Żółkiewski – obywatel wzorcowy

Wśród postaci wpisanych w poczet najwybitniejszych wodzów w dziejach oręża polskiego wyróżnia się postać hetmana Stanisława Żółkiewskiego − głosi przyjęta przez Sejm uchwała ws. ustanowienia roku 2020 Rokiem Hetmana Stanisława Żółkiewskiego. 7 października mija 400 lat od jego śmierci.


„Pięknie i słodko umrzeć za ojczyznę” – prawdziwość tego powiedzenia sprawdziło wielu polsko-litewskich żołnierzy w pierwszych dniach października 1620 roku. Wtedy to też zginął główny popularyzator tej łacińskiej sentencji na gruncie polskim, ówczesny hetman wielki koronny. Gdy jego bezgłowe szczątki doczesne składano w krypcie kolegiaty w rodzinnej Żółkwi, był on człowiekiem opłakiwanym przez jednych i przeklinanym przez innych. Kolejne pokolenia zapamiętały go jako personifikację rzymskich cnót obywatelskich, dzięki czemu stał się wzorcem dla szlacheckiej młodzieży w XVII wieku, w tym dla swego prawnuka – Jana Sobieskiego. Zarazem jednak wielu zarzucało mu niezdolność do panowania nad dziedzictwem politycznym Jana Zamoyskiego i niedorastaniem do talentów wojskowych Jana Karola Chodkiewicza. Mowa tu o Stanisławie Żółkiewskim, który przeszedł do historii jako jedna z bardziej znaczących postaci w polityce i wojskowości polskiej przełomu wieków XVI i XVII.

Sługa wielu władców i jednej ojczyzny

Stanisław urodził się w niczym nie wyróżniającej się rodzinie szlacheckiej, posiadającej długą tradycję wojskową. Jego ojciec był zaledwie podstarościm, a zarazem klientem rodu Zamoyskich. Dzięki tej właśnie znajomości to u boku przyszłego kanclerza wielkiego młody Żółkiewski zbierał doświadczenie polityczne i szlify wojskowe. A zaznaczyć trzeba, iż przyszło mu dojrzewać i żyć w epoce niezwykle barwnej i przepełnionej wielkiej rangi wydarzeniami. Urodził się w 1547 roku, jeszcze za rządów Zygmunta Starego. Dorastał pod władzą Zygmunta Augusta, po czym w 1572 r. był świadkiem wyboru Henryka Walezego na króla. Już jako bliski współpracownik starszego o 5 lat Jana Zamoyskiego towarzyszył też delegacji polskiej do Paryża, która miała oznajmić Francuzowi jego elekcyjne zwycięstwo. Po ucieczce Walezego z Polski zachował wierność politycznemu kierunkowi swego protektora i brał aktywny udział w zabezpieczaniu polskiej korony dla Stefana Batorego. Prawdziwą karierę wojskową rozpoczął najpewniej dopiero w wieku 30 lat na wojnie tegoż króla ze zbuntowanym Gdańskiem, gdzie nosił rangę rotmistrza. Następnie towarzyszył Zamoyskiemu w kampaniach Batorego w Inflantach przeciw Moskwie i częstokroć pełnił role dowódcze. Wraz z doświadczeniem militarnym, nabierać zaczął obycia politycznego poprzez funkcję sekretarza wojowniczego króla. Zarazem zaangażowany został też w konflikty wewnętrzne między Zamoyskim a magnackim rodem Zborowskich – będąc jednym z najwierniejszych sług kanclerza brał bezpośredni udział w pochwyceniu i straceniu sławetnego banity Samuela Zborowskiego. Uczestnicząc w wielu sejmikach ścierał się częstokroć ze zwolennikami Zborowskich, próbującymi uderzyć w kanclerza atakując jego prawą rękę. Rządy Siedmiogrodzianina w Polsce nie trwały długo, bowiem zmarł on w 1586 r. Po jego śmierci tron Rzeczypospolitej chcieli przechwycić Habsburgowie, wspierani przez Zborowskich. Trzecia wolna elekcja w historii Rzeczypospolitej przebiegła przez to w atmosferze nieomal wojny domowej między stronnictwem Zborowskich popierającym Maksymiliana Habsburga a stronnictwem Zamoyskiego, chcącym osadzić na tronie bratanka Anny Jagiellonki, króla Szewcji, Zygmunta Wazę. Żółkiewski był w opozycji do Habsburga nie tylko przez bliskość z Zamoyskim, lecz również ze względu na własne, dość jednoznacznie negatywne poglądy wobec kandydatów tego rodu. Nie żywił on do nich przy tym osobistej niechęci, lecz uważał, iż ich rządy będą niekorzystne dla państwa. Jak pisał w swym testamencie do syna:

