Wojtek z Armii Andersa

Chcemy Wam opowiedzieć o historii niezwykłej przyjaźni. Zdarzyła się ona w czasach II wojny światowej, kiedy to polskie wojsko dowodzone przez generała Władysława Andersa, po wielu dramatycznych przeżyciach, znalazło się na Bliskim Wschodzie. Wraz z jego żołnierzami uratowało się ze Związku Sowieckiego tysiące cywilów, wśród nich kobiety i dzieci. Persja, czyli dzisiejszy Iran, była jednym z miejsc, w którym stacjonowali polscy żołnierze. Przygotowywali się tam do walki z Niemcami.

Pewnego razu żołnierze wracający do obozu, spotkali miejscowego chłopca, trzymającego w worku małego niedźwiadka. Niedźwiadek był sierotą – jego matkę zabili myśliwi podczas polowania. Polacy bez namysłu postanowili zabrać ze sobą zwierzę do obozu, w zamian ofiarując chłopcu puszkę konserw i scyzoryk.

Podczas codziennego życia w wojskowym obozie żołnierze bardzo zżyli się ze swoim podopiecznym. Początkowo niedźwiadek był tak mały, że  karmiono go skondensowanym mlekiem, które ssał ze smoczka zrobionego z kawałka materiału.

Kiedy Wojtek – bo takie imię otrzymał niedźwiedź – podrósł, okazało się, że jego ulubioną rozrywką są zapasy z żołnierzami. Jak myślicie – kto je najczęściej wygrywał?

Po jakimś czasie polscy żołnierze zostali wysłani na front i musieli popłynąć do Włoch.  Na szczęście udało się obejść surowe wojskowe przepisy, zabraniające przewożenia zwierząt na pokładzie, i Wojtek również dostał się na rejs. Otrzymał wtedy własną książeczkę wojskową i stał się pełnoprawnym żołnierzem.

We Włoszech w maju 1944 r. żołnierze z Armii Andersa wzięli udział w bardzo ważnej i ciężkiej bitwie z Niemcami, którzy zaciekle bronili się na wzgórzu Monte Cassino. Podczas tej walki niedźwiedź Wojtek pomagał żołnierzom nosić skrzynie z amunicją. Po wygranej bitwie rysunek niedźwiedzia trzymającego w łapach pocisk stał się oficjalnym znakiem oddziału, w którym służył kapral (bo taki stopień wojskowy otrzymał) Wojtek.

Kiedy skończyła się wojna, wielu żołnierzy z Armii Andersa nie mogło wrócić do Polski, gdzie groziły im represje ze strony komunistycznych władz. W tej sytuacji część z nich zdecydowała się osiedlić w Szkocji. Wojsko zostało rozwiązane, więc żołnierze musieli szukać nowej pracy i układać sobie życie. Opiekunowie Wojtka podjęli decyzję o przekazaniu niedźwiedzia do ogrodu zoologicznego w Edynburgu. 

Dawni przyjaciele przez wiele lat odwiedzali Wojtka w zoo. Niedźwiedź zawsze się cieszył, słysząc polski język. Do dzisiaj pamięć o Wojtku jest żywa, o czym świadczą jego liczne pomniki, które możemy spotkać nie tylko w Polsce, ale także w Szkocji i we Włoszech.

Jeżeli chcecie poznać więcej przygód niezwykłego niedźwiedzia zachęcamy Was do lektury książek np. Łukasza Wierzbickiego „Dziadek i niedźwiadek” lub Elizy Piotrowskiej „Wojtek, żołnierz bez munduru”.

W galerii poniżej znajdziecie kilka zdjęć Wojtka, a my przygotowaliśmy dla Was kilka łamigłówek związanych z tym sympatycznym niedźwiedziem. Miłego rozwiązywania!

2020-03-29