Bitwa nad Worsklą

12 sierpnia 1399 r. nad rzeką Worsklą doszło do bitwy pomiędzy wojskami tatarskimi a litewsko-polskimi. Wojska księcia litewskiego Witolda poniosły sromotną klęskę. Wśród wielu poległych znalazł się m.in. starosta i wojewoda krakowski Spytek z Melsztyna.

Do wyprawy doszło z inicjatywy księcia Witolda. Litwa podbiła wiele ziem ruskich, jednak to nie wystarczyło ambitnemu księciu. W 1398 r. zawarł pokój z Zakonem Krzyżackim, aby zapewnić sobie bezpieczeństwo potrzebne do podjęcia wyprawy na wschód. W układzie tym przekazał krzyżakom Żmudź oraz obiecał pomoc w jej ujarzmieniu. Witold planował osadzić na wschodzie wygnanego przez mongolskiego władcę Tamerlana chana Złotej Ordy Tochtamysza, obiecał on bowiem oddać Witoldowi władzę nad podbitymi terenami ruskimi, jeśli ten pomoże odzyskać mu panowanie nad Tatarszczyzną. W wyprawie na wschód wsparły Litwinów oddziały polskie oraz krzyżackie.

Klęska nad Worsklą zahamowała ekspansję litewską na wschodzie. Jej rezultatem było także osłabienie pozycji Witolda. Do czasu przegranej bitwy starał się on prowadzić politykę niezależną od Polski, podkreślając niezależność Litwy pomimo zawartej w 1385 r. unii pomiędzy oboma państwami. Przegrana nad Worsklą uświadomiła Witoldowi konieczność zacieśnienia stosunków z Polską. W 1401 r. doszło do zawarcia unii wileńsko-radomskiej. Witold został dożywotnim władcą Litwy, która została uznana w ten sposób za odrębne państwo. Zwierzchnią władzę nad nią miał zachować jednak Władysław Jagiełło.

BW

 

Z dr. hab. Jarosławem Nikodemem
rozmawia Wojciech Kozłowski

Polityka wschodnia Litwy spoczywała na barkach ojca Jagiełły Olgierda. Jakie były założenia tej polityki i kto był głównym przeciwnikiem Litwy w tym czasie?

Olgierd był wielkim księciem, więc to on decydował o polityce państwa, w całości biorąc za nią odpowiedzialność. Podział wewnętrzny - nie tyle władzy, ile kompetencji - opierał się na wzajemnym zaufaniu Olgierda i jego brata Kiejstuta, który z racji sąsiedztwa, jako książę trocki, odpowiadał za ochronę przed zagrożeniem krzyżackim, natomiast Olgierd zajmował się całością polityki i firmował politykę wschodnią.

Zasadniczą jej myślą była dominacja w tej części Europy. Moskwa nie była wtedy jeszcze tak wielką potęgą, jaką stała się później, ale w Wilnie musiano sobie doskonale zdawać sprawę z tego, że w pewnym momencie Moskwa stanie się głównym kontrkandydatem Litwy do dominacji na Rusi. Z jednej strony chciano się temu przeciwstawić, a z drugiej - zbudować mocarstwową Litwę. Stąd też trzy wyprawy zbrojne, które Olgierd poprowadził przeciwko Moskwie - nieudane w tym sensie, że nie miały rozstrzygnięcia i kończyły się rozejmami.

Jak wyglądała współpraca króla polskiego z Witoldem, który faktycznie sprawował władzę na Litwie, nie będąc nawet je wielkim księciem?