„Za wieku mego dom rakuski [habsburski] osobliwie zażywał tych przekupstw: najdziesz i w szkatule mojej listy z ich obietnicami. Alem ja tego do umysłu swego nie przypuszczał, widząc i rozumiejąc, co i teraz tak rozumiem, i z tym umieram: że panowanie domu tego byłoby exitiosum [zgubnym] Koronie polskiej”

Po pomyślnej elekcji na tron Zygmunta III doszło do zbrojnej ingerencji Habsburgów, którzy zostali pobici 24 stycznia 1588 r. przez Zamoyskiego w bitwie pod Byczyną, grzebiąc marzenia księcia Maksymiliana o polskiej koronie. W tejże uczestniczył też Żółkiewski, mając popisać się niezwykłą odwagą, lecz płacąc za to wysoką cenę: został ciężko ranny w nogę, przez co do końca życia kulał. Za swe osiągnięcia i zdobycie wrogiego sztandaru Stanisław otrzymał od nowego króla buławę polną koronną, oficjalnie stając się zastępcą Zamoyskiego, dzierżącego buławę wielką.

W cieniu wielkiego kanclerza

Osadzenie Zygmunta III Wazę na tronie Rzeczypospolitej, jakkolwiek było wielkim sukcesem, szybko obróciło się przeciw Zamoyskiemu i jego stronnikom. Nowy król chciał angażować znaczne siły w utrzymanie na swych skroniach szwedzkiej korony, nawet za cenę oddania Polski w ręce Habsburgów. Wywołało to słuszne oburzenie ze strony kanclerza, który nie mógł darować zdrady od króla, który chciał oddać koronę na rzecz wroga, od którego tę koronę uratowano. Co więcej, obaj widzieli żywotne interesy i  zagrożenia dla Rzeczypospolitej na południu, przy granicy tatarskiej, przez co przesunięcie polityki zagranicznej na północ było dla nich błędem. Dlatego też Zamoyski i Żółkiewski szybko popadli w konflikt z Zygmuntem i przeszli do opozycji. Nie mogąc polegać na władcy, rozpoczęli oni prywatne wyprawy do księstw naddunajskich: Mołdawii i Wołoszczyzny, by chronić polskie wpływy na tych terenach, zagrożone przez Habsburgów i Turków. Obaj hetmani wyprawiali się kilkakrotnie na Multany, gdzie przyczynili się do udaremnienia planów zjednoczenia ziem rumuńskich przez hospodara Michała Walecznego. Stoczyli też z tatarami pierwszą bitwę pod Cecorą w 1595 r., zakończoną zwycięstwem wojsk polskich. Wraz z Zamoyskim Żółkiewski w 1602 r. prowadził też kampanię w Inflantach w sprowokowanej przez Zygmunta III wojnie ze zbuntowaną przeciwko niemu Szwecją. Dławił też kolejne powstania kozackie, w tym powstanie Seweryna Nalewajki. Hetman polny wielokrotnie udowodnił swą dedykację sprawom ojczyzny, służąc zbrojnie na wszystkich jej rubieżach, od morza Bałtyckiego po morze Czarne. Wkrótce miał też wreszcie, w wieku 58 lat, wyjść z cienia swego protektora. W  1605 r. zmarł bowiem Jan Zamoyski, jego wielki mentor i jedna z największych figur politycznych Rzeczypospolitej. Żółkiewski, jako prawa ręka zmarłego kanclerza, starał się kontynuować jego dziedzictwo polityczne i wojskowe.  Nie dysponował jednak ani jego zapleczem ani talentami, zadanie to było więc dla niego tym trudniejsze.

