Aleksander Hall: Na pożegnanie Tadeusza Mazowieckiego

Nie jest mi łatwo pisać o Tadeuszu Mazowieckim w dniu jego odejścia. Był dla mnie nie tylko wielką postacią historii Polski, ale też jednym z najważniejszych ludzi w moim życiu. Nasza przyjaźń zawiązała się w dniach strajku w Stoczni Gdańskiej w maju 1988 roku i przetrwała do końca jego życia. Jednak w tym dniu przede wszystkim chcę napisać o tym, co najważniejsze: o jego zasługach dla Polski i najważniejszych elementach jego filozofii politycznej.


 

Od strajku sierpniowego w 1980 roku był jednym z głównych strategów ruchu Solidarności i aż do przełomu 1989 roku, najważniejszym – obok Bronisława Geremka – doradcą Lecha Wałęsy. Na czym polegała ta strategia? Był w pełni świadomy, że w sierpniu 1980 roku narodził się największy narodowy i społeczny ruch w historii Polski, który może doprowadzić do zasadniczych przemian w położeniu Polski i Europy. Uważał, że każdy dzień istnienia Solidarności jest bezcenną wartością, a więc powinna ona tak prowadzić swą politykę, aby zachowując niezależność od władzy i unikając podziału, tak długo jak się da unikać frontalnego starcia z władzą. Ta linia polityczna miała w Związku wielu przeciwników. Zarzucano jej kunktatorstwo i zbytnią ostrożność, ale – moim zdaniem – była słuszna. Dzięki niej Solidarność przetrwała 15 miesięcy, unikając np. konfrontacji w okresie kryzysu marcowego w 1981 roku. Wprowadzenie stanu wojennego było ciężkim ciosem dla Solidarności. Także najlepsi polscy patrioci podzielili się na tych, którzy uważali, że najważniejszym celem jest walka o powtórną legalizację Solidarności, i na tych, którzy uznali, że ten cel jest nierealny, i że trzeba poszukiwać innych dróg wyjścia z impasu. Mazowiecki, który należał przecież do umiarkowanego skrzydła Solidarności, w czasie tej ciężkiej próby okazał się jednym z liderów obozu, który zachował wierność Związkowi. Nie mam wątpliwości, że był to wybór nie tylko wartościowy etycznie, ale także przenikliwy i politycznie trafny.


Po latach politycznej dekoniunktury, gdy polityka stanu wojennego okazała się fiaskiem w sferze ekonomicznej i społecznej, a polityka głasnostii w Związku Radzieckim prowadzona przez Gorbaczowa spowodowała zelżenie radzieckiej presji na władze PRL, powstały warunki do powrotu Solidarności. Tadeusz Mazowiecki był jednym z głównych jego architektów po stronie solidarnościowej. Współtworzył warunki, w których mogła dokonać się zasadnicza zmiana ustroju Polski, chociaż sam początkowo nie przewidział jej dynamiki. Jednak, gdy od Lecha Wałęsy otrzymał propozycję objęcia stanowiska premiera, przyjął tę wielką odpowiedzialność.


Trzy dokonania Mazowieckiego jako premiera uważam za najważniejsze.


1. Przemianę polityczną


Cel – jakim było demokratyczne i suwerenne państwo – został określony już w sejmowych exposé w sierpniu i we wrześniu 1989 roku, jakkolwiek w sformułowaniach, które miały nie prowokować sił starego systemu i Związku Radzieckiego. Został on w zasadniczej mierze zrealizowany. Gdy Tadeusz Mazowiecki opuszczał urząd premiera Polska była państwem swobód demokratycznych, po wolnych wyborach samorządowych i prezydenckich, chociaż jeszcze przed w pełni wolnymi wyborami parlamentarnymi. Była też państwem prowadzącym suwerenną politykę zagraniczną, chociaż formalnie pozostającym jeszcze w Układzie Warszawskim. Ten rezultat był dziełem całego obozu solidarnościowego, ale to premierowi Mazowieckiemu przypadła w nim kluczowa rola, z racji kierowania rządem, który stał się w okresie jego premierostwa rzeczywistym ośrodkiem kierowniczym państwa.
Krytycy Mazowieckiemu zarzucali zbyt łagodne potraktowanie sił starego sytemu i brak radykalnych rozliczeń z epoką rządów PZPR, chociaż premier nigdy nie zachęcał do historycznej amnezji i rozgrzeszenia komunistycznych rządów. Jest jednak prawdą, że nie tylko racje taktyczne (skład aparatu państwowego, generał Jaruzelski, jako głowa państwa i struktura polityczna Sejmu) skłaniały go do oględnego traktowania sił wyrastających ze starego systemu. Mazowiecki kierował się także przekonaniem, że tworząca się III Rzeczpospolita powinna być państwem nie tylko zwycięskiego obozu Solidarności, ale dawać szansę wszystkim siłom politycznym i społecznym udziału w pracy dla Polski. Chciał, aby czas jego przewodzenia Polsce był przede wszystkim czasem „zszywania” wspólnoty narodowej. Bardzo mu zależało na przeprowadzeniu Polski do wolności bez przelewu krwi i unikając prowokacji, której obawiał się ze strony niektórych ludzi i struktur starego systemu.