Tytuł wielkoksiążęcy traktowany instytucjonalnie pojawił się dopiero po unii wileńsko-radomskiej z 1401 roku. Od tego czasu przysługiwał on Witoldowi jako norma prawna. Rządy na Litwie oddawała Witoldowi ugoda ostrowska z 1392 roku. Zwracała mu ojcowiznę, czyli księstwo trockie, i te ziemie, które stanowiły własność Kiejstuta, ale przy tym dawała mu również "namiestniczą" władzę na Litwie. Proszę pamiętać, że choć to określenie jest popularne i przyjęte w historiografii, ale trzeba mieć świadomość, że to jest jedynie twór historiograficzny, ponieważ nie wiemy, jak się ta władza naprawdę nazywała - żadne źródło tego nie przekazuje. Na pewno nie była władzą wielkoksiążęcą, bo ta po unii oznaczała jakąś formę samodzielności na Litwie. Tej Witold nie miał, podobnie jak jego poprzednik, brat Jagiełły Skirgiełło, który po wyjeździe Jagiełły do Polski, czyli po koronacji, pełnił na Litwie analogiczne funkcje, co Witold od 1392 roku. Tak więc, skoro nie ma innej nazwy, która mogłaby ten charakter rządów oddawać, historycy nazwali tę formę rządów rządami namiestniczymi i one się chyba do tego sprowadzały, czyli gwarantowały Skirgielle, a później Witoldowi pełną swobodę w polityce wewnętrznej, oczywiście pod warunkiem, że to nie przekraczało interesów Jagiełły jako hospodara litewskiego. Z drugiej strony, nie dawały żadnej samodzielności w polityce zewnętrznej: Skirgiełło mógł zawierać z innymi państwami najwyżej jakieś porozumienia czy rozejmy, nie wolno mu było natomiast decydować o polityce zewnętrznej Litwy.

Wedle porozumienia z 1392 roku - a to jest bardzo ważna sprawa dla kontekstu późniejszego, który najpierw doprowadził do porozumienia salińskiego w 1398 roku, a potem do bitwy nad Worsklą - Witoldowi nie wolno było prowadzić samodzielnej polityki zagranicznej.

A prowadził.

Prowadził. Opisy w historiografii różnią się w szczegółach. Moim zdaniem, ugoda ostrowska miała w zamyśle Jagiełły oznaczać zaprowadzenie pewnej stabilizacji na Litwie. Założeniem było, że pozostawieni do rządów na wielkich obszarach wschodnich dwaj bracia królewscy - Skirgiełło i Korybut - będą w jakiś sposób kontrolowali Witolda, a oddanie mu szerokiego zakresu władzy zaspokoi jego ambicje. Przełom XIV i XV wieku najlepiej udowadnia fiasko polityki królewskiej.

Czy można uznać, że celem Witolda było stać się samodzielnym władcą, a polityka wschodnia miała mu zapewnić właściwą pozycję?

To najlepiej opisuje zagadnienie. Sądzę, że jest to klucz do zrozumienia istoty polityki litewskiej końca XIV wieku - od momentu, kiedy Witold zaczął tam odgrywać pierwszoplanową rolę. O żadnej wspólnej polityce Jagiełły i Witolda po roku 1392 nie może być mowy.

Warto się zatem zastanowić nad pewnym strategicznym planem Witolda.

Ocena polityki wschodniej Witolda w historiografii wskazuje na dwa cele: stworzenie wielkiej Litwy terytorialnej albo zdominowanie Moskwy i budowa ogromnego imperium, które by granicami sięgało bardzo daleko.

Witoldowi chodziło w pierwszej kolejności o usamodzielnienie na Litwie. Jeżeli zapomnimy, że jest on tylko namiestnikiem Jagiełły na Litwie, zamazujemy całą właściwie rzeczywistość. Gdyby Witold był już wtedy władcą samodzielnym, w znaczeniu prawnym, wówczas można byłoby ryzykować tezę, że chodziło mu tylko i wyłącznie o rozrost terytorialny, o stworzenie wielkiej Litwy, o wyeliminowanie Moskwy itd. Tutaj te koncepcje starszej historiografii są w pełni uzasadnione. Najważniejszy zatem kontekst to jego porozumienia z zakonem, które trzeba notować od połowy lat dziewięćdziesiątych XIV wieku, oraz z Tatarami i plany polityki wschodniej.