Czas kłuszyńskiej chwały

Po śmierci Zamoyskiego napięcia w kraju poważnie się zaostrzyły. Już w 1606 roku wybuchł bunt szlachty powstrzymywanej dotąd autorytetem kanclerza wielkiego, zwany Rokoszem Zebrzydowskiego. Jakkolwiek Stanisław był przeciwnikiem rządów absolutnych, nie znosił zarazem kultury sejmikowej. Szczególnie problematyczna była dla niego powolność i niesprawność samorządu szlacheckiego wobec tak bliskiego mu zagadnienia obrony kraju. Jak niegdyś sam tłumaczył Zamoyskiemu, ruszając na tatarów:

„Będą żołnierze przyciężcy temu krajowi i wrzasku będzie dosyć, ale od Waszmości nauczyłem się takimi rzeczami gardzić. Niech wrzeszczy kto jak chce. Przykrzejszy byłby wrzask, gdyby (czego Boże uchowaj!) miał nas nieprzyjaciel poprzedzić i zastać nieprzygotowanych”.

W wyniku tego opowiedział się po stronie królewskiej i w 1606 roku rozbił siły rokoszan pod Guzowem. Mimo tego zwycięstwa Żółkiewski nie pozwolił królowi na spełnienie jego ambicji, postulując w ramach ugody między stronami tradycyjny polski konsensus. W nagrodę za swą aktywność otrzymał tytuł wojewody kijowskiego. Guzów jednak skonfliktował go ze szlachtą, co poważnie utrudniło mu w przyszłości utrzymanie autorytetu i dyscypliny w wojsku. Jako człowiek doświadczony i zorientowany politycznie przestrzegał też Zygmunta III przez angażowaniem się w wojnę z Moskwą bez odpowiedniego przygotowania, tak propagandowego, jak i finansowego, w dodatku przy równoczesnym prowadzeniu wciąż trwającej wojny ze Szwecją. Sytuacja zaczęła się komplikować, gdy drugiego Dymitra Samozwańca zaczęli wspierać byli rokoszanie, zaś Moskwa rządzona przez Wasyla Szujskiego zawarła traktat ze Szwecją przeciw Polsce, zagrażając tym samym równowadze sił w regionie. Z tego powodu, mimo swej krytycznej postawy, Żółkiewski zgodził się stanąć na czele wyprawy przeciw Rosji w 1609 roku. Jeszcze tego samego roku wojska polsko-litewskie obległy Smoleńsk, Żółkiewski zaś popadł w konflikt z magnaterią koncentrującą się wobec króla. Nie chciał on bowiem prowadzić długotrwałego oblężenia, agitując za przeprowadzeniem ograniczonej blokady miasta i ruszeniem z resztą sił w głąb Rosji. Wobec niezgody w polskim dowództwie i niemożności przeforsowania przez hetmana polnego jego własnych koncepcji na prowadzenie walk, operacje przeciw Smoleńskowi przeciągały się. Tymczasem armia moskiewska wsparta przez szwedzkie posiłki pod dowództwem Jacoba de la Gardie zaczęła gromadzić się, by ruszyć miastu na odsiecz.  W związku z tym Zółkiewski zdołał namówić króla, by ten dał mu niewielką część wojska i pozwolił ruszyć w głąb Rosji. Jak sam wspominał ten moment w swej relacji z wojny:

„Acz się w tym poczuwał hetman, że z małą garścią  ludzi przychodziło mu iść na pewne odkryte niebezpieczeństwo, wolał jednak puścić się na odwagę, niźli u Smoleńska bawić, którego ekspugnacją [zajęcie] zawżdy widział być trudną, gdyż gotowości i potęgi takiej nie było, za którą mogła być nadzieja wzięcia tego zamku”.

