Przedwojenne maniery

Historia tradycyjnie w znacznej mierze prezentowana jest poprzez dokonania polityczne, militarne, związane z władzą. Nie sposób jednak poznać i zrozumieć epoki bez znajomości jej kontekstu obyczajowego, w tym także zasad określających zachowania i reakcje ludzi z różnych sfer w rozmaitych aspektach życia.


Dobrą lekturą na wakacje może być książka Marii Barbasiewicz Dobre maniery w przedwojennej Polsce. Wydawać by się mogło, że w czasach, w których zacierają się zasady i wielu młodych ludzie nie rozumie, dlaczego miałoby się podporządkować jakimś regułom, zainteresowanie savoir-vivre’em minionej epoki będzie ograniczone. Nic bardziej mylnego. Ta nowa i pożyteczna fascynacja dotyczy dziś nie tylko grup rekonstruktorów, które upodobały sobie legendę i sentyment do Dwudziestolecia międzywojennego. Przedmiot manier w tym okresie jest wnikliwie studiowany dziś przez specjalistów od wizerunku. Także duże korporacje międzynarodowe podczas szkoleń, a potem w relacjach z różnego rodzaju klientami skwapliwie korzystają z wiedzy o normach zachowań, zwłaszcza tych, które wypracowano w latach dwudziestych i trzydziestych dwudziestego wieku. Nie wszystko da się przełożyć na język współczesności. Niektóre sfery już nie istnieją w życiu zbiorowym, jako odrębne, pełniące szczególne role publiczne. Wiele norm znalazło jednak swoje kontynuacje w nowych środowiskach.

Książka Marii Barbasiewicz ma więc nie tylko walor poznawczy, przybliżając klimat prezentowanej epoki, na co dzień i od święta. Ma także wymiar praktyczny: wiele fragmentów można wykorzystać wprost lub w formie zmodyfikowanej. Istotny jest nie tylko opis i norma, ale także określenie znaczenia konkretnych zachowań w relacjach społecznych. Zamiast dzisiejszej analizy np. języka ciała, mamy barwne, obrazowe i znaczące wprowadzenie w świat relacji społecznych poprzez zachowania, gesty, stroje, sposoby reakcji i ich sens. Pełną komunikację w odpowiednim do miejsca, pozycji i sytuacji, stylu.


Maria Krogulska, nauczycielka z Kołomyi (zb. ośrodka "Karta")


Autorka wprowadza najpierw czytelnika we wzorce zachowań, by następnie opisać je dla poszczególnych grup. Zaczyna od manier wojskowych, ponieważ wojsko, a zwłaszcza kadra oficerska, w okresie odzyskiwania niepodległości i w przygotowaniach do obrony cieszyło się niezwykłym mirem i sympatią. Trzeba jednak pamiętać, że w zależności od otoczenia, w którym znaleźli się oficerowie, różne obowiązywały dopuszczalne kanony i rozmaite obowiązki społeczne i towarzyskie powodowały ich zachowaniem.

W kanonie norm nadal przewodnikiem był Polski kodeks honorowy Władysława Boziewicza. Uwzględnia on, prócz norm wewnątrz środowiska wojskowego, także i te, które pozwalały wojskowym, zwłaszcza oficerom, obracać się w szerszych kręgach towarzyskich. Wskazuje na kolejność postępowania podczas wchodzenia w nowy krąg znajomości, jak i dopuszczalność i stopniowalność zachowań na różnym etapie znajomości. Istotne są również relacje z kobietami. Wszystkie uznane maniery wymagały nie tylko wiedzy, ale także praktyki.

Boziewicz, choć sam nie jest entuzjastą lansowania tej tradycji, opisuje również zasady i powody pojedynków, określając zdolność honorową potencjalnych partnerów. Zdaje sobie sprawę z tego, że choć w tym czasie pojedynki zostały prawnie zakazane, ta średniowieczna tradycja jest żywa i nie da się jej wyeliminować z życia społecznego. Z tego powodu jasno określa ograniczenia możliwości i przyczyn pojedynków, opowiadając się bardziej po stronie tradycji włoskiej niż germańskiej, w której stały się bardziej modą i sportem aniżeli rzeczywistym rozstrzygnięciem honorowym.


Kawalerzyści

Maria Barbasiewicz poświęca też sporo miejsca kobietom. Tu także obyczaje zależały od sfery, wieku, miejsca zamieszkania, stanu cywilnego, okoliczności, miejsca. Autorka pokazuje zachowania codzienne, w towarzystwie, na balu, we dworze, ale i w kawiarni i pracy.

Szczególnymi barwami rysuje życie sfer ziemiańskich, na ogół niezbyt bogatych w tym okresie. Życie we dworze, wbrew obiegowym opiniom kształtowanym w czasach PRL, tylko od święta cechowały wystawność, wykwintność potraw, finezja stroju i zabawa.

Codzienne obowiązki wobec bliskich, do których należeli nie tylko małżonkowie i ich dzieci oraz często rodzice, ale także zubożali lub samotni krewni i przyjaciele, dla których musiało znaleźć się miejsce, jadło i zajęcie, oraz zarządzanie gospodarstwem i inne zobowiązania publiczne sprawiały, że kultywowano cnotę skromności – w stroju, jedzeniu, relacjach z innymi.

Szczególnie zwracano uwagę na zachowanie się przy stole, także tym codziennym – prostym, choć urozmaiconym, bez ozdobnych zastaw. Stół, zwłaszcza w czasie obiadu i kolacji, był miejscem regularnych spotkań wszystkich domowników i tu najbardziej zasady przekształcały się w przyzwyczajenia.

Książka, opatrzona bogato anegdotami i ilustracjami, warta jest przeczytania dla przypomnienia tego, do czego z sentymentem wracamy, a z czego korzystać wciąż możemy.


Maria Barbasiewicz, Dobre maniery w przedwojennej Polsce, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2012

dr Małgorzata Bartyzel

2013-07-24