zjednoczenia” Białorusi nadal pozostaje zadaniem i wyzwaniem. Tyle, że współczesna „granica ryska” przebiega już nie przez pola i lasy, lecz przez pamięć i sumienie.

Aliaksandr Smalianchuk

Dr hab. Aliaksandr Smalianchuk jest historykiem, obecnie visiting profesor w Centrum Studiów Białoruskich przy Studium Europy Wschodniej. Autor pięciu książek i kilkudziesięciu artykułów głównie dotyczących stosunków narodowościowych na Białorusi i Litwie w XIX i XX wieku, pamięci zbiorowej i kulturowej. Redaktor naczelny rocznika „Homo Historicus” (Mińsk) oraz Rocznika Centrum Białoruskich Studiów (Warszawa). Były pracownik Uniwersytetu w Grodnie, Europejskiego Uniwersytetu Humanistycznego w Wilnie, obecnie zatrudniony w Instytucie Slawistyki PAN.

 

 Z języka rosyjskiego przełożył Wojciech Stanisławski

 

Fotografia w tle: Kolumny piechoty sowieckiej wkraczające do Polski, 17.09.1939 r., domena publiczna.

2021-09-16