Z typową dla siebie brawurą ruszył na wyprawę, oblegając jeden z rosyjskich korpusów w fortecy Carowe Zajmiszcze, leżącej wpół drogi między Smoleńskiem a Moskwą. Gdy do twierdzy zaczęły się zbliżać wojska Szujskiego, Żółkiewski postanowił wyjść im naprzeciw, dzięki czemu zaskoczył wojska moskiewskie pod wioską Kłuszyno.  Już wtedy niektórzy w jego armii zarzucali, iż hetmanowi „świat zmierzł i wojsko chce z sobą wygubić”, zarzucając mu, iż jego operacje wojenne były tak śmiałe, że wręcz samobójcze. Mimo tego hetman trzymał się swego zamysłu i odszedł spod Carowego Zajmiszcza potajemnie, pozostawiając tam dla niepoznaki niewielki oddział kozaków. Sam zaś z resztą wojska, głównie kawalerią oraz dwoma falkonetami i chorągwią piechoty, ruszył na Rosjan. Bitwa, którą wydał nie spodziewającym się tak agresywnego posunięcia przeciwnikom, zakończyła się jego kompletnym zwycięstwem. W jej wyniku jeszcze w tym samym roku pojmał cara Wasyla Szujskiego i wkroczył do Moskwy. Doprowadził tam do zawarcia umowy, na mocy której królewicz Władysław miał zostać carem Rosji. Król jednak, niezadowolony z osiągniętego przez niego kompromisu, odesłał go na Ukrainę najeżdżaną przez Tatarów. Wobec wiecznego niedofinansowania wojska i skonfliktowania z miejscową szlachtą, kariera  Żółkiewskiego, po osiągnięciu swego zenitu, zaczęła się powoli staczać.

Przez śmierć ku nieśmiertelnej chwale

W kolejnych latach Żółkiewski toczył niezbyt pomyślne walki z najazdami tatarskimi, by w końcu, w 1617 roku doprowadzić do podpisania ugody między Turkami a Polską. W nagrodę otrzymał wreszcie wakujący od kilkunastu lat tytuł hetmana wielkiego i kanclerza wielkiego koronnego, osiągając te same godności, którymi chlubić się mógł Zamoyski. Osiągnięty przez niego układ nie był jednak przestrzegany i w rok później Żółkiewski, ścigając kolejnych najeźdźców, ze względu na chaos we własnym obozie, pozwolił ujść tatarom z jasyrem spod Orynina. Klęska ta odbiła się szerokim echem po Rzeczypospolitej, podkopując i tak już gasnący autorytet hetmana. Chciał po tym, widząc własną słabość i starość, złożyć buławę i zakończyć karierę wojskową. Król mu jednak na to nie pozwolił, przekonując go o konieczności dalszej służby w obronie granic. Żółkiewski zatem, biorąc po raz kolejny przykład z Zamoyskiego, nie chcąc biernie czekać na najeźdźcę na Ukrainie, zadecydował o konieczności wyprawy uprzedzającej na Mołdawię. Nie otrzymał jednak do tego celu odpowiednich środków, sam też nie był w stanie ich zorganizować – znaczną część swego majątku i tak już wytracił dopłacając swym żołnierzom z własnej kieszeni. Jak w swym testamencie tłumaczył synowi:

„… wszystkom obracał na służbę Rzeczypospolitej i część majętności po ojcu mym zastawionej uprzedałem, ale mi tego nie żal. […] Zostawuję uczciwą sławę, obraz i przykład uczciwych spraw swoich”.

Co gorsza, w jego armii panował zupełny chaos i brak dyscypliny. Gotów na śmierć, wyruszał pozostawiając po sobie ostatnią wolę:

„Jeślibym w potrzebie umarł, […] niech trumna przykryta będzie szkarłatem, na znak wylania krwie dla Rzeczypospolitej, a to nie dla chluby żadnej, lecz dla pamiątki i dla pobudki drugich do cnoty i nieszanowania się dla Ojczyzny”.

W 1620 roku jego źle przygotowane siły poniosły druzgocącą porażkę pod Cecorą, w wyniku której hetman, podczas prób odwrotu, został zabity, jego głowa zaś nabita na włócznię i przez dwa lata eksponowana w Konstantynopolu.

Koniec epoki

Żółkiewski był jednym z ostatnich przedstawicieli epoki szczytowej potęgi Rzeczypospolitej. On sam, choć nie miał tak wielkich talentów jak Zamoyski, wciąż starał się kontynuować jego dzieło. Pozostawił po sobie prominentnych następców, na czele z hetmanem Stanisławem Koniecpolskim. Dał też przykład na przyszłość swą obywatelską postawą, która wyrażała się w stawianiu dobra Ojczyzny ponad własne interesy, koligacje czy nawet życie. Stał się też przykładem ostatecznego poświęcenia dla przyszłych pokoleń, będąc natchnieniem dla swego prawnuka, hetmana i króla Polski, Jana III Sobieskiego.

 

Michał Bąk

Autor artykułu jest historykiem, pracownikiem Muzeum Historii Polski

 

Ilustracja w tle: Stanisław Żółkiewski, Wikipedia.

2020-10-05