Zmarł ks. Jan Twardowski

„Spieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą” – nie ma chyba osoby w Polsce, która nie kojarzyłaby tej frazy pochodzącej z wiersza ks. Jana Twardowskiego. Poezja warszawskiego duchownego, przepełniona odniesieniami do świata przyrody, zawsze bliska była ludziom i ich codziennym troskom.


Ksiądz poeta posiadał dar przedstawiania skomplikowanych problemów z zakresu teologii i filozofii w sposób prosty i przystępny. W tym właśnie, według krytyków literackich, tkwi sekret dotąd niesłabnącej popularności jego liryków.

Twardowski swoją przygodę z pisarstwem rozpoczął jeszcze w dwudziestoleciu międzywojennym, kiedy to jako nastolatek współredagował międzyszkolne pismo młodzieżowe „Kuźnia Młodych”. Na łamach tego periodyku nastąpił debiut zarówno poetycki, jak i prozatorski przyszłego kaznodziei. W 1937 roku ukazał się z kolei jego pierwszy tomik wierszy pt. Powrót Andersena, inspirowany twórczością autorów związanych z popularną w owym czasie (choć de facto już nie istniejącą) grupą literacką Skamander.   

Tragiczne doświadczenia II wojny światowej, m.in. udział w powstaniu warszawskim, ostatecznie uformowały młodego poetę i wpłynęły zasadniczo na wybór nowej drogi życiowej. Jeszcze w trakcie trwania konfliktu Twardowski wstąpił do tajnego Seminarium Duchownego w Warszawie, które ukończył w 1948 roku przyjęciem święceń kapłańskich. W tym trudnym dla siebie czasie nie zaprzestał pisania wierszy, w pierwszych latach komunizmu w Polsce wolał ich jednak nie upubliczniać. Po latach zaś odniósł się szerzej do tego epizodu w swym życiorysie w wierszu Teraz:

Teraz się rodzi poezja religijna
co krok nawrócenia
lepiej nie mówić kogo nastraszył
buldog sumienia
ale Ty co świecisz w oczach jak w Ostrej Bramie
nie zapominaj
że pisząc wiersze byłem Ci wierny
w czasach Stalina

Ponownie dla świata talent ks. Jana odkrył pisarz i redaktor „Tygodnika Powszechnego” Jerzy Zawieyski. To dzięki m.in. jego staraniom mógł ukazać się w 1959 roku pierwszy powojenny tomik poezji duchownego, zatytułowany Wiersze. Niedługo po swym „powtórnym debiucie” Twardowski został rektorem kościoła przy klasztorze Sióstr Wizytek na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie, z którym będzie związany przez dalszą część życia.

W latach 70. i 80. XX w. twórczość literacka warszawskiego księdza stała się popularna, zyskując grono oddanych wielbicieli. Ogromnym zainteresowaniem cieszyły się także jego kazania, a czytelnicy często odwiedzali mieszkanie poety, prosząc o rozmowę lub autograf. Pomimo sławy, duchowny pozostał osobą niezwykle skromną, zawsze w rozmowach podkreślając, że na pierwszym miejscu stawia modlitwę i obowiązki związane z posługą kapłańską, a dopiero później działalność artystyczną.

Ks. Jan Twardowski zmarł 18 stycznia 2006 roku w szpitalu przy ul. Banacha w Warszawie. Choć jego wolą było spocząć na Powązkach Wojskowych obok rodziców, decyzją prymasa Polski – kardynała Józefa Glempa – ciało duchownego zostało pochowane w Panteonie Wielkich Polaków nowo budowanej Świątyni Opatrzności Bożej w Wilanowie.

Paweł Cichocki

Fotografia: Pogrzeb ks. Jana Twardowskiego, przed kościołem Sióstr Wizytek na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie, 3 lutego 2006. Autor: Mariusz Kubik, http://www.mariuszkubik.pl – praca własna, CC BY 2.5, źródło: Wikimedia.