Czy należy traktować całą tę politykę jako wspólne działania Witolda i Jagiełły? Oczywiście, że nie - to byłaby antycypacja wydarzeń czasu Grunwaldu. Mówi się, że oni od początku współdziałali, a w dodatku byli braćmi stryjecznymi, więc bardzo się kochali itd. Te wszystkie argumenty, z jednej strony, po trosze opierają się na analizie późniejszych wydarzeń, a z drugiej są bardziej emocjonalne niż racjonalne. Kiedy bowiem analizujemy źródła, widzimy, że ani o żadnej wspólnocie interesów, ani tym bardziej o wspólnym działaniu Jagiełły a Witolda nie mogło być mowy.

Gdyby przyjąć tezę o współdziałaniu, musielibyśmy stwierdzić, że Jagiełło prowadził politykę ze swojego punktu widzenia niezmiernie ryzykowną, niemal samobójczą. Gdy utracimy z oczu kontekst dynastyczny, w ogóle nie zrozumiemy podstaw ich polityki, bo i dla Witolda, i dla Jagiełły to była kwestia najważniejsza. Polska i Litwa były w tej perspektywie drugorzędne. Jagiełło Polskę i Litwę, a Witold Litwę traktowali jako ich państwa dziedziczne, wykorzystywane do prowadzenia własnej polityki rodowej. Gdyby Jagiełło poparł dążenie Witolda do samodzielności, oznaczałoby to, że na własne życzenie ryzykował utratę własnych praw do Litwy. Uważam, że nie znajduje to potwierdzenia źródłowego, wręcz przeciwnie - kłóci się z logiką i z tym, co wiemy o zdolnościach politycznych Jagiełły.

Istnieją jednak informacje źródłowe, że w wyprawach Witolda uczestniczyło rycerstwo polskie, nie zabrakło go także nad Worsklą. Czy to nie dziwne, że Polacy brali udział w przedsięwzięciach, którym przeciwny był Jagiełło? A może było to zwykłe awanturnictwo?

Słuszne pytanie. Należy je sobie postawić, bo to szalenie ważne kwestie, których zresztą nie sposób wyjaśnić jednoznacznie. Nie przywiązywałbym do tego, co na te temat mówi Długosz, tak wielkiej wagi, jak dotąd czyni historiografia. Jest on kontrowersyjny, a gdy się go studiuje, to widać, że jego wiedza o czasach ostatniej ćwierci XIV wieku, a nawet przełomu wieku XIV i XV, jest nader uboga, co jest skądinąd rzeczą dziwną, ale to już temat na inną dyskusję. Z drugiej strony, deprecjonowanie całego fragmentu u tego kronikarza poświęconego schyłkowi lat dziewięćdziesiątych XIV wieku, który doprowadził do Worskli, byłoby też niebezpieczne.

Nie wiem, skąd się wzięli Polacy w wyprawach Witolda. Nad Worsklą są też posiłki krzyżackie, które zjawiły się w wyniku umowy salińskiej z 1398 roku. Jednak zdaje się, że nie były one na tyle liczne, by gwarantować natychmiastowy sukces. Gdyby jednak Jagiełło sprzyjał polityce wschodniej Witolda, gdyby ją inicjował, należałoby się spodziewać znacznie większego wsparcia zbrojnego ze strony Polski. Wojciech Jastrzębiec przywozi zezwolenie papieskie na organizowanie krucjaty przeciwko niewiernym, ale wydaje mi się, że ta kwestia jest zbyt enigmatyczna, by wyciągać z niej zbyt daleko idące wnioski polityczne. Udział polskiego rycerstwa nie jest masowy - gdyby był, bitwa mogłaby mieć inny przebieg. Nie zaryzykowałbym daleko idącego twierdzenia, że to wyłącznie awanturnictwo czy chęć zdobycia sławy.