2. Wzięcie odpowiedzialności za Plan Balcerowicza.


Leszek Balcerowicz przeprowadził zmianę ustroju gospodarczego Polski i nadał tej zmianie wielką dynamikę. To jednak premier Tadeusz Mazowiecki wziął za ten program pełną odpowiedzialność polityczną i konsekwentnie go bronił. Co więcej, zasadnicze elementy tego programu, takie jak radykalne zduszenie inflacji i rozpoczęcie procesu prywatyzacji zaakceptował zanim w jego ekipie Leszek Balcerowicz przyjął stanowisko wicepremiera i ministra finansów. Moim zdaniem ta strategiczna decyzja Mazowieckiego dowodzi jego formatu męża stanu, gdyż w pewien sposób dokonał jej wbrew sobie, gdyż jego społeczne przekonania i osobista wrażliwość skłaniały go do wyboru ostrożniejszej strategii. Wybrał radykalny wariant reformy w przekonaniu, że wymaga tego dobro Polski.


3. Linię polityki zagranicznej.


Tę dziedzinę polityki państwowej Tadeusz Mazowiecki czuł szczególnie dobrze i to on wytyczał jej zasadnicze kierunki, znajdując doskonałego wykonawcę i partnera w osobie Krzysztofa Skubiszewskiego. Pole manewru Mazowieckiego w kwestiach zagranicznych zmieniało się. Inne było wczesną jesienią 1989 roku, gdy Polska była jedynym wyłomem w bloku radzieckim, a inne po „jesieni ludów” i rozpoczęciu procesu jednoczenia Niemiec. Na początku chodziło o wymuszenie na ZSRR zaakceptowania suwerennej Polski, rządzonej – w zasadniczej mierze – przez obóz solidarnościowy i otwierającej się na współpracę z Zachodem. W 1990 roku celem stał się „aksamitny rozwód” ze Związkiem Radzieckim i zapewnienie interesów Polski w procesie zjednoczenia Niemiec, a przede wszystkim uznania przez naszego zachodniego sąsiada ostatecznego charakteru granicy na Odrze i Nysie Łużyckiej. W tej sprawie premier Mazowiecki wykazał niezwykłą determinację i upór. Jego wielkim sukcesem był udział Polski w konferencji 2+4 i układ graniczny pomiędzy Polską i Niemcami z 14 listopada 1990 roku.


Tadeusz Mazowiecki reprezentował pewną wizję polityki. Pojmował ją przede wszystkim, jako szlachetne powołanie – służbę dobru wspólnemu. Ważny był dla nie go dobór środków. Uznawał, że trzeba odrzucić zasadę „cel uświęca środki” i był przekonany, że do realizacji politycznego programu należy używać środków godziwych. Nie oznaczało to naiwności. Jako polityk nie był łatwowierny, bywał nieufny, nie zawsze „wykładał karty na stół”. Nie oszukiwał politycznych partnerów i zyskiwał ich szacunek. Także przeciwników. Dlaczego? Gdyż był chrześcijańskim personalistą, który uważa, że każdy człowiek ma przyrodzoną godność i zasługuje na szacunek. Także przeciwnik. Mając mocne własne przekonania, szukał w relacjach z ludźmi – również z politykami – głębszego kontaktu. Lubił przekraczać linie światopoglądowych i politycznych podziałów. Cenił tych polityków, u których dostrzegał głębokie przekonania i wierność kodeksowi etycznemu. O takich ludziach mówił z uznaniem: „ma dyszel”.


Powiedział kiedyś o sobie: „jestem chrześcijaninem i demokratą, ale nie jestem chrześcijańskim demokratą”. A jednak sądzę, że gdyby kształtował się jako polityk i mógł działać politycznie w Zachodniej Europie sytuowałby się chyba na lewym skrzydle obozu chrześcijańsko-demokratycznego. W III Rzeczypospolitej stanął na czele partii, która miała przekraczać ideowe podziały w służbie dla państwa. Unia Demokratyczna i Unia Wolności nie okazały się trwałymi formacjami, przede wszystkim z powodu na swe ideowe zróżnicowanie, ale dobrze zasłużyły się Polsce. Wielka w tym zasługa ich założyciela (w przypadku UD) i pierwszego przewodniczącego (w przypadku UW). Mazowiecki nie czuł się jednak najlepiej w polityce partyjnej. Moim zdaniem, przede wszystkim dla tego, że w każdej partii zawarty jest element partykularyzmu, tendencja do zabiegania o interesy politycznej klienteli, co często przeradza się w zwykły egoizm partyjnego aparatu. Tymczasem Mazowiecki przede wszystkim był polskim państwowcem, w najlepszym znaczeniu tego słowa. Pragnął służyć Rzeczpospolitej, jako całości. I służył jej z bezinteresownym oddaniem.


Historia wydała już swój werdykt, potwierdzony wynikami badań opinii publicznej. Tadeusz Mazowiecki znajduje się w wąskim gronie Ojców Założycieli III Rzeczypospolitej. Chociaż sposób przejścia drogi od PRL do wolnej Polski ma także swych ostrych krytyków, to stanowią oni zdecydowaną mniejszość. Tadeusz Mazowiecki prowadził na swój rachunek małe badania socjologiczne. Mówił, że na trzy osoby zaczepiające go na ulicy, by podziękować, za to, co zrobił dla Polski, czy poprosić o autograf, spotyka jedną wypominającą mu „grubą kreskę”, czy zgłaszającą inne pretensje. Uważał, że ta proporcja 3:1 to chyba nie jest najgorzej.


Myślę, że będzie tylko lepiej. Postać Tadeusza Mazowieckiego będzie rosła, w miarę jak oddalać się będzie epoka gwałtownych sporów i podziałów z początków wolnej Polski. Zaś w tych, którzy go znali, kochali i mieli zaszczyt pracować pod jego kierownictwem, już na zawsze pozostanie poczucie wielkiej straty.

Aleksander Hall

(tekst ukazał się w gazecie Rzeczpospolita)

2013-11-03