Historia w obrazkach

Daty, fakty, suchość przekazu – to wszystko miało odstraszyć młode pokolenia Polaków od zajmowania się dziejami świata i własnego państwa, dziedzictwem materialnym i kulturowym. Historia wyjałowiona ze związków pomiędzy faktami, nudna i nieprzydatna, ustępuje dziś miejsca sensacji historycznej i obrazkowej grze lub bajce, mającej związek z przeszłością. Wchodzimy na nowo w cywilizację obrazkową, na dużo wyższym poziomie technicznym aniżeli ta pierwotna, choć nie zawsze oznacza to, że skutkiem tej nowoczesności przekazu jest lepsza komunikacja, czytelność, zrozumienie.


Niezwykle przydatna dla poszukiwania sensu, znaczeń, symboliki, a niekiedy przezroczystości znaku w obrazie jest książka Petera Burke’a "Naoczność. Materiały wizualne jako świadectwa historyczne". Tak jak odbiorcy przekazów historycznych – pisanych i wizualnych – są w różnym stopniu przygotowani do ich odbioru, tak też Naoczność może być pomocna i odczytywana na różnych poziomach: inaczej przez historyków sensu stricto, inaczej przez historyków kultury, sztuki, inaczej i może w węższym zakresie przez czytelnika młodego, chłonnego sensu, bez metodologicznego przygotowania.


Obraz nieodłącznie towarzyszył człowiekowi różnych epok i kultur, zmieniała się jednak jego waga i funkcja. Tylko w niektórych okresach przejściowych, zwłaszcza w dobie reformacji, ograniczono, wręcz zminimalizowano na rzecz tekstu pisanego, funkcje obrazu jako istotnego środka przekazu, porozumiewania się, świadectwa. W malarstwie, a później także w fotografii jedną z dominujących ról odgrywał portret. Miał w założeniu odzwierciedlać rzeczywistość, ukazywać samą postać oraz jej znaczenie, epokę, okoliczności czy miejsce, w którym powstawał. Tak w malarstwie, jak i w fotografii mógł ukazywać jakiś istotny szczegół, pomijany w świadectwach pisanych, na który współcześni mogli nie zwracać uwagi, uznając go za oczywisty lub nieistotny, a który widziany z perspektywy czasu stanowił ważne świadectwo. Z drugiej strony, jak w każdej sztuce, nawet z założenia w największym stopniu dokumentującej rzeczywistość, występuje tu deformacja, wynikająca z intencji autora, intencji portretowanego, subiektywnego punktu widzenia twórcy, kierunku dominującego w sztuce, tendencji panującej w otoczeniu społecznym czy politycznym portretowanego, przygotowania „sceny portretowej” itd. Dotyczy to także portretów bohaterów znanych batalii, uznawanych za czyste odzwierciedlenie rzeczywistości, podczas gdy naprawdę pokazywały one upozowanych modeli. Z kolei sam sposób deformowania rzeczywistości dla historyków także stanowi interesującą informację o mentalności epoki i środowiska. Wielowarstwowość informacji zawartej w portrecie nie jest sprzeczna z realizmem wizerunku osoby przedstawianej, ale jednoznaczne, „płaskie” potraktowanie takiego obrazu byłoby nieporozumieniem. Portrety ludzi i miejsc prócz odbicia konkretu zawierają też przesłanie. Ujęcie, światło, wrażenie płaskości czy głębi – to jest punkt widzenia, fakt wraz z interpretacją.

 

Andreas Stech, Ferdinand van Kessel - Jan Sobieski pod Chocimiem

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Andreas Stech, Ferdinand van Kessel - Jan Sobieski pod Chocimiem

 

W rozdziale drugim autor wprowadza czytelników w świat ikonografii i ikonologii, ułatwiających odczytanie z obrazów znaczeń. Nawet jeśli nie zawsze da się dokonać prostego przekładu obrazu na język dyskursywny, można zeń wydobyć dużo informacji i wyszukać możliwości interpretacyjne, by nie uronić sensu przekazu.


Okazać się może, że dokument w postaci zdjęcia czy obrazu, nawet pozowany, może niekiedy mówić więcej o rzeczywistości historycznej, aniżeli dokument zapisany czy podpisany. Ważna jest zawsze umiejętność jego zinterpretowania.


Dużo więcej komplikacji przysparzają obrazy związane ze świętością i światem nadprzyrodzonym, choć świadectwa wiary, kultu są jednymi z najważniejszych motorów działania społeczeństw na przestrzeni dziejów.
Szczególną rolę dla historyków, ale i dla społecznego odbioru postaci i wydarzeń odgrywają postaci władców, portretowane na płótnach lub też uwieczniane na pomnikach. W większości są to postaci monumentalne, odwołujące się w ujęciu do bóstw, potęgi oczekujące wdzięczności i uwielbienia. Ich strój i poza wskazują na system wartości, do którego się odnoszą. Tu także szczegół może być ważniejszy z punktu widzenia historyka niż sam nimb triumfalny.


Na przeciwstawnej szali ustawia się protest – ten bezpośredni, w postaci burzenia pomników, obalania porządku, jak i przedstawiający buntowników „ubóstwionych”, analogicznie do tych, których obalali – jak w słynnym obrazie Delacroix Wolność wiodąca lud na barykady.


Może także przedstawiać obrazy wrogich wodzów, królów lub grup społecznych w złym świetle, w postaci karykaturalnej, która powinna zniechęcać. Pewną mgłą otacza się zazwyczaj postać czy grupę obcych. Jest to zamierzony zazwyczaj rodzaj odrealnienia, choć nie zawsze nosi podtekst wrogości – niekiedy nawet świadczy fascynacji lub tęsknocie.


Najbliższe nam, choć mające długą historię, są historyjki obrazkowe, mające swoje wcześniejsze wcielenia w cyklach obrazów, scenach batalistycznych, średniowiecznych scenach symultanicznych uwzględniających kontekst i równoczesność zdarzeń. Współczesnymi rozwinięciami są filmy fabularne oparte na faktach oraz dokumentalne, najczęściej odwołujące się do świadków wydarzenia. Wszystkie mają ogromne znaczenie z punktu widzenia historycznego świadectwa, ale każde z nich trzeba czytać inaczej. Drugim biegunem, który stanowi jedną z ulubionych form historycznej prezentacji, jest komiks.


To tylko niektóre wątki omawianej książki. Warto do niej powracać, by obcowanie z rozmaitym materiałem historycznym nabierało coraz głębszego, wielowymiarowego sensu.


Peter Burke, „Naoczność Materiały wizualne jako świadectwa historyczne”, tłum. Justyn Hunia, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 2012, s. 252.

dr Małgorzata Bartyzel

 

2013-06-20