Najbardziej interesujący jest udział w tym wszystkim Spytka z Mensztyna, który po 1395 roku jako książę zachodniego Podola pozostawał podporą i filarem rządów Jagiełły w Polsce. Dlaczego Spytek podążył nad Worsklę? Czy pociągnęło go nieznane, chęć sławy, osiągnięcie jakichś dodatkowych korzyści? Nie wiem. Może zmieniał kurs polityczny, stając się sprzymierzeńcem dążeń Witolda? To ryzykowna hipoteza, ale i jej chyba nie można wykluczać bez podjęcia dodatkowych badań.

Z kolei królowa Jadwiga miała powstrzymywać polskich rycerzy przed wyprawianiem się na Tatarów. Znaczyłoby to, że oni ciągnęli tam masowo.

Albo też Jadwiga zniechęcała Witolda, ponieważ przeczuwała klęskę. Ale gdyby tak było, to może w Krakowie po prostu zdawano sobie sprawę, że to przedsięwzięcie jest zbyt ryzykowne z czysto militarnego punktu widzenia.

Trzeba pamietać jeszcze o jednym: Witold był politykiem, który umiał zjednywać ludzi i miał w sobie coś, co sprawiało, że polskie rycerstwo lgnęło do niego w ciągu całego jego panowania, aż do samego końca w 1430 roku.

Co właściwie przyniosłoby zwycięstwo Witolda?

Przede wszystkim uzyskałby on od Tatarów prawa do Rusi. Dalszym etapem byłaby z pewnością próba podporządkowania sobie Moskwy przy użyciu potencjału mongolskiego. Być może ogłosiłby się wówczas carem, jak pisał przed laty Feliks Koneczny - trudno być tu czegokolwiek pewnym. Na pewno zostałby samodzielnym władcą Wielkiego Księstwa Litewskiego - to rzecz najistotniejsza.

I koniec z unią?

Niekoniecznie. On był pod tym względem bardzo ostrożny. Nawet w czasie "burzy koronacyjnej" w latach 1429-1430, mimo że za wszelką cenę chciał korony i bardzo dużo dla niej ryzykował, związków z Polską do samego końca nie zerwał.

A może opanowawszy Wschód, Witold zaatakowałby Zakon? W tym momencie umowa salińska z 1398 roku byłaby nie tyle ustępstwem przed Krzyżakami, ile zagraniem taktycznym obliczonym na to, że Witold zaraz pokona Wschód i będzie mógł z całą siłą uderzyć na Zakon?

Tego wykluczyć nie można. Kiedy rozważamy, co Jagiełło mógł myśleć o południowych planach Witolda, nie można zapominać o układzie salińskim, bo on był przecież wymierzony przede wszystkim w Polskę i w Jagiełłę. Witold okupił porozumienie z Krzyżakami ogromną ceną, ponieważ oddał zakonowi Żmudź. Zrobił coś niezwykle kompromitującego i ryzykownego zarazem. Jestem przekonany, że stało się to bez wiedzy i zgody Jagiełły. Kiejstutowicz uczynił zakon sojusznikiem we własnej polityce i tym samym przekraczał zakaz prowadzenia samodzielnej polityki zagranicznej. Salin był groźny dla dziedzicznych praw Jagiełły do Litwy, ale bezpośrednio też dla Polski, stąd szczerze wątpię, by Jagiełło mógł popierać, a tym bardziej angażować się w południową politykę Witolda.

Dr hab. Jarosław Nikodem - historyk, pracownik Instytutu Historii UAM; zajmuje się m.in. historią polityczną Europy Środkowo-Wschodniej za panowania Władysława Jagiełły.

Zdjęcie: pieczęć Wielkiego Księcia Witolda Kiejstutowicza z 1407 r., Wikimedia Commons, CC BY-SA.